Pożyczyć więcej, oddać mniej. Wydawać by się mogło, że to nie możliwe. A jednak. W ten poniedziałek Niemcy sprzedały za 3,9 mld euro półroczne obligacje o ujemnej rentowności. Średnia rentowność tych obligacji wynosiła 0,01222 w skali roku.
To dowód na to, że inwestorzy nie wiedzą gdzie lokować bezpiecznie i zyskownie. Dlatego godzą się na straty i wybierają niemiecką drogą, ale bezpieczną przystań. Teraz problemem już nie jest osiągnięcie jak największych zysków, ale zachowanie jak największej wartości posiadanych zasobów.
Wszystko może stanieć. Jeśli gospodarka światowa znowu wejdzie na ścieżkę szybszego wzrostu cena złota może znacznie spaść. Rynek nieruchomości - to nic pewnego. W Chinach ceny w nieruchomości w niektórych rejonach spadły o 50%. Ropa naftowa, gaz - tu ceny mogą podążyć tropem złota. Giełda? - to ruletka. Z liczących się s rynków w ubiegłym roku tylko giełda w NY nieco wzrosła. Wylicznakę można dalej ciągnąć.
Kto myśli konserwatywnie szuka najbezpieczniejszej lokaty. Teraz , dla wielu są nią papiery niemieckie.
My na razie mamy inne problemy. Robimy wszystko aby się przypodobać agencjom ratingowym i Komisji Europejskiej. Próbujemy zmniejszyć dług publiczny i deficyt budżetowy. Jeśli zrobimy dobre wrażenie może agencje podwyższą nam ratingi i wtedy nasze obligacje dziesięcioletnie będą miały niższą rentowność niż w tej chwili ( oscyluje koło 6%), dzięki czemu będziemy mogli na rynku taniej pożyczać pieniądze. W efekcie obsługa naszego zadłużenia będzie tańsza.
Aż się boję pomyśleć co by było gdyby polskie obligacje miały tak jak niemieckie - ujemną rentowność. Znając naszych polityków i ich chęc przypodobania się wyborcom - zapewne w szybkim tempie znowu zadłużylibyśmy się po uszy.
Jak dla mnie wystarczyłoby aby rynek cenił nas tak jak Czechów, gdzie rentowność 10-cio letnich obligacji wynosi około 4%.