27.08.2012
Umowy o dzieło - bomba z opóźnionym zapłonemKomentarze (87)

Setki tysięcy osób pracują w Polsce na podstawie umów o dzieło, od których nie są odprowadzane składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Znam ludzi, którzy na takich umowach pracują już kilkanaście lat ......i wygląda na to, że nigdy nie będą mieli emerytury bo nie płacą składek. 

Gdyby zastanowić się co jest gorsze dla Polski, czy to, że setki tysięcy młodych Polaków wyjeżdża do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Holandii gdzie pracują leglanie i budują dobrobyt tamtych państw czy też to, że tu w kraju także setki tysięcy młodych ludzi pracuje na umowach o dzieło - to odpowiedziałbym, że dla naszego kraju jest gorsza ta druga sytuacja. Polacy, którzy legalnie pracują za granicą będą mieli w przyszłości emerytury, ci w kraju na umowach o dzieło - nie. I na pewno staną się klientami opieki społecznej - co oznacza, że w końcu i tak państwo za to zapłaci.

Czas skończyć z fikcją i oszukiwaniem samego siebie. Od umów od dzieło powinny być odprowadzane składki na ubezpiecznie społeczne ( chyba, że ktoś odprowadza takie składki z innego tytułu). Być może pracodawcy będą początkowo nie zadowoleni, będą mówili o wyższych kosztach pracy, o poszerzeniu się  szarej strefy - ale w efekcie taka decyzja z punktu widzenia długofalowych interesów pastwa jest konieczna. Być może w efekcie umowy o dzieło, które będą ozusowane nie będą już wiele różniły się od umów o pracę co w efekcie może doprowadzić do zwiększenia liczby właśnie umów o pracę.  Jeśli tak by się stało to może się okazać, że problemy przed jakimi staje Polska będą mniej dramatyczne. Mam na myśli emigrację i zapaść demograficzną.

Efektem natychmiastowym będą też większe bieżące wpływy do ZUS. Jak wiadomo państwo każdego roku przekazuje do ZUS miliardy złotych bo wpłaty z tytułu naszych składek są za małe i nie wystarczają na wypłatę  emerytur i rent naszym rodzicom, a także na wypłatę innych świadczeń.

W pewnym sensie Polska rozwija się w tej chwili kosztem pokolenia 20-to i 30-to latków. Im szybciej zdamy sobie sprawę z tego jak niebezpieczny jest tego typu rozwój tym lepiej dla nas.

Więcej »Komentarze (87)
19.08.2012
Więcej uprawnień dla KNFKomentarze (1)

To KNF jest winny aferze Amber Gold bo nie zorganizował konferencji prasowej w 2009 roku, kiedy umieszczał tę firmę na swojej internetowej liście zastrzeżeń publicznych. Taka opinia ( moim zdaniem nie słuszna) w tej chwili być może i wydaje się uprawniona, bo wiemy to co wiemy. Wiemy, że prokuratura i sądy zawiodły na całej linii. A KNF zrobił w 2009 roku to co uważał za adekwatne do zaistniałej sytuacji. Umieścił Amber Gold na swojej internetowej liście ostrzeżeń publicznych i powiadomił prokuraturę o swoich podejrzeniach ( trzykrotnie). Bez rezultatu. Gdyby człowiek wiedział, że się przerwróci to od razu sam by się położył.

Kto mógł przypuszczać, że prokuratura nie podzieli zastrzeżeń KNF i jej wnioski uczyni bezskutecznymi. Gdyby jednak sam KNF miał uprawanienia prokuratora, i mógłby z własnej inicjatywy przeprowadzać kontrole w podejrzanych firmach - mimo, że formalnie nie działają w obszarze podlegającym kompetencji Komisji - to zapewne nie byłoby afer Amber Gold, Finroyal i kilku innych.

Obrońcy wolności gospodarczej na pewno by protestowali gdyby ktoś naprawdę chciał wprowadzić w życie taki pomysł. Bo zamiast deregulacji mielibyśmy większą regulację, zamiast mniejszej kontroli zwiększony nadzór, zamiast mniejszej władzy urzędników większą ich władzę.

Ale może byłoby mniej bałaganu, krzyżowania się komptencji,  mniej luk w prawie, i wiadomo byłoby kto za co odpowiada.

Więcej »Komentarze (1)