To KNF jest winny aferze Amber Gold bo nie zorganizował konferencji prasowej w 2009 roku, kiedy umieszczał tę firmę na swojej internetowej liście zastrzeżeń publicznych. Taka opinia ( moim zdaniem nie słuszna) w tej chwili być może i wydaje się uprawniona, bo wiemy to co wiemy. Wiemy, że prokuratura i sądy zawiodły na całej linii. A KNF zrobił w 2009 roku to co uważał za adekwatne do zaistniałej sytuacji. Umieścił Amber Gold na swojej internetowej liście ostrzeżeń publicznych i powiadomił prokuraturę o swoich podejrzeniach ( trzykrotnie). Bez rezultatu. Gdyby człowiek wiedział, że się przerwróci to od razu sam by się położył.
Kto mógł przypuszczać, że prokuratura nie podzieli zastrzeżeń KNF i jej wnioski uczyni bezskutecznymi. Gdyby jednak sam KNF miał uprawanienia prokuratora, i mógłby z własnej inicjatywy przeprowadzać kontrole w podejrzanych firmach - mimo, że formalnie nie działają w obszarze podlegającym kompetencji Komisji - to zapewne nie byłoby afer Amber Gold, Finroyal i kilku innych.
Obrońcy wolności gospodarczej na pewno by protestowali gdyby ktoś naprawdę chciał wprowadzić w życie taki pomysł. Bo zamiast deregulacji mielibyśmy większą regulację, zamiast mniejszej kontroli zwiększony nadzór, zamiast mniejszej władzy urzędników większą ich władzę.
Ale może byłoby mniej bałaganu, krzyżowania się komptencji, mniej luk w prawie, i wiadomo byłoby kto za co odpowiada.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.