Z gorącym okresem przed wyborami prezydenckimi zbiegł się tu czas wyborów samorządowych.
Filozofia mieszkańców Hawajów jest nieskomplikowana: "Chcesz zostać burmistrzem, a nie masz wystarczających pieniędzy, żeby kupić reklamę w radiu czy telewizji? Musisz się jakoś pokazać, więc najprostszą metodą jest wyjście na ulicę i machanie do ludzi".
To działa. A wszystko podobno zaczęło się na Oahu. Pewien facet startował w wyborach do rady miasta i przez cały czas nie było widać wyraźnej przewagi któregokolwiek z kandydatów. Wyszedł więc na ulicę, zaczął machać i został wybrany. Od tego czasu wszyscy to robią.