Obserwacja debaty miejscami przypominała oglądanie meczu piłkarskiego, potyczki polityków miały zresztą podobny do meczu czas. Jako że Seattle to demokratyczne miasto, ponad 90% ludzi zebranych w barze, w
którym obserwowałem zmagania kandydatów, okazało się być zwolennikami Baracka Obamy. Nic dziwnego, że po skończonej debacie ludzie jednoznacznie orzekli zwycięstwo Obamy.
Nie znalazła się ani jedna osoba, która popierałaby McCaina. Pewnie bary wypełnione jego zwolennikami też istnieją, ale są tak poukrywane, że żadnego nie udało się znaleźć...