W Tuscaloosa w Alabamie wszyscy wierzą w politykę Johna McCaina i coraz więcej wolontariuszy zgłasza się do pomocy w propagowaniu poglądów i postaci swojego faworyta. Uważają, że to ich obowiązek. Twierdzą, że trzeba coś zrobić dla tego, kogo się popiera, bo jeśli nic się nie zrobi, a wygra przeciwnik, będzie można mieć pretensje tylko do siebie. Zaangażowani w kampanię są wszyscy: młodzież, klasa pracująca, gospodynie domowe, a także emeryci, którzy chętnie pomagają z uwagi na dużą ilość wolnego czasu.