Kosztowna gospodarka niskoemisyjna - 25.02.2011
Sylwia Zadrożna: W najnowszym raporcie przedstawiciele
Banku Światowego napisali, że Polska może do roku 2030 ograniczyć
wielkość emisji gazów cieplarnianych prawie o jedną trzecią. Nie
obejdzie się jednak bez skutków ubocznych. Jakich?
Agnieszka Łakoma, Rzeczpospolita: Niestety bardzo poważnych. Według tego
raportu, w ciągu najbliższych 20 lat będzie to utrata około 1 procenta
PKB rocznie. To ogromne koszty. Bank Światowy ostrzega także, że
najtrudniejszy może być rok 2020 kiedy utrata PKB może wynieść nawet 2
procent. Dla naszego kraju, który za cel stawia sobie doganianie Unii
Europejskiej polityka klimatyczna jest zatem bardzo dużym wyzwaniem.
Sylwia Zadrożna:To oznacza, że koszty dla naszego kraju będą dużo wyższe niż dla innych krajów Unii Europejskiej?
Agnieszka Łakoma: Tak. Dziś już nie ma co do tego wątpliwości.
Problem polega na tym, że jesteśmy krajem specyficznym, w Unii
Europejskiej mówią - ”krajem nawęglonym”, chociaż oczywiście nie
jedynym. Udział produkcji energii elektrycznej z węgla jest u nas bardzo
wysoki, wynosi 91 procent, podczas gdy np. we Francji ponad połowa
energii elektrycznej jest produkowana w elektrowniach atomowych - tak
zwanym czystym źródle energii.
Sylwia Zadrożna:Wygląda jednak na to, że utrata jednego
procenta PKB to nie jedyny problem, jaki może odczuwać nasza gospodarka.
Możemy doświadczyć także bezrobocia i spadku produkcji.
Agnieszka Łakoma: Niestety jest to system naczyń połączonych.
Główna obawa jaka towarzyszy ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, w
ramach unijnej polityki klimatycznej to ograniczenie konkurencyjności
polskich produktów. A mówimy przede wszystkim o działalności firm
energochłonnych i zakładów przemysłu ciężkiego, które chcą swoje
produkty sprzedawać nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Wiadomo,
że jeżeli produkcja będzie nieopłacalna, produkty będą niekonkurencyjne i
nie znajdą nabywców. Wówczas właściciele tych zakładów będą musieli
podjąć decyzję bądź o ograniczeniu produkcji, bądź o jej przeniesieniu
do innego kraju gdzie koszty wytwarzania będą niższe, niezwiązane
polityką ograniczenia emisji dwutlenku węgla.
Sylwia Zadrożna: Skutki uboczne może odczuć nie przemysł ciężki czy chemiczny, ale także transport.
Agnieszka Łakoma: Zgadza się. Zgodnie z tym co znalazło się w
konkluzjach raportu Banku Światowego należałoby by przekonać znaczną
część społeczeństwa polskiego, aby przesiadło się do komunikacji
miejskiej. Jest to olbrzymie wyzwanie, przede wszystkim dla naszych
decydentów – i sądzę, że wcale niełatwe.
Sylwia Zadrożna: W tym tygodniu swój raport dotyczący
gospodarki niskoemisyjnej opublikował także Centrum Strategii
Europejskiej demosEuropa. Jego współautorka Agata Hinc, zwraca uwagę,
że polityka klimatyczna może się jednak stać także polityką
prowzrostową.
Agata Hinc: Za mało wagi przywiązujemy do tego jakie mogą być
korzyści ze zmiany struktury korzyści wytwarzania energii. Dla
ekonomistów są one, niestety, na razie niepoliczalne. Przykładowo - w
budownictwie, robimy izolację budynków, wprowadzamy tam nowe
oprogramowanie, pozwalające lepiej zarządzać oświetleniem, co skutkuje
mniejszymi stratami energii i obniżeniem kosztów comiesięcznych
rachunków. Powstają jednocześnie miejsca pracy, gdyż potrzebni są
ludzie, którzy ową pracę wykonają. Trudno jest jednak policzyć ile
miejsc w tym samym czasie zostanie zlikwidowanych. Bankowi Światowemu
udało się policzyć jakie będą koszty polityki ograniczenia emisji
dwutlenku węgla, ale nikt jeszcze nie policzył jakie będą korzyści.
Dopiero mając pełen obraz sytuacji będziemy mogli zastanowić się co jest
dla nas bardziej opłacalne.
Agnieszka Łakoma: Bardzo bym chciała, żeby te korzyści okazały
się większe niż koszty. Uważam, że raport Banku Światowego jest
alarmujący i powinien dać do myślenia wielu osobom, zwłaszcza szefom
resortów gospodarki i skarbu oraz premierowi. Nikt oczywiście nie mówi,
że powinniśmy zrezygnować z polityki klimatycznej czy wystąpić z Unii
Europejskiej, ale wygląda na to, że rząd musi podjąć bardzo poważne
kroki zmierzające do zapewnienia miejsc pracy tym osobom, które mogą
zostać zwolnione w efekcie ograniczenia produkcji w zakładach
energochłonnych. Jest chyba w tej chwili najważniejsze wyzwanie.
Sylwia Zadrożna: Być może będziemy mogli ten raport wykorzystać w rozmowach w Brukseli z Komisją Europejską.
Agnieszka Łakoma:Takie rozmowy trwają już od kilku lat, od
kiedy zaczęto mówić o pakiecie klimatycznym. Polsce udało się uzyskać
derogację, czyli odsunięcie w czasie tych negatywnych skutków związanych
z ograniczeniem emisji dwutlenku węgla. Jednak czym innym jest
przyznanie derogacji, a czym innym ich wykorzystanie. Najbliższe
miesiące będą pod tym względem decydujące, ponieważ Ministerstwo
Gospodarki będzie przygotowywało wniosek do Komisji Europejskiej i od
tego jak ten wniosek zostanie rozpatrzony zależy czy otrzymamy te
derogacje, czy z nich skorzystamy, czy też nie. Aż się boję myśleć co by
było, gdybyśmy z nich nie skorzystali.
Światłowody - czy są nam potrzebne? 24.02.2011
Halina Lichocka: W dzisiejszym artykule redaktora Tomasza Boguszewicza w Rzeczpospolitej czytamy, że Polacy jeszcze trochę poczekają na światłowody. Polska jest daleko za europejskimi liderami pod względem dostępu za pośrednictwem światłowodów do sieci internetowej. Więcej takich połączeń mają nawet dużo mniejsze od nas kraje. Z czego wynikają nasze zapóźnienia?
Grzegorz Bernatek, firma doradczo-analityczna Audytel: Najważniejszym powodem, są przede wszystkim koszty. W innych krajach europejskich Internet był dostępny wcześnie i wcześniej miały one środki na dokonywanie takich inwestycji. My jako nieco biedniejszy kraj będziemy musieli na to trochę poczekać. Według różnych szacunków koszt budowy sieci NGA, sieci nowej generacji, która umożliwi wysokie przepustowości, minimum 30 megabitów na sekundę, do gospodarstw domowych, to około 20 miliardów złotych. Są to olbrzymie pieniądze. Operatorzy oceniają, że, gdyby zarezerwowali część środków, którymi dysponują obecnie, budowa takiej sieci trwałaby 40 lat. Jedyną szansą na budowę szybkiej sieci w Polsce jest zatem albo duży zastrzyk pieniędzy unijnych lub jakieś duże ulgi podatkowe albo środki inwestycyjne od Państwa.
Tomasz Boguszewicz: Światłowody w Polsce oczywiście już są i łączą największe miasta, ale nam chodzi o doprowadzenie tego kabla bezpośrednio do domu abonenta. Pod koniec grudnia ubiegłego roku dwadzieścia pięć i pół tysiąca gospodarstw domowych lub budynków było podłączonych bezpośrednio do Internetu. A światłowód dzisiaj jest taką wielofunkcyjną, informacyjną rurą, dzięki której, zbędne jest posiadanie odrębnego kabla do telewizji (także HD czy 3D), telefonu stacjonarnego, szerokopasmowego Internetu, czy wielu innych usług. Światłowód daje dużo większe możliwości
Halina Lichocka: Co zatem powoduje, tak ogromny koszt tej inwestycji? Miedź?
Tomasz Boguszewicz: Same światłowody nie są bardzo drogie, ale ich położenie jest dużym wyzwaniem inwestycyjnym. Mamy do podłączenia setki tysięcy budynków, do każdego z nich trzeba przekopać kanał w ziemi lub przepuścić światłowody już istniejącymi duktami. Trzeba założyć kilka skrzynek, wzmacniacze sygnału, za każdym razem potrzebujemy pozwolenia na budowę no i musimy zaangażować w to ludzi. To wyzwanie na ogromną skalę. Telekomunikacja Polska oszacowała, że podłączenie do światłowodów znacznej ilości polskich gospodarstw domowych kosztowałoby jakieś 20 miliardów złotych. TP nie ma takich pieniędzy i mieć nie będzie. Do niedawna prowadziła nawet rozmowy z Netią, największym alternatywnym operatorem, aby założyć spółkę celową i współpracować w tym zakresie, a potem podzielić się zyskami, ale z tego co wiem, rozmowy nie idą zbyt dobrze - interesy tych spółek są nieco sprzeczne.
Halina Lichocka: Wygląda jednak na to, że dostęp do szybkiego Internetu nie musi być uzależniony od światłowodów. Na naszym rynku bowiem dobrze sobie radzą operatorzy kablówek, nawet ci lokalni, tak zwani „trzepakowi”.
Grzegorz Bernatek: Założenia strategiczne mówią, ze powinniśmy mieć w domach szybki Internet tj. taki, którego szybkość przekracza minimum 30 megabitów na sekundę. W Polsce takie usługi świadczą już operatorzy telewizji kablowych, m.in. operatorzy tzw. „sieci trzepakowych”, którzy swoim zasięgiem obejmują osiedle, kilka ulic, małe skupisko bloków. Udostępniają oni prędkości nawet do 100 megabitów na sekundę, a potencjalnie mogą zaoferować nawet 400 megabitów na sekundę. Operatorzy posiadający pętle miedziane, tacy jak Netia czy TP inwestują obecnie w technologię VDSL2, która umożliwia osiągnięcie przepustowości rzędu 50 megabitów na sekundę. Zatem to nie światłowód jest tak naprawdę wyznacznikiem przyszłości, tylko możliwość osiągnięcia dużych przepustowości.
Tomasz Boguszewicz: Wydaje mi się jednak, że powyższe rozwiązania są dobre na dziś i na najbliższe dwa, trzy, cztery lata. Tymczasem światłowód jest rozwiązaniem przyszłościowym. Ma ogromny zapas przepustowości, jeżeli położymy go dziś, będzie nam wystarczał i za lat 20, i za lat 30, kiedy pojawią się nowe usługi. Będziemy wtedy mówić o przepustowościach rzędu 100, 200 czy 300 megabitów na sekundę. Łącza miedziane dziś oferują bardzo dobre parametry, które jednak być może nie wystarczą w przyszłości.
Halina Lichocka: Potrzebne będzie zatem także dostosowanie infrastruktury, o której już pan wspominał.
Tomasz Boguszewicz: W nowym budżecie unijnym prawdopodobnie będziemy mieli zagwarantowane środki pomocowe na rozbudowę infrastruktury telekomunikacyjnej, a prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anna Streżyńska zapowiedziała, że jest przygotowywany plan rozbudowy światłowodów. Być może coś zmieni się na lepsze.
Rewolta w Libii - czy mamy się czego obawiać? 23.02.2011
Robert Lidke: W dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazał się artykuł „Rewolta w Libii, rynki w strachu.” Czy rzeczywiście mamy się czego obawiać?
Dr Andrzej Polaczkiewicz, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne: Niestety powinniśmy się obawiać. Libia to taki dziwny kraj w północnej części Afryki, który znakomicie wpasował się w globalny system współczesnego świata. Jest dużym producentem ropy naftowej (ponad 55 milionów ton), którą w większości dostarcza na rynki Europy Zachodniej, Unii Europejskiej, m.in. do krajów, które obecnie same mają dosyć duże trudności z finansami publicznymi. Republika Włoska prawie połowę swojej ropy importuje z Libii. I gdyby np. Włochy wpadły w obowiązkowy zakup w transakcjach spotowych, będą kupować ropę na rynkach zewnętrznych – pogorszy to bilans i Unia może się znaleźć w kolejnych tarapatach.
Robert Lidke: Sytuacja w Libii rzutuje na rynek paliwowy w Polsce, dzisiaj PAP podała, że Grupa Lotos i PKN Orlen podniosły ceny paliw Jak bardzo przełoży się to na nasze kieszenie?
Andrzej Polaczkiewicz: Bardzo się przełoży, gdyż jak wiadomo, koszty transportu determinują koszty produkcji, eksportu i wszystkich innych dziedzin związanych z transportem. Kumuluje się tutaj niestety kilka negatywnych czynników. Już dzisiaj ropa wynosi ponad 108 dolarów za baryłkę a tendencja jest wyraźnie wzrostowa, do tego mamy obecnie słaby złoty, a na dodatek inwestorzy, w sytuacji niepewności i zawirowań, jaką mamy obecnie, często wycofują się z rynków wschodzących, takich jak Polska i przenoszą się na rynki bezpieczne – np. do Stanów Zjednoczonych. To wszystko może wpłynąć na naszą sytuację gospodarczą. Możemy mieć problemy z pozyskiwaniem kapitału na rynkach międzynarodowych dla finansowania naszych potrzeb pożyczkowych – np. budżetu. A do tego GUS podał jeszcze ostatnio nie najlepsze informacje o naszym rynku pracy.
Robert Lidke: Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do pozycji Libii na ogólnoświatowym rynku finansowym. Wiadomo, że jest poważnym inwestorem w szeregu instytucji finansowych, w przedsiębiorstwach, kupuje nieruchomości. Libijskie firmy, czy też Bank Centralny Libii są także pośrednio udziałowcami niektórych polskich firm – np. Banku PKO SA.
Andrzej Polaczkiewicz: Zgadza się. Libia generuje nie tylko wysokie obroty w handlu ropą, ale także nadwyżki dewizowe i co trzeba wyraźnie podkreślić - jest krajem niezadłużonym na świecie. Posiada więc wolne środki, które inwestuje m.in. w takie instytucje jak koncern Fiata czy UniCredit, który jest właścicielem Banku Pekao SA. Obecna sytuacja w Libii może mieć zatem wpływ na kondycję tych przedsiębiorstw. Wprawdzie rząd Republiki Włoskiej od paru lat finansuje tak zwane flagowe przedsiębiorstwa, m.in. obydwa wyżej wspomniane, lecz może się tutaj pojawić problem samego rządu włoskiego, który już jest bardzo zadłużony, a jak zadłuży się jeszcze bardziej, ktoś będzie musiał im pomóc. Tym kimś jest Europejski Bank Centralny, który udzielił ostatnio wsparcia innym krajom i powoli zaczyna świecić pustkami.
Robert Lidke: W artykule w Rzeczpospolitej wspomniano, że jeżeli cena baryłki będzie się utrzymywać na wysokości wyższej niż sto dolarów przez cały rok, możemy mieć do czynienia z takim kryzysem jak w 2008 roku.
Andrzej Polaczkiewicz: Zdecydowanie tak. Prognozując na najbliższe dni podejrzewam skok o ok., 15 groszy na litrze oleju napędowego i 10 groszy na litrze ropy. Cena 4, 90 za litr zwykłej benzyny może stać się ceną standardową w dłuższym przedziale czasu. To będzie miało ogromny wpływ na naszą sytuację gospodarczą.
Andrzej Czyżewski, Główny Ekonomista PKN Orlen: Cena ropy jest w ogóle czynnikiem bardzo nieprzewidywalnym. Wiadomo co na nią wpływa, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć zachowania rynków finansowych oraz zakłóceń po stronie dostaw, tego jak szybko inni producenci ropy naftowej zareagują, żeby ten ubytek, spowodowany zamieszkami w Libii, uzupełnić. Ogólnie ropy jest w tej chwili dużo, potencjał produkcyjny nie jest w pełni wykorzystany, jest więc możliwość podniesienia wydobycia tego surowca.
Robert Lidke: Pewna nadzieja jest w Arabii Saudyjskiej. Ma ona wolne moce przerobowe i może w płynny sposób zwiększyć wydobycie ropy naftowej.
Andrzej Polaczkiewicz: To prawda. Kraje OPEC mają pewne normy wydobywcze i mogą je dostarczać na rynek po to, aby stabilizować ceny ropy w długim przedziale. Możemy jednak spodziewać się również odwrotnej tendencji – są bowiem także kraje, które nie należą do OPEC i które się do tych norm nie stosują. Mogą one na przykład zmniejszyć wydobycie i wówczas nawet Arabii Saudyjskiej może nie starczyć zdolności produkcyjnej. I nie odstraszy ich np. obawa o zwolnienie światowej gospodarki. W latach osiemdziesiątych, podczas wielkiego kryzysu, który załamał cały system walutowy ówczesnego świata, gdy trwała pewna ideologiczna rozgrywka pomiędzy krajami bliskowschodnimi a Stanami Zjednoczonymi, podwyższono cenę ropy, która skoczyła nawet do 150 dolarów za baryłkę.
Polska motoryzacyjną potęgą 22.02.2011
Blisko trzy czwarte firm motoryzacyjnych działających w Polsce zamierza w tym roku zwiększyć inwestycje - pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita". Stajemy sie motoryzacyjna potęgą. Skąd ten optymizm?
- To nie optymizm, to raczej lekki wzrost - studzi entuzjazm Dariusz Balcerzyk z Instytutu Samar. Jego zdaniem, zapowiedź inwestycji to dobry sygnał dla naszej gospodarki, bo firmy liczą, że w Polsce wzrośnie zapotrzebowanie na auta.
Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, podkreśla, że w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej w Polsce sprzedaje się mało samochodów. W Hiszpanii, która często jest z Polska porównywana, w czasach kryzysu sprzedano milion aut. Ta słaba sprzedaż nad Wisłą może zrazić producentów samochodów na naszym rynku.
Tę opinię podziela Dariusz Balcerzyk. Zwraca uwagę, że firmy nie inwestują w produkcję aut, ale w produkcję podzespołów i komponentów, z których większość jest eksportowana. Kiedy spadnie zapotrzebowania na auta za granicą, wtedy polskie fabryki mogą znaleźć sę w kłopocie. Bo jesteśmy uzależnieni od koniunktury, głównie w krajach Unii Europejskiej
Ekspert podkreśla, że trzeba rozwiązać dwie rzeczy, żeby ożywić sprzedaż nowych aut w Polsce. - To kwesta akcyzy i importu używanych aut - wskazuje. Import używanych auto to ok. 700 tys. roczni. Wiele z tych aut nie powinna przejść badań technicznych i jeździć po naszych drogach. A jeżdżą. Więc tu też trzeba coś zrobić.
Dariusz Balcerzyk ubolewa, że upadła stołeczna fabryka samochodów FSO. Ale - jego zdaniem - fabryki nie dało się utrzymać. Jest położona prawie w centrum Warszawa, a to odstrasza potencjalnych inwestorów, bo zwiększa koszty.
Czy ceny mieszkań będą rosły? – 21.02.11.
Halina Lichocka: - Marże deweloperów mieszkaniowych wynoszą około 26%. Czy spółki deweloperskie mogą się spodziewać jeszcze większych zarobków? Czy ceny mieszkań będą rosły? Zmieniły się też przepisy programu „Rodzina na swoim”.
Marcin Jańczuk – analityk Metrohouse: - Mieliśmy do czynienia z bardzo wysokimi limitami cen mieszkań, które mogą uczestniczyć w programie dopłat „Rodzina na swoim”. Od II kwartału prawdopodobnie będą te limity drastycznie obniżone. Dopłaty ograniczą się tylko do rynku pierwotnego, ale będziemy mieli do czynienia również z obniżeniem dotychczasowego przelicznika z 1,4 do 1,1. Oznacza to, że ten limit programu spadnie do 6 tysięcy zł za 1m2. W niektórych miastach może być tak, że nie znajdzie się ofert odpowiadających nowym limitom, np. w Szczecinie.
Marek Poddany z Polskiego Związku Firm Deweloperskich: - Tutaj udział rynku pierwotnego, czyli deweloperów, w wykorzystaniu tego programu to było kilkanaście % tych kredytów, które w tym programie są wykorzystywane. Tu nawet zmiany w ramach tych kilkunastu % nie spowodują wiele.
W Warszawie dzisiaj ten limit, w którym się trzeba zmieścić, żeby skorzystać z dopłat z budżetu, to jest 9 tys. zł za 1m2. Po tej zmianie będzie 7 tys. zł, nie 6 jak podano.
Halina Lichocka: - Program „Rodzina na swoim” to jedno źródło dofinansowania mieszkań, drugie to kredyt hipoteczny, o który teraz jest trudniej z powodu nowej rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego.
Marcin Jańczuk: - Rekomendacje KNF mogą trochę zmienić strukturę zakupów. Może np. być stać klientów na zakup nie 50-, ale 42-metrowego mieszkania.
Marek Poddany: - Z roku na rok wskutek obniżenia zdolności kredytowej przez banki, powierzchnie mieszkań, na które nas stać, maleją.
Halina Lichocka: - Jest szansa na obniżenie marż deweloperów?
Marek Poddany: - Jest szansa i ona została wykorzystana przez rynek między rokiem 2008 a 2010, kiedy 10-15 % spadły ceny mieszkań. Te możliwości obniżania cen na skutek obniżania marży chyba zostały wyczerpane. Średnia marża deweloperów to 15%.
Nowe prawo hipoteczne – 18.02.11.
Robert Lidke: - Nowe prawo hipoteczne zaczyna obowiązywać od niedzieli i przepisy mogą być bardziej korzystne dla obywateli, dla rynku finansowego i dla developerów.
Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich: - To jest korzystne dla klientów banku, bo obniża się koszty ustanowienia tego zabezpieczenia. W miejsce dwóch hipotek mamy jedną. Kolejna zmiana to możliwość zabezpieczania, przy użyciu hipoteki, różnych wierzytelności tego samego wierzyciela. Dotyczyć to będzie różnych kredytów, także konsumenckich. Uproszczone też będą procedury dla banków.
Konrad Płochocki z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego: - Dziś musimy ustanowić dwie hipoteki dla jednego kredytu, obydwie kosztują. Od poniedziałku będzie ustanawiana jedna hipoteka. Poza tym, po spłacie pewnej kwoty kredytu będzie można wziąć dodatkowy kredyt, dobrać pewną kwotę, w ramach istniejącej już hipoteki. Będzie można także zabezpieczać od razu wiele różnych wierzytelności, czyli jedna hipoteka zabezpieczać będzie kilka kredytów. W takich przypadkach musi być jeden bank.
Po nowelizacji także kredytobiorca będzie mógł zwrócić się do banku o zmniejszenie nadmiernej hipoteki. Dotyczy to sytuacji, gdy zabezpieczenie jest wyższe niż 250% kwoty kredytu.
Robert Lidke: - Od poniedziałku osoba, która będzie kupowała nowe mieszkanie, będzie musiała przedstawić w banku, w którym chce wziąć kredyt, oświadczenie banku, który będzie finansował developera, że nabywany lokal nie będzie obciążony hipoteką developera.
Konrad Płochocki: - Jest to po to, aby klient nie został obciążony długami developera.
Poza tym jeszcze będzie można zmieniać walutę kredytu, po umówieniu się z bankiem na ewentualną zmianę, bez zmiany hipoteki.
Nastroje przedsiębiorców pogarszają się gwałtownie – 17.02.11.
Robert Lidke: - Nastroje przedsiębiorców pogarszają się gwałtownie. Szczególnie pogorszyły się w końcówce ubiegłego roku. Dlaczego tak się dzieje?
Aleksandra Fandrejewska z Rzeczpospolitej: - Właściciele i szefowie małych i średnich firm źle oceniali już to, co się dzieje w gospodarce pod koniec roku, teraz ich zastrzeżenia są coraz poważniejsze. Wpływ na to ma na pewno informacja na temat finansów publicznych, a drugiej strony zamieszanie z wprowadzeniem VAT. Małe firmy maja też kłopoty na rynku, z dostępem pieniędzy unijnych, obawiają się zmniejszenia zamówień.
Jerzy Bartnik – prezes Związku Rzemiosła Polskiego: - Podwyżka VAT-u zmniejszyła zdecydowanie popyt na artykuły codziennego użytku. Zmniejszone zapotrzebowania na wykonawstwo wynika z ograniczonej ilości środków budżetowych, przekazywanych do jednostek administracyjnych i terenowych. Wystąpiły też zjawiska związane z opóźnionymi płatnościami. Małe firmy są tym ostatnim elementem łańcucha wykonawczego i je dotyka to najbardziej.
Aleksandra Fandrejewska: - Co piąta firma spodziewa się, że jej sytuacja będzie gorsza, ale wie3kszość jednak spodziewa się stabilizacji.
Robert Lidke: - Europa wychodzi z kryzysu, Polska ma dość wysoki wzrost gospodarczy, a te nastroje małych przedsiębiorców są coraz gorsze.
Aleksandra Fandrejewska: - Jak się zaczynał kryzys, małe firmy nie obawiały się go, bo wiedziały, że są elastyczna, mają stałych kontrahentów, wiedzą jak szybko reagować na rynku. Po 1,5 roku okazało się, że firmy duże i średnie się restrukturyzowały, a te małe boją się konkurencji tych firm, które sobie już poradziły z kryzysem.
Robert Lidke: - Likwidacja „kratek” w samochodach pozbawiła przedsiębiorców wielu odliczeń od podatku.
Szara strefa dotyczy budownictwa, medycyny, edukacji.
Komu opłaca się emerytura pomostowa? 16.02.2010
Emerytury pomostowe nie cieszą się wzięciem 16.02.2011
Niewielu pracowników przeszło dotychczas na emerytury pomostowe. Na konto Funduszu Emerytur Pomostowych wpłynęło ponad 190 mln zł, czyli prawie trzy razy więcej, niż zakładał rząd w czasie prac nad ustawą o emeryturach pomostowych. ZUS też nie doszacował pieniędzy, jakie wpłacą pracodawcy na nowy fundusz.
- W czasie opracowywania funduszu ZUS nie dysponował odpowiednią wiedzą o pracownikach, którzy mogą skorzystać z emerytur pomostowych - tłumaczy Gabriela Zgajewska z Departamentu Świadczeń Emerytalno-Rentowy z centrali ZUS w Warszawie. Przypomina też, że pracownik może przejść na emeryturę korzystając z dotychczasowych przepisów o zatrudnieniu w szczególnych warunkach. Być może właśnie z tej drogi korzystają zatrudnieni i dlatego tak mało wybiera emerytury pomostowe. W grudniu 2010 zaledwie niespełna 3300 osób pobiera takie emerytury.
Związkowcy uważają, że rząd ich okłamał, kiedy straszył, iż budżet się zawali, jeśli nie ograniczy się przywilejów emerytalnych. - Dane ZUS wskazują, że i rząd, i pracodawcy kłamali. Jeśliby więcej osób skorzystało z pomostówek budżet by wytrzymał - mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ. Wskazuje, że ZUS często nie chce zakwalifikować pracy, jako wykonywanej w trudnych warunkach, choć pracodawca w świadectwie pracy tak ją określił. Z drugiej strony pracodawcy często nie chcą kwalifikować miejsca pracy jako wykonywanego w trudnych warunkach, bo musza płacić zwiększone składki.
Gabriela Zgajewska przewiduje, że liczba emerytur pomostowych wzrośnie, kiedy wyczerpią się możliwości przechodzenia na emeryturę na dotychczasowych warunkach. I przypomina, jakie trzeba spełnić warunki, żeby przejść na emeryturę pomostową, a jakie żeby dostać ją na dotychczasowych zasadach.
Chiński tygrys pokonał japońskiego tygrysa
Stało się. Chiny wyprzedziły Japonię pod względem PKB i tym samym zajęły drugie miejsce, za Stanami Zjednoczonymi, wśród gospodarek na świecie. A przewidywano to już pół roku temu, przyznaje dr Maciej Krzak z Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Gdyby zaś liczyć PKB trochę inaczej - pod względem siły nabywczej, biorąc pod uwagę różnicę w wysokości cen w krajach wysoko rozwiniętych a Państwem Środka, gdzie koszty utrzymania, usług są dużo niższe, czasem nawet dziesięciokrotnie, to drugie miejsce Chiny zajęły już w 2001 roku. Skąd zatem taki sukces? Przede wszystkim to kwestia największej na świecie liczby ludności - 1,3 miliarda ludzi, wysokie tempo wzrostu gospodarczego – ponad 10 procent w ciągu ostatniej dekady, wytrwała praca, dopływ kapitału ze świata i, co być może najistotniejsze - bardzo niskie koszty wytwarzania prostych produktów, które daje się masowo produkować – podkreśla Krzak. No i gospodarka centralnie planowana. W Chinach bowiem wciąż rządzi partia komunistyczna i biuro polityczne, które czasami ręcznie steruje tym co się dzieje w gospodarce, zwłaszcza jeśli chodzi o np. dopływ kredytu do gospodarki. Ale z drugiej strony od ponad 30 lat trwa tam proces stopniowego rozwoju własności prywatnej i wygląda na to, że Chiny powoli zmierzają do rozwoju wolnorynkowej gospodarki.
Ale jak zauważa Maciej Krzak - jednocześnie jest to bardzo biedna gospodarka. Bo choć Chiny właśnie stały się drugą gospodarką na świecie pod względem wielkości, to chiński PKB na mieszkańca jest dziesięciokrotnie niższy niż w Japonii, którą prześcignęli. Trudno jest też wskazać ich własne produkty. Wygląda więc na to, że drogą do przyspieszenia rozwoju ma być kopiowanie już sprawdzonych wzorców i osiągnięć, tak czyniło wiele krajów wcześniej – Japonia, Korea Południowa a nawet Niemcy - między I i II wojną światową.
Jednak pomimo tego, że Chiny są biedne, jako druga gospodarka na świecie bardzo liczą się jako partner w handlu zagranicznym, szczególnie w Azji Południowo-wschodniej. Liczą się także na rynku surowców – zwłaszcza jako konsument np. węgla i wreszcie liczą się na rynkach kredytowych, jako, że są właścicielem największych rezerw walutowych w świecie – ponad 2, 5 biliona dolarów. Prawdopodobnie z czasem staną się także pełnoprawnym uczestnikiem reform gospodarki światowej, kształtowania systemu monetarnego. Prognozować to można, gdyż już teraz masowo kupują obligacje europejskie i oferują pomoc finansową Unii Europejskiej w wychodzeniu z kryzysu.
Jadąc na narty za granicę zatankuj więcej w kraju – 14.02.11.
Halina Lichocka: - W krajach, które Polacy najchętniej wybierają na zimowy odpoczynek, paliwo jest znacznie droższe.
Agnieszka Łakoma z Rzeczpospolitej: - W państwach takich jak Słowacja, Francja, Szwajcaria czy Włochy, litr benzyny 95-oktanowej kosztuje dużo ponad 5 zł. Średnia cena w Polsce to 4,82 zł. Drogo jest też na stacjach przygranicznych, ale nieco taniej niż za granicą. W kurortach, jak Zakopane, benzyna kosztuje 4,90 zł.
Halina Lichocka: - Ceny paliw wyznaczają: ropa i kursy walut.
Andrzej Szcześniak – ekspert rynku paliw: - Zajmujemy 21 miejsce w Europie pod względem „taniości” paliw. Powodem tej sytuacji jest kurs wymiany między złotówką a euro, bo jak 2 lata temu złotówka była mocna, to Polska była dość drogim krajem, a dziś, gdy euro jest po ok. 4 zł, to polskie paliwa są relatywnie tańsze.
Agnieszka Łakoma: - Cena ropy naftowej i sytuacja na rynku naftowym jest niepewna, zależy m.in. od tego, czy będzie spokój w Egipcie, jaka będzie sytuacja w Algierii, Iranie. Prognozy co do ceny ropy są różne, jedni mówią, że nie przekroczy 100 $, inni, że osiągnie nawet 120 $ za baryłkę.
W maju, ze względu na zmianę polityki akcyzowej, paliwo w Polsce i tak zdrożeje 8-10 gr na litrze.
Andrzej Szcześniak: - Obecnie trend tych cen jest spadkowy, ponieważ w Egipcie trochę się uspokoiło i jest zima, więc niższy popyt do kwietnia, maja.
Agnieszka Łakoma: - Różnica między benzyną a olejem napędowym zmniejszyła się z 30 do 15 groszy, więc warto się zastanowić przy zakupie diesla.
Wzrosło bezrobocie
Na lokalnych rynkach pracy, stagnacja. Potwierdzają to analizy mapy powiatowego bezrobocia w Polsce w minionym roku. Sytuacja w poszczególnych powiatach jest bardzo różna. W przeszłości zdarzało się, że w jednym powiecie bezrobocie spadało o 5 pkt proc., a w zupełnie innym miejscu Polski rosło o 6 pkt proc.
Różny poziom stopy bezrobocia w różnych regionach jest konsekwencją różnego poziomu rozwoju przedsiębiorczości w danym regionie, mówi Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP -"Jeżeli w danym powiecie pada jakiś duży zakład pracy, to bezrobocie oczywiście rośnie. Co nie znaczy, że będzie rosło dwa powiaty dalej, gdzie być może jakaś inna firma się otworzyła i tym samym zatrudniła pracowników. Tam stopa bezrobocia spada. Globalny wzrost bezrobocia, to jest już ponad 13 proc., jest wynikiem czynników sezonowych. Tutaj nie ma co wpadać w panikę, na pewno do końca roku spadnie. Może nie poniżej 10 proc., jak by chciał rząd, ale na pewno będzie wyraźnie niższe. Natomiast sam wzrost bezrobocia rozkłada się równomiernie, jeśli chodzi o poszczególne regiony kraju."
To wyrównanie różnic, obserwowaliśmy już w 2010 roku. Od kilku miesięcy widać już symptomy ożywienia gospodarczego, jednak wydaje się, że nie jest ono na tyle silne żeby przyjmować nowe kadry. Firmy czekają na lepsze czasy z decyzjami o przyjmowaniu pracowników i starają się wykorzystywać zapasy, które mają. Zwiększają wydajność, ale nie chcą jeszcze wydawać pieniędzy na zwiększenie zatrudnienia.
Największe problemy z bezrobociem ma powiat szydłowiecki w woj. mazowieckim, który boryka się z tym problemem. Tam co 3 mieszkaniec nie ma pracy.
W Polskę ruszają auta na prąd – 10.02.11.
Halina Lichocka: - Pierwsze seryjnie produkowane auta elektryczne trafiają do pierwszego klienta w Polsce. Cztery sztuki Mitsubishi odbierze firma energetyczna, w przyszłym tygodniu kolejne 20 sztuk trafi do następnego odbiorcy. Kolejne samochody są zamawiane.
Jakub Faryś – prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego: - Auta elektryczne i hybrydowe to kierunek firm motoryzacyjnych obecnie, ale największy problem to magazynowanie energii, czyli zasięg. Obecnie zasięg tych samochodów to 100-150 km. Drugi problem to czas ładowania – kilka godzin.
Karolina Tyniec-Margańska z RWE Polska: - W tej chwili jest w Warszawie ponad 10 stacji o podwójnych gniazdkach do ładowania samochodów elektrycznych. Prognozujemy, że do 2020 roku na niemieckich drogach pojawi się 2,4 mln aut elektrycznych. W Polsce też powinno ich przybywać. Przejechanie około 100 km takim autem kosztuje 3-7 zł.
Jakub Faryś: - Na początku będą to zapewne zakupy wizerunkowe, bo auta te są bardzo drogie, w okolicy 150-160 tys zł.
Halina Lichocka: - Baterie i koszt ich wyprodukowania to jedna z barier sprzedaży tych samochodów. Liczą się też względy ekologiczne i w innych krajach są dopłaty rządowe na zakup auta.
Jakub Faryś: - Polski rząd jeszcze o tym nie myśli, a w Polsce średni wiek samochodu z klasycznym silnikiem to blisko 15 lat, musimy więc najpierw zająć się odnową naszej floty.
Karolina Tyniec-Margańska: - Dzięki samochodom elektrycznym jesteśmy w stanie zaoszczędzić CO2, a nie emitujemy CO2 jeśli auta są napędzane energią odnawialną, np. z farm wiatrowych w Suwałkach. Jeśli jeździmy na energii pochodzącej z węgla to emitujemy 50% CO2 mniej.
Jakub Faryś: - U nas blisko 100% energii pochodzi jednak z węgla. W miastach może byłoby czystsze powietrze, ale te kominy gdzieś musiałyby emitować CO2.
Rząd musi w ciągu 3 lat znaleźć około 100 miliardów złotych 09.02.2011
Jak czytamy dzisiaj w Rzeczpospolitej Bruksela żąda od nas obniżenia deficytu finansów publicznych z obecnych prawie 8 procent PKB do poniżej 3-ch. W tej sytuacji rząd musi w ciągu 3 lat znaleźć około 100 miliardów złotych.
Minister finansów utrzymuje, że deficyt bedzie spadać w kolejnych latach, ale ekonomiści już nie są tego tacy pewni, nieuniknione będą cięcia wydatków, jak wyliczono w Rzeczpospolitej nie powstanie około tysiąca nowych dróg, zamrożone zostaną płace w całej budżetówce, a nie tylko urzędników. Grozi nam niższa waloryzacja rent i emerytur, oraz wyższy VAT - 25 procent, co przecież przełoży się na portfele wszystkich konsumentów
Zdaniem Jakuba Borowskiego ze Szkoły Głównej Handlowej i głównego ekonomisty Invest Banku obniżenie deficytu finansów publicznych nie uda się tylko dzięki wyższemu wzrostowi gospodarczemu. Na przyspiesznie wzrostu gospodarczego są jak mówi szanse małe, w tym roku tempo wzrostu będzie na poziomie 4 proc. dlatego nie wygeneruje to nam dodatkowych dochodów poza tą dynamiką.
Można wygenerować znaczące oszczędności dzieki likwidacji różnego rodzaju ulg: prorodzinnej, internetowej, becikowego. Możliwe są oszczędności dotyczace scentralizowania zakupów w administracji. Choć jak mówi ekonomista , jeśli zliczymy te wszytskie kwoty, oszczędnosci to nadal nie składa się to na 100 miliardów złotych.
To co nas czeka to jak mówi Jakub Borowski na pewno wyższe podatki. Rząd podwyższy przede wszystkim podatki pośrednie, być moze wróci temat podniesienie składki emerytalnej. Wszyscy będą musieli oszczędzać, ale to nie jest tylko nasz problem, większość krajów unijnych wprowadziła już pakiety oszczędnościowe, dzięki redukcji wydatków chcą zaoszczędzić około 300 miliardów euro.
Zamiast do Egiptu na Mazury 8.02.2011 r.
Właściciele hoteli i pensjonatów w atrakcyjnych polskich miejscowościach zacierają ręce. Niepokoje w krajach Afryki Północnej spowodowały, że wielu Polaków prawdopodobnie zrezygnuje z wyjazdu do Egiptu, czy Tunezji i spędzi wakacje w Polsce. "Rzeczpospolita" szacuje, że z tego powodu przychody branży turystycznej w Polsce wzrosną o sto milionów złotych.
- Mamy się czym pochwalić - mówi Cezary Molski z Departamentu Współpracy Regionalnej Polskiej Organizacji Turystycznej. Ale zwraca uwagę, że polscy hotelarze dbają o to, żeby gość miał gdzie spać i co zjeść. Brakuje kompleksowej oferty - czyli wszelkich dodatkowych usług i atrakcji takich np. jak SPA.
Dużym Biurom Podróży brak jest odwagi żeby wprowadzić do oferty nowości. – A są małe biura, które oferują turystykę rowerową, czy kajakową i świetnie na tym wychodzą - mówi Cezary Molski. Dlatego często hotelarze wyręczają biura podróży i na własną rękę wprowadzają rozszerzoną ofertę. Zwłaszcza, że w Polsce dominuje turystyka weekendowa, czyli wyjeżdżamy w długie weekendy.
Przedstawiciel POT nie zgadza się z opinią, że Egipt i inne państwa regionu cieszyły się powodzeniem głównie ze względu na niską cenę. – Coraz częściej jesteśmy w stanie wydać więcej, aby mile spędzić czas - mówi. Zwraca też uwagę, że standardy w Polsce są wyższe, a hotel cztero- czy pięciogwiazdkowy będzie gwarantował odpowiedni poziom usług i wyżywienia.
Zapadła decyzja o rozwodzie - a co z kredytem? 7.02.2011
Coraz więcej par tkwi w nieudanych związkach z powodu zobowiązań wobec banku. Rodzi się zatem pytanie - kto spłaca kredyt po rozwodzie, jeden z małżonków czy obydwoje? – Odpowiedź nie jest taka prosta – przyznaje Dorota Karubin z Banku PKO BP. Jeden z małżonków może wziąć na siebie całe zobowiązanie dopiero wtedy gdy bank wyłączy z kredytu, czyli zwolni z odpowiedzialności za kredyt drugiego małżonka. Samo orzeczenie rozwodowe i na przykład przyznanie byłej żonie prawa do mieszkania oraz wyznaczenie jej obowiązku spłaty rat, nie zwalnia byłego męża od spłaty kredytu. Obydwoje zawarli bowiem umowę z bankiem i odpowiadają za nią solidarnie, co oznacza, że wierzyciel może dochodzić wierzytelności od byłych małżonków łącznie lub od każdego z nich osobno.
Aby bank wyraził zgodę na odłączenie od kredytu jednego z byłych małżonków, osoba pozostająca w kredycie musi posiadać zdolność kredytową. Gdy takiej zdolności brak, można rozważyć dołączenie jakiegoś innego współkredytobiorcy – na przykład kogoś z rodziny lub też bank może zażądać nadpłacenia części kredytu, tak, aby pozostała do spłaty kwota była na tyle niska, iż ten jedyny kredytobiorca będzie w stanie samodzielnie spłacać kredyt. Można także sprzedać nieruchomość i spłacić cały kredyt. Tu może się jednak pojawić problem, jeżeli kilka lat wcześniej małżonkowie zaciągnęli kredyt walutowy i przez ten czas, z powodu wahań kursowych wartość kredytu wzrosła a wartość nieruchomości spadła. Jest to jeden z najgorszych scenariuszy, przyznaje Dorota Karubin. Należy jednak szukać rozwiązań.
Weto do pomysłu PSL o OFE – 04.02.11.
Halina Lichocka: - PSL chce obniżyć o 5% składkę do OFE.
Wojciech Warski z BCC: - Stosunek BCC do zgłoszonej poprawki jest negatywny. Jest to dezawuacja idei konsultacji społecznych i szczytny cel, jakim jest ratowanie finansów publicznych, nie może być tego usprawiedliwieniem. Wpłaty do OFE na poziomie 2,3% składki oznacza, że ustają transfery kapitałowe zasilające polską giełdę, czyli pewien motor polskiej gospodarki, w sposób naturalny umiera. Poza tym można powtórzyć te argumenty o wirtualnych pieniądzach. To demontaż systemu emerytalnego. Wniesienie większości składki do ZUS-u spowoduje zmniejszenie przyszłych emerytur. Można rozmawiać o rozwiązaniach, które ten system dostosowują do wymogów dnia dzisiejszego.
Agnieszka Chłoń-Domińczak – była w-ce minister pracy: - Bardzo brakuje rzeczywistej debaty na temat systemu emerytalnego, a także systemu finansów publicznych. Mówi się nam, że ta zmiana ratuje finanse publiczne, a tak nie jest, ona odsuwa pewien problem.
Halina Lichocka: - Istnieje ryzyko, że te zmiany w systemie emerytalnym mogą trafić do Trybunału Konstytucyjnego, jak zapowiedział prezes TK Andrzej Rzepliński.
To zmiana reguł biznesowych.
Agnieszka Chłoń-Domińczak: - Rozmowy nad tym systemem trwały 3 lata. Były dyskusje, debaty, szacowanie kosztów itp. Wiele decyzji potem było podejmowanych przez rządy jako zwykła „kiełbasa wyborcza”. Teraz argumentem jest ratowanie finansów publicznych. Trzeba by usiąść i porozmawiać, m.in. z Komisją Europejską o naszym długu.
Ludowcy przyśpieszają prace nad OFE 04.02.2011
PSL złożyło poprawkę do ustawy o ubezpieczeniach społecznych zmniejszającą składkę przekazywaną do otwartych funduszy emerytalnych do 2,3 procent od kwietnia. To krok niezależny od planów całego rządu, który też chce obniżyć składkę do funduszy i też od kwietnia. Ludowcy chcą, aby głosowanie nad poprawką odbyło się już dzisiaj - mówi Katarzyna Ostrowska z Rzeczpospolitej. To jest bardzo zaskakujaca decyzja zwłaszcza, że to jest koalicjant - mówi nasz ekspert. Ta decyzja nie została przedyskutowana z PO co potwierdza także Marszałek Schetyna.
Pewnie ta decyzja nie zostanie przyprowadzona, dodaje Ostrowska, mimo, że PSL chciałby aby już dzisiaj była głosowana, nie popiera jej ani PO, ani Lewica, ani PSL. Propozycja PSL nie spodobała się także organizacjom pracodawców. Bardzo głośno przeciwko tej propozycji zaprotestowało BCC i Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Lewiatan przesłał stanowisko w którym napisał, że „jest oburzony łamaniem zasad dialogu społecznego oraz konstytucyjnych zasad stanowienia prawa przez polityków PSL”.
Od kwietnia możemy więcej zapłacimć za gaz
W najbliższym czasie możemy się niestety spodziewać podwyżek cen gazu, obecna taryfa wygasa z końcem marca, a ceny ropy, od których zależą ceny gazu idą w górę. I chociaż oficjalnego wniosku taryfowego PGNiG jeszcze nie przedstawiło, to przedstawiciele spółki zapowiedzieli już podwyżki.
Wg. analiz ekspertów wniosek może opiewać na mniej więcej 5 proc. dla wszystkich odbiorców. Warto jednak pamiętać, że do końca marca płacimy jeszcze niższą cenę niż w ubiegłym roku. Ta obniżka była raczej symboliczna, bo zaledwie 3,5 proc. dla wszystkich odbiorców, dlatego teraz PGNiG jeśli wystąpi o podwyżkę, najprawdopodobniej będzie chciał aby skala tego była większa.
Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie jednak Urząd Regulacji Energetyki. Negocjacje między regulatorem a PGNiG zawsze są trudne, jednak na szczęście dla nas, URE prowadzi politykę służącą ochronie odbiorców, zarówno energii elektrycznej, jak i gazu. Co oznacza, że zwykle wszystkie apetyty na podwyżki są mocno ograniczane.
Inną sprawą jest rozpoczynająca się prywatyzacja największego dostawcy ciepła w kraju. Stołecznym Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej zainteresowanych jest kilka firm, w tym właśnie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. To spore zaskoczenie, ponieważ wiadomo było z góry, że warszawskim SPEC-em będą się interesowały firmy energetyczne. Na pewno naturalnymi kandydatami do przejęcia tej firmy jest Polska Grupa Energetyczna, czy fińskie Fortum, które wykupuje przedsiębiorstwa energetyki cieplnej w różnych miastach.
Dla PGNiG natomiast, byłoby to niewątpliwie rozszerzenie działalności.
Eksperci podkreślają, że jest to duża grupa gazownicza, która zajmuje się nie tylko sprzedażą gazu, ale też i dystrybucją. A ten właśnie rodzaj działalności pokrywałby się z tym co robi SPEC.
Kwestią do dyskusji jest to, ile PGNiG będzie w stanie zapłacić. Eksperci przewidują, że za SPEC miasto może zażądać nawet miliarda zł.
Urlop na żądanie: trudniej i krócej? 2.02.2011
Polacy nie korzystają z urlopu na żądanie. W ubiegłym roku dwóch na trzech pracowników nie wzięło ani jednego dnia, a zaledwie 9 procent wykorzystało wszystkie cztery przysługujące dni.
Tym danym nie dziwi się Robert Żelewski z Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, dyrektor personalny Animexu. - W dobrze zarządzanych firmach nie ma potrzeby wykorzystywania urlopu na żądanie - mówi. Wyjaśnia, że zawsze jest możliwość uzgodnienia z pracodawcą, kiedy pracownik ma wziąć wolne. - Tak na prawdę przepis został wprowadzony w celu ochrony pracownika w firmach, gdzie stosunki z kierownictwem nie układają się zbyt dobrze - wyjaśnia.
Pracodawcy postulują, żeby taki urlop skrócić z czterech do dwóch dni w roku. Tłumaczą, że w przypadku konfliktów w firmie pracownicy, biorąc grupowo cztery dni urlopu, mogą sparaliżować pracę zakładu.
Poza tym chcą, żeby pracownik zgłaszał urlop na żądanie najpóźniej na godzinę przed podjęciem pracy. Ale z drugiej strony kogo powiadomić, jak w tym czasie nikogo w firmie nie ma?
Teoretycznie można urlopu na żądanie nie udzielić. Ale pracodawca musi mieć bardzo ważny powód.
Przeciwne postulowanym zmianom jest Ministerstwo Pracy. Chce nawet, aby niewykorzystany urlop przechodził na następny rok.
Więcej na ten temat www.polskieradio.pl/abc
Kryzys w Egipcie straszy inwestorów
Egipska rewolucja zawyża ceny ropy naftowej i może uderzyć w europejskie banki, a już uderzyła w spółki notowane nie tylko na giełdach tego regionu. Podobnie było w czasach napięć politycznych na przykład w rejonie Zatoki Perskiej.
Egipski kryzys sprawił, że baryłka ropy naftowej Brent w Londynie przekroczyła 100 dolarów a to oznacza, że była najdroższa od jesieni 2008 roku, a przecież Egipt nie jest dużym producentem ropy naftowej.
Ale należy to rozpatrywać w kontekście ważnego kraju tranzytowego, przez Kanał Sueski - mówi Maciej Reluga głóny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Inwestorzy wyraźnie niepokoją się, że rewolucja w Egipcie może zagrozić żegludze w Kanale Sueskim, ważnej trasie dostaw ropy naftowej z Bliskiego Wchodu do Europy oraz przepływowi surowca rurociągiem Sumed, prowadzącym znad Morza Czerwonego nad Morze Śródziemne. To jest ważne, bo ożywienie na świecie nadal jest wątłe i jeśli nałożyłyby się na nie wysokie ceny ropy, to wtedy rosłaby inflacja, rosłyby koszty produkcji i ożywienie mogłoby się załamać.
Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) uspokaja jednak, że zwiększy wydobycie ropy, jeśli w wyniku kryzysu w Egipcie pojawią się zakłócenia w jej dostawach. Kraje OPEC dysponują wystarczającymi mocami produkcyjnymi (5,8 mln baryłek dziennie), by móc zareagować na każdą przerwę w dostawach.
Ale to nie jest tylko kwestia nierównowagi popytu i podaży - mówi Maciej Reluga - ale też nastrojów na rynkach finansowych i spekulacji. Jeśli mamy zawirowania geopolityczne w tamtej części świata, to zwykle inwestorzy biorą pod uwagę najgorszy możliwy scenariusz, czyli uwzględniają kolejne napięcia, bo przecież zamieszki w Egipcie są pochodną wcześniejszego przewrotu w Tunezji. A jeśli te zamieszki dalej by się rozprzestrzeniały, to konsekwencje dla cen ropy naftowej mogłyby być poważne. Ale też widać, że po pierwszej negatywnej rekacji na rynku nastąpiło uspokojenie.
Kairska giełda była zamknięta już kolejny dzień z rzędu, po tym jak jej główny indeks stracił w zeszłym tygodniu około 16 procent. Wczoraj traciło też wiele europejskich indeksów z powodu zamieszek w Egipcie. Spadki w Europie wyhamowały po publikacji dobrych danych o wydatkach konsumenckich w USA.
nastroje są zmienne i musimy być na to przygotowani - wyjaśnia Maciej Reluga. Nawet to co sie dzieje w Polsce na rynkach finansowych zależy od sytuacji globalnej. Jeśli mamy zawirowania na świecie, szczególnie na Bliskim Wschodzie, to inwestorzy globalni mniej chętnie kupują bardziej ryzykowne aktywa: akcje i waluty krajów rozwijających się, takie jak polski złoty.
Analitycy nie wykluczają, że w Egipcie dojdzie do runu na banki i co za tym idzie załamania systemu finansowego kraju. Według danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych na koniec III kwartału 2010 roku ich zaangażowanie w egipskie aktywa wynosiło 40,3 mld USD. Najwięcej do stracenia nad Nilem mają francuskie banki. Ich zaangażowanie w egipskie aktywa sięgnęło 17,6 mld USD.
Nouriel Roubini, ekonomista, który przewidział ostatni światowy kryzys, wskazuje obecnie, że polityczna destabilizacja, która dotknęła Bliski Wschód może uderzyć w światową gospodarkę, choć raczej nie wywoła kolejnej recesji. - Rośnie ryzyko geopolityczne. To ma negatywny wpływ na wzrost gospodarczy i inflację. To bardzo źle. Jednakże, jeśli w przeszłości recesje bywały wywoływane przez szok naftowy związany z ryzykiem geopolitycznym, to wciąż jesteśmy daleko od takiej sytuacji. Pamiętajmy jednak, że rosnące ceny ropy oraz awersja na ryzyko negatywnie wpływają na rynki - twierdzi Roubini.
Polacy lubią produkty markowe, ale wybiarają podróbki
W Polsce trwa spór między dwoma producentami napojów energetycznych. Jak czytamy w „Rzeczpospolitej” obie firmy walczą o używanie tej samej nazwy. Dziś na naszym rynku liczą się już bardzo same marki, ale jak mówi Mirosław Boruc prezes Instytutu Marki Polskiej najważniejsza jest tzw. osobowość marki. I w to inwestują dziś firmy, bo tylko wtedy produkt na stałe można wypromować. Marka to poważna inwestycja na długi okres. Osoby, które chcą sprzedawać produkty sezonowo nie muszą inwestować w markę.
Osobowość marki jak mówi Boruc, polega na tym, że firma jak człowiek musi pokazać swój charakter, jakie ma walory moralne, czy np. można na nią liczyć w każdej chwili. Musimy być pewni, że na daną firmę możemy liczyć i że np. przedsiębiorca nie zaskoczy nas nagłą decyzją o zaprzestaniu produkcji. Dodatkowo firma, musi pokazać klientowi, że robi także coś fajnego i ciekawego oprócz samego produktu, stąd marki tak bardzo stawiają na całą sferę emocji. Marka to są właśnie emocje.
Polacy zwracają uwagę na marki, ale dla Polaka ważna też jest cena. Polacy kupują mnóstwo marek z tym, że jak mówi ekspert bardzo często są to marki podrobione. W takich krajach jak Polska wiele produktów powołuje się na marki, ale są to marki podrobione.
Co ciekawe, jak mówi Mirosław Boruc prezes Instytutu Marki Polskiej marka polega na tym, że jeśli się ją już zbuduje, to nie trzeba się już tak mocno reklamować. Reklama jest już tylko metodą podtrzymywania marki już istniejącej, nakłady na reklamę w tym wypadku już nie są tak duże.
Koszty kredytów hipotecznych maleją – 10.01.11.
Sylwia Zadrożna: - Nowy rok przyniósł wysyp promocji i obniżek kosztów kredytów hipotecznych.
Michał Krajkowski z Domu Kredytowego Notus: - Od kilku miesięcy już obserwujemy powolne obniżanie marż. W skali całego 2010 roku średnio o 1 punkt procentowy. Dla kredytu np. 300 tys. zł to możliwa do uzyskania jest marża na poziomie 1,6-1,7%. Spadają głównie kredyty złotowe. Oferty są jednak w tzw. sprzedaży wiązanej, gdzie bank wymaga np. założenia konta, wpływu wynagrodzenia, zakupienia ubezpieczenia.
Marta Chmielewska-Racławska z Komisji Nadzoru Finansowego: - W ubiegłym roku poprawiła się dostępność kredytów hipotecznych. Widać to było po spadkach marż kredytowych, a banki wydłużały okres kredytowania. Sama zdolność kredytowa klientów poprawiała się. Kredyty hipoteczne w 2010 roku wzrosły w okresie styczeń-październik o ok. 15%, czyli o ok. 33 miliardy.
Michał Krajkowski: - Tutaj trzeba dodać, że do marży dodajemy również stopę referencyjną. Jest ona zdecydowanie wyższa dla kredytu w złotówkach.
Rata dla kredytu w złotówkach będzie wyższa niż dla kredytu w euro, ale nie zawsze ten kredyt będzie tańszy. Przy walucie obcej narażamy się na ryzyko kursowe i kwota spłaty może wzrosnąć. Widać to przy franku.
Marta Chmielewska-Racławska: - Od 2008 roku dominują kredyty złotowe, w roku 2010 aż 60% nowo udzielanych kredytów to były kredyty w złotych. Więcej też było udzielanych kredytów w euro niż we frankach.
Sylwia Zadrożna: - Przy kredytach walutowych trzeba uważać na spredy walutowe. Dziś Ministerstwo Gospodarki podało, że jest projekt ustawy umożliwiający spłacanie kredytu w walucie, w której został zaciągnięty.
Michał Krajkowski: - Każdy z klientów ma możliwość wyboru sposobu spłaty kredytu. Wiąże się to z opłatą, ale nie z bardzo dużą, rzędu 300-500 zł.
Prawdopodobnie od marca wzrosną stopy procentowe, tym samym już drożeją kredyty.
Przy drogim franku opłaca się brać kredyt w tej walucie, ale oprocentowanie jest wysokie i dostępność jego jest mała.
Rok 2010 był dla rolników dobry. Jaki będzie 2011? 07.01.2011
Wysokie ceny żywności poprawiają sytuację na wsi. Jak wynika z danych opublikowanych przez Eurostat polscy a także bułgarscy rolnicy osiągnęli w ciągu ostatnich pięciu lat najwyższy w Unii Europejskiej realny wzrost zarobków. Z czego to wynika? Magdalena Kozmana z Rzeczpospolitej twierdzi, że między innymi ze zwiększenia dochodów gospodarstw rolnych o prawie 54 %. - To także pokłosie wysokich dopłat, które polscy rolnicy otrzymują od czasu wejścia do Unii Europejskiej, a które wciąż rosną. Co roku Unia przeznacza na rolnictwo około 50 miliardów euro; w Polsce roczne dopłaty do rolnictwa, to około 20 miliardów złotych. Ostatni rok był także zdecydowanie lepszy jeśli chodzi o ceny żywności. Bardzo wzrosły ceny produktów rolnych - przykładowo ponad dwukrotnie wzrosły ceny żyta, a produkcja spadła nieznacznie. Szybko rosną także ceny żywności w Unii Europejskiej i na świecie, co z drugiej strony, stanowi także pewien globalny problem. Wszystkie te czynniki przekładają się na realny wzrost dochodów w rolnictwie.
Rodzi się jednak pytanie, jak zarobki w rolnictwie mają się do całej gospodarki narodowej? Tutaj sytuacja nie wygląda już tak dobrze - przyznaje Magdalena Kozmana. - Rolnicy startują z niższego poziomu i muszą nadganiać. Cały czas ich dochody są niższe niż w innych działach gospodarki. Jak szacuje doktor Lech Goraj z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej rolnicy zarabiają tylko 60 procent tego co w innych działach gospodarki. Także ogromny udział dopłat unijnych w dochodach polskiego sektora rolnego - aż 59 procent - pokazuje jak bardzo nasze rolnictwo jest jeszcze zapóźnione. Dzieje się tak między innymi dlatego, że wciąż mamy rzeszę malutkich gospodarstw i trudno ocenić, czy one są gospodarstwami rolnymi czy powinny się zaliczać do jakiejś innej kategorii - podkreśla Kozmana. Ekonomista Łukasz Hart wskazuje, że działalność rolnicza to tak naprawdę jedno z wielu źródeł dochodów na wsi. Znacznie poważniejsze są na przykład zasiłki społeczne, czy np. prowadzenie usług, czy praca w mieście.
Dane Eurostatu pokazują, że unijne dotacje dla rolnictwa nie tylko zasilają gospodarstwa, ale w dużej części są transferowane na zewnątrz. Rolnicy płacą co raz więcej za usługi, materiały do produkcji, za paszę dla zwierząt, energię, a więc z tych pieniędzy korzysta także m.in. przemysł maszyn dla rolnictwa, producenci nawozów. Także dzięki temu w ostatnim czasie znacznie wzrosły ceny gruntów rolnych, a więc de facto na wspólnej polityce rolnej korzysta bardzo duża część gospodarki.
Jaki będzie 2011 rok? Co zrobić, by utrzymać dochody rolników na wysokim poziomie? Część ekonomistów twierdzi, że większy realny wpływ na wzrost dochodów z gospodarstw może mieć ograniczenie zatrudnienia na wsi. Potwierdza to także Magdalena Kozmana. - Gdy wszystko drożeje m.in. ziemia czy maszyny, co raz mniej rolników stać na to, aby inwestować, powiększać gospodarstwa. Wówczas wskazane byłoby, aby część osób przeszła do pracy w innych działach gospodarki. Daje to szansę na realną poprawę sytuacji pozostałych pracowników na wsi - a co za tym idzie - realny wzrost dochodów.
Podatek VAT może zabić pakiety medyczne 04.01.2011
Z pakietów medycznych korzysta od 1,5 do 2 milionów pracowników. Do tej pory pakiety nie były opodatkowane, ale to wkrótce może się to zmienić. Z nowym rokiem weszła w życie nowelizacja ustawy o VAT, która powoduje, że od pakietów usług medycznych fundowanym przez pracodawcę trzeba będzie płacić podatek.
- W tej nowelizacji bardzo ważne jest, kto świadczy usługi medyczne - mówi Monika Pogroszewska z "Rzeczpospolitej". I wyjaśnia, że ustawodawca przyjął, iż firma, która kupiła pracownikom pakiety i jest tylko pośrednikiem, świadczy im usługi medyczne. A one są opodatkowane, jeśli nie są wykonywane przez lekarzy czy zakłady opieki medycznej.
Istnieje ryzyko, że takie pakiety, od których trzeba zapłacić podatek, staną się dla firm nieopłacalne. Ale jest szansa, że do tego nie dojdzie. Bo w Sejmie jest druga ustawa, dotycząca świadczeń medycznych. - W niej można jednoznacznie napisać, że pakiety są zwolnione z podatku VAT - podkreśla Monika Pogroszewska. Tym bardziej, że nie tak dawno NSA wydał orzeczenie, iż pakiety medyczne są przychodem, od którego należy płacić podatek PIT.
Nieopodatkowane zapewne pozostaną kupowane przez firmy usługi medycyny pracy. Bo są one wymagane prze prawo, a pracodawca nie ma korzyści finansowych wykupując takie usługi.
W tym roku zdrożeje prąd – 03.01.11.
Sylwia Zadrożna: - Nowy rok przyniósł sporo podwyżek, m.in. prądu i paliw. Urząd Regulacji Energetyki zgodził się pod koniec ubiegłego roku na kilkuprocentowe podwyżki. Jak to się przełoży na rachunki?
Agnieszka Łakoma z Rzeczpospolitej: - To zależy od kogo kupujemy prąd. Musimy się liczyć z podwyżkami rzędu kilkudziesięciu złotych. Rodzina zużywająca 2 tysiące kilowatogodzin energii rocznie płaciła w 2010 roku ok. 900 zł, teraz będzie to koszt ponad 1000 zł.
Spółki domagają się większych podwyżek, na szczęście URE łagodzi te zapędy. W tym roku spółki chciały podwyżek nawet do 20%, skończyło się na 4,7%.
Bodźcem do podwyżek może być uwolnienie cen energii dla gospodarstw domowych. Energia może wzrosnąć o kolejne 10%.
Dr Szymon Firląg z Politechniki Warszawskiej: - Ceny energii będą stale rosły, do 2013 roku może podrożeć o 100%. Gaz może zdrożeć 5%.
Agnieszka Łakoma: - Ja bym ten „czarny scenariusz” rozłożyła na dłuższy okres czasu, do 2015-16 roku.
Kamil Kliszcz z Domu Inwestycyjnego BRE Banku: - Notowania ropy wciąż rosną, dolar się umacnia, rosną podatki i opłaty nałożone na paliwa, drożeć więc będą i paliwa.
Agnieszka Łakoma: - W pierwszych tygodniach roku musimy się spodziewać bardzo wysokich cen paliw, granica 5 zł już jest przekroczona. Gaz może nie zdrożeje aż tak bardzo.
1 stycznia euro przyjmie Estonia 30.12.2010
1 stycznia euro przyjmie Estonia. W najbliższych latach żaden inny kraj raczej nie będzie tym zainteresowany. Estoński rząd bardzo się jednak starał, aby z początkiem 2011 roku wprowadzić kraj do strefy euro. W 2009 r. tamtejsza gospodarka skurczyła się o blisko 14 proc., ale dzięki drakońskim cięciom wydatków udało się ograniczyć deficyt i w tym roku PKB ma się zwiększyć o ponad 2 proc.
Mówi się, że Estonia nie miała innego wyjścia, bo i tak od 2004 r. jej korona była powiązana z euro. Sztywny kurs wobec europejskiego pieniądza nie ułatwiał wyjścia z kryzysu. Mimo to za zmianą waluty jest ponad połowa Estończyków. Przed bankami rosną kolejki chętnych, którzy chcą wymienić korony na euro. Premier Andrus Ansip wskazuje, że wejście do strefy przełoży się na więcej miejsc pracy, wyższe emerytury i szybszy rozwój gospodarczy - mówi Elżbieta Glapiak z "Rzeczpospolitej".
Estonia to mały kraj. Od dawna już związała się z polityką pieniężną strefy euro. Korona estońska bardzo silnie jest powiązana z euro. Dlatego w dłuższej perspektywie wejście do eurolnadu stanowiło jedyne sensowen rozwiązanie dla tego kraju - ocenia Elżbieta Glapiak z "Rzeczpospolitej".
Dotacje dla firm na wyczerpaniu 2010.12.29
Większość województw rozdysponowała już unijne dotacje przeznaczone dla przedsiębiorstw. Dotyczy to głównie pieniędzy na projekty inwestycyjne. Przedsiębiorcy mogą jednak jeszcze liczyć na wsparcie tzw. projektów miękkich, czyli np. na doradztwo dla firm, dofinansowanie wyjazdów zagranicznych, misji gospodarczych, czy tworzenie klastrów.
Piotr Stolarczyk z fundacji FOR pozytywnie ocenia wysoki poziom wykorzystania środków przez przedsiębiorców "to pokazuje, z jednej strony dużą aktywność przedsiębiorstw w ubieganiu się o te środki, ale również zainteresowanie tego typu pomocą, czyli pomocą dotacyjną, pomocą bezzwrotną i na pewno ta wysoka aktywność i zainteresowanie musi cieszyć. Natomiast zupełnie nie kwestionując zasadności pomocy dla przedsiębiorstw, należy również zwrócić uwagę na rzeczywistą efektywność i racjonalność wykorzystywania tych środków. Dlatego, że takie pytanie zawsze powinno się pojawić w momencie, kiedy mamy do czynienia z pomocą bezzwrotną. To mówiąc chciałem pokazać, że istnieją również mechanizmy, które oferują środki zwrotne. (...) W przyszłej perspektywie finansowej prawdopodobnie należy liczyć się ze zmniejszeniem dotacji, tzn. z odejściem od systemu dotacyjnego na system zwrotny, czy tworzenia mechanizmów odnawialnych. I bardzo dobrze byłoby, gdyby przedsiębiorstwa uczyły się i przyzwyczajały do tego typu wsparcia finansowego."
Dobre prognozy dla gospodarki 28.12.2010
Z ankiety przeprowadzonej przez Rzeczpospolitą wśród ekonomistów wynika, że wzrost gospodarczy w Polsce w przyszłym roku wyniesie 3,8 procent. To wynik całkiem dobry jak na obecne czasy, ale to nie oznacza, że nasza gospodarka nie ma kłopotów. Największe obawy budzi stan finansów publicznych – wysoki deficyt i szybko przyrastający dług. Dobra wiadomość jest taka, że wciąż próbujemy gonić kraje Europy Zachodniej.
Jak mówi Maja Goettig, główna ekonomistka BPH Polska pod względem PKB na mieszkańca w 2009 r. zanotowała największy awans w UE. Niestety, nadal jesteśmy w unijnym ogonie – gorzej od nas pod względem poziomu zamożności wypadają jedynie Litwa, Łotwa, Rumunia i Bułgaria. W kolejnych latach mamy szansę wyprzedzić m.in. Węgry, gdzie wzrost PKB w latach 2010 – 2011 ma być prawie o połowę niższy niż w Polsce. Ekonomistów martwią też odkładane inwestycje. Jak mówi Maja Goettig z banku BPH inwestycje były wielkim rozczarowaniem mijającego roku.
W 2010 roku polska gospodarka była nadal w unijnej czołówce pod względem tempa wzrostu gospodarczego. To bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę, że w przeciwieństwie do innych krajów o wyższym wzroście Polska nie miała wsparcia w postaci niskiego wzrostu czy nawet recesji w 2009 roku.
Z tempem wzrostu PKB w 2010 roku na poziomie ok. 3,5 proc. Polska najprawdopodobniej znajdzie się na czwartym miejscu wśród krajów UE-27, za Szwecją (ok. 4,8 proc.), Słowacją (4,1 proc.) oraz Niemcami (ok. 3,7 proc.). Wszystkie te kraje przeżywały jednak rok temu głęboką recesję i notowały spadki PKB o ok. 5 proc., podczas gdy Polska miała dodatnie tempo wzrostu PKB na poziomie 1,7 proc.
Nieciekawie wygląda też sytuacja na rynku pracy. Jak tłumaczy Elżbieta Glapiak z Rzeczpospolitej rośnie wprawdzie zatrudnienie, ale czasowe. Nie na czas nieokreślony. To oznacza, że pozycja pracowników jest słaba, a wzrost płac niski. To czasowe zatrudnienie oznacza, że pracownicy nie mają dobrej pozycji przetargowej jeśli chodzi o pensje i te pensje mogą jednak nie rosnąć w takim tempiejak spodziewaja się niektórzy ekonomiści - dodaje Glapiak.
Rząd będzie nadal prywatyzował na potęgę 27.12.2010
Wiceminister skarbu państwa Adam Leszkiewicz zapewnia, że plany prywatyzacyjne rządu są niezagrożone. Tegoroczne plany zapisane w budżecie wynosiły wpływy na poziomie 25 miliardów złotych. Do tej pory podpisano umowy na sumę ok. 27 miliardów, ale do kasy państwa wpłynęło tylko 19 miliardów. - Ale jeszcze parę dni do końca roku pozostało, więc poczekajmy, może być więcej - uspokaja wiceminister. Jednym z przedsiębiorstw, które miało być sprzedane za 7 miliardów złotych jest spółka energetyczna Energa. Choć eksperci twierdzą, że sprzedaż Energi to nie prywatyzacja, ale renacjonalizacja. Ponieważ spółka ma być kupiona przez inną państwową spółkę PGE. Zakwestionował to UOKiK i rząd w tej chwili czeka na zgodę tego urzędu.
Wiceminister Leszkiewicz wyjaśnia, że z wieloletnich programów rządowych wynika fakt, iż skarb państwa ma w niektórych prywatyzowanych spółkach pakiet większościowy i zachowuje nad nimi kontrolę. Obecny minister skarbu zapowiada, że państwo zachowa udziały tylko w strategicznie ważnych spółkach. W innych będzie w pewnej perspektywie czasowej chciał pozbyć się udziałów.
"Rzeczpospolita" napisała, że plany prywatyzacyjne na nadchodzący rok przewidują wpływy z prywatyzacji na poziomie 15 miliardów złotych. Adam Leszkiewicz poinformował, że trzy podmioty - Bank Gospodarki Żywnościowej, Jastrzębska Spółkę Węglową i Holding Nieruchomościowy mają być wprowadzone na giełdę. Liczy na to, że te spółki będą cieszyć się zainteresowaniem potencjalnych inwestorów. W kolejnych latach na giełdę mają trafić spółki kolejowe.
Znowu kupujemy książki - 22.12.10.
Robert Lidke: - Znowu kupujemy książki. Sprzedaż książek jest najwyższa od lat.
Łukasz Gołębiewski z Biblioteki Analiz: - Ta sprzedaż jest porównywalna do roku 2008 i wróciła do poziomu sprzed kryzysu roku 2009. W 2010 roku nastąpił wzrost sprzedaży mimo braku wyraźnych bestsellerów. Więcej sprzedano podręczników, Polacy więcej inwestują w naukę i samodoskonalenie.
- Dostaję regularnie książki pod choinkę i kupuję również. Z książki zawsze się cieszę.
- Kupuję książki i dla mamy i dla taty.
- Nie lubię dostawać i nie lubię czytać. Jedną książkę przeczytałem w życiu.
- Książkę kucharską bym chciał dostać, bo lubię gotować.
- Fajna też jest książka elektroniczna.
Robert Lidke: - Rzeczywiście audio-booki mogą być przebojem, np. stojąc w korkach.
Łukasz Gołębiewski: - Tak, sprawdziły się u kierowców TIR-ów w USA, w Polsce mniej. Trafiły głównie do młodzieży, dzięki modnym mp3.
W przyszłym roku będzie wprowadzony VAT na książki, co odbije się na cenie. Nastąpi pewnie spadek sprzedaży.
W Polsce rozwija się turystyka biznesowa 21.12.2010
- Z naszych danych wynika, że turystyka biznesowa, m.in. w Warszawie jest bardzo mocna - mówił na antenie Programu 1 Janusz Mitulski z firmy Horwath HTL. Dzisiejsza Rzeczpospolita pisze o spadku cen pokoi hotelowych w grudniu o kilka procent.
- Faktem jest, że różnica cen między Polską, a innymi krajami Europy jest duża - mówił Mitulski. - Ale spójrzmy do kogo się porównujemy. Są to miasta, które nie tylko są silnymi ośrodkami biznesowymi, ale także popularnymi kierunkami wybieranymi przez turystów. Dopiero połączenie tych 2 elementów pozwala na osiągnięcie wysokiej średniej ceny przez hotelarzy.
Na grudniowe wyniki branży może wpłynąć także komunikacyjny paraliż w Europie - przyznał gość Programu 1. - Widzimy koczujących ludzich na lotniskach. Widzimy też co robi PKP. To powoduje, że jeżli ktoś nie musi podróżować to tego nie robi - dodał Janusz Mitulski.
Rośnie zatrudnienie, ale nie wszędzie 2010.12.20
W kraju powoli rośnie zatrudnienie. W październiku wzrosło o ponad 2 proc., ale nie we wszystkich województwach tak samo. W Śląskiem czy Świętokrzyskiem spada, ale już w woj. lubelskim, podkarpackim czy kujawsko-pomorskim przedsiębiorstwa szukają chętnych do pracy.
Na rynku brakuje jednak fachowców, podkreśla Jacek Męcina z PKPP Lewiatan "Niestety wraz ze spadkiem bezrobocia będziemy cały czas borykać się z problemem strukturalnego niedopasowania. I to strukturalne niedopasowanie zapowiada się jako największy problem polskiego rynku pracy nie tylko w przyszłym roku, ale i w latach następnych. Okazuje się bowiem, że jeżeli spojrzymy na strukturę kształcenia, to informatycy, absolwenci szkół medycznych, lekarze, ale i pielęgniarki stanowią zaledwie kilka procent - 3 do 4 proc., natomiast w strukturze zapotrzebowania pracodawców, to jest ponad 20 proc. czyli widzimy wyraźnie, że zarówno wśród kadry wysoko wykwalifikowanej, jak i wśród pracowników ze stosunkowo prostymi kompetencjami, czyli zawody budowlane, zawody zw. z obróbką metali, tutaj również gospodarka zgłasza większe zapotrzebowanie aniżeli realna podaż na rynku pracy."
Warto inwestować w sztukę współczesną 16.12.2010
"Rzeczpospolita" zamieszcza ranking młodych artystów, na których warto postawić, i w których prace warto zainwestować. To zwycięzcy rankingu "Kompas nowej sztuki", opublikowanego po raz drugi.- Ten ranking jest nawet ciekawszy niż pierwszy - ocenia Piotr Cegłowski z miesięcznika "Manager" i współtwórca Kompasu, który przygotowuje z Kamą Zboralską. Ranking zbiera opinie 80 znawców sztuki.
Na pierwszym miejscu jest Wojciech Bąkowski, który w poprzednim Kompasie był trzeci. Na drugim miejscu jest Norman Leto, poprzednio na miejscu czwartym. Trzecie miejsce zajął Julian Jakub Ziółkowski, w pierwszym rankingu na miejscu siedemnastym. Czwarta - Basia Bańda była wcześniej na miejscu drugim. Miejsce piąte zajął Piotr Wysocki, poprzednio na miejscu siedemnastym.
- Żeby zostać docenionym i dostrzeżonym trzeba spełnić parę ważnych cech - zauważa Piotr Cegłowski. Zalicza do nich ogromny talent, dodatkowo jeszcze warsztat, wreszcie trzeba mieć szczęście, by trafić na ludzi, dzięki którym można się wypromować.
W dużej mierze ceny sztuki młodych artystów są jeszcze niższe, niż uznanych, starszych kolegów. Dlatego może cieszą się zainteresowaniem ludzi, którzy chcą inwestować w sztukę, a nie chcą ryzykować dużych pieniędzy. Ale i tu są wyjątki. Przykładem jest Wilhelm Sasnal, którego dzieło "Samoloty" wylicytowano w nowojorskim domu aukcyjnym Christie’s za 396 tysięcy dolarów.
Początkującym inwestorom i kolekcjonerom Piotr Cegłowski doradzałby przede wszystkim odwagę. Bo młodzi nie zawsze malują, ale tworzą w różnych technikach. Warto także zwrócić uwagę na dzieła sztuki użytkowej, choć w Polsce takich przedmiotów jest mało.
Przy inwestowaniu warto kierować się opiniami właścicieli galerii, a także np. poradnikami o sztuce inwestowania w sztukę.
Coraz częściej chodzimy do kina 15.12.2010
Wartość rynku kinowego w Polsce wzrasta. W tym roku wyniesie około siedmiuset milionów złotych, zaś w roku przyszłym może być o sto milionów więcej. Z czego wynika ten wzrost? Zdaniem Andrzeja Knigawki z Domu Maklerskiego ING Securities wynika to z rosnącej liczby sprzedanych kinowych biletów co z kolei jest pochodną między innymi coraz większej liczby multipleksów, powstających w miastach, gdzie ich do tej pory nie było.
Z jednej strony Polacy narzekają na brak pieniędzy, a z drugiej – znajdują fundusze na rozrywkę. Choć podobno Amerykanie także w czasach Wielkiego Kryzysu chodzili do kina – na komedie. – Niektórzy twierdzą, że to jest fenomen tego biznesu. Działa i w ekspansji, i w recesji, podkreśla Andrzej Knigawka. – Nawet jak ktoś traci pracę, nie wyłącza się z życia towarzyskiego, a wręcz przeciwnie – często je wówczas intensyfikuje. Na rynkach wschodzących korelacja pomiędzy wzrostem gospodarczym, a wzrostem sprzedaży biletów jest niewielka, ponieważ jest to stosunkowo tania rozrywka.
A jaki będzie przyszły rok? Zdaniem Tomasza Kocia, Dyrektora Dystrybucji Kinowej z Monolith Films, w przyszłym roku czeka nas także prawdziwy wysyp dużych polskich komercyjnych produkcji. W pierwszym kwartale, na co drugi tydzień zapowiedziana jest duża premiera; nie będzie miesiąca bez jednego, czy dwóch dużych polskich tytułów, które mogą mieć nawet od pięciuset do miliona widzów. Niestety będą one ze sobą rywalizowały i wzajemnie wypychały się z kin, co – jak podkreśla Koć, dla nikogo nie jest to dobre. Zdaniem Knigawki stało się tak ponieważ producenci wstrzymywali w tym roku premiery, obawiając się konkurencji „Avatara”, którego obejrzało 4 miliony widzów.
Ponieważ czeka nas wiele dużych, ciekawych polskich produkcji, jak chociażby „Bitwa o Warszawę”, w przyszłym roku może zostać pobity rekord widowni, około 40 milionów , czy jak szacuje Andrzej Knigawka, nawet 45 milionów widzów może pójść do kina. Statystycznie każdy Polak przynajmniej raz zasiądzie przed srebrnym ekranem. A jak się okazuje Polacy często wybierają rodzime produkcje. – Polskie kino charakteryzuje się tym, że co roku rodzime produkcje stanowią nawet do 30 procent całości sprzedanych biletów. Niewiele jest krajów, gdzie ten udział jest taki wysoki, mówi Knigawka.
Zdaniem Tomasza Kocia w przyszłym roku niewątpliwie nastąpi także przyśpieszenie cyfrowej dystrybucji. Już w tym roku pierwsze trzy miejsca zajęły filmy cyfrowe: „Avatar”, „Shrek” i „Alicja w Krainie Czarów”, które zdecydowanie podniosły frekwencję w kinie i jednocześnie zwiększyły wpływy, gdyż bilety na te projekcje są droższe. Jednak, aby dystrybucja cyfrowa rozwijała się potrzebnych jest więcej sal cyfrowych. Jest to problem nie tylko nasz, ale całej Europy. Jak zauważa Andrzej Knigawka, rynek nie jest jeszcze do końca nasycony. Jest wiele miast w których żyje ponad sto tysięcy mieszkańców, które nie mają nowoczesnych multipleksów. Stutysięczne miasto to rynek na tyle duży, aby opłacalne stało się stworzenie cztero- czy sześciokinowego multipleksu. Jak przyznaje Koć, pewnym problemem, mogącym wpłynąć na wciąż za małą liczbę kin nowej generacji, jest też to, że na sprzęt do cyfrowych projekcji dosyć długo się czeka. Wygląda jednak na to, że liczba multipleksów powoli będzie rosła, także dzięki budowie nowych centrów handlowych, gdzie są one najczęściej lokowane. Dzięki temu być może dogonimy chociażby naszych sąsiadów Czechów, czy inne kraje europejskie, które mają znacznie większą liczbę sal kinowych. Skąd u nas taki deficyt? Według Knigawki może to także wynikać na przykład z tego, że mniejsza część społeczeństwa mieszka w miastach.
Jednak nawet jeśli powstaną nowoczesne kina, cóż z tego, jeśli nie będzie nas stać na drogie bilety. A zdaniem Knigawki, prawdopodobnie będą one jeszcze drożeć. – To przez wzrost udziału filmów w technologii 3D, gdyż te bilety są około 30 procent droższe. Rośnie liczba wyświetlanych filmów w technologii 3D, w tym roku było ich około 15, w przyszłym roku planowanych jest około 30 premier. – Tutaj problemem jest wysokość kwoty jaka pozostaje w kasie operatora kinowego. Różni się ona zdecydowanie od tej w krajach Europy Zachodniej. Gdybyśmy zbliżali się do tych z Zachodu, być może wzrost cen biletów byłby niższy - twierdzi Knigawka. W Polsce głównymi motorami wzrostu całej branży kinowej jest kilka filmów, które przynoszą ponad jeden milion sprzedanych biletów i to są główne motory wzrostu. Taki film jak „Avatar” trafia się raz na 5-8 lat. Ale ludzie czasami chodzą też do kina na filmy bardziej ambitne, które nie są przebojami kasowymi.
Technologicznie polskie firmy są jeszcze w XX wieku - 14.12.10.
Halina Lichocka: - Pod względem nowych technologii Polskie firmy zostały w ubiegłym wieku.
Tomasz Boguszewicz z Rzeczpospolitej: - Wydawałoby się, że Internet jest wszechobecny w naszym życiu, ale strony internetowe ma tylko 2/3 spośród 4 milionów polskich firm, a wśród tych stron tylko 7% umożliwia kupienie towaru przez Internet.
Tylko 5% firm rozlicza się używając elektronicznych faktur. Wciąż kłopot sprawia podpis elektroniczny.
Łukasz Piechowiak – analityk portalu bankier.pl : - Z opublikowanych przez Ministerstwo Gospodarki danych wynika, że 93% firm ma dostęp do sieci, 75% wykorzystuje Internet do bankowości. Strony internetowe ma ponad 98% przedsiębiorców, a tylko małe przedsiębiorstwa ich nie mają. 96% firm posiada wizytówkę w Internecie.
Ponad 30 tysięcy firm zakłada stronę internetową w ciągu tego roku, a co 20 minut powstaje kolejna. Tendencja jest więc wzrostowa i może niedługo dogonimy takie potęgi jak Niemcy lub Holandia.
Halina Lichocka: - „Internetowa rewolucja” to inicjatywa kilku firm pod patronatem ministra gospodarki, umożliwiająca zakładanie stron internetowych za darmo i korzystanie z nich przez pół roku.
Tomasz Boguszewicz: - Nie podzielam dużego optymizmu, ponieważ u nas przeważa liczba tych małych firm. W Wielkiej Brytanii swoją stronę posiada zwykły hydraulik, którego usługi można zamówić nie wychodząc z domu.
W Polsce tylko 3% firm, które umożliwiają zamawianie czegokolwiek w sieci, stosuje tzw. certyfikat bezpieczeństwa.
W Polsce jest cały czas mała znajomość Internetu i komputera w ogóle.
Nie sprzedawaj złota za bezcen 13.12.2010
Skąd gorączka złota? To kolejna odsłona kryzysu. Zawsze gdy sytuacja na rynkach akcji i obligacji jest nerwowa inwestorzy zwracają się w kierunku złota. - tłumaczy Jaub Kurasz z „Rzeczpospolitej”. Od początku roku złoto na giełdzie w Londynie zyskało już prawie 30 procent a obecnie uncja kosztuje około 1400 USD. W związku z tak gigantycznym zainteresowaniem złotem uaktywniły się firmy, które skupują złoto i płacą relatywnie niewiele w porównaniu do wycen rynkowych.
Zainteresowanie złotem widać także w mennicach i funduszach inwestycyjnych
Rośnie sprzedaż złotych monet. Na ogromnym zainteresowaniu złotem starają się także zarobić fundusze inwestycyjne. Większość z nich oferuje specjalne fundusze , dedykowane rynkom surowcowym w tym złotu.
Silesia w rękach Czechów 10.12.2010
Skarb państwa sprzedał kopalnię Silesia czeskiemu inwestorowi i pracownikom kopalni Silesia. Zakład przynosił Kompanii Węglowej 100 mln zł strat netto rocznie.
Nowy inwestor chce natomiast zainwestować w rozwój kopalni Silesia od 100 do 150 mln euro, by już za trzy lata wydobywać tam ok. 3 mln ton węgla rocznie.
Inwestycja ma także poparcie związków zawodowych, "udało się wynegocjować przyzwoity pakiet społeczny, przyzwoite warunki dla pracowników, no i trzeba życzyć powodzenia temu przedsięwzięciu aczkolwiek szkoda, że Polska utraciła największe zasoby węgla (...) na rzecz obcego kapitału. Bo czeski kapitał, mimo wszystko, jest kapitałem obcym" mówił Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności.
Jak najlepiej i najtaniej ubezpieczyć auto 9.12.2010
O samochód warto zadbać, a jednym ze sposobów jest dobranie odpowiedniego ubezpieczenia. Mamy dwa rodzaje ubezpieczeń komunikacyjnych - OC i AC
OC, czyli ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej zabezpiecza nie nas, a osobę, której wyrządzimy szkodę. - Kupując OC kierujmy się przede wszystkim ceną. Bo w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego brane są pod uwagę różne parametry, które wpływają na cenę - radzi Wojciech Rabiej z porównywarki ubezpieczeniowej rankomat.pl. Natomiast zakres ubezpieczenia we wszystkich towarzystwach ubezpieczeniowych jest taki sam, bo narzucił go ustawodawca.
Jeżeli chodzi o ubezpieczenie AC jest już inaczej. To dobrowolne ubezpieczenie zapewnia nam odszkodowanie w przypadku wypadku spowodowanego przez nas, zniszczenia samochodu lub jego kradzieży. Różni ubezpieczyciele różnie kształtują stawki i biorą pod uwagę różne parametry. Warto się z nimi szczegółowo zapoznać, aby potem nie być rozczarowanym, że odszkodowanie jest zbyt niskie, albo go nie ma. Np. ubezpieczyciel może obniżyć odszkodowanie, jeśli spowodowaliśmy wypadek, a jechaliśmy zbyt szybko. Ważne jest również, czy polisa nie przewiduje tzw. udziału własnego. W przypadku szkody dostaniemy odszkodowanie, ale pomniejszone o udział własny.
Kupując polisę AC trzeba zwrócić uwagę na jej zakres, bo to, co w jednym towarzystwie wchodzi w zakres ubezpieczenia, u innego jest dodatkowo płatne. Trzeba więc poświęcić trochę czasu i przestudiować warunki ubezpieczenia, zwłaszcza szukając wyłączeń.
Od nowego roku szykują się podwyżki ubezpieczeń OC. - Nie obawiałbym się skokowego wzrostu cen - mówi Wojciech Rabiej. Tłumaczy, że na rynku jest kilkanaście towarzystw oferujących ubezpieczenia komunikacyjne. Więc patrzą one również na ceny oferowane przez konkurencję.
Firmy szkolą sobie fachowców 08.12.2010
Przedsiębiorcy nauczą zawodu - pisze dziś Rzeczpospolita. Firmy, które nie mogą znaleźć pracowników o potrzebnych kwalifikacjach, coraz częściej przygotowują fachowców we własnych szkołach zawodowych lub finansują reformy w istniejących technikach i zawodówkach.
Vattenfallu, współpracuje z dwiema szkołami. Zespół Szkół Technicznych im. Tadeusza Kościuszki w Radomiu i Zespół Szkół Zawodowych nr 40 im. Stefana Starzyńskiego na warszawskiej Pradze dostaje od Vattenfalla pieniądze na wyposażenie pracowni i na stypendia dla najzdolniejszych uczniów. Menedżerowie koncernu pomogli przygotować nauczycieli praktycznego zawodu, eksperci firmy współtworzyli też podręczniki. To przykłąd dobrego projektu współpracy pomiędzy biznesem a szkołami technicznymi - mówi Marcin Kasperek z Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami. Dzięki tej współpracy zawód technik - energetyk został wpisany do listy zawodów w Ministerstwie Szkolnictwa.
Takich przykładów jest znacznie więcej, bowiem firmy potrzebujące specjalistów nie mogą sobie pozwolić na czekanie aż się model edukacji w Polsce zmieni. Najważniejszym elementem szkolenia pracowników na rynku pracy jest rzemiosło - - mówi Jerzy Bartnik - Prezes Związku Rzemiosła Polskiego. Na 117 tys. osób, które są w systemie szkolnym zawodowym - 94 tys. osób pobiera nauke w zakładach rzemieślniczych. W nowoczesnych zakładach, gdzie nadąża się za postępem techniki, technologii i nauki. Uczniowie uczą się na stanowisku pracy, a to jest gwarancją późniejszego zatrudnienia. Te osoby nie są po takiej szkole bezrobotne. Firmy szkolą sobie fachowców.
Od trzech lat widać, że coraz więcej osób zgłasza się do szkolenia zawodowego, młodzi lokują przyszłość w zakresie swojej pracy fiziycznej ale dobrze kwalifikowanej - przekonuje Jerzy Bartnik. Warto w Polsce odbudować prestiż zawodu ślusarza, mechanika, murarza, hydraulika. Taki proces nastąpił już np. w Niemczech, tam pracownik fizyczny, to specjalista.
Turcja – potęgą światową? - 07.12.10.
Sylwia Zadrożna: - Niektóre prognozy mówią, że w ciągu najbliższych 10 lat Turcja będzie się rozwijać szybciej niż inne kraje, z wyjątkiem Chin i Indii. Inne przewidują, że do roku 2050 Turcja może stać się dziesiątą największą gospodarką świata. W tym roku wzrost gospodarczy w Turcji wyniesie 7-8%. Co powoduje, że gospodarka turecka jest tak silna?
Jacek Grel z Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Arka: - Gospodarka turecka otworzyła się na zagranicę, opanowano inflację, zrobiono reformy strukturalne, które pozwoliły na zwiększenie produktywności przedsiębiorstw tureckich. Turcy potrafią produkować tanio, szybko dobra, które są potem sprzedawane na rynek europejski. 40% PKB to jest eksport.
Turcja jest młodym społeczeństwem, jest dużym państwem, żyje tam 170 mln ludzi. Duży jest też popyt wewnętrzny.
Marek Nowakowski – przewodniczący Polsko-tureckiej Izby Gospodarczej: - Zachęcenie inwestycji bezpośrednich do siebie, postawienie na rozwój nowoczesnych technologii i wsparcie dla małych przedsiębiorstw, skuteczny system promocji eksportu tureckiego na cały świat, postawienie na system edukacyjny.
Dzisiaj gospodarka turecka to dwunasta gospodarka na świecie pod względem wielkości, natomiast rządowe plany tureckie zakładają, że w ciągu 20 lat będzie to siódma gospodarka, większa od włoskiej.
Od wielu lat Turcji pomagał Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Jacek Grel: - To jedna z sił Turcji, że ma bardzo stabilny i silny sektor bankowy. Inflacja zeszła poniżej 10% i jest jednocyfrowa, koszt kredytu jest dużo niższy, pozwala ludziom inwestować, konsumować i produkować więcej.
Turcja jest dobrze położona geograficznie i eksport do Europy jest duży.
Ważna jest stabilność polityczna.
Na co powinniśmy zwracać uwagę robiąc przedświąteczne zakupy 6.12.2010
Nadchodzą Święta i niebawem czeka nas seria przedświątecznych zakupów. Z badań firmy doradczej Deloitte wynika, że w tym czasie statystyczna polska rodzina planuje wydać 1800 złotych, z czego 43 procent na prezenty. Sklepy o tym wiedzą i kuszą nas różnymi „promocjami”. O tym na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę i jak nie dać się oszukać „okazjom” przypomina Grażyna Rokicka, prezes Stowarzyszenia Konsumentów Polskich.
- Podstawą jest lista. Trzeba sobie zrobić listę zakupów i to niezależnie od tego czy idziemy do sklepiku osiedlowego po zakupy spożywcze, czy do większego, po prezenty świąteczne. Wówczas znacznie łatwiej oprzeć się owym „promocjom” i „okazjom”, które często tak naprawdę nie są żadnymi promocjami. Tak jak porównujemy ceny przy zakupach przez internet, tak samo powinniśmy porównywać również ceny w tych tradycyjnych sklepach. Być może w drugim sklepie - za rogiem, produkt, który jest w „promocji” w sklepie pierwszym będzie w znacznie korzystniejszej cenie.
Pozostaje jednak pytanie, czy cena powinna być głównym kryterium wyboru produktu? - Nie powinna, twierdzi Grażyna Rokicka. - Kierując się tylko najniższą ceną kupujemy towary, które zamiast służyć nam przez wiele lat, służą nam tylko przez kilka dni, czy tygodni. Z takiego prezentu nie ucieszy się także obdarowany. Przy zakupie towaru powinniśmy także brać pod uwagę m.in. warunki gwarancji. - Na jaki okres mamy ochronę, przez ile czasu będziemy mieli zagwarantowaną dobrą jakość produktu.
Jednak niezależnie od tego, czy na dany towar udzielono gwarancji czy nie, każdy sprzedawca, w ciągu dwóch lat od daty zakupu, odpowiada za jakoś towaru, który nam sprzedał. - Jeśli zajdzie się taka potrzeba, w ciągu tych dwóch lat możemy zwrócić się do sprzedawcy z reklamacją. Dotyczy to także zakupów dokonanych przez internet.
Nieco inaczej ma się sprawa z żywnością, o czym także powinniśmy pamiętać, zwłaszcza przed Świętami. Ważna jest tutaj liczba „trzy” - przypomina Grażyna Rokicka. - Możemy reklamować zarówno towary paczkowane jak i te sprzedawane luzem. Towary paczkowane, których termin przydatności do spożycia, oznaczony na opakowaniu, jeszcze nie upłynął, a których zawartość, po otwarciu, nie spełnia kryteriów dobrej jakości - możemy zwrócić do sprzedawcy w ciągu trzech dni od otwarcia opakowania. Zazwyczaj niemożliwa jest naprawa takiego produktu, pozostaje nam zatem tylko żądanie wymiany danego towaru na nowy, zgodny z umową. W przypadku towarów kupowanych luzem – rodzynek na wagę, czy suszonych owoców, reklamację możemy złożyć w ciągu trzech dni od zakupu.
Problematyczna może stać się także ilość kupowanych towarów. W ferworze przedświątecznych zakupów zdarza się nam kupić na przykład 10 paczek masła, bo wówczas jedenastą dostajemy gratis. Zastanówmy się jednak – podkreśla Rokicka – czy jesteśmy w stanie zużyć taką ilość produktów, przed upływem ich terminu przydatności do spożycia. Często artykuły o niższej cenie, kupowane w większych ilościach, mają krótsze terminy przydatności do spożycia. Warto to sprawdzić, aby nie wyrzucić później połowy produktów - przeterminowanych i zepsutych.
Jaki jest ten rok dla rynku reklamy - 03.12.10.
Sylwia Zadrożna: - Firmy planują swoje wydatki reklamowe na przyszły rok, ale Jaki jest ten rok dla rynku reklamy?
Jacek Olechowski – w-ce prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy w Polsce: - Rok 2010 nie był łatwy, mało się zmienił w stosunku do 2009 r. Zmienia się jedynie struktura, coraz mniej jest reklam drukowanych na rzecz reklam w Internecie.
Piotr Grzybowski z Domu Inwestycyjnego BRE Banku: - Ten rok jest udany dla rynku reklamy, a przyczyniły się do tego 2 czynniki: poprawa wzrostu PKB, a po drugie – w roku 2009 był spory spadek wydatków reklamowych rzędu 12%. Reklamodawcy obawiali się powtórzenia tego scenariusza i na zapas obcinali budżety reklamowe.
Samo przyspieszenie wzrostu gospodarki w 2011 roku nie powoduje, że ten rok będzie okresem szybszego wzrostu rynku reklamowego. Zabraknie pozytywnego efektu, jakim było odreagowanie dużych spadków, co miało miejsce w 2010 roku. Ja bym zakładał, że rok 2011 będzie okresem wzrostu rynku reklamowego o 3-4 punktów procentowych.
Jacek Olechowski: - Tak, to nie będzie przełomowy rok. Jest wśród „graczy” ostrożny optymizm. Natomiast rok 2012 to będzie dobry rok, bo będziemy już w innym miejscu jeśli chodzi o cykl koniunktury, a EURO 2012 będzie takim dodatkowym bodźcem.
Jest już kilkanaście marek bezpośrednio w tę imprezę zaangażowanych, ale każdy chce jak najwięcej zaistnieć.
Sylwia Zadrożna: - Czy kłopoty finansowe Irlandii, Portugalii i Hiszpanii maja jakiś wpływ?
Jacek Olechowski: - Na pewno tak, bo tnie się budżety w całej Europie.
Głównymi graczami na rynku reklam są firmy telekomunikacyjne i banki oraz firmy produkujące dobra szybkozbywalne. Coraz częściej reklamują się firmy internetowe. Nie będzie pewnie zmian w farmacji, mogą być ograniczenia reklam samochodów, żeby nie zachęcać do pokazywania aut szybko jeżdżących po drogach.
Rynek reklamy w Polsce jest wart na poziomie prawie 7 miliardów złotych, są to wydatki na reklamę w mediach. Razem szacujemy, że jest to 12-13 miliardów zł rocznie.
Trzy najcenniejsze polskie marki to Orlen, PKO BP oraz PZU 02.12.2010
Rzeczpospolita opublikowała po raz siódmy ranking najcenniejszych polskich marek oraz najmocniejszych brandów. Konsumenci doceniają polskie marki, kojarzą się im z dobrą jakością i przystępną ceną, to cenny kapitał dla producentów, dla naszych firm - mówi Anita Błaszczak z Rzeczpospolitej. Ranking najcenniejszych polskich marek, których łączna wartość wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat o 22 proc., potwierdza siłę polskiej gospodarki, która przeszła przez globalny kryzys dużo łatwiej niż reszta Europy.
Silne marki są odporne na wahania koniunktury i zyskują na wartości także w czasie kryzysu - dodaje Anita Błaszczak. Większość zagranicznych inwestorów, którzy przejęli dobre polskie marki, prędko doceniła ich wartość - przykładem jest firma Wedel. Wedel co roku zdobywa tytuł najmocniejszej marki w kategorii produkty spożywcze. Wielu zagranicznych właścicieli doceniają też siłę krajowych marek w mediach - dodaje Błaszczak.
Trzy najcenniejsze polskie marki to Orlen, PKO BP oraz PZU. Orlen już czwarty raz z rzędu jest najcenniejszą polską marką. W sumie wartość ponad 300 marek z rankingu to już prawie 61 miliardów złotych, ale wartość pierwszej trójki to ponad 10 miliardów złotych. ,
Pracodawcy coraz częściej zatrudniają na czas określony 1.12.2010
W ciągu ostatnich 12 miesięcy pracodawcy częściej oferowali pracę na czas określony niż stałą. Liczba umów czasowych wzrosła w ciągu roku o ponad 5 proc. do 3,5 mln we wrześniu.
Powodów tego zjawiska jest kilka, zauważa Jarosław Górski z UW, ekspert Instytutu Sobieskiego
m.in. "(...) bardzo mało elastyczne regulacje rynku pracy, które uniemożliwiają szybkie zatrudnianie, ale również szybkie zwalnianie pracowników, czyli dostosowywanie polityki zatrudnienia do tego co się dzieje na rynku. (...) Innym ważnym powodem jest to, że coraz więcej miejsc pracy w Polsce tworzonych jest z funduszy europejskich. Te fundusze są oczywiście nastawione na to, żeby dawać trwałe efekty, wieloletnie. Są przyznawane tym beneficjentom, którzy są w stanie wykazać tą trwałość projektów, ale jak się przyjrzeć tym projektom, to one przecież mają określony horyzont czasu i ludzi zatrudniając do tych projektów zatrudnia się na pewien skończony wymiar czasu."
Złoty traci na wartości - i co dalej? 30.11.2010
Jaka jest naprawdę obecna sytuacja gospodarcza naszego kraju? Jak odczytać i połączyć różne elementy, które się na nią składają?
Złoty traci na wartości, to dla jednych to dobra, a dla innych zła wiadomość. Z obniżenia kursu złotego cieszą się eksporterzy, zaś martwią się ci, którzy spłacają kredyty we frankach szwajcarskich czy w euro – przyznaje Jakub Kurasz z Rzeczpospolitej. – Ale na rynku walutowym są ciągłe ruchy i wahania. Inwestorzy wycofują pieniądze z rynków, na których jest nerwowo i przerzucają je na rynki macierzyste, gdzie kupują dolary, by potem, gdy sytuacja się uspokoi znów inwestować w Europie. Jest to normalne zachowanie.
Uspokoić inwestorów mogła dziś informacja Głównego Urzędu Statystycznego u o wzroście Produktu Krajowego Brutto w trzecim kwartale, choć z drugiej strony – nie jesteśmy już liderem w tej kategorii. W tym roku przegonią nas Słowacja i Niemcy, a w przyszłym także Estonia. Do tego Komisja Europejska w jesiennych prognozach gospodarczych pokazała dosyć pesymistyczny fiskalny obraz Polski. Jak mówi Jakub Kurasz – wzrost PKB to skutek ożywienia gospodarczego, zwłaszcza w Niemczech i w tej kategorii jest dobrze, jednak stan naszego budżetu jest naprawdę zły.
– Według KE powinniśmy zdecydowanie ograniczyć budżet, czego na razie nie robimy, a jedyne działania jakie podejmuje rząd to, wzorem Węgier, próba dokonania rewolty w systemie emerytalnym. Ma to ograniczyć odpływ pieniędzy do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Tymczasem, zdaniem KE, przyniesie to jedynie krótkotrwały efekt – na jeden rok. A dodatkowo, przyszłe emerytury członków OFE byłyby niższe. Pytanie więc czy warto z tego powodu demontować cały system emerytalny – dodaje Kurasz. – Przede wszystkim powinniśmy przeprowadzić reformę wydatków budżetowych, bo to brak reform w tym zakresie jest głównym powodem obecnej sytuacji. W ciągu ostatnich kilku lat niewiele zrobiliśmy, aby ograniczać wydatki budżetowe, a za każdym razem jak poprawiała się sytuacja w budżecie – raczej je zwiększaliśmy. Z perspektywy stabilnego rozwoju długoterminowego dobrze by było, gdybyśmy mieli pewną nadwyżkę. Nie będziemy jej mieli, gdy będziemy więcej wydawać niż zarabiamy.
Rodzi się także pytanie, czy w związku z rosnącym długiem publicznym nie dotkną nas sankcje Unii Europejskiej, nie mówiąc już o opóźnieniu wejścia do strefy euro? Tu przychodzi nam z pomocą nie najlepsza sytuacja w całej Europie. – Wiele krajów starego kontynentu ma w tej chwili problemy fiskalne, więc zapewne KE będzie nas traktowała dosyć pobłażliwie – uspokaja Kurasz.
– Na naszą korzyść będzie przemawiał także fakt, że dokonaliśmy reformy systemu emerytalnego, a poza tym wciąż trwa walka o to, aby Eurostat inaczej, w korzystniejszy dla nas sposób zapisywał nasz dług publiczny – a nie tak jak obecnie życzy sobie tego Bruksela. W tym względzie trzymam kciuki za ministra Rostowskiego. Poza tym nie wiadomo jaka będzie przyszłość finansowa całego kontynentu. Jeżeli okaże się, że Portugalia potrzebuje co najmniej 90 miliardów euro wsparcia, a później nastąpi atak spekulacyjny na kolejny kraj – np. Hiszpanię, możemy mieć kilka miesięcy, jeżeli nie kwartałów naprawdę bardzo nerwowych. Ale, miejmy nadzieję, że nie będzie aż tak źle. Poczekajmy do wiosny.
Prezent pod choinkę na kredyt może być drogi 29.11.2010
Przed świętami banki starają się skusić klientów ofertą kredytów "świątecznych". Należy uważać, bo takie kredyty są zazwyczaj bardzo drogie. Banki chcą wykorzystać atmosferę świątecznych zakupów i taka sytuacja występuje co roku.
- To są normalne kredyty, tylko opakowane w świąteczne opakowanie - mówi Monika Krześniak z "Rzeczpospolitej". Banki promują takie kredyty rezygnując z niektórych opłat, albo zapowiadając udzielenie pożyczki w 15 minut. - Te promocje są raczej dla stałych klientów, których historię kredytową bank dobrze zna - mówi ekspert. To nieliczne przypadki. Dla klientów z ulicy opłata może być wyższa, a proces udzielania kredytu dość długi. I nie jest powiedziane, że nieznany bankowi klient dostanie taką pożyczkę.
Kredyty świąteczne są zazwyczaj oprocentowane w górnej granicy tego, na co zezwala ustawa antylichwiarska. Niektóre mają nawet oprocentowanie w granicach 20 procent, choć znalazł się bank, który za kredyt liczył sobie tylko 9 proc. i to bez prowizji. Ale to wyjątek.
- Starając się o kredyt trzeba zwrócić szczególną uwagę na inne jego składniki, nie tylko oprocentowanie. Bo prowizje są na najwyższym z możliwych pułapów i wynoszą 5 procent. Sprawdźmy też oferty kilku banków. Często taniej wyjdzie wzięcie kredytu w koncie odnawialnym. Może też się okazać, że tańszy będzie kredyt w karcie kredytowej, choć te kredyty są również wysoko oprocentowane.
Nie będzie większej redukcji emisji CO2 26.11.2010
Nie będzie większej redukcji emisji CO2. To dobra wiadomość dla Polskich firm. Już obecnie obowiązujące limity, czyli 20 proc. ograniczenie emisji dwutlenku węgla, jest dla nas bardzo poważnym wyzwaniem, gdyby ten limit został jeszcze zwiększony do 30 proc., to w opinii wielu ekspertów byłoby bardzo poważnym ciosem w polską gospodarkę.
Daria Kulczycka z PKPP Lewiatan pozytywnie ocenia decyzję Brukseli "Jest to bardzo mądra decyzja, rozsądna z punktu widzenia gospodarki europejskiej, nie tylko polskiej. Ale szczególnie istotna dla polskich przedsiębiorstw, które kupują energię wyprodukowaną przede wszystkim z węgla, a więc wysokoemisyjną. Postulat redukcji o 30 proc. emisji byłby bardzo dużym obciążeniem dla naszych przedsiębiorców. Przedsiębiorstwa są w tej chwili zobowiązane do redukcji o 20 proc., czyli można powiedzieć, że nic się nie zmieni. Nie będzie gorzej niż w tej chwili jest, ale ten cel -20 proc. jest bardzo ambitny dla polskiej gospodarki dlatego, że obejmuje konieczność zmniejszenia emisji przez energetykę, a prąd jak wiadomo, kupujemy wszyscy. To są zarówno gospodarstwa domowe, jak i wszystkie przedsiębiorstwa. To także dotyczy w bardzo dużym stopniu przedsiębiorstw ciepłowniczych, bo one też muszą zredukować emisję o 20 proc. a to się przełoży na cenę ciepła. Gdyby to było 30 proc. to chyba nie do spełnienia dla polskich firm."
Poczta Polska nie podniesie w przyszłym roku cen za dostarczanie listów i paczek 25.11.2010
Poczta Polska ma sposób na walkę o rynek z konkurencją. Zarząd narodowego operatora postanowił nie podnosić w przyszłym roku cen za dostarczanie listów i paczek. Firmy, które podpiszą z Pocztą umowy, mogą liczyć na rabaty. Polska Poczta traci rynek tak jak i inni operatorzy pocztowi na świecie, bo jak mówi Aneta Stabryła z Rzeczpospolitej rynek listów pocztowych bardzo się kurczy, w tym roku nawet o 10 proc. w skali świata. To wynik wysyłania wszelkich dokumentów przez internet, choćby e - faktur. To poważny kłopot Polskiej Poczty, ale walczy ona dziś o klientów biznesowych.
Szczególnie mocno Poczta Polska chce walczyć o perspektywiczny rynek paczek, zwłaszcza z towarami kupowanymi za pośrednictwem Internetu. Jak tłumaczy Aneta Stabryła Zarząd Poczty Polskiej postanowił też, że w przyszłym roku nadal będzie świadczona atrakcyjna dla biznesu usługa „Przesyłka aglomeracja”. Dzięki niej firmie udało się w tym roku odzyskać kilkunastu znaczących klientów, którzy dziennie wysyłają co najmniej 5 tys. listów
Banki przekonały się do małych firm 24.11.2010
Małe firmy wreszcie zostały docenione przez banki. Przez lata bankowcy bardzo wstrzemięźliwie udzielali takim przedsiębiorcom kredytów. Obecnie stwarzają wiele ułatwień w pozyskaniu kredytów, a nawet kierują do nich specjalne oferty.
- Kryzys pokazał, że duże firmy w tym trudnym okresie miały kłopoty - tłumaczy tę zmianę nastawienia Eliza Więcław z "Rzeczpospolitej". Małe firmy lepiej radziły sobie w kryzysie. Im łatwiej było się przebranżowić, dlatego z kryzysu najczęściej wychodziły obronna ręką.
W końcu banki zauważyły, że na małych firmach można zarobić. Bo mała firma też musi płacić rachunki i dokonywać wielu operacji bankowych. Każda z nich jest płatna. Jak zbierze się takich klientów np. sto tysięcy, to robi się już suma nie do pogardzenia - mówi Eliza Więcław.
Aby przyciągnąć małą firmę banki stosują szereg zachęt. A to darmowe konto internetowe, a to zwolnienie od pewnych opłat. Poza tym w Polsce wiele małych firm, to w praktyce jest jednoosobowa działalność gospodarcza. Często taki klient, oprócz konta firmowego, zakłada w banku również konto osobiste, żeby mieć już wszystko pod ręką. Dla banku to dodatkowy zysk.
Również z innego powodu dla bankowców małe jest piękne. Wielkie przedsiębiorstwo ma linię kredytową liczoną w milionach złotych. Jeśli ma kłopoty ze spłata kredytu to dla banku jest problem. Mała firma pożycza kilka-, kilkanaście-, w ostateczności i to rzadko kilkaset tysięcy złotych. - Kiedy ona przestaje spłacać kredyt, to dla banku zupełnie inny rodzaj ryzyka - mówi Eliza Więcław z "Rzeczpospolitej".
Sektor handlu w sieci rośnie w polskiej gospodarce najszybciej - 23.11.10.
Halina Lichocka: - Sprawdziliśmy, co mieszkańcy naszego kraju najchętniej kupują za pośrednictwem Internetu.
- Książki, odtwarzacze MP3, zestaw sztućców. Są dużo lepsze ceny, większa konkurencja. Nie kupiłbym samochodu przez Internet.
- Książki, które mnie interesują, o lotnictwie, marynarce, wojsku, które łatwiej w Internecie kupić.
- Wszystko praktycznie. Sprzęt AGD, książki.
- Sprzet AGD, artykuły pościelowe, również artykuły spożywcze.
- Prezenty gwiazdkowe, które zamawiam wcześniej.
- Zegarki, bilety na samoloty.
Agnieszka Górnicka z Inquiry: - Na te zakupy maja wpływ dwa czynniki: niskie ceny i dostępność towarów, które w sklepach są nieosiągalne.
Zaczęło się od książek, potem handel internetowy objął elektronikę, ubrania. Gorzej jest z handlem spożywczym ze względu na trudność dostarczenia świeżego towaru do domu.
Halina Lichocka: - Według szacunków, w tym roku do sklepów internetowych trafi już 15,5 miliarda złotych, a połowa handlu internetowego odbywa się za pośrednictwem serwisu aukcyjnego Allegro, które ma już 12 milionów użytkowników.
Agnieszka Górnicka z Inquiry: - Allegro wypełniło lukę dla drobnych sklepików. Nie jest to jednak zawsze uczciwe, a towary nie zawsze autentyczne.
Halina Lichocka: - Szykuje się konsolidacja, wkrótce ma powstać największy e-sklep w Polsce po połączeniu EMPIK-u z Merlinem. Czy mniejsze sklepy się utrzymają w sieci?
Agnieszka Górnicka z Inquiry: - Jestem pewna, że tak, bo będą miały np. niszową, specjalną ofertę.
Jak się bronić przed podwyżkami użytkowania wieczystego? 22.11.2010
Użytkowanie wieczyste, uważane jest za pozostałość PRL-owskiego sytemu prawnego. Jak mówi mecenas Dariusz Okolski hołduje ono zasadzie „mieć ciastko i zjeść ciastko”. - Państwo wyzbywa się swojej nieruchomości, sprzedaje prawo użytkowania wieczystego, ale nie sprzedaje prawa własności - ustanawia tak zwane ograniczone prawo użytkowania, które pozwala Państwu, przez cały okres trwania użytkowania (99 lat) pobierać dosyć wysokie opłaty. A zarówno wysokość jak i częstotliwość zmian tych opłat nie jest w żaden sposób uregulowana. Praktycznie, co roku mogą być zmieniane.
Uderza to w przedsiębiorców, bo jak przyznaje Agnieszka Durlik-Khouri z Krajowej Izby Gospodarczej - ciężko jest im określić koszty funkcjonowania, jeżeli mają tworzyć rezerwy na zwiększające się co roku opłaty za użytkowanie wieczyste. A różnice w stawkach czasami wynoszą nawet 100 procent.
Ponadto, wbrew powszechnemu przeświadczeniu, wzrastające koszty dotykają także zwykłych mieszkańców, bowiem, jak mówi mecenas Dariusz Okolski, użytkownicy wieczyści przerzucają podwyższone opłaty na swoich najemców.
Rodzi się zatem pytanie, czy nie lepiej byłoby zamienić użytkowanie wieczyste na własność?
- Jedynie w 2005 roku można było na w miarę dogodnych warunkach przekształcić użytkowanie we własność. Obecnie wprawdzie również można dokonać takiego przekształcenia , tj. wykupić prawo własności, ale już za dużo większe kwoty – tłumaczy mec. Okolski
Nie wszyscy bowiem są przeciwnikami obecnego stanu rzeczy. - Użytkowanie wieczyste jest opłacalne dla gmin. Opłaty pobierane z jego tytułu są istotnym elementem samorządowych budżetów.
Są jednak sposoby, aby bronić się przed podwyżkami opłat. Od decyzji zmieniającej wysokość opodatkowania można odwołać się do Samorządowych Kolegiów Odwoławczych, w terminie 30 dni od otrzymania decyzji. Wiele z takich odwołań jest rozpatrywanych pozytywnie. A jak przyznaje mec. Okolski, warto a nawet trzeba się odwoływać. - Odwołanie powoduje, że nowa stawka nie jest skuteczna, nie jest naliczana. Do momentu ostatecznego rozpatrzenia odwołania należy płacić dotychczasową stawkę. W przypadku spółdzielni, ona jest podmiotem prawa użytkowania wieczystego i ona ma prawo się odwołać. Można także starać się o bonifikatę – mogą to robić osoby, których miesięczny dochód nie przekracza 50 procent przeciętnego wynagrodzenia.
Jutro rząd ma przyjąć projekt ustawy o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, który przewiduje, iż wysokość opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowej może być aktualizowana nie częściej niż raz na trzy lata i tylko wówczas, gdy wartość tej nieruchomości ulegnie zmianie. Mec. Okolski przyznaje - słuszny jest ten drugi akapit, acz tak naprawdę pozostaje problem, bo sama instytucja użytkowania wieczystego nadal pozostaje.
Irlandia potrzebuje pomocy
Irlandia wreszcie zgodziła się przyjąć pomoc finansową od UE. Jest to kolejny kraj, który ma problemy.
Jak wyjaśnia Paweł Cymcyk główny ekonomista ZFinanse.pl u podłoża ich leżą kłopoty tamtejszego sektora finansowego "(...) problemy ma irlandzki sektor bankowy i to właśnie ratując swoje banki Irlandia zadłużyła się na potęgę."
UE poprzez pomoc finansową chciała zrównoważyć wpływ słabnącego dolara, podkreśla ekonomista ''Jeśli euro byłoby zbyt mocne, zaszkodziłoby nie Irlandii, ale Niemcom, a jeżeli Niemcom, to eksportowi niemieckiemu i w konsekwencji całej europejskiej gospodarce więc Irlandia była traktowana jako straszak. Moim zdaniem taki straszak dla rynków, że zobaczcie strefa europejska wcale nie jest taka zdrowa, tutaj euro też powinno trochę osłabnąć i dzięki temu niemiecka gospodarka mogłaby złapać wiatr w żagle no i ciągle się rozwijać."
Jednak zdaniem ekonomistów, tego typu działania są bardzo niebezpieczne, bo gdyby rynki faktycznie uwierzyły w to, że Irlandia zbankrutuje, albo zbankrutuje z nią cały sektor bankowy, to wówczas problemy przeniosły by się na inne kraje, Portugalię lub też Hiszpanię. A to jest już zupełnie inna skala problemu. Nie pomógłby wtedy nawet uchwalony w kwietniu europejski pakt stabilizacyjny na kwotę 750 mld euro.
Gdzie najtaniej, gdzie najdrożej zapłacimy za uiszczenie rachunków 18.11.2010
Najwięcej zapłacimy, gdy wybierzemy się do oddziału. Opłata w okienku bankowym może wynieść nawet 10 zł za przelew. Nieco tańsze są dyspozycje składane operatorowi przez telefon: maksymalnie 5 zł za rachunek. Przeważnie bezpłatna jest realizacja płatności, gdy odbiorca ma rachunek w tym samym banku co nadawca.
Inną metodą opłacania rachunków są stałe zlecenia o zmiennej kwocie lub zmiennym terminie płatności. Warto sprawdzić, czy bank nie pobiera dodatkowej opłaty za ich złożenie, modyfikację czy odwołanie. Jest to opłata dodatkowa, a więc zapłacimy za realizację zlecenia, a dodatkowo - jednorazowo - za jego złożenie. Dodatkowo w niektórych bankach płaci się za odwołanie zlecenia stałego. Kosztuje to nawet do 10 zł . Zlecenia stałe są wykonywane automatycznie, trzeba więc pamiętać, aby w terminie ich zapłaty na koncie były pieniądze, inaczej nie zostaną one zrealizowane - mówi Anna Ogonowska - Rejer z Rzeczpospolitej
Gdy skorzystamy z bankowości internetowej, prowizja będzie minimalna, albo w ogóle jej unikniemy. Nieco drożej jest na poczcie, ok. 2,5 zł za przelew, zaś najdrożej w okienku bankowym; nie zdziwmy się, gdy zażądają tam 10 zł - tłumaczy Anna Ogonowska - Rejer.
Większość banków nie pobiera opłat za dokonywanie przelewów za pomocą internetu. Coraz częściej także prowadzenie kont internetowych jest bezpłatne. Płacąc rachunki w ten sposób można zarobić do kilkunastu złotych miesięcznie. Korzystanie z Internetu może być opłacalne nawet wtedy, gdy bank pobiera opłatę za prowadzenie rachunku. Prowizje za przelewy internetowe wahają się od 0 do 1,5 zł.
Natura 2000 wstrzymuje inwestycje, a płacimy wszyscy 17.11.2010
Inwestorzy zamiast budować muszą śledzić zwyczaje płazów lub ptaków. Bo ekolodzy oprotestowują niemal każdą inwestycję. To przedłuża czas budowy. I zdecydowanie podnosi koszty. A obszary Natura 2000 zajmują ponad jedną piątą obszaru Polski.
- Inwestycje z pewnością zostaną zrealizowane, ale czas budowy bardzo się przedłuży - mówi Magdalena Kozmana z "Rzeczpospolitej. Daje przykład lotnisk na Podlasiu i w Modlinie, planowanej zapory koło Włocławka, czy zbiornika przeciwpowodziowego koło Raciborza.
Protesty ekologów mogą zatrzymać takie inwestycje nawet na dwa lata. To z kolei może powodować duże straty. Bo większość inwestycji w Polsce jest realizowana ze środków Unii Europejskiej. Jeśli projekt nie zostanie zrealizowany w terminie to środki te przepadają, albo są wypłacane z bardzo dużym opóźnieniem. Nawet wielu lat.
Zbliżają się mistrzostwa Euro 2012 i inwestorom zależy, żeby rozpoczynać budowy jak najszybciej. A tu nie mogą, bo wcześniej trzeba przedstawić raport na temat oddziaływania inwestycji na środowisko. Poza tym często trzeba rekompensować straty w środowisku. Jeśli wycięto jakiś obszar leśny, to trzeba posadzić las na podobnym obszarze. To generuje koszty.
Ekolodzy bronią się, że ich protesty to nie są jakieś wymysły, ale prawo Unii Europejskiej. I pilnują tylko przestrzegania prawa.
Polska płaci za to, że weszła późno do Unii. Inne państwa stworzyły infrastrukturę, kiedy przepisy Natura 2000 jeszcze nie obowiązywały. Polska dopiero tworzy infrastrukturę, a ma przy tym chyba największy obszar chroniony.
Mniej biurokracji w Polsce? - 16.11.10.
Halina Lichocka: - Rząd ma się zająć projektem ustawy o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Ma porządkować 130 innych ustaw o obowiązkach biurokratycznych. Lewiatan podsumował 3 lata rządu D. Tuska i jaka notę za próby ograniczenia biurokracji wystawił?
Katarzyna Urbańska – dyrektor Departamentu Prawnego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan: - Niestety, tylko „3”. Pierwszy rok był dobry, mieliśmy do czynienia z pakietem na rzecz rozwoju przedsiębiorczości, kiedy ruszała komisja Przyjazne Państwo, wtedy było dużo pozytywnych przepisów uchwalonych, natomiast w następnym roku tempo było dużo mniejsze.
Andrzej Arendarski – prezes Krajowej Izby Gospodarczej: - Jest na pewno łatwiej niż jeszcze kilka lat temu, ale do pełnego szczęścia jeszcze daleko. Są kraje, gdzie firmy zakłada się przez Internet. Najważniejsze, jeśli chodzi o rejestrację nowych podmiotów, jest to aby powstał w Polsce jednolity system informacji gospodarczej, czyli w jednym miejscu o wszystkich przedsiębiorstwach w Polsce. Jako przykład polskiej mitręgi w biurokracji podam to, że szybka kolej między Wrocławiem a Warszawą mogłaby być zbudowana o 3 lata wcześniej, gdyby nie konieczność załatwiania różnych „papierów”. Nie dziwią dalekie miejsca w rankingach np. Doing Business.
Halina Lichocka: - Ostatnio 70 miejsce. Jednak w projekcie ustawy regulacyjnej pojawiają się światełka w tunelu?
Katarzyna Urbańska: – Tak, w przypadku zamiany zaświadczeń na oświadczenia, np. o zarobkach, niekaralności itp. Przedsiębiorcy nie będą musieli składać dokumentów o numerze Regon czy NIP, wystarczy oświadczenie.
Marek Wiciński – w-ce przewodniczący komisji Przyjazne Państwo: - Udało nam się wprowadzić ustawę, która odrolniła wszystkie grunty rolne, nie udało nam się znieść obowiązku meldunkowego, tylko obowiązek meldunku tymczasowego. Chcemy, aby podatnik posługiwał się jednym numerem ewidencyjnym, a nie PESEL-em i NIP-em.
Katarzyna Urbańska: – Jest jeszcze mnóstwo potrzeb o czym świadczy Czarna Lista Barier, którą wydajemy co roku.
Inżynierowie to najbardziej pożądani szefowie dużych firm 15.11.2010
Okazuje się, że ponad połowa szefów dużych polskich spółek ma dyplom politechniki. Jeszcze przed rokiem ich udział wynosił 46 procent. Zmniejszył się - i to wyraźnie - udział prezesów z wykształceniem uniwersyteckim, ma je co szósty menedżer.
Eksperci do spraw zarządzania podkreślają , że dzięki studiom technicznym osoby zdobywaja umiejetności bardzo przydatne w zarządzaniu. Po pierwsze studia techniczne uczą pracy projektowej - zbierania i analizy danych zakończonych konkretnym efeketem, po drugie uczą ciężkiej i systematycznej pracy - bo to trudne studia. - podkreśla Anita Błaszczak z "Rzeczpospolitej".
Które uczelnie zaliczymy do kuźni polskich prezesów? Prym wiedzie Politechnika Warszawska, Akademia Górniczo - Hutnicza w Krakwoie i Politechnika Śląska.
Co czwarty prezes ma dyplom którejś z tych uczelni.
71 procent pracodawców planuje obecnie lub w ciągu najbliższych 3 miesięcy zatrudnić inżynierów w swoich firmach.
Na jakie zarobki może liczyć inżynier w zależności od stażu pracy? Wyynagrodzenie inżyniera z rocznym doświadczeniem to od 3 do 3,5 tys. zł brutto, inzynier z 3 - letniem doświadczeniem zarabia 5 do 6 tysięcy, inżynierowie z 3 - 5 letniem stażem pracy mogą liczyć na wynagrodzenie do 8 tysięcy złotych brutto.
Uwaga na odwróconą hipotekę 12.11.2010
Warszawskie urzędu pocztowe zalały plakaty reklamujące odwróconą hipotekę - czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Reklamy budzą zastrzeżenia prawników, bowiem w ich tytule użyto słowa "komunikat". Cała wiadomość przypomina urzędowe obwieszczenie.
- Dzisiaj banki nie oferują jeszcze takiego produktu, jak odwrócone kredyty hipoteczne - ostrzegał na antenie Programu 1 Polskiego Radia Bogusław Meluch, doradca prezesa Związku Banków Polskich. Jak zaznaczył banki dopiero pracują wraz z Ministerstwem Finansów nad nowelizacją przepisów.
Jak mówił gość Programu 1 należy odróżnić produkty instytucji finansowych, które reklamowane są w placówkach pocztowych, jako odwrócona hipoteka, od produktów bankowych.
Takich prywatyzacji jak GPW na giełdzie już nie będzie 10.11.2010
Prywatyzacja Giełdy Papierów Wartościowych to wydarzenie spektakularne i ważne dla polskiej gospodarki. Takich prywatyzacji już nie będzie, choć pamiętajmy, że skarb państwa zachował 30 procent akcji, więc nie jest to taka całkowita prywatyzacja.
Prywatyzacja poprzez giełdę to bardzo dobre rozwiązanie - ocenia Jakub Kurasz, szef działu ekonomicznego "Rzeczpospolitej". Zainteresowanie polską giełdą wykazała już giełda nowojorska, więc nie wykluczone, że GPW stanie się oknem Stock Exchange. Dlatego nie może dziwić, że zainteresowanie akcjami GPW było bardzo duże. Nawet fundusze z Brazylii kupowały akcje GPW. Można było zarobić ponad 20 procent, choć duża redukcja spowodowała, że w liczbach bezwzględnych zarobek dla indywidualnego inwestora mógł być na poziomie 250 złotych.
Jakub Kurasz jest zdania, że warszawska giełda może przyciągać spółki z innych państw regionu, takich jak Ukraina czy Białoruś, w których rynek kapitałowy nie jest jeszcze tak rozwinięty. Jego zdaniem, GPW będzie przynosiła akcjonariuszom stabilne zyski w postaci dywidendy.
Giełda jest takim barometrem całej gospodarki. Jeśli wartość jej akcji będzie rosła, to będą rosły akcje innych przedsiębiorstw. I odwrotnie. Publicysta "Rzeczpospolitej" przewiduje, że już żadna spółka nie będzie cieszyła się takim zainteresowaniem. Ani Jastrzębska Spółka Węglowa, ani BGŻ, ani spółki energetyczne.
Rośnie przemyt podrabianych papierosów 9.11.2010
Polskę zalewa fala podrabianych papierosów. Skala tego zjawiska z roku na rok rośnie wraz ze wzrostem stawki akcyzy. Wg różnych szacunków, jest to od kilkunastu do nawet 20 proc. rynku, czyli średnio co 5 wypalany papieros w Polsce pochodzi z przemytu. Zjawisko to różnie wygląda w różnych regionach kraju, ale najwięcej podróbek jest w woj. wschodnich, papierosy trafiają tam najczęściej z Rosji i Białorusi. W Suwałkach z przemytu pochodzi aż około 90 procent wyrobów tytoniowych. Warszawa ze względu na duży rynek także kusi przemytników. Tu ponad 40 procent wypalanych papierosów pochodzi z przemytu. Najlepiej jest w Krakowie i Poznaniu, gdzie ten udział podróbek nie przekracza nawet 5 proc.
Na przemycie tracą nie tylko firmy, ale przede wszystkim budżet państwa, mówi Krzysztof Kępiński z British American Tobacco Polska "budżet państwa co roku dostaje z tytułu podatku akcyzowego i VAT ok. 20 mld zł, mógłby dostawać 3mld - 4 mld zł więcej gdyby nie przemyt."
Szacuje się, że cała branża tytoniowa w UE traci z powodu przemytu łącznie 800 mln euro rocznie.
Na co zwracać uwagę podpisując umowę o kredyt? 08.11.2010
Dzisiaj wspólnie z Rzeczpospolitą podpowiadamy Państwu, na co zwracać uwagę podpisując umowę o kredyt, bo im mniej precyzyjne zapisy w umowie kredytowej, tym gorzej. Zmienna prowizja i niejasne zasady przy dodatkowych produktach mogą oznaczać kłopoty. Wiadomo, że większość Polaków bierze przy wyborze oferty kredytu pod uwagę przede wszystkim koszt kredytu, czyli wysokość rat i oprocentowanie, ale trzeba zwrócić uwagę na szereg innych czynników.
Klienci banków powinni przede wszystkim zwracać uwagę na wysokość marży - tłumaczy Agnieszka Nierodka z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego. Bierzmy pod uwagę fakt, że dziś na wszystkich rynkach światowych stopy procentowe są rekordowo niskie, zatem zadłużając się teraz często wydaje nam się, że jesli bierzemy np. kredyt w euro oprocentowany na 4 proc , to jest to dobry kredyt, bo przecież w złotych bedzie drożej. W momencie jednak, kiedy rozpiszemy sobie te 4 proc. na 3,8 proc. marży kredytowej i stopy procentowe bliskie zeru może się okazać, że kredyt ten nie jest już tak atrakcyjny - mówi ekspert.
To na co kredytobiorca powinien zwrócić uwagę w pierwszej kolejności - to elementy, które będą stałe w całym okresie kredytowania, a takim elelmentem powinna być marża kredytowa. Marża kredytu powinna być niezmienna i stała przez cały okres kredytowania. Na pewno unikałabym banku, który dopuszcza możliwość zmiany parametrów kredytu w trakcie jego spłaty - dodaje Agnieszka Nierodka z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego
Warto też dokładnie sprawdzić czy wszystkie pozostałe koszty są zapisane w umowie kredytowej. Wiele banków opłatę za wcześniejszą spłatę zapisuje nie w umowie kredytowej, a w tzw. Tabeli Opłat i Prowizji. A tabela, i w konsekwencji ta opłata, może się zmieniać w trakcie okresu kredytowania.
Nadal trwają prace nad Ustawą o kredycie konsumenckim, która pozwoli na łatwe porównywanie ofert kredytów w różnych bankach. Nowa Ustawa ma wejść w życie do końca tego roku.
Jaka reforma ubezpieczeń rolników?
Finansowanie z budżetu państwa składek zdrowotnych rolników, bez względu na ich status materialny Trybunał Konstytucyjny uznał niedawno za niezgodny z Ustawą Zasadniczą - przypomina dzisiejsza Rzeczpospolita.
Oznacza to, ze rząd jest zmuszony do tego, żeby wprowadzić obowiązkowe składki zdrowotne dla roników.
Ma na to tylko 15 miesięcy. Minister rolnictwa Marek Sawicki przedstawia trzy warianty, jak objąć rolników obowiązkiem płacenia składki zdrowotnej:
- wysokość składki uzależnić można od płaconego przez rolników podatku gruntowego
- pomyśleć o "odbudżetowym charakterem" składki zdrowotnej, składki wszystkich Polaków byłyby wtedy płacone z budżetu
- podatek dochodowy dla rolników ale dopiero za 3 lata
I tu pojawia się problem - czy przeprowadzać głęboką reformę KRUSu, czy będą to tylko zmiany kosmetyczne uważa Magdalena Kozmana z Rzeczpospolitej. Głeboka reforma oznaczałaby nie tylko koniecznośc płacenie przez rolnikow składki zdrowotnej ale także płacenie podatków i większe składki emerytalno - rentowe.
Taka reforma powinna jednak przebiegać etapami. Ze względu na prawa nabyte nie można na okoliczność reformy wylać dziecka z kąpielą - mówi profesor Katarzyna Duczkowska - Małysz z SGH.Jak podkreśla profesor Trybunał wypowiedział się w sprawie składki zdrowotnej bo o to został zapytany ale gdyby został zapytany o płacenie podatków dochodowych czyli PIT-u prawdopodobnie także zdecydowałby, że jest to niezgodne z konstytucją. Decyzja Trybunału wiąże się nie tylko z KRUS-em . Ona się w ogóle wiąże z daninami rolników na rzecz finansow publicznych . I tu absolutnym kryterium w gospodarce narodowej musi być kryterium dochodowe. - Albo mam dochody i płacę podatki i składkę ubezpieczeniową i składkę na zdrowie albo tych dochodów nie mam i wtedy jestem traktowany jak wszyscy ci, którzy tych dochodow nie mają - podkreśla Duczkowska- Małysz.
Jak dzisiaj wygląda sytuacja materialna rolników?
Dochody rolników po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, dzięki dopłatom bezpośrednim, wzrosły niemal dwukrotnie.
O ile zarobki w roku 2000 przyjmiemy za 100 procent, to w 2003 wyniosły one 96, w 2004 roku "skoczyły" do 180,8 procent, a w 2008 r. kształtowały się na poziomie 182 i pół procent - takie są wyniki badań Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Choć sytuacja materialna mieszkańców wsi jest bardzo zróżnicowana, rolnikom nie że żyje się najgorzej. - Nie ma żadnym podstaw , żeby uważać, ze wszyscy na wsi są biedniejsi niż wszyscy w mieście - podkreśla profesor Katarzyna Duczkowska - Małysz.-
Osoby biedne na wsi są w o tyle lepszej sytuacji, że przynajmniej mają kawałek ziemi, na której mogą posadzić ziemniaki czy warzywa. A bezrobotni, zwłaszcza w małych miasteczka, szczególnie rodziny, które mają dzieci są w sytuacji bez wyjścia. Z naszych badań wynika, ze najgorsza jest sytuacja młodych rodzin z dziećmi mieszkających w małych mniasteczkach, w których co najmniej jedna osoba jest bezrobotna.
Polacy znowu ruszyli po kredyty 04.11.2010
Jak czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej Polacy znowu ruszyli po kredyty, prawie co trzeci dorosły Polak ma zobowiązania wobec instytucji finansowych, do pożyczki z banku przyznaje się 2 i pół miliona osób więcej niż przed rokiem. Jednak jak mówi doktor Andrzej Topiński główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej więcej Polaków obsługuje dziś kredyt nawet 15 milionów osób, tylko się do tego nie przyznają.
W strukturze zobowiązań Polaków prym wiodą biorący kredyty gotówkowe, stanowiące 72 proc. 6 proc. spośród zadłużonych, wzięło kredyt na mieszkanie lub budowę domu
Liczba udzielanych kredytów jesienią zawsze wzrasta - to sezonowe ożywienie na rynku. Banki pożyczają pieniądze ale bardziej sprawdzają potencjalnych kredytobiorcówtylko i nadal zacieśniają warunki przyznawania kredytów - tłumaczy Topiński.
23 procent Polaków deklaruje że ma jeden kredyt bankowy, kolejne 7 procent przyznaje się do co najmniej dwóch. Statystycznie jednak Polak spłaca trzy kredyty, ale podobno w czwartym kwartale banki oczekują zaostrzenia polityki kredytowej, w związku z rekomendsacją T. Takie są wyniki ankiety przeprowadzonej wśród banków przez Narodowy Bank Polski.
Kopalnie czekaja na pieniądze - 03.11.10.
Robert Lidke: Rząd mógł pomagać polskim kopalniom, mógł dawać im pieniądze na inwestycje, ale tego nie robił. Dopiero w tym roku rząd przeznaczy 400 mln zł, ale będzie to po raz pierwszy i ostatni, bo pomoc publiczna nie będzie już możliwa. Jak to się stało?
Karolina Baca z Rzeczpospolitej: Tak, że w 2004 r. Komisja Europejska zgodziła się na taką formę pomocy dla górnictwa węgla kamiennego, która nazwała pomocą na inwestycje początkowe. Jednak, a to brakowało pieniędzy, a to właściwego rozporządzenia. W ubiegłym roku Waldemar Pawlak wnioskował o 400 mln zł, w tym roku o 800 mln zł. Udało się, po raz ostatni, ponieważ KE będzie godziła się na pomoc, ale w zamykaniu kopalń.
Mirosław Michna – ekspert KPMG: Lepiej późno niż wcale. Te spółki węglowe, które przeznaczyły te środki na konkretne inwestycje, będą musiały się z nich wywiązać. Na pewno nie jest to kwota, która zadecyduje o losach polskiego górnictwa.
Karolina Baca: Średnie roczne potrzeby polskiego górnictwa węgla kamiennego to około 2,5 mld zł. Najlepszą, najbardziej rentowną polską kopalnią jest „Bogdanka”, czeska firma NWR chce ją wchłonąć, lecz OFE pewnie nie sprzedadzą swoich udziałów.
Inne, ale nie wszystkie, kopalnie miałyby szanse, po sprywatyzowaniu, zaistnieć na giełdzie, być rentowne. W pierwszej kolejności Jastrzębska Spółka Węglowa – producent węgla koksowego.
Niepełnosprawni mogą stracić pracę 02.11.2010
- Cięcia dofinansowań do wynagrodzeń pracowników z niepełnosprawnością w ciągu najbliższych 2 lat będą drakońskie - tak Magdalena Janczewska, ekspert Pracodawców RP w studiu Programu 1 Polskiego Radia komentowała przyjętą przez Sejm nowelizacją ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.
- W przypadku pracowników z orzeczeniem niepełnosprawności w stopniu lekkim dofinansowanie zmaleje z 60% do 40%, a w stopniu umiarkowanym ze 140% do 100%. To są realne i całkiem duże pieniądze - dodała ekspert. - A już w przyszłym roku od kwietnia dofinansowanie tracą pracownicy, którzy mają prawo do emerytury i mają oświadczenie o niepełnosprawności w stopniu lekkim i umiarkowanym.
Według szacunków pracę może stracić nawet 20 tysięcy osób. - Są już pierwsze symptomy. Od momentu, kiedy zaczęto mówić w mediach o pracach nad ustawą już mamy dane o spadku liczby etatów o 2 tysiące. Widzimy jak bardzo wrażliwy jest ten rynek pracy osób niepełnosprawnych - mówiła Magdalena Janczewska.
Ze zmian zadowolony jest natomiast Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Jak powiedział Programowi 1 Tomasz Leleno, rzecznik Funduszu, ustawa poprawi sytuację finansową PFRONu poprzez zrównoważenie struktury wpływów i wydatków. Przyjęte przez Sejm przepisy będą również promowały zatrudnianie osób niepełnosprawnych w stopniu znacznym.
- To jest clue sprawy. Ta ustawa jest przeprowadzana w dużym tempie po to, żeby uratować przyszłoroczny budżet PFRONu. Według szacunków Funduszowi może w przyszłym roku zabraknąć 1 miliarda złotych - uważa Magdalena Janczewska.
Drastyczny wzrost „chorobowego” w Polsce – 29.10.10.
Sylwia Zadrożna: Polacy są rekordzistami pod względem liczby osób na zwolnieniach lekarskich. Przeciętny Polak spędził w ub. roku na zwolnieniu 5,5% dni roboczych. W Europie, dla porównania 4,2%.
Anita Błaszczak z Rzeczpospolitej: To dlatego, że nam się po prostu to opłaca. Na pewno kryzys zwiększył częstotliwość zwolnień.
Monika Zakrzewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan: Zależy o jakich pracownikach mówimy. Ci na wyższych stanowiskach rzadko chodzą na zwolnienia, a ci z niższych częściej. Wynika to z małego przywiązania pracownika do firmy. Również w obawie przed zwolnieniami. Często jest też tak, że kryzysowi towarzyszy wzrost zajść w ciążę przez kobiety, a one wtedy idą na zwolnienie lekarskie. Stąd te wyższe wyniki. Każda absencja pracownika jest związana z kosztami, pracodawca płaci za pierwsze 33 dni zwolnienia, a także za pracę wykonaną przez innego pracownika.
Anita Błaszczak: Pracodawcy narzekają, że często są „lewe zwolnienia”, potwierdziła to kontrola ZUS-u. Często epidemie grypy czy anginy nasilają się latem, gdy są prace sezonowe w rolnictwie, budownictwie. Pracownicy pracują wtedy na dwa etaty.
Lekarze nie powinni tak pochopnie wydawać zwolnień.
Waryńskiego wymienisz tylko do końca roku 28.10.2010
Niektórzy już zapomnieli, że w 1995 roku w Polsce była denominacja. Dostaliśmy do ręki nowe banknoty, które w porównaniu ze starymi straciły cztery zera i z ulgą pożegnaliśmy się z milionami, bo takimi sumami wówczas operowano.
Ale niektórym pozostały jeszcze zaskórniaki w postaci starych banknotów i monet. NBP szacuje, że takich starych złotych jest jeszcze w sumie 170 milionów. Wielu z nas zostawiło je sobie na pamiątkę, ale wielu chce je wymienić.
- Stare złote na nowe mogą być wymienione we wszystkich oddziałach NBP lub w każdym banku, prowadzącym działalność kasową - informuje Maciej Antes z Narodowego Banku Polskiego. Jedynym warunkiem jest to, że musimy przynieść 100 starych złotych lub ich wielokrotność. A to dlatego, że za stare 100 złotych dostaniemy 1 nowy grosz. Te 100 złotych może być nawet w bilonie.
Nie ma żadnych ograniczeń ilościowych. Można przyjść nawet z walizką starych pieniędzy. A jeśli jeszcze ktoś ma wątpliwości, jakie ma banknoty i ile za nie dostanie, może to sprawdzić na stronie www.wymienmysie.nbp.pl . Tam są nawet wizerunki starych banknotów i monet oraz adresy oddziałów NBP. Jest nawet kalkulator.
Po 31 grudnia stare banknoty i monety będą miały wartość jedynie kolekcjonerską.
Lista 2 tysięcy największych firm – 27.10.10.
Paweł Jabłoński z Rzeczpospolitej: Dziś ukazała się lista 2 tysięcy największych polskich firm, a aby dostać się do tego zestawienia trzeba było osiągnąć przychody ze sprzedaży na poziomie 109 mln zł. Ta lista pokazuje, że rządzą cały czas polskie giganty, typu: Orlen, Lotos. Wartością tej listy jest jednak nie początek, a koniec, czyli te firmy, o których mało wiemy. One dają miejsca pracy i „ciągną” gospodarkę.
Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha: W rankingu pojawiły się firmy, które od kilku lat były nieobecne w Polsce, a prowadziły działalność za granicą. To dotyczy np. branży meblowej. Jest wiele firm, które były spółkami skarbu państwa i przeszły prywatyzację, dziś są w bardzo dobrej kondycji.
Sylwia Zadrożna: Wciąż jednak na liście jest dużo firm z przewagą kapitału państwowego.
Paweł Jabłoński: Tak, ale grupą, która najbardziej rośnie są firmy z przewagą kapitału zagranicznego. W 2004 roku było ich 700, w zeszłym roku prawie 900.
W Polsce są wyższe marże, dlatego tu można więcej zarobić.
Rekordowe żniwa firm odzyskujących długi 26.10.2010
Wartość długów, które trafiły do windykatorów, wzrosła o 40 proc. Rekordowe żniwa firm odzyskujących długi wynikają przede wszystkim z kryzysu finansowego w 2008 i 2009 roku. Brak płynności finansowej, brak pracy spowodowało, że wiele osób ma dziś problemy ze spłata swoich długów - tłumaczy Eliza Więcław z "Rzeczpospolitej".
Do windykatorów trafiło od początku roku cztery razy więcej wierzytelności klientów indywidualnych niż długów przedsiębiorstw. Przede wszystkim problem ze spłatą wierzytelności mają małe firmy, które ucierpiały z powodu kryzysu a teraz nie mają pieniądzy na spłatę rat kredytowych i pożyczek - tłumaczy Więcław.
Coraz więcej wierzycieli chce sprzedać niespłacane pożyczki. Zdecydowana większość wierzytelności, która trafia do windykatorów, to zlecenia od firm - głównie banków. Jak mówi ekspert z Rzeczpospolitej uwagę zwraca to, że przybywa długów osób, z którymi trudno się jest skontaktować firmom windykacyjnym, co pokazuje, że weryfikacja klientów przez banki – opierała się niejednokrotnie bardziej na statystycznych niż na rzeczywistych danych.
Windykatorzy liczą, że boom będzie trwał. Dziś windykacyjna to jedna z niewielu branż gospodarki gdzie zatrudnienie rośnie.
Problem z prywatyzacją samorządowych spółek 25.10.2010
Gminy wolniej sprzedają swoje przedsiębiorstwa, chodzi tu głównie o spółki komunalne czyli wodociągi, kanalizacja, odpady, transport publiczny i zaopatrzenie w ciepło, ale także nieruchomości.
Prywatyzacja firm samorządowych to wielki problem, bo samorządy nie chcą się ich pozbywać, tymczasem zdaniem Arkadiusza Protasa z BCC nie powinny mieć swoich firm, ponieważ
"są powołane są do zupełnie czegoś innego niż zarządzania spółkami i krótko mówiąc nie powinny zarządzać nimi. Nie są w stanie dobrze zadbać o te spółki. Tylko firmy dobrze działające na rynku, wolne od polityki potrafią zadbać o swoją kondycję finansową. A kiedy spółki zarządzane przez niedość kompetentnych ludzi obsadzanych przez władze samorządowe, generują straty, to płacimy za to my wszyscy. (...) Zachęcamy żeby samorządy sięgały po instytucję PPP, można połączyć prywatne z publicznym w sposób korzystny dla wszystkich, i dla prywatnego, który zarobi, i dla publicznego, który będzie miał szybciej pewną inwestycję, wreszcie dla mieszkańców, którzy będą z niej mogli szybciej korzystać."
Zgadza się z tym Andrzej Porawski, dyrektor Związku Miast Polskich, jednak podkreśla, że w praktyce w większości przypadków na rynku nie ma firm, które chciałyby przejąć np. wodociągi czy kanalizację. Największe zainteresowanie prywatyzacją, czy udziałem w dostarczaniu tych usług było w ciepłownictwie, dzięki czemu w większości samorządy wyzbyły się już tych spółek.
Chiny będą wielkie, ale za jakiś czas 22.10.2010
Chiny są już drugą gospodarką świata. Są juz drugą gospodarką świata za Stanami Zjednoczonymi. Wyprzedziły Japonię i - według MFW - dystans ten będzie się powiększać.
- Chiny nie są jeszcze wielkie. Chiny dopiero będą wielkie - studzi emocje Jacek Strzelecki, publicysta "Gazety Bankowej", znawca Chin. Wyjaśnia, że choć chińska gospodarka rozwija się w zawrotnym tempie, to Chińczykom wcale nie żyje się najlepiej. Przede wszystkim są ogromne różnice między miastem a wsią, na której mieszka 800 milionów Chińczyków. Zarobki tam są dwukrotnie niższe niż w miastach, choć i w miastach nie zarabia sie najlepiej. Ale wieś się budzi, jest tam ogromny pęd do wiedzy, a władze wspomagają organizowanie szkoleń i kursów.
- Chiny będą wielkie pod warunkiem, że wyrównają u siebie różnice między wsią a miastem - zauważa Strzelecki. Tłumaczy też, że władze w Pekinie wydają ogromne środki na rozwój infrastruktury. Bo do wielu rejonów nie można było dojechać. Teraz buduje się 96 lotnisk i dziesiątki tysięcy kilometrów dróg. Przeznaczono na ten cel setki miliardów dolarów.
Polscy przedsiębiorcy są obecni na chińskim rynku, ale jest ich mało, w przeciwieństwie do Niemców czy Francuzów. Te z polskich firm, które działają w Chinach np. KGHM czy Comarch są bardzo zadowolone. - Nie mamy w Chinach przedstawicielstwa, które pomagałoby w rozwijaniu tam działalności - wyjaśnia Jacek Strzelecki. Zwłaszcza małe i średnie firmy mają z tym kłopoty. Publicysta ocenia, że polska żywność np. słodycze czy wędliny - sprzedawałyby się znakomicie. Trzeba tylko przestać myśleć o tym rynku w skali globalnej, bo jest za duży. Trzeba działać punktowo. - Ale nawet, jeśli polskie produkty trafią do 1 procenta Chińczyków, to i tak jest to ponad 13 milionów konsumentów. Warto o nich zabiegać – mówi Strzelecki.
Można zapłacić wysoką karę za kopiowanie map - 21.10.10.
Arkadiusz Jaraszek z Rzeczpospolitej: Mapy są tzw. utworami kartograficznymi, jeśli są stworzone indywidualnie, mają charakter twórczy.
Sylwia Zadrożna: Bardzo często sklepy, zakłady usługowe mają na swojej stronie mapkę z lokalizacją. To niezgodne z prawem?
Arkadiusz Jaraszek: Tak, za takie naruszenie prawa mogą ponieść karę. Firmy produkujące mapy wyszukują nieuczciwych przedsiębiorców, którzy nielegalnie korzystają z ich „utworów”, z ich pracy.
Sylwia Zadrożna: O tym, że jest to nielegalne nie wiedzą zwykli użytkownicy Internetu.
Arkadiusz Jaraszek: Można korzystać, ale od twórcy trzeba wykupić licencję. Może ona wynosić od kilkuset do (rzadko) kilku tysięcy złotych. Grzywny mogą już sięgać tysiące złotych. Może nas też spotkać odpowiedzialność karna, nawet więzienie do 3 lat.
Mateusz Boczar – dyrektor produktu Zumi z Krakowa: O tego typu nadużyciach dowiadujemy się najczęściej od użytkowników czy też od zaprzyjaźnionych z nami firm. Dbając o interesy naszych dostawców danych mapowych, natychmiast reagujemy.
Arkadiusz Jaraszek: Wchodząc na jakąś stronę internetową zostawiamy tam ślad i w ten sposób firmy sprawdzają co robiliśmy na tej stronie.
Sylwia Zadrożna: Co można zamieszczać bez takiej ochrony prawnej?
Arkadiusz Jaraszek: Takie utwory, które są tworzone przez władze państwowe, np. wyroki sądów, ustawy. Indywidualne, prywatne zbiory są zazwyczaj chronione.
Szukamy narodowego lidera 20.10.2010
Na świecie jest wiele dużych firm, które kojarzą się jako narodowe. General Motors w Stanach Zjednoczonych, Deutsche Post i Volkswagen w Niemczech, Toyota w Japonii. Władze tych państw dbają o nie, jako o narodowych liderów.
- Do takich firm rządy państw często dopłacają - zwraca uwagę publicysta "Rzeczpospolitej" Jakub Kurasz, szef działu gospodarczego. Zwraca uwagę, że na świecie takich firm, które są traktowane jako narodowe marki jest coraz więcej. Choć firma-gigant jest często zagrożeniem dla konkurencji. W Europie subwencje dla takich firm idą w miliardy euro. Czasem nie wprost, tylko choćby poprze dotowanie np. zakupu nowych aut.
W Polsce firm z takim potencjałem na ekspansje regionalną jest niewiele. PZU, PKO BP, PKN Orlen czy PGNiG. Teraz Polska Grupa Energetyczna chce kupić inną państwową spółką Energa. Kurasz uważa, że państwo może wspierać w transparentny sposób takie firm. Potem można je korzystnie sprywatyzować.
W 2015 roku będzie jeden rynek energetyczny. Stąd publicysta uważa, że stworzenie silnego koncernu PGE-Energa jest szansą, że będzie mógł konkurować z zagranicznymi firmami. Bo Francja czy Rosja wspierają mocno swoje firmy.
Coraz więcej szpitali ma kłopoty finansowe – wynika z rankingu Rzeczpospolitej - 19.10.10
Sylwia Szparkowska z Rzeczpospolitej: Wszystkie szpitale, które uzyskały dobry wynik w tym rankingu, skarżyły się na wielomilionowe nadwykonania i na zaległości ze strony NFZ, sięgające dziesiątek milionów złotych. Fundusz, który miał pieniądze w ubiegłych latach, żeby zapłacić za nadwykonania, teraz ich nie mają i ci pacjenci, którzy zostali przyjęci ponad limit, są przyjmowani na koszt szpitala.
Robert Lidke: Nadwykonania biorą się stąd, że szpital nie może odmówić przyjęcia danego pacjenta.
Sylwia Szparkowska: O nadwykonaniach mówią nam również szpitale onkologiczne i wielospecjalistyczne, które nie mogą „zrezygnować” z chorych. Odmawianie zapłaty za nadwykonania jest bezprawne, więc szpitale idą do sądu.
Robert Lidke: Rząd chce komercjalizacji szpitali i mówi, że jeśli samorząd przekształci szpital w spółkę, to rząd pomoże.
Sylwia Szparkowska: Ranking szpitali niepublicznych wygrał szpital samorządowy w Pleszewie i ma doskonałe wyniki.
Mieszkańcy Warszawy są za tym, żeby szpitale działały na zasadach rynkowych, zapewniając to co się należy pacjentowi ubezpieczonemu w NFZ.
Sylwia Szparkowska: Koszty leczenia prawdziwej choroby, nie przeziębienia, są bardzo wysokie, np. rzędu 900 tysięcy złotych za jednego pacjenta, za rok.
Minister zabiera bezrobotnym 18.10.2010
Minister finansów chce w przyszłym roku ograniczyć pieniądze, przeznaczone m.in. na aktywizację zawodową bezrobotnych. Tłumaczy się kryzysem.
- To nie są pieniądze budżetowe, a nasze - przypomina Aleksandra Fandrejewska, publicystka "Rzeczpospolitej". Bo pochodzą z Funduszu pracy, a ten fundusz powstaje z naszych składek. Każdy co miesiąc odprowadza 2,45 proc. składki.
Rząd chce w przyszłym roku ograniczyć bezrobocie z 12 do 10 procent. - Więc te pieniądze będą potrzebna - zauważa publicystka. I sceptycznie odnosi się do nieartykułowanych głośno przez rząd nadziei, że część bezrobotnych znajdzie pracę w Niemczech. Od przyszłego roku kraj ten znosi ograniczenia w zatrudnieniu. - Z moich informacji wynika, że cud Irlandii i Wielkiej Brytanii się nie powtórzy - mówi Fandrejewska.
Z pieniędzy Funduszu Pracy opłacane są także bezrobotnym staże. Choć to akurat jest wykorzystywane przez pracodawców. Zatrudniają osoby na staż, a kiedy staż się kończy zwalniają taką osobę i zatrudniają kolejną z opłaconym stażem.
Nowa zmowa cenowa na rynku farb 15.10.2010
UOKiK szykuje się do ujawnienia szczegółów kolejnej zmowy cenowej. Kary mogą sięgnąć nawet 200 mln zł. Sprawa dotyczy porozumienia jednego z producentów farb i lakierów z marketami budowlanymi.
To nie pierwsza tego typu sprawa na tym rynku, zauważa Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK "To jest 4 postępowanie, które toczymy w bardzo podobnej sprawie. Trzy poprzednie zostały już zakończone decyzjami."
Gros postępowań dotyczy rynku budowlanego, jednak zmowa cenowa może ujawnić się na każdym rynku, podkreśla prezes UOKiK "Prowadzimy postępowania także dotyczące rynku ogrodniczego, rynku materiałów papierniczych, także różnego rodzaju innych produktów. Bardzo częste są zmowy dystrybucyjne, tzw. porozumienia wertykalne, gdzie zawiera tę zmowę producent danego towaru ze swoimi dystrybutorami, który poprzez tego typu ustalenia próbuje wpływać na kształt konkurencji na rynku."
Warto dodać, że nowe przepisy antymonopolowe pozwalają uniknąć ewentualnej kary tej firmie, która jako pierwsza zgłosi się do Urzędu i ujawni tego typu naruszenie prawa. Do UOKiK-u wpłynęło już 26 wniosków w sprawie zmowy cenowej.
Szukamy dostawców tańszego prądu - 14.10.10.
Agnieszka Głaśniewska z Urzędu Regulacji Energetyki: Odbiorcy komercyjni i biznesowi wiedzą, że można zmienić dostawcę prądu i to się opłaca, bo notujemy w tym roku 300%-owy wzrost liczby odbiorców, którzy zdecydują się na ten krok. Jednak prawie 90% indywidualnych odbiorców prądu nie wie, że może zmienić dostawcę. Przeprowadziliśmy więc kampanię informacyjną.
Daria Kulczycka z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan: Ceny energii rosną i to zwiększa zainteresowanie ofertą innych dostawców.
Robert Lidke: Rzeczpospolita pisze, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad także myśli o zmianie dostawcy prądu. Ile tak duża firma może zaoszczędzić?
Agnieszka Głaśniewska: Kilka–kilkanaście procent aż do 20%. Także jednostki sektora finansów publicznych chętnie przeprowadzają przetargi i zmieniają dostawcę energii elektrycznej. To są kwoty idące w tysiące lub setki tysięcy złotych. Każdy dostawca może proponować inne warunki dostarczenia prądu, inne terminy płatności itd.
Jak zmienić dostawcę?
Jacek Wancki z firmy Preda: Proponujemy, aby najpierw zbadać parametry dystrybucyjne, wpływające na odbiór, np. dobór taryfy. To też przynosi 17-20% oszczędności. Z części dystrybucyjnej może być 3-7% oszczędności.
Agnieszka Głaśniewska: Do tej pory tylko 1200 gospodarstw domowych zmieniło dostawcę, a w Czechach 40 tysięcy. Na Zachodzie jest dużo większa konkurencja, np. w Wielkiej Brytanii miesięcznie dostawców zmienia kilkaset tysięcy gospodarstw.
W Polsce przedsiębiorstwa energetyczne powinny mieć swoje wyraźne oferty.
W razie problemów prosimy pisać: www.maszwybór.ure.gov.pl
Jak najlepiej wynająć mieszkanie 13.10.2010
Dla najemcy znalezienie odpowiedniego lokum, a dla właściciela dobrego lokatora to tylko połowa sukcesu. Trzeba też zadbać o warunki najmu.
Osoba prywatna, która chce wynająć mieszkanie ma do wyboru jeden z dwóch typów umów najmu: okazjonalny lub zwykły.
Typ umowy najmu okazjonalnego pojawił się w przepisach niedawno, bo na początku tego roku. Mając taką umowe łatwiej pozbędziemy się lokatora , jeżeli okaże się uciążliwy. Niestety zawarcie takiej umowy jest sformalizowany. Zarówno umowę, jak i niezbędne dokumenty trzeba przygotować ściśle według wskazówek ustawy. Obowiązkowo też właściciel lokalu musi płacić podatek od najmu. Bez spełnienia tych warunków nie dojdzie do zawarcia umowy najmu okazjonalnego, lecz zwykłej umowy najmu. Z tego między innymi powodu najem okazjonalny nie jest zbyt popularny.
Z najmu okazjonalnego można rozliczać się z fiskusem w dwojaki sposób: wybierając zryczałtowaną stawke podatku w wysokości 8,5 proc. lub na zasadach ogólnych czyli według skali podatkowej w oparciu o stawki w wysokości 18 i 32 proc. Każdy z wynajmujących mieszkanie powinien dokładnie skalkulować co w jego przypadku będzie bardzie opłacalne - radzi Agata Sutton z firmy TaxCare. - Niska zryczałtowana stawka będzie atrakcyjna dla osób, które w związku z wynajmem mieszkania nie ponoszą dużych kosztów uzyskania przychodu obniżających zobowiązania wobec urzędu skarbowego. W przeciwnym wypadku należy rozważyć rozliczanie z fiskusem na zasadach ogólnych. Jeśli z najmu rozliczamy się w ramach prowadzonej działalności gospodarczej mozemy opłacvić podatek na zasadach ogólnych według stawek 18 i 32 procent i z uwzględnieniem kosztów uzyskania przychodu lub rozliczać się z fiskusem według 19-procentowej stawki liniowej bez możliwości obniżania dochodu przy pomocy kosztu.
Ustawa przewiduje, że umowy najmu okazjonalnego mogą zawierać tylko osoby fizyczne, dla których najem nie jest zarejestrowaną działalnością gospodarczą. Umowę zawiera się tylko na czas określony, maksymalnie na dziesięć lat, z możliwością ponownego jej zawarcia. Nie będzie miała znaczenia liczba posiadanych lokali. Dla każdego właściciel uzyska prawo zawarcia takiej umowy.
Do umowy trzeba dołączyć liczne dokumenty, m.in notarialne oświadczenie najemcy, że jeśli nie będzie przestrzegał jej warunków lub gdy umowa wygaśnie, dobrowolnie wyprowadzi się z wynajmowanego mieszkania. Lokator musi podać także adres innego lokalu, do którego zostanie przymusowo przekwaterowany, gdyby sam nie zechciał się wyprowadzić. W umowie najmu musi ponadto wyrazić zgodę na dobrowolne poddanie się egzekucji. Podstawowa zaleta umowy najmu okazjonalnego jest taka, że gdyby powstał konflikt na linii właściciel - najemca, a ten drugi nie chciał się wyprowadzić, to wynajmujący nie musi występować do sądu z powództwem o eksmisję. By iść do komornika, wystarczy umowa z klauzulą. Komornik będzie zobowiązany przenieść najemcę pod wskazany adres. Jeżeli okaże się on nieaktualny, to dokona eksmisji na bruk.
Zwykła umowa najmu jest najbardziej popularna. Jej największą zaletą jest to, że do ważności wystarczy samo jej podpisanie, nie trzeba dostarczać żadnych dodatkowych dokumentów ani płacić notariuszowi. Jest to więc forma dużo prostsza, szybsza i tańsza, ale ma jedną bardzo istotną wadę.
Dużo trudniej na jej podstawie pozbyć się nieuczciwego najemcy. Jeżeli więc właściciel będzie miał pecha i wynajmie lokal osobie, która mu np. nie płaci i nie zechce się wyprowadzić, to znajdzie się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Musi bowiem doprowadzić do eksmisji lokatora, a to nie jest takie proste, nawet jeżeli posiada się wyrok w tej sprawie. Często trwa to latami. W tym czasie zaś na ogół lokator nie płaci.
Każdy właściciel musi więc sam rozważyć, co jest dla niego ważniejsze: szybkie znalezienie lokatora i podpisanie umowy czy też szukanie lokatora, który zgodzi się na najem okazjonalny, a następnie na przebrnięcie przez liczne formalności.
W zamian dostanie gwarancję, że bez problemu odzyska mieszkanie po rozwiązaniu umowy.
Złom znów ciągnie do Polski 12.10.2010
Rośnie prywatny import używanych samochodów. Od stycznia do końca września zarejestrowano już 550 tys. takich aut, a to jest 5 procent więcej niż przed rokiem. To w większości auta stare, ponad dziesięcioletnie i mocno wyeksploatowane. Polacy je kupują, bo są to tanie pojazdy.
- Gdyby system badań okresowych był szczelniejszy, a przeglądy rejestracyjne były robione bardziej rzetelnie, to nikomu takich samochodów sprowadzać by się nie opłacało - tłumaczy Rafał Orłowski z AutomotiveSuppliers.pl. - Nie ukrywajmy, że te samochody nie są w najlepszej kondycji technicznej – dodaje ekspert.
Orłowski spodziewa się, że import używanych aut jeszcze wzrośnie, do miliona sztuk. Gdyby rząd chciał to mógłby ograniczyć taki import, choćby poprzez system dopłat do kupna nowego pojazdu.
Zresztą na całym rynku motoryzacyjnym panuje ożywienie. - Jest trochę sztucznie wywołane przez rząd, bo z końcem roku zniknie możliwość odpisania kosztów zakupu auta z kratką. Więc kupuje się takie samochody na zapas - wyjaśnia ekspert.
Ceny aut w Polsce raczej nie spadną, jak w innych krajach Europy, w których odnotowano kryzys. Raczej wzrosną, bo wzrośnie choćby podatek VAT. Mówi się również o wprowadzeniu podatku ekologicznego.
GPW - ostatnia taka prywatyzacja? - relacja z dyżuru telefonicznego 11.10.2010
Co zrobić, żeby założyć konto maklerskie? Czy można je założyć tylko na jedną inwestycję?
Nie ma czegoś takiego jak konto "na jedną inwestycję". Nie podpisuje się umowy na obsługę jednej transakcji. Po otwarciu konta maklerskiego działa ono tak długo aż zdecydujemy się , żeby je zamknąć.
Czy prowizje pobierane przez biura maklerskie różnią się?
Prowizje pobierane przez biura są podobne. W przypadku transakcji przeprowadzanych prze Internet większośc biur pobiera 0,38 lub 0,39 prc.wartości transakcji. Aby porównać koszty działalności biura maklerskich warto spojrzeć na opłatę roczną . Jest kilka biur w których prowadzenie rachunku jest bezpłatne. Wtedy jedyny koszt jaki trzeba ponieść to właśnie prowizja. Są jednak i takie w których prowdzenia rachunku kosztuje rocznie ponad 100 złotych.
GPW - ostatnia taka prywatyzacja? 11.10.2010
W listopadzie na warszawskim parkiecie ma zadebiutować sama giełda. O prywatyzacji GPW mówiło się już długo. Ostatecznie zamiast inwestora branżowego stworzona została oferta publiczna. Zapisy na akcje mają się rozpocząć już w najbliższy poniedziałek.
- Jest to na pewno ostatnia z wielkich, tak rozpoznawalnych firm, które mogą być magnesem dla inwestorów. Skarb Państwa zapewne będzie chciał sprywatyzować jeszcze koleje państwowe, natomiast to nie będzie już taka atrakcyjna oferta ze względu na kondycję finansową tej firmy - mówił na antenie Programu 1 Piotr Ceregra z Rzeczpospolitej. - Natomiast giełda wydaje się atrakcyjna, zyskowna i może przyciągnąć inwestorów.
Czy będzie ich tylu, jak podczas prywatyzcji PZU, czy Tauronu? Zdaniem Piotra Cerergy trudno będzie powtórzyć tamte sukcesy. - Ale poza wszystkim innym jest pewien symboliczny wymiar tej spółki, która kojarzy się z polskim kapitalizmem. Jest to możliwość, aby stać się współwłaścicielem tej firmy.
Spowolnienie gospodarcze i politycy biją samorządy po kieszeni - 08.10.2010
Dochody miast byłyby o kilka miliardów wyższe gdyby nie to, że politycy podjęli decyzje dotyczącą stawek podatkowych . Znacząco obniżyły one dochody miast z CIT-u i z PIT-u. - Dochody samorządów znacznie spadły na skutek decyzji parlamentu o zmniejszeniu PIT i ustanowieniu ulgi prorodzinnej. Samorządy mają udział procentowy w PIT. Od czasu obniżenia stawek spadły więc i wpływy samorządów. Także ulga prorodzinna spowodowała, że PIT jest mniejszy więc i nasze dochody są mniejsze - tłumaczy Rudolf Borusiewicz, sekretarz zarzadu Związku Powiatów Polskich.
Niższe podatki to powód do zadowolenia dla obywateli. Dla miast, takich jak Warszawa, Wrocław czy Łódź, fakt że mają mniej pieniędzy na inwestycje powoduje, że muszą się mocniej zadłużać żeby te inwestycje móc dokończyć.
Gdyby nie to, że samorządy inwestują, taki wzrost gospodaczy jaki mieliśmy w ubiegłym roku pewnie by nie wystąpił. Miasta śmiało rozpoczęły nowe inwestycje i musiały jej dokończyć. Aby wykorzystać unijne fundusze musiały się więc zadłużać - zauważa Jakub Kurasz z "Rzeczpospolitej"
Coraz większe zadłużenie samorządów nie podoba się jednak ministrowi finansów. - Wina za to nie leży jednak tylko po - stronie samorządowców - uważa Kurasz. Odpowiedzialność za to ponoszą w większej mierze budżet centralny a nie same samorządy.
Tymczasem politycy szykują kolejny bat na samorządy.
Szykowana na przyszły rok podwyżka VAT-u znow uderzy w budżety miast bo wzrośnie strona kosztowa wydatków.
Jak bezpiecznie dokonywać płatności przez internet? 7.10.2010
O bezpieczenstwie korzystania z internetu , w tym dokonywania płatności - pisze w tych dniach sporo Rzeczpospolita. Jak mówi Henryk Kułakowski - ekspert rynku płatności elektronicznych w Polsce mamy wdrożony jeden z najbezpieczniejszych sytemów ochrony i bezpieczeństwa płatności elektronicznych, ale zawsze trzeba być czujnym przy np. wykonywaniu przelewów z internetowego konta bankowego. Przede wszystkim sami w internecie wybierajmy nasz bank a nie klikajmy w linki wysyłane np. do nas na pocztę. Zawsze trzeba sprawdzić czy dane połączenie jest szyfrowane, czy pojawia się certyfikat, taka kłódeczka, czy zielone pole.
Robiąc zakupy w e-sklepie trzeba zweryfikować wiarygodność e-sklepu. Sprawdzić jego adres, zadzwonić pod podane numery telefonów.
Dobrym sposobem jest również znalezienie informacji na jego temat na forach internetowych, a także skorzystanie z serwisów porównawczych. Nie tylko pozwalają one sprawdzić, który e-sklep oferuje najkorzystniejszą cenę, ale też pokazują opinie klientów, którzy wcześniej robili w nim zakupy - tłumaczy Henryk Kułakowski
Kupując na aukcji internetowej, zawsze sprawdzajmy, jakie komentarze dostał sprzedający. Duża liczba pozytywnych opinii to jeszcze nie wszystko. warto sprawdzić co zostały wystawione. Jeśli wcześniej sprzedawca oferował tylko tanie produkty i nie ma komentarzy dotyczących transakcji obejmujących drogi towar, to nie możemy być pewny jego wiarygodności. A wypełniając formularz zamówienia, zwróćmy uwagę, czy połączenie jest zabezpieczone. Sygnalizuje to zamknięta kłódka w jednym z rogów przeglądarki internetowej. Przesyłane informacje są wówczas szyfrowane, co daje większą pewność, że nawet po przechwyceniu nie będą wykorzystane. Jest to szczególnie ważne, jeśli decydujesz się na płatność kartą kredytową
Warszawa atrakcyjna dla inwestorów? - 05.10.10.
- Anna Kwiatkowska z firmy doradczej Cushman & Wakefield: W ogólnej klasyfikacji Warszawa zajmuje 24 miejsce, ale w poszczególnych podkategoriach mamy powody do dumy. Pierwsze miejsce zajmuje, jeśli chodzi o najbardziej atrakcyjne koszty zatrudnienia pracowników. W ścisłej czołówce jest pod względem upraszczania procedur, zachęcania inwestorów do inwestowania.
Warszawa zajmuje drugą, po Moskwie, pozycję jako najbardziej atrakcyjne miasto do ekspansji biznesowej.
Jeżeli chodzi o transport, telekomunikację i infrastrukturę drogową to mocno pracujemy nad tym, nie jesteśmy wysoko notowani, ale mamy status miasta rozwijającego się. Pod względem promocji miasta i statusu miasta rozwijającego się zajmujemy 4 pozycję, razem z Paryżem i Pragą.
Miastem „idealnym” jest Londyn, ponieważ od 21 lat zajmuje 1 miejsce. My mamy dużą szansę, by zbliżyć się do pierwszej 10-tki.
- Marcin Ochmański z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy: Myślę, że to jest kwestia niższej ceny za wykształconą kadrę. Powierzchnia biurowa, która w porównaniu z Londynem czy Berlinem w Centrum jest tańsza, a rozwija się w potężnym tempie. 9 miliardów zł zainwestowano w infrastrukturę nie tylko drogową, komunikacyjną, ale w kulturę, edukację.
Nie ma co płakać za małymi sklepami 04.10.2010
W szybkim tempie maleje liczba małych sklepów, głównie spożywczych. Analitycy już dawno przewidywali taką sytuację, ale przez długi czas rzeczywistość nie poddawała się ich prognozom. Teraz liczba sklepów maleje. Na jedną placówkę przypada 103 Polaków, podczas kiedy jeszcze w roku 2000 było to 89 osób.
- Sklepy spożywcze i spożywczo-chemiczne okazały się szalenie odporne na ten nieunikniony tren. Ten trend dał w końcu o sobie znać i teraz obserwujemy jego skutki - mówi Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej INQUIRY.
Co roku z rynku znika 4-5 tysięcy małych sklepów, a te, które pozostają, utrzymują się głównie dzięki sprzedaży alkoholu. Jednak małe sklepy coraz gorzej dają sobie radę w walce z dużymi sieciami handlowymi. - To zjawisko pozytywne, bo klient ma wybór, zwłaszcza cenowy - mówi Górnicka.
- Małych sklepów jest mniej, ale sprzedaż w nich rośnie - ocenia z kolei Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. W 2009 roku tradycyjne sklepy sprzedały 12 procent więcej towarów niż w roku 2008. A konkurencja odbywa się nie miedzy małymi i dużymi, a w ramach segmentów - supermarkety konkurują z supermarketami, a małe sklepy z małymi - dodaje.
Zdaniem Agnieszki Górnickiej, ratunkiem dla małych sklepów jest współpraca franczyznowa z dużymi sieciami. Bo one mają tańsze źródła zaopatrzenia.
Gigantyczne odprawy prezesów 01.10.2010
Alessandro Profumo opuszczając fotel prezesa włoskiego banku UniCredit dostał 38 milionów euro odprawy. Ta kwota mogłaby być nawet wyższa, gdyby Profumo odchodził ze stanowiska przed kryzysem finansowym, który rozpoczął się 2 lata temu za oceanem.
- To właśnie w Stanach Zjednoczonych padają rekordy, jeżeli chodzi o wysokość odpraw. W 2006 odchodzący szef firmy United Health zainkasował 1,2 mld. dolarów. Tam zresztą jest kultura chwalenia się, ile ludzie zarabiają, bo to jest dowód sukcesu. O pensjach prezesów spółek piszą media - tłumaczy Anita Błaszczak, dziennikarka Rzeczpospolitej. Jednak odprawy liczone w setkach milionów dolarów od czasu upadku banku Lehman Brothers w 2008 roku już się nie zdarzają.
W polskich firmach rekordowa odprawa została wypłacona Zbigniewowi Wróblowi, który w 2004 roku opuścił fotel prezesa koncernu Orlen. Było to 13 milionów złotych. O połowę mniej dostał Jan Krzysztof Bielecki, który na początku tego roku odszedł z banku Pekao SA.
O możliwość skorzystania z ulgi podatkowej trzeba się postarać 30.09.2010
O możliwość skorzystania z ulgi podatkowej trzeba się postarać - przypomina dzisiejsza Rzeczpospolita.
Na początek dobrze by było zadbać o zebranie odpowiednich - faktur, dowodów wpłaty lub dokumentów - pokazujących nasze prawo do ulgi. Najpopularniejszą ulgą jest dzisiaj ulga na dzieci, to z niej korzysta wielu Polaków - mówi Dominika Berestecka- Dragan z Kancelarii Ożóg i Wspólnicy. W tym wypadku dokumentów nie musimy dołączać do zeznania rocznego, musimy jednak pamiętać, że Urząd Skarbowy może nas wezwać i poprosić abyśmy przedstawili dowody, że z takiej ulgi możemy skorzystać np. poprosić nas o akt urodzenia dziecka. Trzeba pamiętać także o tym, że i tu są pewne limity. Na każde dziecko można odliczyć nie więcej niż 1124 zł, ale z każdym dzieckiem ta ulga podlega podwyższeniu. Przy trójce dzieci mozemy wiec odliczyć nawet 3 tysiące złotych - tłumaczy Dominika Berestecka- Dragan
Przy ubieganiu się o ulgę na internet to Urzędy Skarbowe wymagają, żeby na fakturze wyszczególniona była kwota dotycząca tylko i wyłącznie Internetu Jeśli więc mamy na fakturze kwotę dotycząca telewizji i internetu, to aby skorzystać z ulgi trzeba poprosić o szczegółową fakturę z której będzie wynikać jasno kwota poniesionych wydatków tylko i wyłącznie na Internet - dodaje Berestecka- Dragan . Ta faktura może być jednak zbiorcza, ważne jest to, aby kwota na internet była tam zaznaczona. To jest ulga przypadająca na pojedynczego podatnika, więc w przypadku małżonków, jeżeli ponoszą oni wydatki na internet, to mogą skorzystać z podwojonej ulgi. Ulga na jednego podatnika wynosi 760 złotych. Warunkiem jest jednak to, że na fakturze musi być wyszczególnione imie i nazwisko obojga małżonków.
Jest zielone światło do przejęcia Energi przez PGE 29.09.2010
Rząd wesprze PGE w staraniach o przejęcie gdańskiej Energi. Transakcję umożliwi zmieniona dzisiaj przez Radę Ministrów uchwała w sprawie polityki energetycznej Polski do roku 2030.
Fuzja PGE i Energi wzbudza wiele kontrowersji i dyskusja zaczyna się już przeradzać z merytorycznej w polityczną. Do opinii krytycznych na ten temat włączają się już nie tylko ekonomiści, czy eksperci z branży, ale także tak uznane autorytety jak np. prof. Leszek Balcerowicz. Wsparł on bardzo wyraźnie i mocno prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, która od początku negatywnie wypowiada się na ten temat i zapowiada, że transakcje zablokuje. Bez tej zgody PGE nie będzie mogło przejąć Energi.
W historii, były jednak przypadki, które ograniczały konkurencję na rynku a Urząd wydawał wówczas pozytywne decyzje. Wynikały jednak ze strategii rządowej. Tutaj natomiast sytuacja jest znacznie bardziej poważna, mówi Agnieszkał Łakoma z Rzeczpospolitej, "prezes urzędu antymonopolowego od samego początku postawiła siebie w pozycji niezwykle opozycyjnej." Czy zdanie zmieni, nie wiadomo.
Potrzeba więcej unijnych dotacji na wiatraki – 28.09.10.
Szymon Żółciński – menager: Był to drugi konkurs dofinansowujący energetykę odnawialną. Do dofinansowania zakwalifikowało się 19 projektów. Tylko 11 pierwszych dostało pełną kwotę, o którą wnioskowało, dla pozostałych nie wystarczyło. Złożono 160 wniosków na łączną kwotę dofinansowania przekraczającą 16-krotnie dostępny budżet. Najwięcej było projektów dotyczących energetyki wiatrowej, 65 na 160; na drugim miejscu – biogaz 63.
Mamy, zgodnie z prawodawstwem unijnym, narzuconą regułę 3X20, czyli stopniowe zwiększanie poziomu wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Stąd coraz więcej takich projektów.
Artur Osiecki z Rzeczpospolitej: Można też uzyskać dotacje na elektrownię wodną o mocy do 10 megawatów oraz instalację kolektorów słonecznych, a także na budowę ciepłowni geotermalnych. Maksymalnie można uzyskać dotacje w wysokości 40 mln zł, a przeznaczone one są dla przedsiębiorców i samorządów.
Ministerstwa: rozwoju i gospodarki robią jeszcze nadzieję na dotacje.
Hurtownie toną... w długach 27-09-2010
Hurtownie materiałów budowlanych są na skraju bankructwa. Z bardzo dużym opóźnieniem dostają pieniądze za sprzedane materiały.
- To nie firmy developerskie są odpowiedzialne za zatory płatnicze - zapewnia Jacek Bielecki z Polskiego Związku Firm Developerskich. Wyjaśnia, że developerzy z założenia nie kupują materiałów w hurtowni. Oni organizują proces budowy, ale materiały kupują wykonawcy i to oni powinni rozliczać się z hurtowniami. A pieniądze mają, bo obecnie bardzo rzadko zdarza się, żeby developerzy nie płacili wykonawcom. A to dlatego, że każda inwestycja jest gwarantowana przez bank.
Niestety, niektórzy wykonawcy w ogóle nie płacą hurtowniom, albo zwlekają z płatnościami, również podwykonawcom. - Od kilku lat polskie prawo przewiduje, że jeśli podwykonawca nie dostanie pieniędzy od wykonawcy głównego, to może domagać się ich od inwestora. Nierzetelne firmy to wykorzystują, a procesy o zaległe roszczenia trwają latami.
Jacek Bielecki rozwiewa też nadzieje na tańsze mieszkania. - Pensji pracownikom się nie obniży, a ceny materiałów budowlanych poszły w górę - wyjaśnia. Np. stal w ostatnim roku podrożała o prawie 50 procent. Zdrożał również cement. Od przyszłego roku zwiększy się podatek VAT. Można oczywiście obniżyć marżę developerską, ale i tak marże są już niższe niż kiedyś. - W najlepszym przypadku możemy liczyć na stabilizację cen mieszkań - mówi Bielecki.
Kiedy możemy rozwiązać umowę? 24.09.2010
Zdaniem ekspertów cytowanych przez gazetę, planowana od nowego roku zmiana wysokości VAT - i co za tym idzie cen połączeń - uprawnia nas do rozwiązania umowy.
Innego zdania jest Urząd Komunikacji Elektronicznej. Jego rzecznik Piotr Dziubak tłumaczy, że zmiana VAT jest wprowadzana z mocy prawa, więc abonent nie może rozwiązać umowy bez poniesienia kosztów takiej decyzji, czyli np. konieczności dopłaty do ceny telefonu, który dostaliśmy na promocyjnych warunkach. Rozwiązanie umowy bez takich konsekwencji jest możliwe, kiedy operator z własnej inicjatywy podniesie ceny usług.
- W polskich warunkach istnieje zasada, ze umów należy dotrzymywać - potwierdza takie stanowisko Piotr Decyk, prawnik ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich. Jeżeli klient podpisał umowę, to powinien się z niej wywiązać do końca. Również operator powinien skalkulować ryzyko i nie zmieniać cen w trakcie umowy, nawet jeśli zmieniają się warunki na rynku.
W każdym przypadku operator musi nas poinformować o zmianie warunków i zmianie cen.
Piotr Decyk podkreśla, że mogą być sytuacje, kiedy podniesienie cen nie skutkuje możliwością rozwiązania umowy. Tak jest np. w usługach turystycznych, jeżeli w umowie jest zapisane, że zmiana pewnych warunków, choćby kursów walut, ma wpływ na koszta imprezy. Ale i w takim przypadku musimy być powiadomieni o zmianach nie później, niż na 20 dni przed terminem wycieczki.
Umowa o dzieło na wymuszoną prośbę - 21.09.10
Mecenas Ewa Krajska-Dulicz z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie: Ten proceder się nasila. Firmy znacznie częściej zawierają umowy cywilno-prawne ze względu na zmniejszenie kosztów. Osoba zatrudniona na taką umowę nie ma jednak żadnych uprawnień.
Adam Ambrozik – ekspert Pracodawców RP: Główny powód to niedostosowanie prawa pracy do potrzeb pracodawców. To również koszty biurokratyczne.
Paula Brzezińska z NSZZ Solidarność: Pracownik na umowie zlecenie lub o dzieło często nie ma odprowadzanych składek np. na ZUS, co spowoduje niskie świadczenia emerytalne. Proponujemy się zorganizować, wtedy w większej liczbie pracownicy są poważniej traktowani, są silniejsi.
Budownictwo energooszczędne, czy musi być drogie? 20.09.2010
- Coraz więcej Polaków wie, że warto i coraz więcej Polaków interesuje się budowaniem domów energooszczędnych - mówiła na antenie Jedynki Małgorzata Dutkiewicz, ekspert budowlany z Wioski Domów Modelowych. - Dotyczy to szczególnie młodych inwestorów. Tych, którzy poszukują nowych technologi i wiedzą, jak ważne jest docieplenie domu.
A budowanie domów energoszczędnych wcale nie musi być drogie. Jak przekonuje Małgorzata Dutkiewicz wybierając nowe technologie, można zrezygnować z tradycyjnych rozwiązań. Istotna jest dobra izolacja fundamentów - podkreśla gość Programu 1 Polskiego Radia.
Pieniądze dla osób, które chciałyby zainstalować solary ma Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Program cieszy się duża popularnością. - Za pośrednictwem banków oferujemy dopłaty 45% do kredytów na kolektory słoneczne do ogrzewania ciepłej wody użytkowej. Chcemy wesprzeć 40 tys. gospodarstw domowych w ciągu 4 lat - mówi Jan Rączka, prezes NFOŚiGW. W ciągu 6 tygodni działania programu do Funduszu trafiło 650 wniosków.
Turysta lepiej chroniony
Od dzisiaj turyści nie muszą się bać bankructwa biura podróży. W życie weszły zmiany w ustawie o usługach turystycznych korzystne dla konsumentów.
W przypadku utraty płynności finansowej przez firmę turysta otrzyma 100 procent wpłaconej przez siebie kwoty.
Nowe przepisy są bardzo korzystne dla konsuemntów - podkreśla Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - Przede wszystkim definiują ile czasu ma turysta niezadowolony z wycieczki na to aby złożyć reklamację. Poprzednia ustawa nie mówiła tego wprost . Mówiła tylko o tym, że reklamację musimy złożyć niewłocznie po powrocie z wycieczki. W rezultacie konsumenci nie widzieli dokładnie jaki to jest termin a przedsiębiorcy często go skracali odrzucając rozpatrzenie reklamacji. Teraz każdy turysta niezadowolony z wycieczki będzie mogł złożyć zażalenie w ciągu 30 dni od jej zakończenia.
Nowe prawo dostosowuje się również do wymogów uniknych, które mówią o tym, że w przypadku utraty płynności finansowej turysta musi dostać 100 procent wpłaconej przez siebie kwoty. - Jest to szczegolnie ważne w sytuacji kiedy biuro podróży bankrutuje. - mówi Agnieszka Majchrzak - W tej chwili turyści będą mogli liczyć na zwrot całej wpłaconej przez siebie kwoty na wypadek bankructwa biura podróży, albo też części jeżeli ich lot został przerwany. Ponadto jeżeli będą za granicą a biuro podróży zbankrutujeto zostaną przetransportowani nie do kraju jak było wcześniej ale do miejsca wyjazdu. Na przykład turysta który wyleciał z Warszawy powinien zostać przetransportowany do Warszawy a nie do innego miasta w Polsce.
Zmiany dotycza takze kwestii ubezpieczeń firm. Do tej pory ubezpieczenia też były obowiązkowe, ale wynosiły 6 procent rocznego przychodu biura podróży. Teraz, po zmianach mają ich wysokość ma wzrosnąć, być może nawet do 30 procent, tak aby w razie nieszczęścia podrożujący mogli odzyskać nawet 100 procent wpłaconej kwoty.
Rozporządzenie które określi zasady ustalania wysokości składek ubezpieczeniowych Minister Finansow ma wydać do końca grudnia.
Jak te zmiany ocenia branża? - Boimy się, że podwyższenie składek ubezpieczeniowych może przełożyć się na koszt wycieczek. Jeżeli wycieczki podrożeją to częć Polakow z pewnościa zrezygnuje z wyjazdów. - mowi Wiesław Piegat z Warszawskiej Izby Turystyki.
Na negocjacje z ministerstwem i przygotowanie nowej strategii biura mają jednak sporo czasu. W praktyce bowiem wyższe zabezpieczenia zaczną obowiązywać dopiero za rok, bo jeszcze przez 12 miesięcy będą ważne dotychczasowe polisy.
Rząd chce budować energetycznego giganta 16.09.2010
Rząd chce budować energetycznego giganta. Ministerstwo Skarbu Państwa zdecydowało, że Polska Grupa Energetyczna kupi gdańską Energę. Z parafowanej wczoraj umowy wynika, że PGE zapłaci za 84 proc. jej akcji -7 mld 530 mln zł. Zatem z negocjacji odpadł czeski holding, choć nie wiemy ile oferował.
W wyniku tego połączenia powstanie piąta co do wielkości grupa, wśród największych firm w tej branży w Europie Środkowo-Wschodniej, która będzie miała 44 proc. udziałów w krajowej produkcji prądu, a jej przychody sięgną ok. 7 mld euro.
To rodzi wiele obaw, także prezes UOKiK-u, która nie zmienia swojej negatywnej opinii na ten temat, które jak podkreśla Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel powstały "w oparciu o dane ekonomiczne, analizy, które urząd przeprowadził w odniesieniu do tej prywatyzacji. Teraz wpłynie wniosek, będziemy analizować wszystkie argumenty, które są w tym wniosku przedstawione i urząd będzie oczywiście wydawał decyzje. Na dzień dzisiejszy z perspektywy urzędu antymonopolowego, nic się nie zmieniło, ponieważ dysponujemy tylko i wyłącznie tymi analizami, które prowadziliśmy od wielu miesięcy. Kwestie związane z udziałem rynkowym nie zmieniają się, tutaj nastąpi istotne ograniczenie konkurencji poprzez wzmocnienie pozycji grupy PGE na skutek połączenia z Energą na wszystkich szczeblach rynku, na których te grupy działają."
Wojciech Szewko ekspert BCC zauważa, że pod względem konkurencyjności rzeczywiście nie jest to dobry ruch, ponieważ "dojdzie do koncentracji i powstanie silny podmiot, który pewnie nie dopuści do obniżenia cen szczególnie dla odbiorców końcowych". Jednak ekspert podkreśla także, że "musimy także patrzeć na inne aspekty tej decyzji, bo ta decyzja nie jest tylko i wyłącznie jednowymiarowa."
W ten sposób, minister skarbu zdobędzie środki, których brakuje mu do wykonania planu prywatyzacyjnego na ten rok.
PGE zapewnia też, że w ciągu 5 lat przeznaczy na rozwój energii 5 mld zł. Gdyby tego nie zrobiła, czekają ją kary umowne. Cały program inwestycyjny może sięgnąć nawet 21,5 mld zł.
Ceny praw do emisji CO2 w górę 15.09.2010
Do tej pory Polska nie miała żadnych problemów z wywiązaniem się z ograniczeń protokołu z Kioto, ale UE nałożyła dodatkowe limity emisji CO2, tym razem już na firmy. Przez to od 5 lat, od kiedy obowiązuje system, nasze elektrownie ponoszą dodatkowe koszty, co odbija się na odbiorcy końcowym.
Handel emisjami CO2 nie jest nowy, już w latach 80-tych taki pomysł zrodził się w USA. Firmy dostają limity emisji i te, które mają emisję mniejszą, ponieważ zainwestowały np. w nowe technologie albo zmniejszyły produkcję, mają pewien zapas takich praw do emisji, które sprzedają tym przedsiębiorstwom, którym nie udało się spełnić limitów. Obecnie takie uprawnienia kosztują 14 euro za tonę emisji CO2. Na razie nie jest to cena na tyle droga, by firmom opłacało się przechodzić na inne technologie, więc firmy w większości po prostu kupują uprawnienia do emisji CO2 na giełdach, wymieniają je albo planują inwestycje w produkcję czystej energii, takiej jak np. wiatrowa.
Za 2 lata jednak zacznie obowiązywać nowy system, ponieważ organizacje ekologiczne skrytykowały obecny system, zwróciły uwagę, że tak naprawdę nie prowadzi on do ograniczenia zanieczyszczeń. Dlatego Komisja Europejska postanowiła, że stopniowo będzie wycofywała uprawnienia do emisji, które są dawane teraz za darmo. i całość emisji docelowo w roku 2020 trzeba będzie wykupić, czyli zapłacić za każde prawo do emisji CO2.
Dla polskich firm energetycznych, które produkują energię w większości z węgla brunatnego czy kamiennego mają coraz mniej czasu aby przestawić się na nowoczesne technologie lub zmienić surowiec, z którego produkują energię elektryczną.
Komisja Europejska szacuje, że wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w tym roku 3,4 procent 14.09
Dobre informacje napłynęły z Brukseli, jak szacuje Komisja Europejska wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w tym roku 3,4 procent, mimo, że jeszcze w maju szacunki mówiły o wzroście na poziomie 2,7 proc.
Jednak dziś trudno prognozować klarownie to co może się stać w gospodarce. Wydaje się, jak mówi Jakub Kurasz szef działu ekonomicznego w Rzeczpospolitej, że są to ostrożne prognozy. Ostatnio nawet pewni ekonomiści mówili o tym, że w Polsce może być to wzrost o nawet 4 proc. Tak dobre wynika zawdzięczamy dużemu popytowi wewnętrznemu ale też pomaga nam produkcja i wysoki eksport – tłumaczy Kurasz.
Polska nie będzie jednak już samotną zieloną wyspą w Unii Europejskiej, taki sam wynik - 3,4 procent - mają osiągnąć Niemcy. Jak mówi Piotr Kuczyński z Xeliona takich danych można było się spodziewać. I rządy i banki pomagały gospodarkom wyjść z zapaści. Teraz widzimy odbicie gospodarcze i stąd te dobre wyniki o gospodarce niemieckiej. Słowacy mają bardzo podobną sytuację do Niemiec. Słowacja jest uzależniona od handlu zagranicznego eksportu i od jednej branży – motoryzacyjnej. Z recesji weszliśmy w ożywienie, samochody kupujemy i stąd ta poprawa w gospodarce – mówi Kuczyński. W poprzednich prognozach byliśmy jeszcze liderem, dopiero w przyszłym roku mieliśmy zostać doścignięci właśnie przez Słowaków.
Eksperci dodają jednak, że w drugiej połowie może być gorzej, opublikowany dzisiaj wskaźnik koniunktury w Niemczech był już ujemny. Nawrotu recesji nie będzie, ale wzrost może być wolniejszy- dodaje Kurasz. Z drugiej strony wydaje się, że dziś powstaje Unia dwóch prędkości. Z jednej strony mamy liderów: Niemcy, Austrię, kraje skandynawskie a z drugiej Irlandię i kraje basenu Morza Śródziemnego.
Banki będą zamykać stare rachunki - 13.09.10
Banki będą zamykać stare rachunki – przestrzega Rzeczpospolita.
Bankowcy apelują o to, by posiadacze anonimowych rachunków zgłaszali się do oddziałów i zamieniali je na rachunki imienne. Maja na to czas do 21.października.
Mecenas Tadeusz Białek ze Związku Banków Polskich: Anonimowe rachunki są obecnie rzadkością, to jest pozostałość rachunków oferowanych wcześniej. To były lokaty na okaziciela albo książeczki oszczędnościowe. Jest to kilka tysięcy rachunków w całej Polsce.
PKO SA ma kilkaset takich rachunków, PKO BP blisko 2 tysiące takich rachunków.
Mecenas Tadeusz Białek: Bank ma obowiązek poinformować posiadacza rachunku, że po 21.października te środki zostaną przeklasyfikowane na rachunek nie oprocentowany, tzw. techniczny. Nie przepadają, nie ma też przedawnienia roszczenia o zwrot tych środków.
Likwidacja tych rachunków ma zapobiec „praniu brudnych pieniędzy”.
Wiesława Dróżdż – rzecznik prasowy Administracji Podatkowej Ministerstwa Finansów: Zjawisko to znacznie się nasiliło od 2007 roku. 3 lata temu ujawniliśmy kwoty na ponad 770 milionów zł. W ubiegłym roku było już ponad 3 miliardy zł.
Mecenas Tadeusz Białek: Pranie brudnych pieniędzy to próba wprowadzenia do obrotu środków pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł, w taki sposób, aby po przejściu tych środków przez bank, zyskały one statut legalności.
Każdy bank ma obowiązek rejestracji transakcji przekraczającej 15 tysięcy euro.
Proceder prania brudnych pieniędzy będzie przybierał na sile – uważa podinsp. Krzysztof Hajdas z KG Policji.
Firmy energetyczne muszą inwestować 10.09.2010
Firmy energetyczne muszą inwestować w linie przesyłowe, ale także w elektrownie. Zdaniem ekspertów, polski sektor energetyczny będzie potrzebował na to nawet 50 mld euro w perspektywie do 2020 roku.
Firmy częściowo są w stanie wygospodarować pieniądze z własnych środków dlatego, że wszystkie 4 państwowe grupy, które są dość silnymi podmiotami, mają pozytywne wyniki finansowe, co oznacza, że mają płynność finansową. Mają także możliwości zaciągania kredytów plus ewentualne środki z wyemitowanych obligacji.
Zdaniem Tomasza Chmala z Instytutu Sobieskiego, banki w długim okresie będą finansować w dużym stopniu energetykę. "Firmy energetyczne mają dużą zdolność do zaciągania zobowiązań, są bardzo dobrym klientem banków. Dobrym klientem dla banków są też firmy dystrybucyjne energii elektrycznej. Te aktywa dystrybucyjne są praktycznie nie obciążone i ich zdolność do zaciągania zobowiązań, których zabezpieczeniem będą właśnie te sieci energetyczne, jest stosunkowo duża. Podobnie w przypadku nowych mocy wytwórczych".
Firmy ciepłownicze złożyły w tym roku do NFOŚiGW 39 wniosków. Starają się o 840 mln zł na efektywną dystrybucję energii.
Lista 500 największych firm Europy Środkowo - Wschodniej
Rzeczpospolita wraz z firmą doradczą Deloitte już po raz czwart zaprezentowała na Forum Ekonomicznym w Krynicy listę 500 największych firm w Europie Środkowo - Wschodniej. Polska ma się czym pochwalić: listę otwiera polska spółka PKN Orlen, która zresztą od początku jest na szczycie.
Także w kategorii banki pierwsze miejsce zajmuje polski bank PKO BP a wśród ubezpieczycieli na pierwszym miejscu jest PZU. W pierwszej dziesiątce jest aż pięć polskich firm ubezpieczeniowych, wśród banków trzy.
- Jestesmy absolutnym liderem listy 500 ale jesteśmy też największym państwem w regionie - zauważa Paweł Jabłoński z Rzeczpospolitej"
Szczególnie warta uwagi jest silna pozycja na liście PKO BP. Aktywa polskiego banku w kryzysowym przecież roku wzrosły o 18 procent. podczas gdy większość jego konkurentów z Polski i zagranicy zanotowała wzrost jednocyfrowy. To naprawdę duże osiągnięcie PKO BP - podkreśla Paweł Jabłoński
W pierwszej dziesiątce na liście jest sporo spektakularnych zmian. Z 20 miejsca na 7 awansował polski FIAT. Praca którą firma wykonała w zeszłym roku: rozwój produkcji, rozwój eksportu jest naprawdę warta docenienia, tym bardziej, że nie milkły głosy o przenoszeniu produkcji z powrotem do Włoch
Czy na liście widać było kryzys?
Choć przychody firm liczone w lokalnych walutach spadły niewiele, ze względu na osłabienie wartości tych walut na rynku - lista jako całośc ma spadek przychodów liczonych w euro o 20 proc.
Krynica - Davos środkowo-wschodniej Europy 08.09.2010
W Krynicy rozpoczyna się dzisiaj XX Forum Ekonomiczne. - Krynica z każdym rokiem dorasta do określenia "polskie Davos". Przybywa tutaj nie tylko rpzedstawicieli biznesu, ale także przedstawicieli polityki. To jest już impreza na skalę międzynarodową - mówiła na antenie Programu 1 Polskiego Radia Anita Błaszczak z Rzeczpospolitej. - Możemy powiedzieć, że jesteśmy Davos tej części Europy - dodała dziennikarka.
Ale dla mieszkańców i turystów odwiedzających Krynicę, odbywają się tam impreza oznacza pewne niedogoności. W niektórych częściach miasta pojawiły się barierki za które mogą wchodzić jedynie osoby z odpowiednimi identyfikatorami. Podobnie zresztą, jak na forum w Davos. - Z tym, że tam forum kongresowe to jest taka twierdza, mało przyjemna z zewnątrz, betonowy bunkier. W otoczeniu budynku również zamknięty jest ruch - opisuje Anita Błaszczak.
Forum w Krynicy opłaca się przedsiębiorcom prowadzącym biznes w mieście. Hotelarze i właściciele uzdrowisk tylko podczas trwania imprezy mają wpływy w wysokości 4 milionów złotych.
Rząd znowu sięga do rezerwy demograficznej - 07.09.10
Nie dość, że 7,5 miliarda złotych w tym roku, to jeszcze 4 miliardy w przyszłym, zostanie przekazanych z Funduszu Rezerwy Demograficznej do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, żeby starczyło pieniędzy na bieżącą wypłatę świadczeń emerytalnych. Jednak nie dla takich bieżących potrzeb utworzono tę rezerwę demograficzną.
Aleksandra Fandrejewska z Rzeczpospolitej: „Tak, Fundusz powstał po tym, jak stworzono Otwarte Fundusze Emerytalne, na pomoc OFE. Na FRD składa się w części drobnej nasza składka emerytalna, część pieniędzy prywatyzacyjnych, 40% netto tego co uda się państwu sprywatyzować”.
Cel gromadzenia pieniędzy w FRD to było przeciwdziałanie niekorzystnym zjawiskom na rynku pracy, które nastąpią w latach 20-tych, 30-tych naszego wieku.
Aleksandra Fandrejewska z Rzeczpospolitej: „Tak, takie fundusze są w wielu krajach, ale żaden jeszcze nie sięga po nie”.
Wiesława Taranowska – w-ce przewodnicząca OPZZ: „Rząd robi błąd biorąc te pieniądze z rezerwy, bo one powinny leżeć i procentować na przyszłość, kiedy rzeczywiście będzie trudna sytuacja niżu demograficznego”.
Dr Jacek Adamski – ekspert PKPP Lewiatan: „Rzeczywiście jest dziura w FUS-ie, której nie ma jak pokryć. W budżecie brakuje dodatkowych środków, tymczasem FRD jest pozabudżetowy i jest wymarzonym źródłem. Rząd wykorzystuje wszelkie możliwości”.
Rząd powinien uporządkować cały system emerytalny.
Fundusz nieźle pomnaża pieniądze, stopa zwrotu to jest 8-9% w ciągu ostatnich lat.
Ministerstwo Pracy i rząd twierdza, że od tego roku można brać te pieniądze.
Projekt budżetu na 2011 rok - 06.09.10
Rząd przyjął wstępny projekt budżetu na 2011rok, który trafił do konsultacji w Komisji Trójstronnej. Będzie to budżet zwiększania dochodów m.in. przez zmiany w podatku VAT, obniżkę zasiłku pogrzebowego, wzrost akcyzy na papierosy.
Jakub Kurasz z Rzeczpospolitej: Podwyżka podatku VAT o 1 punkt procentowy to przyznanie się, że sytuacja budżetu jest w fatalnym stanie. Dla konsumentów najbardziej istotne będą zmiany stawek VAT, na towary żywnościowe nieprzetworzone stawka będzie obniżona do 5%, a w przypadku innych produktów wzrośnie.
Kasami fiskalnymi zostaną objęci prawnicy i lekarze, więc podatki VAT wzrosną.
Budżet jest skrojony, żebyśmy nie przekroczyli progu długu publicznego do PKB. Jeśli będzie niższy wzrost gospodarczy to w przyszłym roku mogą być kolejne podwyżki VAT.
Ponad 2 miliony osób fizycznych prowadzi działalność gospodarczą i dla nich te skutki podwyżki VAT będą szczególnie bolesne.
Zmienia się zasady odliczania VAT przy zakupie samochodu z kratką.
Rząd przewiduje umocnienie złotego w przyszłym roku.
Leczenie cudzoziemców polską specjalnością 02.09.2010
Nasza służba zdrowia coraz więcej zarabia na leczeniu cudzoziemców, którzy coraz częściej wybierają Polskę na miejsce leczenia. Fala cudzoziemców napływająca do polskich klinik i gabinetów lekarskich kreuje nową polską specjalność eksportową. Leczenie obcokrajowców przynosi polskiej gospodarce pokaźne wpływy. Tylko w pierwszym półroczu 2010 r. zagraniczni pacjenci pozostawili u nas grubo ponad pół miliarda złotych - czytamy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.
Usługi zdrowotne w Polsce porównując do krajów Europy Zachodniej są u nas nawet dwa, trzy razy tańsze, to powoduje, że płatnicy z Zachodu szukając tańszej ale dobrej usługi trafiają na nasz rynek - mówi Robert Mołdach, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Turystyka medyczna już trafiła na sporządzoną w Ministerstwie Gospodarki listę 27 branż, spośród których do połowy września zostanie wybranych 15, najbardziej kojarzących się z Polską i budujących jej pozytywny wizerunek za granicą. Te wybrane branże mają otrzymać potężne wsparcie na promocję gospodarczą z funduszy unijnych.
Takie wsparcie przydałoby się także branży medycznej. Taka informacja o usługach medycznych jest potrzebna. Jednak ekspert przypomina, że dziś reklama według naszego prawa nie może dotyczyć ochrony zdrowia. Pacjent powinien wybierać na podstawie usług a nie na podstawie zachęt, jednak informacja o usługach zdrowotnych jest prawem pacjenta i mogłoby ona pomóc rozwijać branżę medyczną w kraju.
Obcokrajowcy odwiedzają zwłaszcza naszych stomatologów i chirurgów plastycznych. Szczególnie rozwija się to w strefach przygranicznych, jednak taki zastrzyk gotówki przydałby się także naszej publicznej służbie zdrowia - dodaje Robert Mołdach.
Wakacyjne problemy konsumentów 01.09.2010
Nie wszyscy turyści wrócili z tegorocznych wakacji tylko z dobrymi wspomnieniami. Niektórzy są niezadowoleni z tego, jak zorganizowany był wypoczynek. Nasza słuchaczka była zaskoczona, tym że hotel nie miał obiecanej klimatyzacji, odległość od morza do ponad 800 metrów, choć miało ty być bliżej, a jedzenie było takie sobie.
Gość Programu 1 Polskiego Radia Andrzej Bućko z Federacji Konsumentów wyjaśniał, że w takiej sytuacji należy złożyć reklamację do biura podróży. Najlepiej zrobić to za pośrednictwem poczty, za potwierdzeniem obioru. W reklamacji należy wszystko dokładnie opisać. Można też zażądać określonego świadczenia od organizatora - np. obniżenia ceny imprezy.
Ale to nie jedyny problem naszych słuchaczy. Co można zrobić w przypadku, gdy samolot czarterowy jest opóźniony o 12 godzin? Jak tłumaczy Andrzej Bućko, biuro podróży jest odpowiedzialne w ramach tzw. ryzyka, czyli odpowiada za wszystkie podmioty z pomocą których realizuje usługę. Jednak w takim przypadku należy wnikliwie zapoznać się z umową i warunkami świadczenia usług. Natomiast jeżeli samolot był opóźniony, a nie zmieniona została przez biuro podróży data wylotu wtedy należy się odszkodowanie od przewoźnika.
Euro 2012 nie gwarantuje Polsce sukcesu gospodarczego
W opinii ekspertów Instytutu Sobieskiego , organizacja Euro 2012 nie zagwarantuje Polsce sukcesu gospodarczego, co pokazują przykłady innych krajów, m.in. Portugali, których PKB spadał gdy były one organizatorami największych imprez sportowych.
Jednak w opinii dr Jakuba Borowskiego z SGH, to badanie odnosi się tylko i wyłącznie do porównania dynamiki PKB w krótkiej perspektywie, do dynamiki pozostałych krajów Unii. Nie uwzględniono tu innych czynników, tymczasem żeby zobrazować wpływ takiego wydarzenia sportowego na daną gospodarkę, nie wystarczy analiza samego procesu przygotwania takiej imprezy i związanych z tym wydatków. Należy też wziąć pod uwagę to, co się dzieje w otoczeniu danej gospodarki. Jak podkreśla dr Jakub Borowski "takie imprezy na dużą skalę oddziałują na gospodarkę w dłuższej perspektywie, w efekcie czego następuje np. poprawa atrakcyjności turystycznej, czy poprawa infrastruktury".
Warto też dodać, że w przypadku każdego z krajów te czynniki są inne. Problemy Portugalii nie wynikały z organizacji Euro 2004 -zauważa ekspert. Już wcześniej, przez wiele lat kraj ten miał kłopoty związane z nieelastycznym rynkiem pracy, wysoką dynamiką wynagrodzeń, utratą konkurencyjności i to one przyczyniły się do tego, że portugalska gospodarka najpierw rosła zbyt szybko, a potem silnie spowolniła. Niestety zbiegło się to w czasie z Euro 2004.
Z wyliczeń eksperta wynika, że "w dłuższej perspektywie organizacja Euro 2012 przyczyni się do wzrostu PKB w Polsce w sumie o ok. 2 proc. w porównaniu ze scenariuszem gdyby tej imprezy w ogóle w Polsce nie było."
Kupujemy mieszkania na wyścigi 30.08.2010
Od dwóch lat ceny mieszkań są stabilne, ale utrzymują się różnice między poszczególnymi miastami. W Łodzi czy Katowicach ceny są dwukrotnie niższe niż w Warszawie.
- Można to tłumaczyć atrakcyjnością miasta i łatwością znalezienia pracy - mówi Bolesław Meluch ze Związku Banków Polskich. Z kolei Anna Sitnik z jednej z firm developerskich mówi, że najlepiej sprzedają się mieszkania o powierzchni do 50 metrów kwadratowych w cenie do 350 tysięcy złotych. Potwierdza, że mieszkania w 2010 roku w porównaniu z rokiem 2008 sprzedają się bardzo dobrze.
Bolesław Meluch uważa, że ten run na mieszkania jest spowodowany zapowiedziami zmian w dostępie do kredytów. Krajowy Nadzór Finansowy zapowiedział wydanie dyrektywy dla banków, która spowoduje, że w praktyce ciężko będzie otrzymać kredyt walutowy. A one nadal są niżej oprocentowane od kredytów z złotych. Zaostrzone będą również warunki otrzymania kredytów złotowych. Dlatego kto może bierze kredyt teraz i stara się kupić mieszkanie.
Popyt na mieszkania napędził też program "Rodzina na swoim", który wykreował zapotrzebowanie zarówno na lokale, jak i na kredyty.
Bedzie łatwiej o pracownika z Ukrainy 27.08.2010
Jak czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej ministerstwo pracy bezterminowo przedłuży ułatwienia dla przedsiębiorców sprowadzających pracowników zza wschodniej granicy. Chodzi o to, że nie trzeba będzie starać się o pozwolenie na pracę dla obcokrajowca na pół roku w ciągu kolejnych 12 miesięcy, wystarczy tylko złożyć oświadczenie w urzędzie pracy. W grudniu tego roku kończy się program pilotażowy, który jak widać zdał egzamin, skoro resort wprowadzi zmiany na stałe.
Tę decyzję bardzo dobrze oceniają przedsiębiorcy, bo jak mówi Monika Zakrzewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" nasza gospodarka potrzebuje dodatkowych pracowników z Ukrainy, Białorusi. Wpływa to na poprawę sytaucji na elastycznym rynku pracy, to zaspokoi potrzeby pracodawców. Ci pracownicy są konkurencyjni jeśli chodzi o wynagrodzenia. Wielu Polaków wyjechało do pracy na Zachód, tę luke po fachowcach, którzy wyjechali musiał ktoś wypełnić i są to dziś właśnie pracownicy zza wschodniej granicy - tłumaczy Zakrzewska.
Co waże pracownicy ci nie odbierają pracy Polakom, bo pracodawca, który chce zatrudnić pracownika zza wchodniej granicy musi wcześniej złożyć oświadczenie, że na lokalnym rynku nie było pracowników w tej branży.
W ubiegłym roku do Polski przyjechało ponad 120 tysięcy pracowników z Ukrainy, ponad 4 i pół tysiąca Białorusinów, półtora tysiąca Mołdawian i niecałe pół tysiąca Rosjan. Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, obywatele Mołdowy i Gruzji mogą pracowac na terenie Polski przez 6 miesięcy w okresie 12 miesięcy bez pozwolenia, a jedynie na podstawie oświadczeń składanych w powiatowych urzędach pracy.
System emerytalny do poprawki 26.08.2010
System emerytalny będzie poprawiony, ale nie według koncepcji minister Jolanty Fedak. Szefowa resortu pracy chciała obniżenia znacznego składki z 7,3 do 3 procent, proponowała dobrowolność uczestnictwa w drugim filarze, czyli OFE i możliwość powrotu do ZUS.
- W ten sposób system emerytalny, wprowadzony ponad 10 lat temu, zostałby istotnie zachwiany - ocenia Katarzyna Ostrowska z "Rzeczpospolitej". Jej zdaniem, co chwile pojawiały się nowe pomysły, które były niespójne. Wydaje sie jednak, że w rządzie zwyciężyła koncepcja reformy systemu emerytur opracowana przez Michała Boniego.
Zakłada się tworzenie funduszy, dostosowanych do wieku oszczędzających. Osoba młoda będzie mogła wybrać fundusz bardziej agresywny, inwestujący w akcje, które w długim okresie dają większe zyski. Im bliżej wieku emerytalnego, oszczędzający będzie mógł się wycofać, żeby tych akcji było mniej. Teraz nie ma takiej możliwości, bo jest jeden produkt.
Innym pomysłem jest wprowadzenie wskaźnika, z którym OFE porównywałyby swe wyniki. Wprowadziłoby to element konkurencji. Teraz fundusze porównują się same ze sobą, czego nie ma gdzie indziej na świecie.
- Najważniejsze jest to, żeby fundusze emerytalne wypracowały jak największe stopy zwrotu - mówi Katarzyna Ostrowska. Wtedy będą miały dla nas jak największy zysk, co powinno przełożyć się na wyższe emerytury.
Pancerna szarża BUMAR-u - 24.08.10
BUMAR zbudował pierwszy od lat wóz bojowy, który ma zainteresować naszą armię. Jest to demonstrator technologii, a właściwie możliwości, który pokazuje, że nasze placówki badawczo-rozwojowe i zakłady produkcyjne są gotowe uczestniczyć w rozwoju, a później w montażu nowoczesnych platform bojowych kołowych, takich jak transporter opancerzony Rosomak czy nowoczesne platformy gąsienicowe.
Czy nasza 100-tysięczna armia jest w stanie utrzymać polski przemysł zbrojeniowy?
Nie, bo koszty są gigantyczne. Musi być wkalkulowany w to eksport.
Polska armia zaś powinna kupować za granicą tylko to, czego nie może dostarczyć własny przemysł.
Gry komputerowe- polski hit eksportowy
Gry komputerowe stają się polskim hitem eksportowym. Co prawda jeśli chodzi o liczby to jeszcze nie jesteśmy potęgą, bo nasz rynek to tak naprawdę 300 mln zł i w porównaniu z wartością światowego rynku, gdzie jest to liczone w dziesiątkach mld dolarów, jesteśmy mikrusem. Jeśli jednak chodzi o przeboje, to nie mamy się czego wstydzić. Producenci wprowadzają na rynek nowe gry, patrząc jakim zainteresowaniem cieszą się przed premierą, mogą być spokojni, że będą się one sprzedawały w wielomilionowych nakładach.
Produkcje, które u nas powstają zarówno pod wzg. technologicznym, jak i kreacji i pomysłów są ekstraklasą światową.
Potwierdza to także Maciej Gębicki z CD Projekt, firmy produkującej gry - "w tej chwili wg szacunków, można przyjąć, że rynek gier komputerowych w Polsce, wart jest ok. 80 mln euro. Z tym, że należy o nim mówić jak o rynku gier video, a nie komputerowych dlatego, że są to gry nie tylko na komputery, ale także na konsole. Wartość rynku światowego napędzana jest głównie przez rynki Azji i Stanów Zjednoczonych i tu nie wypadamy oszołamiająco. Natomiast na tle Europy, jeszcze do niedawna, nasz rynek się nie liczył, a teraz awansowaliśmy z niskich miejsc, do pierwszej ligi."
Mamy szansę na rozwój, jednak wciąż są też i bariery. Eksperci branży podkreślają, że niestety nie mamy infrastruktury, która uczy jak tworzyć gry komputerowe. Nie ma też wsparcia tej gałęzi biznesu ze strony państwa podczas gdy w innych krajach, np. w Kanadzie są specjalne strefy, w których państwo dotuje firmy, które zajmują się tworzeniem oprogramowania i to właśnie tam powstają największe studia. Sporym problemem, na który zwracają uwagę polscy twórcy gier, jest też kapitał.
Światowy przemysł motoryzacyjny wychodzi z kryzysu ale w Polsce nadal nie jest dobrze
Światowy przemysł motoryzacyjny wychodzi z kryzysu. Największy amerykański koncern motoryzacyjny – General Motors – złożył wymagane dokumenty pozwalające mu wrócić na giełdę w Nowym Jorku. Ta publiczna oferta akcji – jedna z największych w historii – pozwoli zmniejszyć udział państwa w akcjonariacie z obecnych 61 proc. do poniżej 50 proc. To dowód na poprawę na rynku motoryzacyjnym – informuje „Rzeczpospolita”.
Dane o sprzedaży i rejestracji nowych aut w Europie i w Polsce nie są już jednak tak optymistyczne. W Europie na rynku motoryzacyjnym mamy stagnacje a w Polsce odnotowaliśmy spadek sprzedaży nowych aut o blisko 6 proc. To pokazuje, że kryzys w tej branży w Europie jeszcze się nie skończył – mówi Jakub Faryś prezes Polskiego Związek Przemysłu Motoryzacyjnego.
Produkcja i sprzedaż na rynku chińskim rośnie bardzo szybko, były nawet miesiące kiedy była ona nawet większa niż na rynku amerykańskim. Europejskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu zagraża też rosnąca pozycja rynku indyjskiego – dodaje Faryś. W Chinach dynamicznie rośnie także sprzedaż aut, i każdy znaczący koncern chce być na tym rynku. To w Chinach właśnie potencjalnych właścicieli samochodów jest ponad miliard osób. Dziś to Chiny i Indie są najbardziej obiecującym rynkiem dla branży motoryzacyjnej.
Rynek sztuki - pasja i inwestycja
Od czego rozpocząć inwestowanie w sztukę? - Nie pieniądze są tu najważniejsze. Najważniejsza jest wiedza własna i korzystanie z wiedzy innych - mówił na antenie Jedynki Marek Lengiewicz, właściciel domu aukcyjnego Rempex. - Kiedy podejmuje się decyzję o inwestowaniu warto poradzić się ekspertów, historyków sztuki i przede wszystkim poradzić się siebie tzn. wybrać taką kolekcję, która będzie się podobała.
- W Polsce przede wszystkim opłaca się kupować malarstwo. I biorąc pod uwagę wskaźniki ekonomiczne, to w długoletniej perspektywie są to bardzo dobre inwestycje - dodaje Marek Lengiewicz. - Najlepiej inwestować z myślą o wnukach. Bo jeśli się myśli o szybkim zarobku to radzę giełdę.
Przykładem mogą być obrazy Malczewskiego, którego obrazy dziś kosztują 200, a nawet 500 tysięcy złotych. W latach 60tych ubiegłego wieku można je było kupić za jedną pensję.
Czy Energę kupi Polska Grupa Energetyczna?
Wczoraj minął termin składania ofert na zakup ponad 80 proc. akcji Energi. Skarb państwa liczy na to, że zarobi na tym około 7miliardów złotych. Czy to jest realne? Jak mówi Agnieszka Łakoma z „Rzeczpospolitej” zależy to od ofert, które już otrzymał skarb panstwa.
Ministerstwo właśnie cene nieoficjalnie traktuje jako wyznacznik nowego inwestora, ze sprzedaży prawie 83 proc. akcji Energi resort skarbu chce uzyskać od 6 - 7 mld złotych. Szanse na 7 miliardów są ograniczone, jak mówi Łakoma. Transakcja za 6 miliardów złotych powinna być już uznanna przez resort za bardzo udaną. Według Agnieszki Łakomej najwyżej i najbliżej oczekiwań MSP gdańską grupę spośród czterech oferentów wycenia Polska Grupa Energetyczna.
Biorąc pod uwagę fakt, że najprawdopodobniej głównym kryterium wyboru inwestora dla Energi będzie cena, to szanse PGE na zwycięstwo w tym przetargu są bardzo duże. Jednak resort skarbu ze względu na zastrzeżenia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta do takiego finału prywatyzacji Energi będzie najprawdopodobniej prowadził negocjacje z co najmniej jeszcze jednym inwestorem. Bo PGE ma bardzo silną pozycje na rynku energii a taka koncetracja może wplynąc negatywnie na rynek. Gdyby PGE kupiła gdańską Energę miałaby dominującą pozycje na rynku zarówno w produkcji jak i sprzedaży energii elektrycznej.
Ostatecznych rozstrzygnięć i wyboru inwestora dla Energi możemy spodziewać się w październiku.
Polska wódka z żyta i ziemniaków
Ministerstwo Rolnictwa chce, aby polską wódkę można było wytwarzać tylko z żyta i ziemniaków. Do tej pory można ją wytwarzać ze zbóż i ziemniaków.
W UE jest system służący ochronie nazw produktów regionalnych, dotyczy to też alkoholi. Nazwa „Polska wódka” jest ściśle związana z naszą tradycją, więc zasługuje na ochronę. Konieczne jest jednak określenie składu, surowców oraz terytorium, na jakim maże być wytwarzana. Resort rolnictwa chce, aby definicja „Polskiej wódki” odzwierciedlała tradycyjną metodę wytwarzania, stąd też propozycja, aby była wytwarzana z ziemniaków i żyta.
Polska jest czwartym producentem wódki na świecie, po Rosji, USA i Ukrainie.
Rolnicy zyskają na dookreśleniu tej nazwy, pod warunkiem, że producenci będą chcieli używać nazwy „Polska wódka”.
Nadchodzi czas starszych konsumentów
Nadchodzi czas starszych konsumentów - czytamy dziś w Rzeczpospolitej.
Na razie w Polsce liczą się młodzi konsumenci, dynamiczni z perspektywami, tymczasem gospodarstw domowych prowadzonych przez osoby po 60 roku życia mamy już ponad 4 mln. Stanowią oni 29 proc. ogółu, a według GUS będzie ich przybywało. Na bardziej rozwiniętych rynkach producenci i usługodawcy już dawno dostrzegli potencjał grupy starszych konsumentów. W Polsce jednak ciągle pokutuje stereotyp, że takie osoby żyją bardzo skromnie, kupują tylko podstawowe, najchętniej najtańsze produkty.
Jednak jak mówi Dagmara Dłużniewska z firmy Inquiry to się już zmienia, siła nabywcza konsumenta 60+ jest duża i ciągle wzrasta. Miesięczne wydatki emerytów to 863 zł , podczas gdy średnia krajowa wynosi 803 zł. 61 procent spośród nich ma telefon komórkowy, 32
procent kuchenkę mikrofalową. Ci konsumenci starsi są bardzo istotni, szczególnie, ze będzie ich przybywać. Produkty spożywcze na zachodzie są sprzedawane w mniejszych opakowaniach. Wprowadzane są też specjalne linie sprzętu elektronicznego - z dużymi
przyciskami, pralki mają pochylony bęben, żeby nie trzeba było się mocno schylać.
Niestety firmy działające na polskim rynku zdają się tego nie zauważać i trudno u nas znaleźć produkty dostosowane do możliwości użytkowych osób starszych. A te osoby chcą mieć produkty dostosowane dla własnej grupy wiekowej. W ubiegłym roku pojawił się telefon dla seniora. Będzie miał on ogromny popyt na rynku. Ci starsi ludzie gonią za technologia, emeryci chcą zwiększać wydatki. W Polsce dopiero zaczyna się dostrzegać potrzeby i potencjał nabywczy osób starszych – tłumaczy Dagmara Dłużniewska z firmy Inquiry.
Starsi konsumenci mają coraz więcej wolnych pieniędzy - nic tylko po nie sięgnąć - może ten
segment odbiorców dojrzą także polskie firmy, które szukają pomysłu na biznes.
Czy przez dwa ostatnie lata dało się zarobić na giełdzie
- Jeżeli popatrzymy na poszczególne spółki to oczywiście znaleźlibyśmy takie inwestycje, które przyniosły zyski, ale było również sporo firm, które tak na prawdę przynosiły straty, więc powtórzyła się ta stara prawda, że rynek akcji pozwala na duże nagrody, czyli pozwala dużo zarabiać, ale jest jednak bardzo ryzykownym i czasami dość chimerycznym rynkiem - mówił na antenie Programu 1 Polskiego Radia Tomasz Publicewicz, prezes firmy Analizy On-line.
Jak podkreśla gość Jedynki wyniki funduszy inwestycyjnych lokujących pieniądze w akcjach były podobne do zachowania całej giełdy. - Średni wynik dla funduszy akcji jest zbliżony do zera, ale znajdziemy wśród nich fundusze, które straciły 16, czy nawet 25 %. Są również fundusze inwestujące w polskiej akcje, które zarobiły 38, czy 41 % - wylicza Tomasz Publicewicz. - To jest oczywiście nie tylko kwestia szczęścia, ale również dobrego wyboru.
Dofinansowanie na kolektory słoneczne także dla zwykłego Kowalskiego
Choć Polska nie ma takiego nasłonecznienia jak kraje południowe, to inwestycje w energię słoneczną zyskują coraz większe grono zwolenników. Na polskim rynku jest już obecnie ponad 40 firm, które produkują kolektory słoneczne. Rośnie też liczba osób, które inwestują w moduły do ogrzewania wody i domów, bo jak się okazuje nie jest to aż tak droga inwestycja. Łączny koszt to jest ok. 10 - 15 tys. zł.. przy czym, na inwestycję można też dostać nawet 75 proc. dotacji z Unii w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych.
Warunek jest jednak jeden - nie może to być mała inwestycja, bo drobny pojedynczy inwestor niestety nie ma szans w staraniu o unijne dotacje. Dlatego też mieszkańcy gmin zakładają stowarzyszenia. Często to gmina wychodzi z inicjatywą założenia takiego stowarzyszenia i oferuje mieszkańcom udział. Na początek muszą wpłacić kilkaset złotych, zwykle 150 - 200 zł, a potem jeśli dotacja zostanie przyznana, pokrywają tylko część inwestycji. Taki model sprawdził się już na Pomorzu, gdzie stowarzyszenia powstałe m.in. w Przeklewie, Bytowie czy Człuchowie faktycznie zaczynają inwestycje realizować. Jest to trend obserwowany w całej Polsce. Koszt inwestycji zwraca się zwykle po 6-10 latach bez wsparcia finansowego. Korzystając z dotacji unijnych z Regionalnych Programów Operacyjnych, inwestycja zwraca się już po 2-3 latach.
Nowy sposób okradania kont
Złodzieje znaleźli słabe strony zabezpieczeń oszczędności ulokowanych na kontach czy lokatach. Całe gangi wyszukują osoby bogate, śledzą je, przeszukują ich śmieci w poszukiwaniu danych osobowych i bankowych.
Fałszują dokumenty właścicieli rachunków lub lokat, idą do oddziału banku i proszą o zmianę kodu dostępu, wzoru podpisu itd.
W stolicy policja odnotowała już kilka przypadków wyłudzeń, łupem oszustów padały wysokie sumy, nawet do kilku milionów złotych.
Klienci też czasem są zbyt naiwni, bo dają pewne informacje przestępcom, nie dokonują zastrzeżeń dokumentów po zgubieniu lub tez swoje hasła czy kody dostępu piszą w łatwo dostępnych miejscach.
Więcej zapłacimy za metr kwadratowy
Sytuacja na rynku mieszkań powoli stabilizuje się. Zdaniem ekspertów można nawet mówić o nieznacznych drobnych wzrostach.
Informacje o podwyżkach VAT z 7 do 8 proc. na mieszkania, spowodowały, że część klientów ruszyła do poszukiwań nieruchomości w obawie, że to odbije się na cenie metra kwadratowego. Tym bardziej, że zdaniem ekspertów rzeczywiście deweloperzy mogą próbować wykorzystać podwyżkę VAT do podniesienia cen lokali.
Jacek Bielecki ze Związku Firm Deweloperskich podkreśla jednak, że nie ma takiego niebezpieczeństwa "Z tego co słyszymy, to ten podatek wzrośnie o 1 proc. i należy się spodziewać, że o tyle mogą wzrosnąć ceny mieszkań. Nie będzie tutaj innej zmiany niż ta jednoprocentowa dlatego, że to jest rynek równowagi, tutaj przedsiębiorcy konkurują między sobą ceną i nie ma możliwości podnoszenia cen ponad miarę, bo konkurencja by to wykorzytała. A więc spodziewam się, że to będzie dokładnie przełożenie jednego procenta.
Jednak zdaniem Haliny Kochalskiej z Gold Finance, wszystko będzie zależało od popytu na mieszkania. Jeśli wzrośnie popyt i rozpocznie się gonitwa za mieszkaniami, to może się przełożyć na większy, niż o 1 proc., wzrost cen.
Rośnie gospodarka cienia
Z roku na rok rośnie udział szarej strefy na świecie i to zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się. Polska jest na 52 miejscu wśród 151 państw. Niechlubne 1 miejsce zajmuje Gruzja, gdzie szara strefa przekracza 72% PKB, w Polsce 28%, w tym roku to ponad 390 mld zł.
Kiedy zaczyna się w gospodarce psuć, gdy gospodarka słabnie, szara strefa rośnie i odwrotnie. Szara strefa to próba ucieczki przed niebywale wysokimi kosztami działalności gospodarczej.
Nieoficjalnie, w szarej strefie pracuje co 10 Polak, będzie ich znacznie więcej.
Jak tanio i wygodnie korzystać z bankomatów
W Polsce trudno jest wypłacić pieniądze z bankomatu w mniejszym nominale. Mogłoby być inaczej, gdyby banki w Polsce zainstalowały takie maszyny, jakie mają instytucje za granicą, gdzie można wybrać w jakich banknotach pieniądze zostaną wypłacone.
- W Polsce korzystanie z bankomatów ma w sobie coś z loterii. Bo możemy wybrać tylko, czy chcemy wypłacić 100, 200, czy 500 złotych i po prostu czekamy jakie banknoty wyda nam urządzenie - mówi Piotr Ceregra z Rzeczpospolitej. - Natomiast w innych krajach europejskich stosowane jest bardzie wygodne rozwiązanie, gdzie można wybrać, jakie nominały ma wypłacić maszyna.
Jest jednak metoda na wypłatę w mniejszym nominale. - W bankomatach, gdzie są banknoty np. dwudziestozłotowe można 10 razy wypłacić po 20 złotych i w ten sposób pobrać 200 zł. - radzi dziennikarz. - Jeśli ktoś nie ma, aż takiej cierpliwości istnieje też opcja wyboru sumy innej, niż proponowana na ekranie, nie będącej wielokrotnością 100 złotych.
Brak reform uderza w gospodarkę
Jak wynika z wyliczeń Rzeczpospolitej koszt zapowiadanych a zaniechanych reform, to ok. 74 mld zł.
Okazuje się, że najwięcej będzie nas kosztowało, zarówno teraz, jak i w przyszłości, przesunięcie o 2 lata likwidacji wcześniejszych emerytur. Zniesienie przywilejów na początku 2009 roku, a nie 2007 roku kosztuje budżet ok. 25,5 mld zł. To jest właśnie suma wcześniejszych świadczeń osób, które przez te 2 lata z tego prawa skorzystały.
Tymczasem zdaniem ekspertów, reformy są absolutnie niezbędne. Zdaniem Andrzeja Malinowskiego, prezydenta Pracodawców RP, w pierwszej kolejności "powinna być przeprowadzona reforma finansów publicznych, ponieważ z punktu widzenia gospodarki, jest to reforma, która powinna sprowadzić się do znacznego ograniczenia deficytu budżetowego".
Arkadiusz Protas z BCC, podkreśla, że "najważniejsze są już właściwie wszystkie reformy dlatego, że odkładane przez lata zaczynają być pilne. Jednak przede wszystkim działania powinny być kierowne w ograniczenia wydatków. Ich jest cała masa obszarów, gdzie nasze publiczne pieniądze są wydawane na rzeczy naprawdę zbędne, a czasem wręcz moralnie nieuzasadnione".
W opinii Jeremiego Mordasewicza z PKPPLewiatan, "Polska jest najbardziej rolniczym krajem w UE a rolnictwo jest najmniej rentownym sektorem gospodarki, dlatego powinniśmy przyspieszyć przechodzenie osób zatrudnionych w rolnictwie do sektora usług i przemysłu. To jest warunek abyśmy się szybciej jako kraj rozwijali i jako społeczeństwo szybciej się bogacili".
Budowlańcy do kontroli
Lato to szczyt sezonu budowlanego, wiele osób chce sobie dorobić przy budowie. Niestety, często jest to bez przeszkolenia, bez ubezpieczenia, bez umowy o pracę, stąd czasem wypadki i kłopoty.
W pierwszym półroczu jest 192 poszkodowanych, w tym śmiertelnie 31. W ubiegłym roku było to 211 poszkodowanych, śmiertelnie 39.
Przeważnie lekceważone są podstawowe przepisy bezpieczeństwa i higieny pracy, brak szkoleń, przygotowania i zabezpieczeń.
Pracownicy nie powinni się godzić na złe warunki pracy i brak zabezpieczenia.
Mandaty i kary na pracodawców, nie przestrzegających przepisów bezpieczeństwa, nie są dotkliwe.
Przy zatrudnianiu sezonowym nie ma czasu na przeszkolenie i przystosowanie do pracy. Dobrze mieć jednak umowę na piśmie.
Projekt elektrowni atomowej w Polsce
Ludzie wypowiadają się zazwyczaj pozytywnie o budowie elektrowni atomowej w Polsce. Należy jednak skorygować koszt tej budowy. Dotychczas mówiło się o koszcie zakupu technologii budowy bloku i te koszty są stałe. Często jednak zapomina się o koszcie terenu, kredycie i ta cena wzrasta. Zwłaszcza jak coś buduje się od podstaw. Te dodatkowe opłaty sięgną 1,5 miliarda euro.
Jest to duża szansa dla polskich firm, które mogą przy tym projekcie pracować, a nowi pracownicy znajdą tam zatrudnienie.
Wyższy koszt budowy może przełożyć się na wyższą cenę energii dla nas. Ten koszt energii z atomu będzie też zależał od źródeł finansowania budowy elektrowni, od kredytu, jego wielkości i na jaki czas.
Rośnie wartość fuzji i przejęć na świecie, ruch zaczyna się także w Polsce
Rośnie wartość fuzji i przejęć na świecie, ruch zaczyna się także w Polsce - tak wynika z raportu Allen&Overy firmy, do którego dotarła “Rzeczpospolita“.
Firmie Allen&Overy udało podsumować I półrocze - i wynik robi wrażenie: na świecie zawarto 909 transakcji za co najmniej 100 mln dolarów, a ich łączna wartość przekroczyła 751 mld dolarów, tym samym przewyższyła wynik ubiegłoroczny.
Jak mówi Jarosław Iwanicki z kancelarii Allen&Overy w pierwszym półroczu najwięcej transakcji zawarto w branży energetycznej, głównie w Azji. Prognozy odnośnie całego 2010 roku są jednak ostrożne, w kolejnych miesiącach nie powinniśmy się spodziewać znaczących transakcji, jednak większe ożywienie na rynku spodziewane jest już w przyszłym roku.
Ostatnią wielką koncentracją na światowym rynku, której skutki dotarły także do Polski, było bez wątpienia przejęcie za 19,5 mld dolarów Cadbury przez amerykański koncern Kraft Foods. Efektem była wymuszona odsprzedaż Wedla, do czego właściwie zmusiła Krafta Komisja
Europejska. Co ważne, żeby do takich transakcji doszło, to musi wyrazić zgodę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - wyjaśnia Małgorzata Cieloch z UOKIK –u.
Ruch na polskim rynku napędza też prywatyzacja. Ministerstwo Skarbu Państwa już prowadziło na giełdę choć Tauron, trwa sprzedaż choć energetycznej Enei, Ruchu i wielu innych jak choćby GPW.
Przed wyjazdem za granicę warto się ubezpieczyć
Jeśli wyjeżdżamy za granicę z Europejską Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego i zachorujemy, to dostaniemy bezpłatne świadczenia tylko w takim zakresie, w jakim przysługują one obywatelom tego państwa. Może więc nas zaskoczyć konieczność opłaty za wypisanie recepty lub za zabiegi, które w Polsce są bezpłatne. Karta nie obejmuje też świadczeń w prywatnej służbie zdrowia i nie zapewnia transportu chorego do kraju.
Żeby się uchronić przed takimi niespodziankami warto się dodatkowo ubezpieczyć. - Przed zawarciem ubezpieczenia trzeba się jednak upewnić, jaki jest jego zakres - radzi Regina Skibińska z "Rzeczpospolitej". Bo te najtańsze również nie gwarantują na przykład transportu chorej osoby do kraju, nie obejmują też leczenia chorób przewlekłych, czy wypadków podczas uprawiania jakichkolwiek sportów. Nawet żeglarstwa.
Powinniśmy więc zorientować się, jakie są koszty leczenia w kraju, do którego jedziemy. Ubezpieczenie kosztów leczenia do limitu np. 10 tysięcy złotych może być niewystarczające. A wtedy trzeba dokładać z własnej kieszeni. W Egipcie wezwanie karetki pogotowia kosztuje 200 złotych, ale w Hiszpanii 2 tysiące. To, jakie wybrać ubezpieczenie, powinien doradzić nam agent. W przypadku zawierania umów przez internet sami musimy oszacować, do jakiej sumy warto się ubezpieczyć.
Tak samo jest w przypadku ubezpieczeń OC. W USA jeśli komuś wyrządzimy krzywdę możemy być zobowiązani do pokrycia nie tylko kosztów leczenia takiej osoby, ale też do pokrycia strat z tytułu jej niezdolności do pracy. - Dlatego suma gwarancyjna takiego ubezpieczenia powinna być niemniejsza niż 80-100 tysięcy złotych - radzi Regina Skibińska.
W Polsce ceny energii elektrycznej najwyższe w UE
Ceny na polskiej giełdzie energii najwyższe w Unii. O przyczynach podwyżek mówiła w Gospodarczym temacie dnia Agnieszka Łakoma z Rzeczpospolitej.
- Zrobiło się lato. Upały powodują, że włączamy klimatyzatory a to oznacza wzrost popytu na energię. Problem polegał na tym, że latem elektrownie wykonują niezbędne remonty, w związku z tym produkują mniej energii. W tym roku niemalże zabrakło energii elektrycznej. Wzrost cen był po prostu konsekwencją obaw o niedobór prądu - mówiła ekspert.
Inaczej jest w innych krajach Unii. Tam na skutek kryzysu ekonomicznego spadł popyt na energię elektryczną i jej ceny.
Joanna Sasak, dyrektor zarządzania zakupami energii w RWE Polska zapewnia jednak, że kilkuprocentowa podwyżka z lipca nie będzie miała wpływu na kształtowanie cen energii w długim okresie. Agnieszka Łakoma dodaje też, że podwyżki cen nie odczują odbiorcy indywidualni.
- Pojawiły się też optymistyczne sygnały, że również przemysł nie musi być narażony na duże podwyżki. Ponadto duże firmy liczą też na sierpniową nowelizację prawa energetycznego i sprzedawanie większej części energii poprzez giełdę, tak zwane obligo giełdowe - mówiła Agnieszka Łakoma.
Niższe zbiory, wyższe ceny
- Na precezyjne szacunki wzrostu cen żywności w tym roku jest jeszcze za wcześnie. Teraz trwa sezon na owoce miękkie, ale na rzepak, czy zboża żniwa się dopiero zaczynają - mówi gość Programu 1 Polskiego Radia Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.
- Jednak jeżeli chodzi o oczekiwania to już w tym momencie możemy powiedzieć, że wszystkie analizy, także światowe, wskazują, że zbiory będą w tym roku mniejsze - dodaje ekonomista. - I to stanowi pewnego rodzaju impuls do wzrostu cen. W Polsce większe znaczenie ma to w przypadku owoców miękkich, czy jabłek, niż w przypadku zbóż.
Ale nie na wszystkich sklepowych półkach zobaczymy w tym roku wyższe ceny. - W zeszłym roku droższe było mięso, drób i wieprzowina. Dziś ceny są o 4-5% niższe. Cukier potaniał o 20% - mówi Dariusz Winek.
W Europie ubywa sklepów
W ciągu ostatnich 5 lat liczba najmniejszych placówek spadła w Europie o prawie 4%, a w Polsce spada kilka razy szybciej.
Dla kupujących w małych sklepach liczy się wygoda zakupów oraz kontakt ze sprzedawcą. Jednak właściciele tych sklepów nie wytrzymują konkurencji i muszą je zamykać. Niekorzystne jest to głównie dla osób starszych i osób niepełnosprawnych. Właściciele powinni przede wszystkim dopasowywać asortyment do klientów. Często już polskie sklepy zrzeszają się w sieci.
Szansę może mieć rozwój handlu internetowego, ale w przypadku osób starszych dostępność do sieci komputerowej jest słaba.
W Polsce i tak mamy nadmiar sklepów i w każdej mniejszej miejscowości jakiś sklepik będzie.
Szykują się utrudnienia na europejskich lotniskach
Jak informuje dzisiejsza "Rzeczpospolita" osoby, które latają samolotami w te wakacje muszą się liczyć z utrudnieniami na europejskich lotniskach, bo planowane są protesty pracowników linii lotniczych i kontrolerów lotów. Największe kłopoty będą mieć turyści 23 sierpnia, bo na ten dzień we Francji, Grecji, Hiszpanii, Włoszech i Portugalii zaplanowano strajk generalny. Jeśli zatem planujemy lot w tym czasie warto pomysleć o przełożeniu lotu z tego dnia na inny dzień. Loty mogą być całkowicie w tym dniu wstrzymane i mogą się pojawić także problemy ze zmianą trasy - tlumaczy Daniel Godlewski z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Pasażerowie powinni mieć przy sobie telefon do linii lotniczej i na bieżąco dowiadywać się, czy są ewentualne opóźnienia albo podać swój numer przy rezerwacji biletu, wtedy przewoźnik może się skontaktować z pasażerem. Ze strajkami bywa często tak, że choć są planowane to w trakcie negocjacji i rozmów są jednak odwoływane.
W sytuacji, gdy lot jest odwołany trzeba jak najszybciej skontaktować się z pracownikami przewoźnika i poprosić o informacje dotyczące tego lotu. Jeżeli okazałoby się, że lot został przełożony na następny dzień powinniśmy domagać się hotelu na koszt przewoźnika i wyżywienia. Są tu też przewidziane odszkodowanie, jednak są one zależne od przyczyny, dla której lot został odwołany. Nadzwyczajne oliczności zwalniają przewoźnika z wypłaty takiego odszkodowania, strajki są taką przyczyną ale co ważne - nie wszystkie, bo zależy to od tego kto strajkuje - mówi Godlewski.
Europejski Trybunał Sparwiedliwosci uznał, że usterka techniczna nie zwalnia przewoźnika z wypłaty odszkodowania. Pasażerowie mogą w takiej sytuacji domagać się więc rekompensaty finansowej. W sytuacji, kiedy mamy problemy z przewoźnikiem warto też skontaktować się z Komisją Ochrony Praw Pasażerów działającą przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.
Ryzykowne lokaty w instytucjach bez zezwolenia
Popularność zdobywają wysokooprocentowane lokaty na ryzyko klienta. Często oferują je instytucje, które nie mają zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego na przyjmowanie depozytów od klientów. Taką licencję posiadają jedynie banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowe.
- Podmioty, które prowadzą działalność bankową, a nie posiadają zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego, lub jej odpowiednika działającego w ramach Unii Europejskiej, mogą być pociągnięte do odpowiedzialności karnej - mówił radiowej Jedynce Marcin Pachucki, dyrektor Departamentu Postępowań w Komisji Nadzoru Finansowego.
Komisja umieszcza takie instytucje na specjalnej liście. Warto się z nią zapoznać przed podpisaniem umowy z firmą oferującą na przykład kredyty czy wysokooprocentowane lokaty. A warto to sprawdzić.
- Jedynie podpisując umowę z nadzorowanym podmiotem możemy liczyć na gwarancje - powiedział ekspert.
Jeśli decydujemy się na podpisanie umowy z taką firmą, należy bardzo uważnie przeczytać umowę, najlepiej z pomocą prawnika.
Poznań pierwszy w kategorii miast
W XII rankingu samorządów po raz czwarty z rzędu i po raz piąty w historii konkursu pierwsze miejsce w kategorii miast zajął Poznań.
Pierwszy etap konkursu to suche dane z Ministerstwa Finansów o dochodach, wydatkach i poziomie zadłużenia. Drugi to ankieta, gdzie samorządy wpisują ile wydają na poszczególne zadania, jakie mają pomysły na inwestycje.
Poznań, jak wiele innych miast, skarżył się na niskie wpływy z podatków, ale sobie radzi.
Ryszard Grobelny – prezydent Poznania mówi, że trzeba mieć dobry pomysł na to, aby miasto się rozwijało i ważna jest długookresowa strategia.
Drugi na podium miast był Sopot, trzeci Wrocław.
Niepopularna węgierska recepta na kryzys
W obliczu kryzysu Budapeszt zapowiedział obciążenie sektora finansowego specjalnym podatkiem. Decyzję skrytykował Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który zapowiedział zamrożenie finansowej pomocy dla Węgier.
- Byłby to wysoki podatek, zabierający 2/3 zysków sektora. Mógłby to być nieskuteczny krok, ponieważ na Węgrzech działają głównie zagraniczne banki, które mogą zamknąć centralę na Węgrzech, wprowadzić tam jedynie oddziały, jednocześnie płacąc podatki w innym kraju - mówił w Jedynce Emil Szweda, analityk Open Finance.
Węgierska gospodarka nie jest w fazie recesji, ale rozwija się bardzo słabo. Korzystnie na gospodarkę mogłoby wpłynąć uproszczenie bardzo skomplikowanego obecnie systemu podatkowego. Premier Orban zapowiedział obniżenie podatków, między innymi wprowadzenie 16-proc. podatku liniowego.
- To zaproponowana Węgrom marchewka. Kijem są cięcia płac w sektorze publicznym - stwierdził ekspert.
Polska na końcu pod względem liczby miejsc hotelowych
Polska ma jednak stosunkowo dużą bazę tzw. obiektów zakwaterowania zbiorowego, czyli pensjonatów, moteli, akademików, hosteli. Szacuje się, że tych miejsc noclegowych mamy w Polsce ok. 600 tysięcy.
Hoteli jest 1400-1500, szczególnie 4-, 5-gwiazdkowe, głównie w większych miastach.
W Polsce brakuje markowych hoteli ekonomicznych, czyli 1-, 2-gwiazdkowych, zarządzanych przez profesjonalistów, pod znana marką. Chętnie korzystają z nich biznesmeni, jak i typowi turyści.
Są plany budowy moteli wzdłuż budujących się autostrad, hoteli ekonomicznych w mniejszych miejscowościach, coraz więcej będzie hoteli Ibis, Etap, Orbis.
Renty do reformy
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zapowiada reformę systemu rentowego. Chodzi o powrót do koncepcji wypracowanej 2 lata temu. Wtedy ustawę, którą przyjął rząd i parlament zawetował Prezydent Lech Kaczyński. Teraz resort pracy chce jeszcze raz wprowadzić te przepisy.
- System rentowy dzisiaj w Polsce jest niedostosowany do tego, jak wygląda system emerytalny - przyznaje była wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak. - Jeżeli nie zmienimy systemu rentowego, w niedalekiej przyszłości renty mogą być wyższe, niż emerytury, co oznacza, że osoby zbliżające się do wieku emerytalnego będą decydować się na to, aby aplikować po renty. To może pociągnąć za sobą duży wzrost wydatków systemu ubezpieczeń.
Jak mówiła Aleksandra Fandrejewska z Rzeczpospolitej, gość Programu 1 Polskiego Radia, według założeń resortu pracy system rentowy ma być podobny do nowego systemu emerytalnego, w którym otrzymywane świadczenie jest zależne tylko od tego, jaka była wysokość wpłaconych składek przez daną osobę.
Kto zarabia a kto traci w czasie upałów?
W czasie upałow rośnie popyt na napoje, lody i sprzęt chłodniczy. Ich sprzedaż może być w tym roku rekordowa. Tracą natomiast rolnicy, głownie producenci owoców i warzyw.
Taka pogoda, to trudniejsze warunki przechowywania tych bardzo delikatnych produktów rolnych i dodatkowe z tym związane koszty. Czereśnie i wiśnie szybciej dojrzewają, szybciej więc trzeba je zebrać. Producenci zbóż, przede wszystkim rzepaku muszą się liczyć z niższymi plonami, a i z samą jakością ziarna mogą być problemy - mówi Izabela Dąbrowska - Kasiewicz ekspert z Banku Gospodarki Żywnościowej.
Z powodu upałów pracodawcy, muszą zapewnic pracownikowi odpowiednie wraunki do pracy, kupić więcej wody. Stratą pracodawcy jest też mniejsza wydajnosć pracownika, który musi pracowac w warunkach nieklimatyzowanych. Wielu pracodawców decyduje się aby pracownicy firm wcześniej opuszczali miejsca pracy, a to przekłada się również na wyniki przedsiebiorstw - dodaje Dąbrowska - Kasiewicz.
W sieciach handlowych w tym gorącym okresie najlepiej sprzedają się wszystko to co chłodzi: klimatyzatory i wentylatory, napoje, wody, soki. Dużym powodzeniem ciesza się też baseny ogrodowe - mówią sprzedawcy. Temperatura ma wpływ także na zużycie energii elektrycznej. Warszawicy zużywają w ostatnich dniach o 10 proc. energii więcej niż normlanie.
Ekstremalne wakacje
Coraz więcej osób urlop spędza w warunkach ekstremalnych. Szukają oni naprawdę mocnych wrażeń i chcą się zmierzyć z własnymi słabościami. Takie ekstremalne wakacje jak mówi Grażyna Raszkowska z dziennika "Rzeczpospolita" fundują sobie lekarze, prawnicy, urzędnicy państwowi, menedżerowie i przedsiębiorcy. To rosnąca grupa ludzi, która wybiera dziś taki rodzaj wypoczynku. Osoby te, po całorocznej harówce w biurze czy na uczelni nie chcą urlopu spędzać na leżeniu na plaży a wolą urlop spędzić na zabawie w komandosów czy wojowników.
Rynek takich uslug, firm oferujących wypoczynek tzw. bodźcowy, motywacyjny wypoczynek wyceniany jest dziś na około 1 miliard złotych. Jest to więc spory rynek, dużo jest firm, które już ugruntowały swoją pozycję na nim ale rośnie też liczba firm, które dopiero zaczynają oferować takie usługi - dodaje Raszkowska. Dodatkowo dzięki takim wakacjom rozwija się szereg innych dziedzin, powstają portale społecznościowe, zyski liczą też np. wytwórcy sprzętu sportowego.
Ludzie różnią się typem temperamentu i tym jaki poziom pobudzenia jest dla nich optymalny. Są tacy dla których ten optymalny poziom to niski poziom i to oni będą najczęściej pracować w urzędach, na poczcie czy w bibliotece. Są też takie osoby, które lubią wyski poziom pobudzenia do nich należą np. biznesmeni i to oni całe swoje życie organizują wokól mocnych wrażeń. Osoba z niskim poziomem pobudzenia do wypoczynku potrzebuje słońca i leżaka, a osoba z wyskim poziomem właśnie wybierze sporty ekstremalne - tłumaczyTomasz Łysakowski, psycholog spoleczny. Takie wakacje to też dodatkowy prestiż, bo wybierając taką formę wypoczynku komunikujemy innym, że mamy odpowiednie środki finansowe, że nas na to stać a dodatkowo, że jesteśmy aktywni, sprawni fizycznie. Dzięki temu w towarzystwie możemy zająć wyższą pozycję, to jeden z ważnych motywów wyboru takich wakacji.
Dla miłośników nieco mocniejszych wrażeń na rynku jest dziś wiele atrakcji. Mogą oni wspinać się na skałkach, zafundowac sobie nawet kurs skałkowy. Można wziać udział w ćwiczeniach na poligonie czy nurkować. Fani fabularnych gier terenowych, mogą wybrać sie np. na imprezę pod nazwą Orkon organizowaną co roku latem w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. W tym czasie wcielają się w postaci ze świata fantasy i odgrywają role, do których przygotowywali się przez wiele miesięcy. Można być wojownikiem, czarnoksiężnikiem, bardem, demonem lub piękną księżniczką - wymienia Raszkowska.
Okres wakacyjny, to doskonały moment na zrobienie nowych, ciekawych rzeczy, na które normalnie nigdy nie mamy czasu. To jednak także czas, w którym powinniśmy się zregenerować, pozytywnie naładować i wypocząć dlatego powinniśmy wybierac formę wypoczynku kierując się własnymi potrzebami, każdy powinien odpoczywać na swój własny sposób.
Nie można lekceważyć rosyjskiej gospodarki
Gospodarka rosyjska jest gospodarką paliwową i dekoniunktura na tym rynku powoduje gwałtowne załamanie. W ubiegłym roku PKB spadł o 8 procent. W kryzysie Rosja zanotowała najgorsze wyniki z krajów grupy G 8, a także w porównaniu z Brazylią, Indiami i Chinami. Władze rosyjskie przespały czas dogodny na reformy, ale ostatnio deklarują zamiar wprowadzenia nowych rozwiązań w gospodarce.
- Rosja ma w porównaniu z innymi krajami bardzo złą strukturę demograficzną - zauważa dr Andrzej Polaczkiewicz z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Jednak przestrzega przed lekceważeniem Rosji. Jego zdaniem, gospodarka tego kraju ma ogromny potencjał. Dekoniunktura na rynku paliw kiedyś się skończy, Rosjanie są mocni w energetyce jądrowej i technice wojskowej. Polaczkiewicz uważa, że Rosja konsekwentnie realizuje też program przejęcia kontroli nad gazociągami w Europie. Ta polityka kiedyś przyniesie efekty. A świat już się z tym pogodził, że Rosja będzie dostarczycielem surowców energetycznych.
Polska w kontaktach handlowych z Rosją notuje ujemne saldo. Kupujemy ropę i gaz oraz inne surowce, więc trudno będzie zbilansować obroty. Choć ostatnio coraz więcej sprzedajemy produktów żywnościowych. Polaczkiewicz przewiduje, że czekają nas w handlu z Rosją lepsze czasy, ale pod warunkiem, iż zaczniemy w Rosji inwestować.
Dywidendy - łatanie dziury budżetowej?
O wypłacie dywidend za ubiegły rok zdecydowały już walne zgromadzenia 144 spółek, których akcjonariuszem jest skarb państwa. Do budżetu z tytułu dywidend ma trafić około 4,3 mld złotych. Czy dywidendy to skuteczne źródło łatania dziury budżetowej?
Dywidenda to wypłata z zysku przedsiębiorstwa. Jeśli akcjonariuszem jest skarb państwa to może poprosić taki zarząd o wypłatę dywidendy, czyli część zysku przeznaczyć na wypłacenie. Minister skarbu bardzo chętnie by przyjął tę wypłatę dywidend, 4 mld zł to znaczna kwota.
W ubiegłym roku z tytułu dywidend trafiło ponad 8,3 mld zł. Od 174 spółek, pierwsze trzy to PZU, KGHM Polska Miedź i Polska Grupa Energetyczna S.A.
Dywidendy w zeszłym roku stanowiły ok. 3% wszystkich wpływów budżetowych.
Świat się rozwija coraz szybciej
Międzynarodowy Fundusz Walutowy poprawił swoją prognoze dla gospodarki światowej na ten rok. Zmiana jest nieduża bo światowy Produkt Krajowy Brutto ma się rozwijąć w tempie 4,6 proc, zamiast 4,3 - czytamy w Rzeczpospolitej. Ten wzrost pompowany jest przede wszystkim przez gospodarkę chińską. W 2010 i 2011 r. głównym hamulcowym światowej gospodarki będzie Unia Europejska, w tym przede wszystkim strefa euro. Wyraźne spowolnienie gospodarki ma być odczuwalne po trwających wakacjach.
Kryzys fiansowy rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych, ale widać po danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że USA w przyszłym roku z tego kryzysu już wyjdzie, zaś Europa nadal będzie w nim tkwić. Azja takze wyszła z kryzysu, a zwłaszca Chiny. Oznacza to, że strefa euro a zwłaszcza Unia ma przerost różnych wydatków budżetwoch i to ciąży na dynamice wzrostu gospodarczego. Nie są to dobre wieści dla Europy - tłumaczy Jakub Kurasz z dziennika "Rzeczpospolita".
W Starej Unii głównym motorem gospodarczym są Niemcy, niemiecki eksport był w maju o 28,8 proc. wyższy niż przed rokiem. To najsilniejszy wzrost eksportu od dziesięciu lat. Zdaniem Kurasza te dane wyraźnie pokazują, że niemiecka gospodarka wraca do formy, czemu pomogło m.in. osłabienie euro. Na wzroście niemieckich obrotów handlowych skorzystają też polscy przedsiębiorcy, którzy za Odrę wysyłają znaczną część swojej produkcji.
Kryzys dotknął także Polskę, wzrosło bezrobocie, to dotyka nas bezpośrednio, bo spada popyt na nasze dobra w Unii Europejskirj ale też na całym świecie . Mamy jednak dobrych przedsiębiorców, którzy nie dali się kryzysowi i mimo wszystko zwiększyli swoją produkcję. Mamy też w kraju duży popyt wewnętrzny, bo jesteśmy dużą gospodarką i produkujemy na własne potrzeby. Mamy powody do zadowlonie, nasza gospodarka ma się nieźle - dodaje ekonomista - ale nasz kraj stać na więcej i wzrost gospodarczy powinien być jednak znacząco wyższy.
Towarzystwo nie może zwlekać z wypłatą odszkodowania
Osoby poszkodowane w wypadkach komunikacyjnych niejednokrotnie mają problem z wyegzekwowaniem odszkodowania w rozsądnym terminie. Oczekiwanie na wypłatę odszkodowania staje sie powszechnym zjawiskiem a kleinci firm ubezpieczeniowych mają coraz więcej zarzutów wobec firm.
Ubezpieczyciel jednak musi wypłacić pieniądze w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia o wypadku. Może się zdarzyć, że wyjaśnienie w tym terminie wszystkich okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności towarzystwa albo wysokości odszkodowania będzie niemożliwe. W takiej sytuacji odszkodowanie powinno być przekazane klientowi w ciągu 14 dni od daty, kiedy wyjaśnienie okoliczności było możliwe - tłumaczy Regina Skibińska
z dziennika "Rzeczpospolita"
Wyjesniania te mogą trwac jednka miesiacami dlatego w przypadku ubezpieczeń obowiązkowych, czyli OC nie może to nastąpić później niż w ciągu 90 dni od zawiadomienia o szkodzie, chyba że ustalenie odpowiedzialności towarzystwa zależy od toczącego się postępowania cywilnego bądź karnego.
Jeśli jednak towarzystwo zwleka z wypłatą odszkodowania najlepiej jest wyłać list w tej sprawie ubezpieczyciela, telefony mogą być tu nieskuteczne. Czesto właśnie taka pisemna prośba działa, jeśli nie zadziała Możemy wnieść do sądu sprawę o zapłatę zaległej kwoty wraz z odsetkami. Można też złożyć skargę do rzecznika ubezpieczonych albo do Komisji Nadzoru Finansowego.
Ile zarabia urzędnik?
Rosną nie tylko zarobki, ale i prestiż pracowników służby cywilnej. O zaletach pracy urzędnika przekonywał w radiowej Jedynce Wojciech Zieliński, wicedyrektor departamentu służby cywilnej w Kancelarii Premiera.
- W tej chwili średnia płaca członka korpusu służby cywilnej wynosi nieco ponad 4 tys. 400 złotych miesięcznie - mówi Zieliński.
Zmienia się również wizerunek urzędników. Polacy częściej pozytywnie oceniają ich pracę. Dlatego też gość Gospodarczego tematu dnia przekonywał, że warto robić karierę w administracji państwowej.
- Administracja publiczna, a rządowa w szczególności, oferuje szereg dużych wyzwań dla młodych absolwentów. To nie tylko początek kariery, dużo osób decyduje się na stałe związać ze służbą cywilną. Tym bardziej dlatego, że istnieją tu duże możliwości dokształcania. Został wytypowany tak zwany korpus prezydencji, do którego należą urzędnicy, którzy będą brali udział w sprawowaniu przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej. Tym osobom oferuje się cykl bardzo intensywnych szkoleń.
Zapytany o wymagania wobec kandydatów na urzędników, Zieliński odpowiedział: - W służbie cywilnej nie mogą być zatrudnione osoby, które nie mają wykształcenia co najmniej średniego. Na dużą część stanowisk wymagane jest wykształcenie wyższe, wymogi zależą od specyfiki danego stanowiska pracy.
ęłęó
Spełnienie obietnic wyborczych prezydenta
Ekonomiści liczą, że te obietnice zostaną tylko na papierze, bo musimy oszczędzać. Jakie są oczekiwania przedsiębiorców wobec nowego prezydenta? Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan: - Mam nadzieję, że może nie teraz, ale po wyborach parlamentarnych, ograniczymy pozostające przywileje emerytalne. Od prezydenta oczekiwałbym stworzenie koalicji ponadpartyjnej na rzecz zmiany systemu stanowienia prawa. Tak jak w Irlandii, rolnicy powinni być traktowani jako zwykli przedsiębiorcy. Szpitale powinno przekształcić się w spółki, nie sprzedawać. Poza tym powinna być dobra promocja Polski za granicą.
Choć o kredyt łatwiej, to nie każdy go dostanie
Niektóre banki podwyższyły wysokość kredytów mieszkaniowych. Można nawet dostać 110 procent wartości nieruchomości i to bez wkładu własnego. Ale jednocześnie banki zawęziły krąg osób, którym udzielają kredytów - czytamy w "rzeczpospolitej". Dlaczego nie każdy dostanie kredyt?
Poprawa sytuacji gospodarczej spowodowała, że banki dają wyższe kredyty - tłumaczy Roman Przasnycki, analityk Goldfinance. Ale dbają o interesy własne i klientów, którzy powierzyli im depozyty. Dlatego osoby żyjące w nieformalnym związku kredytu nie dostaną lub dostaną niższy. Gdyż są z formalnego punktu widzenia traktowane jako dwie samotne osoby. Choć z czasem powinno się to zmieniać, bo są przepisy o wspólnocie majątkowej - mówi Przasnycki.
Podobnie podejrzliwie są traktowane osoby, które zarówno płacą alimenty, jak też je dostają. To dlatego, że alimenty nie są traktowane jako stałe źródło dochodu. Bo kredyty mieszkaniowe są wieloletnie, a w tak długim czasie zmieni się wiele elementów.
Z kredytem kłopoty mogą mieć osoby mające kilka kart kredytowych. Banki biorą pod uwagę, że każda karta ma limit i nawet kiedy ten limit nie jest w tym momencie wykorzystany, to może być sytuacja, iż trzeba go będzie spłacić. To obniża zdolność kredytową.
Dobrze jest, kiedy ma sie długą historię kredytowa. To pokazuje, jak dana osoba w przeszłości spłacała kredyty. Im punktualniej, tym lepiej.
Pozwy zbiorowe
Od 19.lipca będzie można składać pozwy zbiorowe. Zapowiadany przez Sandomierzan pozew o odszkodowania za skutki powodzi, zapewne nie będzie jedyny. Można się spodziewać pozwów grupowych odbiorców prądu za styczniowe awarie, od pacjentów zarażonych żółtaczką w placówkach służby zdrowia, a najwięcej będzie spraw konsumenckich.
Konieczne jest ujednolicenie roszczeń wszystkich osób występujących z pozwem zbiorowym. Podstawą pozwu zbiorowego powinno być to samo, albo takie samo zdarzenie faktyczne. W każdej grupie roszczeniowej musi być co najmniej 10 osób, a proces ma prowadzić 3 sędziów sądu okręgowego z uwagi na skomplikowanie spraw. Jest też obowiązek wynajęcia adwokata. Również przedsiębiorcy mogą korzystać z takich możliwości np. wobec innych przedsiębiorców.
Firmy na wschodzie kraju lepiej poradziły sobie z kryzysem niż te z rozwiniętych regionów Polski
Z badania firmy Indicator wynika, że mniej rozwinięte województwa, głównie ze ściany wschodniej, w zeszłym roku szybciej zaczęły odrabiać dystans do najbardziej rozwiniętych regionów Polski. A firmy z tych terenów miały mniej kłopotów z regulowaniem zobowiązań niż przedsiębiorstwa z województw zachodnich, nie tak łatwo też upadały w okresie spowolnienia gospodarczego i w kraju i na świecie.
Potwierdzają to badania firmy Euler Hermes, jak mówi Tomasz Starus firmy z tych terenów są mocniejsze, bo mają niższe koszty. Wynikają one z niższych kosztów pracowników, bo płaci im się tam mniej a także z mniejszych kosztów kredytów, bo te firmy w znacznej mierze działają w obracie gotówkowym i nie zaciągają kredytów. Przedsiębiorstwa na Wschodzie kraju opierają się także na handlu przygranicznym. Białorusini, Ukraińcy przyjeżdżaja do nas, kupują praktycznie wszystko i płacą za towar gotówką. Co ważne te firmy to przede wszystkim małe firmy rodzinne i prowadzenie wspólnego biznesu jest ich sposobem na na życie.
Te lepszą kondycje firm ze słabiej rozwiniętych regionów potwierdzają też dane o wzroście płac. Najbardziej, bo o prawie 8 proc., przeciętne wynagrodzenia wzrosło w województwach podkarpackim i podlaskim. "Choć średnie wynagrodzenie na tzw. ścianie wschodniej jest nadal o 1 tys. złotych niższe od przeciętnego wyngrodzenia, to ten dynamiczny wzrost wynogrodzenia jest efektem wyrównywania poziomu gospodarczego kraju. To efekt tego, że na tych terenach mamy bardzo dużo mikroprzedsiebiorstw, które elastycznie radzą sobie w trudnych warunkach i szybciej wychodzą ze spowolnienia. Te regiony rozwijaja się tak dynamicznie także dlatego, że otrzymały ogromne wspracie finansowe z Unii Europejskiej." - tłumaczy Adam Ambrozik ekspert Pracodawców RP
Zmniejszanie dysproporcji mogłoby przebiegać jeszcze szybciej. Do tego konieczne jest usprawnienie wydawania pieniędzy w ramach programu unijnego "Rozwój Polski wschodniej", przeznaczonego dla województw: lubelskiego, podkarpackiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Ambrozik dodaje, że dziś zupełnie innego rodzaju wsparcie powinno być kierowane tam gdzie jest bezrobocie strukturalne a zupełnie inne do regionów wschodu kraju. Tam jest mało stabilnych miejsc pracy a większość pracy ma charakter sezonowy.
Żywność w Polsce jest najtańsza w Europie
Ceny 20 podstawowych produktów spożywczych - od nabiału poprzez słodycze po alkohol - w ciągu ostatniego kwartału spadły o 0,1 proc., a w ujęciu rocznym o 0,6 proc. Takie wyniki przynosi badanie przeprowadzone na zlecenie „Rzeczpospolitej”.
To badanie pokazuje, że inflacja istnieje, ale na szczęście nie jest uciążliwa – mówi Mateusz Szczurek – główny ekonomista banku ING Banku Śląskiego. Przypomina, że z inflacją jako problemem gospodarczym pożegnaliśmy się w okolicach 2002 i 2003 roku. Jego zdaniem, inflacja nie zaburza obecnie decyzji konsumentów i kredytobiorców.Z badań Eurostatu wynika, że ceny żywności w Polsce są najniższe w Europie. Od średniej unijnej ceny artykułów spożywczych są o 36 proc., a mięsa i wędlin nawet o ponad 40 proc. Kurs euro powoduje, że Polska jest relatywnie tanim krajem. I to nie tylko w porównaniu z zachodem Europy, ale także z krajami tzw. gospodarek wschodzących. Polscy producenci mięsa tłumaczą to w ten sposób, że w Polsce w porównaniu z krajami starej Unii jest różnica w modelu spożycia. Tam jedzą raczej mięso i dużo produktów podsuszanych, u nas więcej wędlin. W Polsce niższe są płace, więc wyroby są tańsze, bo ceny surowca są podobne.
Poza tym Polska jest krajem biedniejszym. Dlatego ceny nie mogą bardzo równać do cen krajów bardziej. Polskie PKB to ok. 60 PKB unijnego. Większa wydajność polskich pracowników powoduje, że szybciej doganiamy unijną średnią. Niskie płace to atut polskiej gospodarki i ważne jest żeby decyzje gospodarcze nie popsuły tej przewagi – mówi Mateusz Szczurek.
Japończycy przejmują Wedla
Zgodnie z nakazem Komisji Europejskiej Kraft Foods sprzedał markę E. Wedel. Zakupem było zainteresowanych dwadzieścia przedsiębiorstw. Ostatecznie Wedel trafi w ręce japońskiej grupy Lotte.
Nie ujawniono, za ile sprzedano markę. - Duża liczba konkurentów o Wedla sugeruje, że cena wynegocjowana ostatecznie była stosunkowo wysoka - mówił na antenie Programu 1 Polskiego Radia Tomasz Manowiec, analityk rynku spożywczego w biurze maklerskim Banku Gospodarki Żywnościowej.
Japońska Lotte, choć w Polsce mało znana, jest jednym z dwudziestu pięciu największych na świecie producentów żywności pakowanej.
- Jest to bardzo rozbudowany holding. Kupno marki jest pierwszą transankcją zawartą na rynku europejskim. Wedel stanowi szansę dla nowego właściciela, żeby prowadzić swoje produkty na rynku, na którym dotychczas nie był obecny. Myślę, że zakup może mieć pozytywny oddzwięk dla samego Wedla, ponieważ japońskie firmy znane są z bardzo dobrego systemu zarządzania i organizacji pracy. Poza tym można oczekiwać rozwoju spółki, na przykład poprzez eksport produktów do Azji - dodaje Tomasz Manowiec.
Trzeba uważać na deweloperów
Prawie 10 milionów złotych kar powinny zapłacić firmy deweloperskie, które naruszały interesy swoich klientów. Sankcje nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
- Wielu konsumentów niestety nie czyta umów, które podpisuje. Potem, kiedy pojawiają się problemy to dopiero zaczynają interweniować i nerwowo przeglądać umowę. Dokument, który podpisujemy z deweloperem musi precyzyjnie określać cenę lokalu, ale także wszystkie jego składowe części, czyli balkon, piwnicę, loggię - mówiła na antenie Programu 1 Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Problem z firmą budowlaną ma na przykład nasz słuchacz Pan Henryk z Otwocka. Po zakupie mieszkania deweloper zażądał od niego pieniędzy za miejsce postojowe, po 100 zł. od metra lokalu. Pan Henryk zapłacił 9000 zł., ale w akcie notarialnym nie ma słowa o parkingu. Teraz teren chce mu odebrać wspólnota mieszkaniowa.
- W tym przypadku polecam kontakt z miejskim, lub powiatowym rzecznikiem konsumentów, który udzieli mu bezpłatnej pomocy prawnej - radzi Agnieszka Majchrzak.
Ministrowie mają różne zdania o przejęciu BZ WBK. UOKiK milczy
W rządzie brak zgody co do tego, czy zakup akcji Banku Zachodniego WBK przez PKO BP będzie korzystny dla polskiej gospodarki. Minister skarbu, Aleksander Grad jest przekonany, że tak. Przeciwnego zdania jest Jacek Rostowski, minister finansów. Jak mówi Eliza Więcław z dziennika Rzeczpospolita przejęcia BZ WBK to zakup jest realny, jednak ostateczną decyzję poznamy 23 lipca, kiedy w PKO BP zapadanie ostateczna decyzja o dywidendzie. Jeżeli bank nie wypłaci dywidendy, prawdopodobieństwo tego przejęcia jest bardzo duże - mówiła Więcław. - PKO BP po przejęciu BZ WBK będzie niekwestionowanym liderem na rynku, wzrósłby o około 30-35%. PKO S.A. nie miałby wtedy szans na doścignięcie PKO BP tylko poprzez rozwój, musiałby też przejąć jakiś inny bank.
Zakup BZ WBK przez PKO BP oznacza poddanie tego pierwszego kontroli Skarbu Państwa. Pomysł, żeby zbudować wielki narodowy bank na bazie PKO BP i BZ WBK narodziły się w trakcie kryzysu. Wówczas wiele banków należących do zagranicznych grup finansowych ograniczało udzielania kredytów, zarówno przedsiębiorcom, jak i klientom indywidualnym. Ma to wpływ na gospodarkę kraju i spadek PKB. Pojawiła się chęć utworzenia ogromnego państwowego banku, który mógłby finansować przedsiębiorstwa - tłumaczy Eliza Więcław.
Główne minusy wynikające z fuzji mogą być związane z łączenia systemów informatycznych. Przejęcie BZ WBK nie zmniejszy jednak w Polsce konkurencji między bankami.
- Jeśli jednak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzna, że w którymś obszarze nowy bank miałby rolę dominującą, może zarządzić sprzedaż jakichś aktywów, lub na przykład dać zgodę wyjątkową - twierdzi Eliza Więcław.
Praca dla młodocianych
Pracodawcy chętnie zatrudniają osoby niepełnoletnie, zwłaszcza latem. Tymczasem kontrole wykazały wiele nieprawidłowości.
- Dość rygorystycznie określone są zasady zatrudniania dzieci do lat 16. Mogą pracować wyłącznie w branży artystycznej, reklamowej i sportowej. Przy zatrudnianiu ich najczęściej podpisuje się umowy cywilno-prawne, potrzebna jest zgoda opiekuna lub rodzica. Pracodawca musi też złożyć wniosek do inspektora pracy o zatrudnienie takiej osoby - mówiła w Gospodarczym temacie dnia Ewa Kraińska-Dulicz z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie.
Wiele dzieci na wsi pomaga rodzicom w pracy na roli, ta praca wymyka się jednak kontroli. Rodzice powinni zapewnić im bezpieczeństwo.
- Z osobą w wieku między 16. a 18. rokiem życia można zawrzeć wyłącznie umowę o naukę zawodu albo o przyuczenie do pracy. Taka nauka powinna trwać od 2 do 3 lat, prawnie określona jest też minimalna stawka wynagrodzenia. Podobnie czas pracy. Młodociany nie może pracować dłużej niż 8 godzin dziennie, przy czym do czasu pracy w roku szkolnym wliczane są lekcje - mówiła Ewa Kraińska-Dulicz.
Tauron tańszy, niż prognozowano
Tauron, czyli druga pod względem wielkości spółka energetyczna zadebiutuje na warszawskiej giełdzie już za tydzień, a jego akcje będą sprzedawana po 57 groszy, a nie po 70 jak ustalono wcześniej. Dyskonto udzielone inwestorom, którzy zapisali się na akcje spółki jest rekordowe w historii ofert spółek Skarbu Państwa - zauważa dziennika Rzeczpospolita.
Dzięki sprzedaży 51,6 proc. spółki do Skarbu Państwa wpłynie ostatecznie 4,2 mld zł. Cena akcji jest o 19 proc. niższa od maksymalnej. Przy ofertach publicznych spółek Skarbu Państwa nigdy nie było tak znacznego obniżenia ceny sprzedaży w stosunku do maksymalnej. Ostatni raz zbliżona redukcja miała miejsce pięć lat temu przy ofercie Grupy Lotos. Wtedy upust wyniósł 18,3 proc.
Obecna cena oznacza, że inwestorzy dostali spory bonus w stosunku do rynku.
Wskaźnikowa wycena spółki jest obecnie dla nich bardzo atrakcyjna. Uwzględniając bieżące wyceny spółek z branży i osiągnięte po pierwszym kwartale wyniki finansowe, wskaźnik ceny do zysku dla Tauronu jest o przeszło 20 proc. niższy niż konkurencji w postaci PGE i Enei. Przy tej cenie wydłuża się natomiast droga Tauronu do prestiżowego WIG20.
Banki prześwietlą klienta w domu i w pracy
By wyeliminować wyłudzaczy kredytów, banki będą szczegółowo sprawdzać osoby ubiegające się o pożyczkę. Szczególnie ważne będzie, czy potencjalny klient faktycznie mieszka pod podanym we wniosku adresem. Instytucje zewnętrzne współpracujące z bankami będą się też kontaktowały z pracodawcą, celem zweryfikowania, czy przyszły kredytobiorca faktycznie tam pracuje, oraz czy nie podał fałszywych informacji o wynagrodzeniu. Wcześniej takie kontrole nie były zlecane innym instytucjom.
- Zwykle robił to pracownik banku, który upewniał się telefonicznie, czy dany pracodawca zatrudnia klienta. W podpisywanym przez klienta wniosku kredytowym musiała się znaleźć zgoda na dodatkową weryfikację - mówił Karol Wilczko, z portalu Comperia.pl.
Już pięć banków zleciło dodatkowe kontrole firmom zewnętrznym. Wątpliwości w tej sprawie ma Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, Michał Serzycki.
- Badanie za pomocą usług detektywistycznych jest dalece kontrowersyjne, dlatego że banki są instytucjami zaufania publicznego. Jeżeli bez zgody pracownika pracodawca udziela informacji o jego zarobkach, nie jest to zgodne z prawem.
GIODO sprawdzi, czy umowy podpisywane między bankami, a instytucjami zewnętrznymi dostarczającymi informacje o klientach są zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych. Z drugiej strony, Karol Wilczko dostrzega plusy ostrożności banków w udzielaniu kredytów. - Dokładne sprawdzanie klientów jest dobre, bo zwiększa bezpieczeństwo banków, co jest korzystne dla wszystkich klientów. Również sprawdzanie klientów, którzy nie figurują w Biurze Informacji Kredytowej może się okazać korzystne. Ci klienci są potencjalnie niebezpieczni dla banku. Wcześniej mogli nie mieć nawet konta w banku, a teraz zwracają się o dużą pożyczkę. Bank musi prześwietlić takiego klienta, bo nie zrobiła tego inna instytucja. To samo dotyczy małych firm. Bank, w którym mała firma po raz pierwszy bierze pożyczkę, ponosi największe ryzyko; woli więc on sprawdzić dwa razy dokładniej. Jednak aby bank mógł to zrobić, musi mieć zgodę firmy, czy klienta indywidualnego - mówi ekspert.
Kupno nieruchomości za granicą może być dobrą inwestycją
Inwestycja w nieruchomości w Warszawie jest obecnie nieopłacalna. Ale dobrze można zarobić inwestując w nieruchomości za granicą. Na przykład w Hiszpanii, gdzie spekulowano na rynku mieszkaniowym, bańka spekulacyjna pękła i jest wiele pustych lokali do kupna od ręki.
- Na takim mieszkaniu można zarobić na dwa sposoby - mówi Dorota Kaczyńska z "Rzeczpospolitej". Można je wynająć i nawet nie musimy sami martwić się o klienta. Zrobi to za nas sprzedawca, albo poleci firmę, specjalizują się w wynajmie. Wielu turystów woli wynająć mieszkanie, bo jest to tańsze niż pokój w hotelu. Można też kupić nieruchomość z myślą o odsprzedaży. W Hiszpanii takiego interesu robić raczej nie należy, ale np. w Egipcie ceny mieszkań są niskie. Zwłaszcza, że ceny nieruchomości w Polsce są wysokie. Za mieszkanie w kurorcie we Włoszech zapłacimy dwa razy mniej, niż za mieszkanie o podwyższonym standardzie w Gdańsku. Taniej niż w Warszawie jest już w Berlinie. Tak więc, jeśli ktoś ma wolną gotówkę i trochę odwagi może nieźle zarobić.
Przemysł samochodowy w Polsce będzie magnesem dla inwestorów
Przemysł samochodowy w Polsce i regionie będzie magnesem dla nowych inwestorów - czytamy w dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Na Śląsku zaczyna się dzisiaj realizacja wartej ćwierć miliarda złotych inwestycji Brembo, włoskiego producenta tarcz hamulcowych do samochodów i motocykli. Ma tam powstać nowoczesna odlewnia żeliwa przy działającym od 2002 roku zakładzie w Dąbrowie Górniczej. Gdy w przyszłym roku rozpocznie produkcję, dąbrowskie Brembo stanie się największą fabryką koncernu na świecie
To już druga w tym tygodniu znacząca dla polskiej gospodarki inwestycja motoryzacyjna, bo w poniedziałek ruszyła produkcja nowoczesnych silników TwinAir w należących do Fiata bielskich zakładach Powertrain Technologies. Możliwe są już wkrótce kolejne przedsięwzięcia na rynku motoryzacyjnym w Polsce.
Nie mamy co płakać po Fiacie Panda w Tychach - po tym, że Koncern Fiat przeniesie do Włoch produkcję nowej wersji modelu Panda - mówi Wojciech Drzewiecki - ekspert rynku samochodowego. Panda to nie jest jedyny model samochodu produkowany w Tychach. Panda wciąż będzie produkowana, ta która istnieje na linich produkcyjnych. Co prawda liczba produkowanych aut będzie mniejsza, ale w to miejsce wchodzą nowe modele samochodów. Fiat w Tychach wciąż bedzie produkował dużą liczbę samochodów - tłumaczy Drzewiecki.
Atrakcyjność inwestycyjną sektora, a tym samym szanse Polski na nowe przedsięwzięcia związane z przemysłem samochodowym, potwierdza najnowszy raport atrakcyjności inwestycyjnej Europy przygotowany przez firmę doradczą Ernst & Young. To branża motoryzacyjna zamortyzowała w ubiegłym roku spadek miejsc pracy w Europie Środkowo-Wschodniej. To w branży motoryzacyjnej najwięcej utworzono nowych miejsc pracy. W Polsce to była branża też bardzo silnie rozwijająca się. Na mapie calej Europy Polska jest tym miejscem gdzie właśnie powstają nowe inwestycje motoryzacyjne - wyjaśniaAgnieszka Tałasiewicz, partner w Ernst & Young .
To jest branża, która zdecydownaie będzie się rozwijała, powstają wciąż nowe inwestycje, wiele inwestycji w Polsce jest planowonych, niektóre już dostały unijne wspracie. Będzie to rozwój rynku w kierunku nowych technologii i inwestycji kapitałowych, ale takze wzrostu miejsc pracy. Rynek sprzedaży aut potrzebuje jednak stabilizacji i uporządkowania przepisów prawnych- to wsparłoby rozwój tej branży.
Księgi wieczyste są już w internecie
Księgi wieczyste można już przeglądać za pośrednictwem internetu. Do tej pory trzeba było pójść do sądu i na miejscu te księgi oglądać, teraz można to zrobić właściwie z dowolnego miejsca i o dowolnej porze. Od środy 16 czerwca po wejściu na stronę ministerstwa sprawiedliwości i podaniu numeru księgi, wyświetlą się informacje o wszystkich wpisach dotyczących danej nieruchomości. Niestety, nie wszystkie księgi zostały już zdigitalizowane - Przeniesiono ok. 12 milionów ksiąg wieczystych, pozostało jeszcze do wprowadzenia ok. 6 milionów, ale w najbliższym czasie będzie już dostęp do wszystkich dokumentów - mówi wiceminister sprawiedliwości Piotr Kluz.
W internecie są dostępne wszystkie wpisy, które są w księdze, jest to dokładny obraz, odpis księgi wieczystej, czyli wszystko to co można zobaczyć w sądzie. Są one również na bieżąco aktualizowane, więc można sprawdzić wpisy w księdze tuż przed transakcją. Taka była też idea powszechnego dostępu do ksiąg wieczystych, po to by ułatwić zawarcie transakcji m.in. osobom, które planują zakup mieszkania, czy nieruchomości również notariuszom.
Wiceminister nie zgadza się z opiniami, że powszechny dostęp do ksiąg jest niebezpieczny. Ponieważ obowiązuje zasada jawności ksiąg, więc każdy może pójść do sądu i przeglądać księgi. A przez internet wpisów zmieniać nie można, potrzebny jest też konkretny nr księgi, by ją zobaczyć.
Piotr Kluz obiecuje, że być może do końca tego roku lub na początku przyszłego dostępne będzie za pośrednictwem internetu uzyskanie odpisu księgi wieczystej.
Europa zmniejszy deficyt i oszczędzi 300 mld euro
Europejskie kraje, również te mniej dotknięte kryzysem niż Grecja, ograniczają wydatki. W wielu krajach skutkuje to protestami społeczeństwa. Szacuje się, że programy cięcia deficytów przyniosą 300 mld euro oszczędności. Aby stabilizować poziom długu publicznego do PKB trzeba będzie zacząć od reform fiskalnych. Można to uczynić na dwa sposoby: albo zwiększając poziom dochodów, a więc poziom opodatkowania, albo tnąc wydatki. Na razie państwa strefy euro poszły w kierunku ograniczania wydatków, co jest obecnie jedynym rozwiązaniem, które może uzyskać akceptację społeczną - mówił Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutche Bank Polska
Niektóre kraje wydłużają też wiek emerytalny. Francja dodatkowo zapowiedziała podniesienie podatków z 40 do 41% dla najbogatszych obywateli. O jeden procent wzrośnie też podatek od dywidend oraz od zysków ze sprzedaży papierów wartościowych i nieruchomości. Zdaniem Krześniaka Polska powinna pójść w ślady krajów strefy euro i zacząć od reformy sektora publicznego, to znaczy: po pierwsze skoncentrować się na wynagrodzeniach, a po drugie na zatrudnieniu. Wdrożenie programów oszczędnościowych jest koniecznością, tylko od polityków zależy, w jaki sposób przedstawią je społeczeństwu.
Rynki hurtowe kontra sieci
Rynki hurtowe, podobnie jak sieci handlowe, dla wyróżnienia kupowanych na nich produktów, wprowadzają i promują własne znaki towarowe. Swój znak wprowadziła już w Polsce, Wielkopolska Gildia Rolno-Ogrodnicza, Produkty z WGRO S.A.. W ten sposób chce ona pod własną marką promować i sprzedawać warzywa i owoce dla lokalnych sklepów. W programie uczestniczy 300 sklepów z Wielkopolski. W zamian za to, że sklepy będą kupowały te produkty, zobowiążą się do ich eksponowania, ometkowania znakiem Produkty z WGRO, rynek hurtowy oferuje im szkolenia, czy różnego rodzaju gadżety, takie jak kalendarze, plakaty, itp.
Polscy producenci widzą, że są małą siłą w porównaniu do dużych sieci zagranicznych i próbują w jakiś sposób przełamać ten trend, łączyć się i jedną z metod jest właśnie zrzeszenie się w takim rynku hurtowym. Obecnie w Stowarzyszeniu Polskich Rynków Hurtowych jest 28 podmiotów. Szacuje się, że wraz z targowiskami mają ponad 50 proc. udziału w hurtowych obrotach świeżymi warzywami i owocami.
Rynki hurtowe wiedzą, że muszą walczyć o utrzymanie pozycji, ponieważ coraz więcej produktów jest sprzedawanych w Polsce przez sieci handlowe. Dlatego też inwestują w poprawę własnej infrastruktury oraz w marketing. W ubiegłym roku zainwestowały we własny rozwój ponad 100 mln zł. Pieniądze zostały przeznaczone przede wszystkim na zwiększenie liczby miejsc dla handlujących przedsiębiorców. Obroty na rynkach rosną rocznie w tempie ok. 10 proc.
Strajki nie psują Polakom wakacyjnych planów
Kłopoty gospodarcze w krajach, które są celem wypoczynku, nie odstraszają naszych turystów od wyjazdu - czytamy w Rzeczpospolitej. Nawet o zainteresowaniu Grecją, przez którą przetoczyła się fala zamieszek, decyduje cenowe porównanie z Turcją, a nie perspektywa zepsucia urlopu przez ekonomiczne i społeczne niepokoje.
Biura podróży uspokajają: nie dzieje się nic, co mogłoby turystom w Europie zaszkodzić. – Ludzie nie przejmują się problemami ekonomicznymi państw, do których wyjeżdżają. Znaczenie ma relacja złotego do euro, która decyduje o faktycznym koszcie wjazdu. A słabnący złoty wraz z rosnącymi cenami ropy tymczasem sprawia, że osoby korzystające z usług biur muszą się liczyć z możliwością podniesienia cen wycieczek.
Dużo większym zagrożeniem dla wakacyjnych planów jest perspektywa ponownego ożywienia wulkanu na Islandii. Kwietniowa chmura pyłu nad Europą miała poważniejsze dla ruchu turystycznego konsekwencje niż problemy ekonomiczne czy społeczne.
Złote czasy dla freelancerów
W Polsce przybywa freelancerów, czyli wolnych strzelców. Choć trudno jednoznacznie określić, ilu jest ich w Polsce, to według najnowszych badań, już co piąty pracujący Polak to wolny strzelec, a chętnych jest jeszcze więcej.
Wśród tej grupy są trenerzy, menedżerowie, bardzo mocny w tej chwili trend to interim menedżerowie - to są ludzie na projekty roczne lub półtoraroczne, gdzie wchodzą, realizują dany projekt, a następnie z założenia wychodzą. Freelancerami również są szkoleniowcy, artyści, malarze, architekci, dziennikarze, tak naprawdę każdy zawód, poza typowymi rolami odtwórczymi, może być wykonywany na zasadzie freelancera. Od budownictwa, logistyki po zawody wolne.
Taka, osoba, która chce pracować jako wolny strzelec, może założyć własną działalność gospodarczą i wówczas powinna zarejestrować ją w urzędzie gminy, dokonać też wszelkich formalności, m.in. dotyczących z rozliczaniem się fiskusem i ubezpieczeniem społecznym.
Jednak freelancer nie musi prowadzić osobnej działalności gospodarczej, a podpisuje na poszczególne projekty umowy cywilno-prawne, umowy zlecenia, bądź umowy o dzieło. Wydaje się jednak, że najkorzystniejszą formą jest samozatrudnienie, tu bowiem są wyraźne korzyści podatkowe i mniejsze obciążenia jeśli chodzi o ubezpieczenie społeczne, bo przez 2 lata może płacić niższe składki.
Mając doświadczenie wolny strzelec, może liczyć na dobre zarobki i ciekawe projekty. Jednak nie wszyscy dobrze zarabiają. Co prawda średnia 8,7 tys. miesięcznie wygląda atrakcyjnie, ale jest to kwota brutto, którą zawyża niewielka grupa rekordzistów z płacami powyżej 50 tys. zł. Największa grupa, 42 proc., zarabiała do 5 tys. brutto miesięcznie.
Wszystko jednak zależy od umiejętności pozyskiwania zleceń i wyrobienia sobie dobrej marki w branży.
Polska mniej atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych
Jak wynika z raportu firmy doradczej Ernst & Young dotyczącego inwestycyjnej atrakcyjności europejskich krajów, Polska spadła w tym roku z drugiej na piątą lokatę. Spadek odnotowano w liczbie inwestycji i miejsc pracy, które stworzono w ubiegłym roku, natomiast jeżeli chodzi o nadzieje na przyszłość i napływ inwestorów w nadchodzących latach jestem spokojna. Jesteśmy przecież w regionie rozpoznawani jako najsilniejsza gospodarka - Agnieszka Tałasiewicz, partner Ernst & Young.
Chociaż eskpert radzi optymistycznie patrzeć w przyszłość, zauważa, że w zeszłym roku również zasłyneliśmy jako "zielona wyspa", a jednocześnie byliśmy krajem, w którym bardziej niż dziś opłacało się inwestować. Tałasiewiecz wyjaśnia przyczyny tego spadku atrakcyjności Polski. Polska przyjęła strategię przeczekania kryzysu, nie wychodziła z dynamicznymi działaniami proinwestorskimi.
Jak twierdzi Jacek Adamski z PKPP Lewiatan, inwestorzy oczekują między innymi czasowego obniżenia kryterium zatrudnienia, zawartego w pozwoleniach na działalność w specjalnych strefach ekonomicznych.
Inwestorzy biorą pod uwagę decydując się na wybranie lokalizacji inwestycji kilka elementów. Oprócz infrastruktury, pewnej stabilności politycznej i ekonomicznej patrzą również na system podatkowy oraz na system zachęt. W tej chwili te zachęty nie wyglądają zbyt dobrze. Ostatnio mówi się także o tym, że w Polsce inwestorzy nie mogą łączyć wsparcia europejskiego z krajowym. Tymczasem w innych krajach europejskich jest to możliwe. Nie mamy więc w tej chwili dobrego wizerunku na zewnątrz. Naszemu krajowi brakuje też reklamy. Niesłusznie myślimy, że dobre promuje się samo, a również trzeba je promować - mówi Jacek Adamski.
Agnieszka Tałasiewicz przekonuje jednak, że w Polsce nie ma zapaści. - W liczbach bezwzględnych liczba inwestycji wciąż jest duża. Zeszłoroczny spadek był jednak duży, co jest niepokojące, a nasz apetyt jest proporcjonalny do tego, co osiągnęliśmy w ubiegłych latach - dodaje ekspert.
5,40 zł za litr benzyny w wakacje?
W lipcu litr benzyny może kosztować 5,40 zł - czytamy w dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej. To efekt wzrostu popytu i słabego złotego. Benzyna będzie drożeć do końca wakacji, a ceny pójdą w górę jeszcze w czerwcu i mogą przekroczyć 5 złotych.
W przypadku diesla maksymalna cena prognozowana na czerwiec to 4,88 zł., na lipiec 4,95 zł., ale w drugiej połowie wakacji ceny diesla będą lekko spadać, więc w końcu sierpnia może być cena 4,63 – 4,80 zł. - Podwyżki skończą się z końcem wakacji - mówi Adam Woźniak z Rzeczpospolitej powołując się na badania firmy e-petrol.pl.
- Generalnie przepowiadanie cen jest zajęciem bardzo, bym powiedział, bezkarnym, bo można powiedzieć wszystko - podsumowuje gość Programu 1 Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw.
Pracownik coraz bardziej poszukiwany
Prognozy zatrudnienia w Polsce są dobre. Polscy przedsiębiorcy coraz chętniej chcą zatrudniać pracowników. W trzecim kwartale 26 procent firm chce zwiększać zatrudnienie, zaś osiem procent firm chce pracowników zwalniać. - To daje wskaźnik 18 procent netto - wyjaśnia Iwona Janas, dyrektor generalna agencji zatrudnienia Manpower Polska. W porównaniu z poprzednim kwartałem to o pięć procent lepiej. Taki wskaźnik nazwany barometrem zatrudnienia funkcjonuje w świecie od 50 lat. Na jego podstawie np. bank centralny USA i inne instytucje państwowe prognozują rozwój sytuacji na rynku pracy. To również poręczne narzędzie dla firm.
Najwięcej pracowników planuje zatrudnić w Polsce sektor budowlany, hotelarstwo i gastronomia oraz przemysł wydobywczy. Również urzędy pracy zauważają poprawę na rynku pracy, choć do ideału daleko. Powódź nie powinna mieć większego wpływu na zatrudnienie.
Na tle innych krajów Polska wypada bardzo dobrze. Spośród innych 18 krajów europejskich, w których przeprowadzono badanie jesteśmy na pierwszym miejscu. Również w skali świata nie jest źle, choć z Chinami porównywać się nie możemy.
Kredyt w euro czy w złotówkach?
Euro kosztuje teraz 4 zł 13 gr, dzisiaj rano kosztowało 4,20zł - o ile jest to zła wiadomość dla spłacających kredyty walutowe, bo ich raty z pewnością są teraz wyższe, to dla osób, które chciałyby zaciągnąć kredyt w euro to jest to już wiadomość lepsza. Bo jak mówi Michał Krajkowski z Domu Kredytowego Notus kwota w złotych, którą pożyczamy będzie przeliczona na euro i jeżeli kurs euro jest wysoki, to zaciągamy niewielką ilość waluty, przykładowo 100 tys. zł, po przeliczeniu będzie to ok. 24 tys. euro, gdyby kurs euro był 3,80zł - to zaciągnęlibyśmy kredyt ok. 26 tys. euro, czyli więcej. A idealnym schematem jest zaciągać kredyt na górce notowań, a spłacać go kiedy waluty są najtańsze. Dlatego zdaniem eksperta, teraz jest właściwy moment na zaciąganie kredytów w euro.
Warto jednak pamiętać, że mamy dwa rodzaje kredytów walutowych, denominowany i indeksowany, czyli w jednym kwota, którą pożyczamy jest przeliczana na odpowiednią ilość euro w dniu podpisania umowy kredytowej, a w drugim w umowie kredytowej mamy wpisaną ilość złotówek jaką zaciągamy i dopiero w chwili jego uruchomienia jest to dopiero przeliczone na odpowiednią ilość euro.
To na co jeszcze trzeba zwrócić uwagę oprócz kursów walut, to marże, które teraz w porównaniu do kredytów złotowych są wyższe. Jednak jak podkreśla ekspert, łączne oprocentowanie, mimo wyższej marży kredytu w euro jest obecnie niższe, bo stopa referencyjna używana przy kredytach w euro, czyli EURIBOR jest zdecydowanie niższy niż WIBOR, który jest stosowany przy kredytach złotowych.
Groźne koszty terminalu LNG
Budowa terminalu do odbioru skroplonego gazu ziemnego (LNG) ma między innymi służyć energetycznemu uniezależnieniu Polski. 21 czerwca minął termin składania ofert na budowę gazoportu w Świnoujściu. Dowiemy się wtedy, ile dokładnie będzie kosztować inwestycja.
- Gaz-System, czyli spółka odpowiadająca za budowę gazoportu ma przed sobą trudne zadanie. Z jednej strony będzie musiała wybrać ofertę od któregoś z konsorcjów zainteresowanych budową. Z drugiej, ruszają negocjacje z bankami, ponieważ ani Gaz-System, ani spółka Polskie LNG nie są w stanie finansować inwestycji, której koszty szacuje się dziś na około 600 mln euro - mówi Agnieszka Łakoma z Rzeczpospolitej
Większą część pożyczonych kwot Gaz-System i Polskie LNG pożyczą najprawdopodobniej od banków prywatnych. Banki nigdy nie są skłonne do ponoszenia ryzyka związanego z tak poważnymi inwestycjami. Dopiero zobaczymy, na ile my wszyscy, czyli odbiorcy zostaniemy obciążeni kosztami istnienia tej inwestycji. W tej chwili mówi się o tzw. opłacie dywersyfikacyjnej, dodanej do rachunków wszystkich korzystających z gazu. Najprawdopodobniej będzie to dopłata kilku groszy do metra sześciennego gazu. Jak będzie w praktyce przekonamy się za 2-3 lata, ponieważ w połowie 2014 roku ma już działać gazoport. Nie wiemy jeszcze, czy importowany gaz, na przykład z Kataru, będzie tańszy od kupowanego od Rosji.
Kto przejmie Bank Zachodni WBK?
Irlandzcy udziałowcy muszą do końca roku sprzedać Bank Zachodni WBK, co w opinii ekspertów jest jedną z najciekawszych transakcji ostatnich miesięcy. Twierdzą oni, że idealny nabywca dla banku to instytucja stabilna i łatwa do sprawdzenia przez polski nadzór. Kluczowe w opinii Waldemara Kozioła z Uniwersytetu Warszawskiego jest też to, by w ciągu ostatnich 4 lat taka instytucja nie korzystała z pomocy państwa.
Jak wylicza Jakub Kurasz, szef Działu Ekonomicznego Rzeczpospolitej, jest kilka banków, które nie spełniają tych warunków:
- Na pewno odpadłoby kilka banków francuskich, których bilanse są na tyle nieczytelne, że nie zdobędą się na zakup za 10 mld złotych. Można polemizować, czy Hiszpanie wyszli obronną ręką z kryzysu. Kryteria bezpiecznego inwestora spełnia brytyjski Bank HSBC. Jednak idealnie z perspektywy Polski było by, żeby BZ WBK kupiła polska instytucja, nazywam to procesem repolonizacji BZ WBK. Jest spora szansa. - mówi Kurasz.
Do zakupu banku szykuje się PKO BP. - Według naszych informacji, bank PKO BP wynajął już bank inwestycyjny Credit Suisse, by pomógł mu stworzyć ofertę. Nie wiadomo jednak, skąd PKO BP weźmie pieniądze na transakcję. - W tej chwili bank stać na zakup rzędu 5 mld, więc albo zrobiłby nową emisję akcji, albo stworzyłby konsorcjum z udziałem polskich inwestorów finansowych. Mogłyby w tym brać udział fundusze emerytalne, zwłaszcza z grupy PZU. Sukces transakcji w dużej mierze zależy od tego, czy Irlandczycy będą chcieli szybko przeprowadzić sprzedaż i szybko otrzymać pieniądze.
Ekspert wymienia też plusy przejęcia BZ WBK przez PKO BP - w wyniku fuzji powstałby bank w Europie, który mógłby zaistnieć w regionie. Kurasz przewiduje, że rozstrzygnięcie transakcji przypadnie na późną jesień.
Nowe zasady oceny e - projektów
Resort spraw wewnętrznych i administracji przedstawił nowe kryteria oceny projektów internetowych biznesów. Bezpośrednim bodźcem do zmian było oprotestowanie przez część firm wyników ostatniego konkursu.
Zainteresowanie e-dotacjami było ogromne. Wartość pozytywnie ocenionych projektów trzykrotnie przekroczyła dostępne środki. Ostatecznie decydowała data ich wpływu. Dofinansowano tylko te złożone w dwóch pierwszych dniach naboru. Dlatego resort rozwoju nakazał eliminację tzw. kryterium czasu i zastąpienie go kryteriami merytorycznymi, które umożliwią przyznanie projektom punktów i ich uszeregowanie - tłumaczy Artur Osiecki z Rzeczpospolitej
W myśl pierwszego, nowego kryterium przychody ze sprzedaży powierzchni reklamowych nie powinny stanowić czynnika decydującego o rentowności projektu. Kolejne dwa kryteria dotyczą świadczenia zaawansowanych e-usług odbiorcom nie tylko krajowym, ale i zagranicznym. Podstawowa funkcjonalność planowanej e-usługi ma także odpowiadać wolnej niszy rynkowej. Ponadto ma zostać wprowadzony wskaźnik efektywności ekonomicznej projektu
Lasy Państwowe kontra przemysł drzewny
Od kilku już lat system sprzedaży drewna jest powodem konfliktu pomiędzy Lasami Państwowymi, a a firmami z branży drzewnej. W tym roku jednak konflikt się nasilił. Powód, to decyzja Lasów Państwowych o zwiększeniu puli drewna, które sprzedają na przetargach nieograniczonych, czyli dostępnych dla wszystkich zainteresowanych - wyjaśnia Aneta Stabryła z Rzeczpospolitej. Do tej pory było tak, że jednak ta większa część surowca trafiała do firm, które miały historię zakupową, czyli kupowały już od LP to drewno.
Odkąd połowa z 13 mld metrów sześciennych jakie sprzedają nasze Lasy, trafia do wszystkich zainteresowanych, a jedynie druga połowa do firm z historią zakupową, spór narasta. Przedsiębiorcy bowiem chcą by sprzedaż była prowadzona w systemie umów dwustronnych, a nie jak to ma miejsce obecnie, na aukcjach. Drzewiarze uważają, że w ten sposób Dyrekcja Lasów Państwowych ogranicza ich konkurencyjność, bo ci przegrywają z firmami austriackimi i niemieckimi, które oferują wyższe ceny, dzięki czemu wykupują drewno, którego i tak na rynku jest mało.
Marian Pigan, dyr generalny LP odpiera zarzuty i tłumaczy, że system aukcyjny to system ofertowy, konkurencyjny przetargowy, w związku z tym istotnym czynnikiem, który decyduje o wygranej jest oczywiście cena. My odchodzimy od sztucznego regulowania poziomem cen. Dziś praktycznie nie mamy już wpływu na ceny bo nie mamy uprawnień by być regulatorem rynku i uważamy, że to właśnie rynek powinien sam regulować ceny, które są w Polsce. System aukcyjny jest bardzo dobrym systemem, ponieważ my oferujemy drewno określonej jakości, określonych gatunków i na to drewno zgłaszają się chętni, którzy chcą je kupić.
Ale ostatnio dyrekcja Lasów musiała jednak unieważnić prawie 100 internetowych przetargów, bo okazało się, że jedna z firm sztucznie podbijała ceny, po to by udowodnić słabość systemu aukcyjnego.
Kupić Patrioty czy inne rakiety?
Polska armia chce kupić system obrony przeciwrakietowej typu Patriot. To ogromny koszt, bo trzeba kupić minimum osiem baterii, a jedna kosztuje ok. półtora miliarda dolarów. Ale wcale nie musimy kupować systemu amerykańskiego.
Alternatywą dla Patriotów jest rozwiązanie europejskie MBDA, podobny system produkuje również polski Bumar. - Amerykanie nic nie wspominają, żeby polski przemysł został włączony do produkcji rakiet - zauważa Wojciech Łuczak, wydawca miesięcznika "Raport". Jego zdaniem, powinniśmy wybrać system europejski. Będzie to tańsze, bo jesteśmy w Unii Europejskiej. I korzystne dla polskiego przemysłu obronnego. Francuzi złożyli taką ofertę. - Mamy też świetne polskie radary i systemy elektroniczne, potrzebujemy tylko rakiet - mówi Łuczak.
Jednak jego zdaniem, polscy politycy są zapatrzeni w USA, choć nie mamy z tego żadnych korzyści ekonomicznych. Zwraca uwagę, że do Morąga przyjechała nie bateria rakiet Patriot, ale jednostka, która ma szkolić polskich instruktorów. I zastanawia się, czy MON już dokonało wyboru, choć nie rozpisano formalnie przetargu.
Łatwiej o odszkodowanie
Towarzystwa ubezpieczeniowe uprościły standardowe procedury by poszkodowani przez powódź mogli łatwiej i szybciej otrzymać odszkodowania.
Na uproszczony sposób likwidacji szkody można liczyć przede wszystkim wtedy, gdy straty są stosunkowo niewysokie. Wiele towarzystw wypłaca odszkodowania do 5 tys.zł bez oględzin przez rzeczoznawcę. W przypadku wyższych szkód często przed dokonaniem wyceny wypłacane są zaliczki.
Gdy natomiast straty są duże, towarzystwa przeprowadzają zwykłe postępowania likwidacyjne.
W trakcie oględzin likwidator sprawdza, jaki jest zakres szkody i czy pokrywa się on z zakresem ubezpieczenia. Na tej podstawie przygotowywany jest kosztorys. W zależności od sytuacji ubezpieczyciel może zażądać faktur, zestawienia kosztów, rachunków itp., dokumentujących poniesione wydatki.
Co ważne, poszkodowany dokładnie powinien sprawdzić, na ile ustalenia rzeczoznawców są zbieżne z jego własnymi szacunkami. Eksperci podkreślają, że nie wolno bez zastanowienia podpisywać protokołu szkodowego, a w razie potrzeby zgłosić uwagi. Podobnie należy potraktować kosztorys przygotowany na podstawie wyceny rzeczoznawcy.
Ubezpieczenia direct - nowy segment na rynku
Ubezpieczenia direct, czyli sprzedawane bezpośrednio za pośrednictwem internetu i poprzez telefon to stosunkowo nowe zjawisko na naszym rynku. Ale zyskuje coraz więcej zwolenników. Na razie cztery firmy sprzedają w ten sposób swoje usługi, ale wkrótce pojawią się dwie kolejne. Są też firmy, które oferują usługi direct równolegle do tradycyjnej formy sprzedaży poprzez agentów.
Niezależnie jednak od tego, w jaki sposób kupiliśmy polisę mamy takie same prawa i obowiązki - przypomina Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń. Bo to od nas zależy w jaki sposób będziemy zawierali umowę. Choć niektórzy lepiej się czują, kiedy umowę zawierają siedząc twarzą w twarz z agentem.
Do Polski różne firmy ubezpieczeniowe przyciąga to, że jesteśmy największym rynkiem wśród krajów tzw. nowej Unii. A dla klienta to tylko dobrze, bo kiedy jest więcej firm, klient ma większy wybór.
Warto też zwrócić uwagę, że usługa direct to nie tylko zawieranie umów. Również kiedy zgłaszamy szkodę telefonicznie lub za pośrednictwem internetu korzystamy z tej formy usługi.
Specjalista - pilnie poszukiwany!
Trudno uwierzyć, że wśród prawie 2 milionów bezrobotnych brakuje pracowników fizycznych. Pod pojęciem wykwalifikowany pracownik fizyczny kryją się takie zawody, jak: elektryk, ślusarz, spawacz. Pracodawcy mają problem w znajdowaniu układaczy nawierzchni asfaltowych, kostki brukowej, operatorów maszyn i urządzeń budowlanych. To jest problem pracodawców na całym świecie, ale te kraje, które są w stanie przyciągnąć pracowników, mają mniejsze kłopoty, np. Wielka Brytania.
Na drugim miejscu są menadżerowie projektów, być może ze względu na brak szerokiego dostępu do tych kwalifikacji. Brakuje też kucharzy i szefów kuchni, a także pracowników branży hotelarskiej i gastronomicznej. Jest za mało szkół, za mało techników kształcących takich fachowców. Najłatwiej i najtaniej jest rozwijać własne posiadane zespoły, czyli warto kogoś doszkolić, przeszkolić czy przekwalifikować; zainwestować.
Handel mieszkaniami w TBS
Czy można legalnie handlować mieszkaniami w TBS, czyli w Towarzystwach Budownictwa Społecznego?
Z najemcami zawierane są umowy, różne w różnych TBS-ach. Może być to np. w opolskim TBS cesja z umowy o partycypację kiedy dotyczy ona albo obecnego najemcy albo członka rodziny. Taką cesję należy zgłosić do Urzędu Skarbowego. TBS nie wyraża zgody na cesje na osoby trzecie.
Sprzedajemy, czy cedujemy, nie lokal – bo właścicielami nie jesteśmy – natomiast pytanie: czy możemy rozporządzić kwotą partycypacji, którą wpłaciliśmy do TBS. TBS-y powstawały z myślą o wsparciu osób niezamożnych, ale mieszkania stały się przedmiotem handlu w celach zarobkowych. Jest to jednak obrót z tzw. „szarej strefy”. W stosunku najmu zarówno TBS jak i najemca są wobec siebie w jednym czasie i dłużnikiem i wierzycielem. W związku z tym jakakolwiek umowa zawarta między najemcą a osobą trzecią, bez zgody TBS, będzie nieważna, chyba, że TBS wyrazi zgodę na zawarcie z nami, jako nabywcami tej partycypacji, umowy najmu.
Polskie uzdrowiska z nowymi, polskimi właścicielami
Jeszcze trzy lata temu zainteresowanie uzdrowiskami deklarowały firmy z krajów Zatoki Perskiej, takie jak Kuwejt czy Arabia Saudyjska. Dziś wśród potencjalnych inwestorów dominują firmy krajowe, często niewielkie podmioty działające lokalnie - czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej.
– Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do końca 2010 r. chcemy sprzedać dziesięć uzdrowisk, których prywatyzacja już trwa – powiedziała Rzeczpospolitej wiceminister skarbu Joanna Schmid. – W przyszłym roku Skarb Państwa powinien całkowicie wyjść z tego sektora. Tym bardziej, że trwają prace nad nowelizacją ustawy o o lecznictwie uzdrowiskowym z 2005 r., która uniemożliwiała dotąd sprzedaż kolejnych siedmiu spółek- dodała.
- To co nazywamy wielką wyprzedażą kurortów to zaledwie początek wydaje się cięzkiej drogi. Na razie sprzedawane są uzdrowiska mniejsze, tzw. 2 liga - zauważa gość Programu 1 Maciej Grelowski z BCC.
Zamożnych Polaków przybywa
Z wyliczeń firmy KPMG dokonanych na podstawie danych Ministerstwa Finansów, a także instytucji finansowych i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że w Polsce przybywa osób zamożnych.
Analizując rynek dóbr luksusowych, podzielono Polaków na dwie grupy: osoby bogate -milionerzy oraz osoby zamożne, czyli takie, które obecnie płacą 32%-owy podatek i zarabiają miesięcznie ponad 7 tys. zł brutto i więcej. Takich osób jest już ponad 593 tys. w Polsce i przybywa. Zazwyczaj są to osoby na kontraktach, przedsiębiorcy.
Rozproszenie bogactwa jest dość duże w Polsce i generalnie ludzie bogaci koncentrują się wokół aglomeracji, czyli wokół stolicy, Trójmiasta, Poznania, Wrocławia, Śląska, czy Krakowa.
Coraz liczniejsza jest też grupa najbogatszych Polaków -ok. 50 tys. osób zarabia już ponad 20 tys. zł brutto i ma co najmniej 1 mln dol. majątku. To właśnie w Polsce najszybciej w Europie, rośnie liczba najbogatszych. Dynamika wzrostu wynosi prawie 30 proc.
Wg. KPMG w tym roku, wydamy na towary luksusowe, ponad 27 mld zł, a w dwa, trzy lata rynek ten może wzrosnąć o połowę. Definicja towaru luksusowego, jak zauważa Andrzej Marczak z firmy KPMG, jest bardzo szeroka, mogą to być "towary drobne opatrzone marką uznawaną za luksusową nie tylko w Polsce, ale i zagranicą, czyli krótko mówiąc dobry zegarek, dobre pióro, ale również jacht, samochód, helikopter, dobra biżuteria, jak również odzież."
Bonusy dla pracowników
Oprócz wynagrodzenia wiele firm oferuje swoim pracownikom dodatkowe świadczenia. Najczęściej jest to opieka medyczna, programy emerytalne, szkolenia i kursy oraz samochód służbowy. Ale mogą być też bardzo oryginalne bonusy, żeby nie powiedzieć ekstremalne jak skoki na bangi, weekendowe rajdy samochodowe czy egzotyczne wycieczki do dżungli.
Im wyższy szczebel stanowiska, tym więcej bonusów - mówi Michał Filipkiewicz z portalu Praca.pl. Dla pracowników fizycznych najważniejsza jest wysokość wynagrodzenia, bliskość miejsca pracy i zakres obowiązków. Natomiast w wypadku pracowników biurowych i menedżerów bonusy pozapłacowe odgrywają 3 bardzo ważne funkcje. Po pierwsze pozwalają pozyskać dobrego pracownika, po drugie motywują go, a po trzecie pozwalają go utrzymać w firmie.
Pracodawcom bardziej opłaca się dawać bonusy niż podwyżki, bo po pierwsze nie odprowadza od nich składek na ubezpieczenie społeczne, a po drugie kupując dla swoich pracowników na przykład karnety na siłownię często dostaje atrakcyjne rabaty.
28 procent przebadanych przez portal Praca.pl nie zwraca uwagi na bonusy, natomista dla 54 procent jest to istotny czynnik przy ubieganiu się o pracę.
Dla spółek giełdowych szykuje się dobry rok
W pierwszym kwartale największe spółki giełdowe wchodzące w skład indeksu WIG 20 i zarobiły prawie 7 miliardów złotych i zwiększyły swe wyceny. To o prawie 2 i pół raza więcej niż w pierwszym kwartale roku ubiegłego. Z jednej strony 2009 rok był bardzo zły, ale z drugiej spółki w czasie kryzysu zredukowały koszty. Należy więc oczekiwać, że cały rok 1020 będzie dobry.
Najlepiej wypadły branże paliwowe - Orlen, Lotos i PGNiG oraz banki. Gorsze wyniki miały firmy budowlane, ale to wina długiej i mroźnej zimy - mówi Jakub Kurasz z "Rzeczpospolitej", szef działu ekonomicznego.
Gorzej jest z firmami małymi i mikrofirmami. Małe przedsiębiorstwa mają problemy głównie z opłatami za wieczyste użytkowanie i opłatami czynszowymi. Analitycy przewidują, że te duże firmy pociągną jednak za sobą mniejszych, choć ten proces będzie odłożony w czasie.
Kryzys grecki nie powinien mieć dużego wpływu na polską gospodarkę. To dlatego, że głównym naszym partnerem są Niemcy. Jeżeli euro jeszcze się osłabi, a niemiecka gospodarka przyspieszy, to perspektywy dla polskich firm powinny być dobre.
Polacy biją rekordy w oszczędzaniu!
Wartość oszczędności Polaków przekroczyła bilion złotych. Mimo światowego kryzysu, bijemy rekordy. Czy to znaczy, że Polacy oszczędzają?
Przede wszystkim mamy oszczędności w OFE, nawet gdybyśmy nie chcieli oszczędzać, tam te oszczędności rosną systematycznie, bo musimy się na nie decydować. Były też wzrosty na Giełdzie Papierów Wartościowych, wzrost wartości akcji, jak też wzrost wartości jednostek w funduszach inwestycyjnych.
Polski rynek oszczędzania jest jednak dość słabo rozwinięty. 40% gospodarstw domowych, które oszczędzają, ma oszczędności w formie gotówki w domu. 10% oszczędzających inwestuje na giełdzie. Jednak tylko 30% gospodarstw domowych posiada jakiekolwiek oszczędności. Najczęściej wybierane są banki.
Ten bilion złotych to jest tylko 75% PKB i w porównaniu z innymi krajami to nie jest dużo.
Firmy promują się na portalach społecznościowych
Coraz więcej firm wykorzystuje serwisy społecznościowe, aby dotrzeć do klientów. Jednak przy okazji wystawiają się na ataki niezadowolonych konsumentów dysponujących potężną bronią.
Banki, firmy odzieżowe, spożywcze, motoryzacyjne oraz telekomunikacyjne – trudno znaleźć branżę, która nie byłaby obecna na Facebooku. Polacy zwracają uwagę na reklamy w portalach społecznościowech, to świetne narzędzie do budowania lojalnosci klienta i marki firmy. Firmy bardzo sie starają zaistenieć na takich portalach, bo jest ich w Polsce jeszcze nie tak dużo jak np. w USA - mówi Jacek Karolak, dyrektor do spraw innowacji w Starcom MediaVest Group.
Ten globalny portal społecznościowy jest coraz chętniej wykorzystywany do promocji także przez firmy w naszym kraju. Obecnie liczba polskich stron poświęconych produktom i markom przekracza 5,5 tys. Reklama na portalach jest stosunkowo tania, bo to tylko kilknaście tysiecy rocznie - mówi Karolak. W czasach internetu wiele firm musi zmienić swoje działanie i liczyć się z uwagami i opiniami, komentarzami internautów a to uczy firmy odpowiedzialności.
Na koniec kwietnia 2010 r. konta na Facebooku miało prawie 2,5 mln Polaków. Dawało to nam 30 miejsce wśród krajów, gdzie jest najwięcej użytkowników portalu.
E-handel będzie miał takie same prawa jak tradycyjny
Po 1 czerwca radykalnie zmienią się warunki handlu internetowego. Zdarzało się, że producenci dyskryminowali e-handel. Teraz wszystkich sprzedawców bedą musieli traktować tak samo.
– Producenci wciąż będą mogli wspierać kanał sprzedaży, np. handel detaliczny. Nie mają już jednak prawa robić tego poprzez udzielanie sprzedawcom detalicznym większego rabatu. Pozostanie im tylko przyznawanie im określonych stałych sum pieniędzy. Kwoty te nie będą mogły zależeć od ilości sprzedanego towaru. Oznacza to wyeliminowanie stosowanego dziś zakamuflowanego rabatu – tłumaczył Rzeczpospolitej Michał Roszak, prawnik z kancelarii Grynhoff Woźny Maliński.
Ujednolicenie kanałów dystrybucji względem prawa nie koniecznie będzie oznaczało obniżki cen. - Do niedawna mieliśmy rozporządzenie Komisji Europejskiej równiez w sprawie porozumień blokowych, które nie przełamało impasu na wspólnym rynku. Zmiana prawa to dobry ruch, ale trzeba będzie bardzo dokładnie śledzić na ile rzeczywiście podmioty rynkowe będą chciały grać w tę gre - mówił w studiu Programu 1 Piotr Stańczak dyrektor Europejskiego Centrum Konsumenckiego.
Największy i udany debiut w historii giełdy
Powszechny Zakład Ubezpieczeń zadebiutował na warszawskiej giełdzie. Obrót akcjami spółki zaczął się o 8:45. Obroty na otwarciu sięgnęły 200 mln zł. W ciągu pięciu minut przekroczyły miliard zł, a po godzinie15 przekroczyły już 4 miliardy złotych.
Inwestorzy z grubymi portfelami już dawno nie mieli takiej gratki jak PZU. To największa w Europie Środkowo-Wschodniej oferta akcji od początku transformacji gospodarczej i największa w całej Europie od końca 2007 r.
Przedstawiciele domów maklerskich oceniają, że inwestorzy indywidualni, do których trafiło 30 proc. akcji w ofercie, nie będą masowo ich wyprzedawać. Walory PZU przez wiele osób traktowane są jako inwestycja długoterminowa, z perspektywą dywidend.
Jak mówi prezes PZU Andrzej Klesyk - PZU będzie teraz pracowało nad poprawą jakości oferty dla 16 mln naszych klientów, ale też dostarczyć wartość dla 250 tys. ludzi, którzy uwierzyli w PZU. Dziś PZU planuje oszczędności a także, jak dodaje prezes, dalszą poprawę rentowności poszczególnych linni biznesowych takich jak ubezpieczenia komunikacyjno- korporacyjne. Firma zatrudnia 15,5 tysiąca osób, a koszty administarcyjne są o 30 proc. za duże, musimy to zmniejszyć - mówi Klesyk. PZU zyskuje dziś na rynku ubezpieczeń na życie, a przyszłością są ubezpieczenia zdrowotne.
Bezrobocie spada
W kwietniu stopa bezrobocia wyniosła 12,3 proc. Kwietniowy spadek jest porównywalny z tym, jaki mieliśmy w czasach wysokiej koniunktury.
Część ekspertów uważa, że to wyraźny sygnał świadczący o poprawie naszej gospodarki. Jednak "jest jeszcze zbyt wcześnie, by określić, że jest to trwała tendencja na rynku"- podkreśla dr Wiktor Wojciechowski z SGH. Choć rzeczywiście, "to zmniejszenie stopy bezrobocia o 0,6 pkt proc. w skali miesiąca w tym roku, było takie samo jak w 2008 roku, kiedy jeszcze nie myśleliśmy o kryzysie i przedsiębiorstwa bardzo chętnie zatrudniały kolejnych pracowników."
Warto jednak pamiętać, że bezrobocie cechuje się pewną sezonowością i kwiecień jest tym miesiącem, kiedy znacznie zmniejsza się liczba zarejestrowanych bezrobotnych. Ruszają bowiem w tym czasie prace sezonowe, szczególnie w budownictwie, rolnictwie, ogrodnictwie, transporcie, turystyce i leśnictwie.
Eksperci podkreślają, że prawdziwym testem trwałości poprawy sytuacji na rynku pracy będzie jesień, bo to właśnie wtedy liczba bezrobotnych rośnie, wraz z zakończeniem prac sezonowych.
Podwyżki czynszów - kiedy i o ile
Jeśli właściciel podwyższa czynsz lokator nie jest bezbronny. Przede wszystkim najemca ma prawo zwrócenia się do właściciela z pytaniem, czym ta podwyżka jest spowodowana. Takie zastrzeżenie musi być złożone na piśmie. Jeśli lokator nie dostanie odpowiedzi, to podwyżka jest z urzędu nieważna. To dotyczy wszystkich - właścicieli nieruchomości, budynków komunalnych i spółdzielczych. Precyzuje to ustawa "O ochronie praw lokatorów" - radzi Mateusz Tomicki z kancelarii "Dębowski i Wspólnicy".
Podwyżka czynszu nie może wynieść więcej niż trzy procent wartości odtworzeniowej budynku. Właściciele budynków narzekają, że to za mało. W Warszawie np, czynsz nie może przekroczyć 14,78 zł, choć - ich zdaniem - powinien wynosić prawie 30 zł. Ale uwaga. Czynsz można podnosić dwa razy w roku, co sześć miesięcy. Również jeśli jest taka potrzeba, na przykład nagły remont, wtedy czynsz może rosnąć ponad założone trzy procent.
Niezadowolony z podwyżki lokator może iść do sądu. Wtedy to na właścicielu ciąży obowiązek wykazania, że podwyżka czynszu jest uzasadniona.
Drugim punktem zapalnym na linii właściciel-najemca to remonty. Właściciel jest zobowiązany do zapewnienia funkcjonalności urządzeń wspólnych. Lokator zaś powinien dbać o lokal, np. okna od wewnętrznej strony, czy też o armaturę.
Prawa lokatorów wobec podwyżki czynszu
Co może zrobić lokator w przypadku wzrostu czynszu?
Ma prawo do zwrócenia się do właściciela z pytaniem, czy ta podwyżka jest czymś uzasadniona. Powinien to zrobić na piśmie, a właściciel powinien mu udzielić odpowiedzi pod rygorem nieważności podwyżki. Jeśli nie odpowie na pytanie lokatora to ta podwyżka będzie nieważna. To dotyczy mieszkańców budynków kwaterunkowych, kamienic prywatnych, spółdzielni mieszkaniowych, nawet tych, którzy mają zawartą umowę najmu z właścicielem lokalu.
Są ograniczenia we wzroście czynszu, może on rosnąć nie częściej niż co 6 miesięcy i ta podwyżka może być do 3% wartości lokalu. W uzasadnionych przypadkach może to być wyższy wzrost.
Lokator może wnieść sprzeciw do sądu, gdy nie zgadza się z daną podwyżką czynszu, a to właściciel musi wykazać zasadność podwyżki.
Problemy telekomunikacyjne
Najwięcej problemów mają spóźniający się z zapłaceniem faktur.
Kiedy operator może zablokować albo wyłączyć nasz telefon?
Operator powinien jednak przed wyłączeniem telefonu czy przed wyciągnięciem poważniejszych sankcji, przypomnieć klientowi, że np. faktura jest do zapłacenia, wysłać wezwanie do zapłaty. W przypadku bezskutecznego wezwania mogą być wyciągnięte poważniejsze konsekwencje, np. rozwiązanie umowy.
UOKiK skontrolował umowy i regulaminy 4 największych operatorów komórkowych i miał zastrzeżenia. Umowa powinna być zawarta w formie pisemnej, żeby konsument miał możliwość zapoznania się z warunkami umowy. Jednak 12% nie czyta umów w ogóle, a połowa czyta niedokładnie.
Jeśli umowa jest zawierana na odległość mamy 10 dni na odstąpienie od takiej umowy, składając oświadczenie. Następnie jest 14 dni na zwrot towaru.
Jak wybrać rachunek maklerski?
Rachunki w biurach maklerskich są dziś mało popularne, ale aby założyć takie konto nie trzeba mieć bardzo dużych pieniędzy, wystarczy już 20 tysięcy zlotych - mówi Konrad Krasuski z Rzeczpospolitej.
Wybierając taką ofertę dla siebie, warto się zastanowić, w jaki sposób i jak często będziemy składać zlecenia. Każde zlecenie wiąże się z płaceniem prowizji - tlumaczy Krasuski, to 0,4 proc. wartości zlecenia.
Zwykle materiały promocyjne biur maklerskich zawierają informację o podstawowych stawkach za obrót akcjami. Warto jednak zajrzeć do rozbudowanej tabeli prowizji i opłat, bo wszystkie instytucje podają swoje stawki na stronach internetowych, tabela jest też dostępna w oddziałach. Inwestorzy, którym zdarza się składać zlecenia telefonicznie, a zwłaszcza osobiście, w punkcie obsługi klientów, powinni zwrócić uwagę, czy nie są one obarczone zbyt dużą marżą. Mniej aktywni inwestorzy powinni sprawdzić zasady czasowego zawieszania rachunku, bo taka usługa nie zawsze jest darmowa.
Na Euro z autostradami nie zdążymy
Do mistrzostw Euro 2012 nie wybudujemy tyle autostrad i dróg szybkiego ruchu, ile planowano. Zabraknie kilkaset kilometrów autostrad, a z dwóch tysięcy dróg szybkiego ruchu zostanie zbudowanych może 700 kilometrów.
- Planing był pod potrzeby, a nie pod możliwości - mówi Edward Szwarc, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Podkreśla, że do budowy tylu kilometrów dróg trzeba było zrobić bilans materiałów, czyli kruszywa, cementu i asfaltu. Poza tym te kruszywa trzeba przewieźć, a magistrale kolejowe są w remoncie. Generalne Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapewnia, że wszystkie planowane drogi zostaną wybudowane. - Do 2012 roku powstanie tysiąc kilometrów autostrad i około pięciuset kilometrów dróg ekspresowych - twierdzi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.
Edward Szwarc uważa, iż jest to plan tak okrojony, że zostanie wykonany. Zwraca uwagę na ograniczenia, na jakie napotykają budowniczowie. Z wykupem gruntów jest lepiej, ale są ograniczenia ekologiczne, a może też zdarzyć się, że na trasie zostanie odkryte stanowisko archeologiczne. To wstrzymuje budowę.
Prezes jest krytyczny, jeśli chodzi o zatrudnianie firm chińskich. Chińczycy korzystają z dotacji własnego rządu. - Zatrudnianie takich firm to korzyść doraźna, a nie długofalowa - mówi Szwarc, bo może dostaniemy tańszą autostradę, ale w przyszłości polskie firmy - jeśli upadną - nie będą płaciły podatków.
Szwrac uważa też, że firmy prywatne, które budują drogi przeszacowały swoje możliwości.
Zwraca uwagę, że inne kraje też nie budują dróg w takim tempie, jakie zaplanowano w Polsce. - Po zjednoczeniu Niemiec, w byłej NRD budowano około 150 kilometrów autostrad, a przecież możliwości tamtych firm są dużo większe niż polskich - mówi prezes Szwarc.
Pułapki kredytowe
- Przed zaciągnięciem kredytu konsumenckiego trzeba spojrzeć na cały koszt kredytu, bo nie tylko oprocentowanie stanowi kwotę, którą tak na prawdę będziemy musieli oddać bankowi. Również wchodzą w ten koszt opłaty, prowizje, jeżeli z kredytem powiązane jest ubezpieczenie to również jego cena - wyjaśnia Katarzyna Marczyńska, arbiter bankowy.
Ponadto niektóre instytucje finansowe pobierają dodatkowe wynagrodzenie za obsługę pożyczki w domu klienta, co także podnosi koszty kredytu - czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej.
Są i zalety takich pożyczek. - W każdej umowie znajduje się informacja, że mamy w terminie 10 dni prawo odstąpienia od niej bez podania przyczyny- tłumaczy Marczyńska.
Sezon turystyczny rozpoczęty
Turystyka jest ważną dziedziną gospodarki jednak trudno ocenić jej wkład ekonomiczny, ponieważ obejmuje tak naprawdę zapotrzebowanie i zakupy bardzo różnych usług czy towarów. Wokół niej rozwijają się więc i inne branże, bo to nie tylko właściciele hoteli czy restauracji, ale też handel, rolnictwo czy transport.
Trzeba też pamiętać, że w wielu mniejszych miejscowościach, do których przyjeżdżają turyści, mali przedsiębiorcy działający w obrębie turystyki nie utrzymaliby się, gdyby opierali się tylko i wyłącznie na popycie lokalnym. "Dopływ pieniędzy z zewnątrz jest tak naprawdę racją ich bytu, a to przyczynia się także i do jakości życia lokalnych mieszkańców, którzy mają większy wybór, większą ofertę no i miejsca pracy. " -podkreśla prof. Ewa Dziedzic, kierownik Katedry Turystyki w SGH.
Polski rynek turystyczny w ogóle, także jeśli chodzi o Polaków, staje się coraz bardziej podobny do rynków innych krajów europejskich. Wśród Polaków rośnie zainteresowanie profesjonalną ofertą turystyczną, czyli zainteresowanie pobytami w hotelach, pensjonatach czy kwaterach prywatnych. Spadło natomiast wykorzystywanie darmowego zakwaterowania u krewnych czy znajomych.
Długi weekend majowy staje się stałym punktem w urlopowym kalendarzu Polaków. W porównaniu z tygodniem poprzedzającym weekend majowy, można odnotować blisko 3 razy więcej wyszukań i rezerwacji hoteli w miastach za granicą. Wzmożone zainteresowanie tym terminem można było zaobserwować już od lutego, co oznacza, że Polacy planują swój wyjazd dużo wcześniej, aby nie przepłacać decydując się na wyjazd w ostatniej chwili.
Osoby planujące wypoczynek poza granicami kraju, najczęściej decydują się na ciepłe kraje.
Co ciekawe, osoby planujące spędzić weekend majowy nie przekraczając granicy, najczęściej poszukiwały informacji o noclegu w Warszawie – hotelu w stolicy poszukiwał co czwarty użytkownik serwisu. Kolejny w klasyfikacji są Kraków (16 proc.) i Zakopane (10 proc.).
Lista 500
Rzeczpospolita już po raz 12 opublikowała Listę 500 - największych polskich przedsiębiorstw. Są to przedsiębiorstwa, które odpowiedziały na ankiety, a wybrane sa czołówką polskiej gospodarki. Kryterium jest proste - to największe polskei przedsiebiorstwa, są to przychody w zamkniętym roku finansowym, czyli np. lista z 2010 roku mówi nam o sytuacji z dość ciekawego roku zawirowań i światowego kryzysu roku 2009 - mówi Wojciech Romański z dziennika "Rzeczpospolita"
Najwiekszą polską firmą nadal jest PKN Orlen, na drugim Grupa PGE, po raz pierwszy pojawiła się na podium firma prywatna Fiat Auto Poland - z miejsca ósmego na trzecie. J
est to największy polski eksporter pod względem wartości - 15 miliardów złotych w zeszłym roku. Nie wiadomo, czy firmie Fiat uda sie utrzymać tak dobrą pozycję bez wsparcia do zakupu nowych samochodów, a nowy model Pandy będzie produkowany we Włoszech - tłumaczy Romański.
Z kryzysem najlepiej sobie radzili, patrząc na listę, producenci samochodów, branża energetyczna, usługi finansowe.
Prywatyzacja spółek Skarbu Państwa poprzez aukcje i przetargi
Sprzedaż średnich i małych spółek Skarbu Państwa na aukcjach, które dotąd nie przynosiły spodziewanych rezultatów, od maja może ruszyć z kopyta.
A wszystko dzięki przyjętemu w kwietniu przez rząd rozporządzeniu, które pozwala obniżać ceny oferowanych na aukcjach spółek do 15 proc., w przypadku gdyby nie było na nie chętnych po cenach wyjściowych. To oznacza, że nawet jeśli za pierwszym razem się nie uda, chętni znajdą się za drugim, trzecim lub nawet czwartym podejściem. Dotychczas po dwóch nieudanych podejściach spółka była wycofywana z aukcji.
Do jeszcze większej liberalizacji doszło w przypadku firm oferowanych na przetargach. Rozporządzenie nie określa bowiem minimalnej ceny, do jakiej Skarb Państwa może zejść, gdyby firma przy kolejnych podejściach nie znalazła amatorów.
Eksperci uważają, że regulacja o możliwości obniżania cen to krok w dobrym kierunku. Nowe przepisy pozwalają na ratowanie firm, które gwałtownie potrzebują kapitału, by móc dalej działać.
Firmy, banki i samorządy wybierają obligacje zamiast kredytów
O ponad 20 mld zł może wzrosnąć w tym roku zadłużenie z tytułu obligacji nieskarbowych. Ten rodzaj finansowania wybierają banki, samorządy i przedsiębiorstwa. Programy emisji organizują też domy maklerskie
Po pierwszym kwartale tego roku wartość rynku papierów nieskarbowych przekroczyła 50 mld zł wobec 48 mld zł na koniec 2009 r. Jeśli do skutku dojdą zaplanowane emisje, rynek na koniec roku może wzrosnąć nawet do 70 mld zł – wynika z szacunków Rzeczpospolitej.
- Są co najmniej dwa powody tej sytuacji - mówił w Jedynce prezes Fitch Polska Piotr Kowalski. - Ze wględu na kryzys banki są bardziej konserwatywne przy udzielaniu kredytów przedsiębiorcom, jak i samorządom. Po drugie nasz rynek kapitałowy wreszcie dojrzewa do tego, żeby być bardziej zrównoważony.
Jak skorzystać z ulgi abolicyjnej?
Rodacy pracujący za granicą mogą się korzystniej rozliczyć z polskim fiskusem. Wystarczy, że wypełniając PIT, skorzystają z tzw. ulgi abolicyjnej
To ukłon ustawodawcy w stronę naszych rodaków pracujących w krajach, z którymi Polska ma podpisaną umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania przewidującą, co do zasady, mniej korzystną metodę opodatkowania zarobionych za granicą pieniędzy, czyli metodę proporcjonalnego odliczenia. Nie skorzystają jednak na tym wszyscy, którzy pracowali poza Polską.
Przepisy wyłączają z prawa do preferencyjnego rozliczenia zagranicznych dochodów osoby, które pracowały w państwach i na terytoriach, które Polska uznaje za kraje i terytoria stosujące szkodliwą konkurencję podatkową dla celów podatku dochodowego od osób fizycznych. Listę tych państw i terytoriów określa rozporządzenie ministra finansów z 16 maja 2005 roku. W wykazie obejmującym 40 pozycji znalazły się m. in.: Wspólnota Bahamów, Barbados, Belize, Grenada, Księstwo Liechtensteinu, Księstwo Monako, Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych
Sprzęt AGD produkowany w Polsce podbija Europę
Samsng w przejętych od Amiki fabrykach zwiększy produkcję o 500 proc. Koncern złożył już wniosek o stworzenie specjalnej strefy ekonomicznej. Produkcję zwiększają też inne fabryki AGD w Polsce. Według informacji „Rzeczpospolitej” koreański koncern docelowo chce w nich produkować po 1,5 mln sztuk pralek i lodówek. Gdy właścicielem zakładów była Amica, z taśm zjeżdżało w sumie ok. 500 tys. sztuk tego sprzętu rocznie.
Ta branża to tradycyjny sektor przemysłu, który rozwija się w Polsce od wielu lat. Mieliśmy swoje własne zakłady produkcyjne, które po latach przejęli zagraniczni inwestorzy. Sprzedane zaklady dobrze radzą sobei na rynku i zwiekszają produkcje - tłumaczyIwona Chojnowska-Haponik - Dyrektor Departamentu Obsługi Inwestorów w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A
Z szacunków polskich producentów wynika, że staliśmy się europejskim liderem pod względem produkcji sprzętu AGD, przeganiając Włochy. Średnio ok. 80 – 90 proc. produkcji trafia na eksport. Fabryki ulokowane w Polsce są nowe i bardzo wydajne, a eksportowi wciąż pomagają niższe koszty pracy.
Jak mówi Haponiuk, to duży atut Polski ale jeszcze większy to bardzo wysoka jakość kadry pracowniczej. Nasi specjaliści w tej branży są doceniani przez zagranicznych inwestorów. Dzięki nim firmy mogą zwiększać produkcje, stawiać na nowe linie produkcyjne i nowe produkty.
Czy spadną ceny rosyjskiego gazu?
Pod koniec maja PGNiG chce rozpocząć negocjacje z Gazpromem o obniżenie cen rosyjskiego gazu. Rosjanie zgodzili się już na obniżki, m.in. dla Niemiec.
Gdyby rozmowy się powiodły, możliwe są gigantyczne oszczędności przekraczające nawet 80 mln dol. rocznie. Byłoby to możliwe, gdyby PGNiG – tak jak inne koncerny w Unii – np. E. ON, uzyskało zgodę, by za 10 – 15 proc. gazu z Rosji płacić według bieżących cen tego paliwa na europejskim rynku.
Obecnie stosowana formuła w długoterminowym kontrakcie PGNiG z Gazpromem jest oparta na notowaniach ropy naftowej. Tymczasem gaz na rynku bieżącym jest znacznie tańszy od tego w kontraktach wieloletnich. Ta różnica wynosi nawet 100 dolarów (na 1000 m sześc.) przyznaje jeden z szefów włoskiego koncernu ENI.
Odpowiedzialny biznes
Odpowiedzialny biznes oznacza to samo, co odpowiedzialny człowiek. Firmy muszą być gotowe do podjęcia odpowiedzialności za to, czego się podejmują. Muszą realizować cel firmy, czyli dostarczać produkty czy usługi o właściwej jakości, i to w dłuższym horyzoncie czasowym. A włączyć się do tego muszą też pracownicy, klienci, dostawcy, pośrednicy, wszyscy którzy są zaangażowani w proces gospodarczy. Społeczna odpowiedzialność biznesu to przestrzeganie norm prawnych i etycznych.
Firma, która zalega z wypłatą wynagrodzeń, która nie informuje o zawartości swoich produktów, o miejscu ich wytworzenia nie jest godna zaufania. W zglobalizowanym świecie produkty są wytwarzane pod różnymi szerokościami geograficznymi, niekiedy w warunkach uragających wszelkim normom, bo tak jest taniej. Wielu konsumentów nie chce jednak kupować takich towarów, więc muszą mieć swobodę wyborów. Na szczęście polskie firmy coraz większą uwagę przykładają do społecznej odpowiedzialności biznesu.
Europejska gospodarka traci przez chmurę pyłu
Paraliż lotniczy spowodowany chmurą pyłu wulkanicznego nad Europą trwa. Tracą na tym m.in. linie lotnicze i biura turystyczne.
Według szacunków Polskiej Izby Turystyki od 8 do 10 tysięcy Polaków ma problemy z powrotem do kraju z wypoczynku. Turyści tracą nerwy, a biura podróży pieniądze. Przedłużony pobyt za granicą to koszty liczone w dziesiątkach tysięcy euro dziennie. Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki ma nadzieję na pomoc ze strony Państwa. Na razie w Ministerstwie Sportu i Turystyki powołano departament kryzysowy.
70% wszystkich przesyłek wychodzących, jak i przychodzących do naszego kraju są to właśnie przesyłki lotnicze. Zakłócony jest również ruch przesyłek krajowych, szczególnie priorytetowych i paczek kurierskich.
Jak mówi Andrzej Faliński, Dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji straty mogą ponosić co poniektórzy operatorzy, którzy handlują szczególnym asortymentem, ale ma on udział minimalny w handlu detalicznym.
Zapisy na akcje PZU
Już jutro ruszają zapisy na akcje PZU. Jedna osoba będzie mogła złożyć zlecenie zakupu minimum 3, a maksimum 30 akcji. Oznacza to, że trafią one co najmniej do 200 tys. osób. Maksymalna cena za walory PZU, jaką zapłacą inwestorzy indywidualni to 312,5 zł.
Pula dla inwestorów indywidualnych oraz osób uprawnionych (pracowników i agentów PZU) w pierwotnej ofercie publicznej PZU wynosiła dotąd 6 mln akcji. Ostatecznie jednak może wzrosnąć do 7,7 mln papierów.
Zapisy na akcje dla inwestorów indywidualnych potrwają do 28 kwietnia, a dla osób uprawnionych o dwa dni krócej. W sumie do sprzedaży może trafić ok. 25,8 mln akcji.
Debiut największego polskiego ubezpieczyciela na GPW planowany jest do 14 maja.
Ulga na dzieci
Ulgę na dzieci można odliczyć już po raz trzeci i niezmiennie cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
W rozliczeniu za 2009 r. łatwiej jednak o pomyłkę, zwłaszcza gdy dziecko przyszło na świat lub uczyło się, ale ukończyło 25 lat w ciągu roku. To dlatego, że ulgę odlicza się w systemie miesięcznym.
Jeśli dziecko urodziło się np. we wrześniu, to odpis przysługuje tylko za ostatnie cztery miesiące 2009 r.
Więcej problemów może powstać, gdy rodzice odliczają ulgę na pełnoletnie dzieci, które nadal się uczą i nie mają jeszcze 25 lat. Powinni wówczas dokładnie sprawdzić, czy w 2009 r. nie miały dochodów przekraczających 3089 zł, bo wówczas stracą prawo do preferencji.
PIT przez Internet
To już drugi rok, kiedy możemy rozliczać się przez Internet bez użycia tzw. bezpiecznego podpisu elektronicznego.
By złożyć zeznanie przez Internet, należy wejść na stronę www.e-deklaracje.gov.pl i pobrać odpowiedni formularz podatkowy. Na początku trzeba wskazać, w jaki sposób chcemy wysłać nasze rozliczenie. Na pytanie systemu należy odpowiedzieć, że bez podpisu kwalifikowanego. Trzeba też wybrać z rozwijanej listy urząd skarbowy, do którego PIT jest adresowany, i przystąpić do wypełniania deklaracji.
Jeśli wysyłamy PIT-37, wystarczy wpisać do niego dane liczbowe z otrzymanego od pracodawcy PIT-11, a system sam już dokona niezbędnych obliczeń. Nie zweryfikuje jednak literówek, np. gdy ktoś pomyli się w adresie.
Po wypełnieniu zeznania możemy przystąpić do jego podpisania i wysłania. Dane identyfikacyjne, jak np. nazwisko i PESEL, zostaną przeniesione z wypełnionej już wcześniej deklaracji. Trzeba tylko dodatkowo podać kwotę przychodu z zeznania za 2008 rok. Uwaga! Gdy wpiszemy błędną kwotę, system nie przyjmie naszego rozliczenia.
Co robić, kiedy grozi nam zwolnienie z pracy?
Kiedy dostaniemy wypowiedzenie nie bójmy się iść do sądu i skorzystać z porady prawnika. Nie jesteśmy bezbronni. Sąd będzie musiał ocenić, czy powód naszego zwolnienia jest zasadny.
Nie warto uciekać na długotrwałe zwolnienie lekarskie. Bo pracodawca może twierdzić, że długa choroba powoduje dezorganizację pracy i musi dokonać zmian organizacyjnych. I wtedy wolno takiego pracownika zwolnić. Należy też pamiętać, że zwolnienie lekarskie musi odzwierciedlać nasz stan zdrowia. Gdyż tzw. lewe zwolnienie jest przestępstwem. Poza tym ZUS zawsze może takie zwolnienie sprawdzić i zweryfikować, czy pracownik faktycznie cierpi na wykazane schorzenia. Nie natomiast znaczenia od lekarza jakiej specjaloności dostaniemy zwolnienie L4.
Na złożenie odwołania do sądu mamy 7 dni. Nie trzeba go szczególnie uzasadniać. Ale pamiętajmy - w okresie wypowiedzenia musimy normalnie pracować, chyba że w pismie zawiadamiającym nas o zamiarze wypowiedzenia umowy o pracę jest jasno napisane, iż jesteśmy zwolnieni z obowiązku świadczenia pracy.
Jak zarobić na sztuce
Opublikowano raport "Kompas Sztuki", ranking najcenniejszych artystów polskiego rynku. Bałka, Kantor, Nowosielski, Wróblewski, Abakanowicz to najcenniejsi polscy artyści współcześni.
Zakup dzieł Polaków może okazać się dobrą inwestycją, także dla tych, którzy nie mają wiedzy eksperckiej o sztuce.
- "Kompas Sztuki" może być drogowskazem dla tych, którzy myślą o takiej inwestycji. Warto porównać, jak głosują szefowie galerii komercyjnych i niekomercyjnych. Ci z niekomercyjnych promują artystów awangardowych, w nich jest największy potencjał, chociaż wciąż jeszcze są niedocenieni. Na przykład osoby, które trzydzieści lat temu zdecydowały się kupić pracę Kantora za 100 dolarów, mogą dziś ją sprzedać za kwotę rzędu 27 tys. dolarów.
W tworzeniu rankingu uczestniczą szefowie 80 najlepszych polskich galerii komercyjnych i niekomercyjnych.
Piotr Cegłowski, współautor Kompasu mówi, że grupa 100 najlepszych polskich artystów nie zmienia się. Przyznaje jednak, że istnieją tendencje, dzięki którym niektórzy zajmują wyższe lokaty.
- Na przykład wyraźnie widać, że awansuje sztuka wybitnych kobiet. Inna tendencja to awans do rankingu "Kompas Sztuki" młodych artystów. Twórcy, którzy mają po 28-29 lat są obecni obok tuzów polskiej sztuki - mówił na antenie Jedynki Cegłowski.
Ceny rosną wolniej niż by mogły, ale to się skończy
Choć nasze odczucia są inne, to liczby nie kłamią. W ciągu ostatnich czterech miesięcy ceny 20 artykułów spożywczych spadły o 2 procent. W tej dwudziestce są produkty pierwszej potrzeby takie jak sok, woda mineralna, olej, ale też np. wino. Ekonomiści tłumaczą ten spadek wyprzedażą z hurtowni i mocnym kursem złotego, co sprawia, że tańsze są wszelkie dodatki, np. przyprawy.
- Jednak główną przyczyną jest mała inflacja – tłumaczy Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao S.A. W lutym wyniosła 3 proc., w marcu będzie ok. 2,5 proc. Dlatego nawet, jeśli niektóre towary drożeją, to wolniej niż by mogły. Ale są wyjątki. Alkohol i papierosy podrożały znacznie, bo wzrosła akcyza. Również transport zdrożał o ponad 8 procent. Z drugiej strony odzież i obuwie tanieją nieprzerwanie od 2002 r.
Oczywiście to, ile zapłacimy za zakupy zależy od tego, gdzie kupujemy. Zdecydowanie najtaniej jest w supermarketach. Tam za ten sam zestaw zapłacimy nawet o jedną trzecią mniej niż w osiedlowym sklepiku.
Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy. – Najprawdopodobniej po wyborach zostaną zwiększone podatki pośrednie, czyli VAT – mówi Marcin Mrowiec. Powód prosty – kasa państwa potrzebuje pieniędzy. VAT-em mogą też zostać objęte książki i artykuły spożywcze, które do tej pory były zwolnione z VAT-u. Chyba, że rządowi uda się w Brukseli dostać zgodę na odłożenie tej podwyżki.
Podatek od czynności cywilnoprawnej
Osoby, które kupują używany samochód lub mieszkanie od innej osoby fizycznej, muszą zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych.
Warto jednak wiedzieć, że nie wszystkie umowy są opodatkowane PCC. Nawet jeśli kupujemy używane auto, a firma, która nam je sprzedaje jest podatnikiem VAT, to płacimy za niego cenę wraz z VAT, a to oznacza, że w tej sytuacji nie ma już PCC. Także kiedy sprowadzamy auto z innego kraju nie trzeba odprowadzać tego podatku jeśli umowa została zawarta za granicą, a w momencie jej podpisania przedsmiot zakupu nie znajduje się w Polsce.
Należy pamiętać, że podatek ciąży tylko na kupującym. Wynosi 2 proc. wartości przedmiotu sprzedaży. Wykazuje się go w deklaracji PCC-3. Na jej złożenie i wpłatę należności nabywca ma dwa tygodnie od momentu podpisania umowy.
Kto jest winny greckiej tragedii
Rząd w Atenach oskarża niemieckie banki o spekulację greckimi obligacjami i doprowadzenie do problemów fiskalnych.
- Niewątpliwie Niemcy korzystają na tym, że euro traci, dlatego, że konkurencyjność jej gospodarki opartej o eksport rośnie - mówi ekonomista Piotr Kuczyński. - Ale Niemcom też zależy na stabilności euro, nie zależy im na huśtawce kursów, więc przypisywanie im takich diabolicznych zamiarów, że chcą wykończyć Grecję to jest za daleko posunięta insynuacja - dodaje ekspert.
W opinii gościa Programu 1 jeżeli kraje strefy euro nie udzielą pomocy finansowej Grecji może to zaszkodzić wszystkim gospodarkom państw korzystającym ze wspólnej waluty. - Jeśli się Grecji nie pomoże, to następna będzie Portugalia, Hiszpania i cała strefa się rozsypie - ostrzega Kuczyński.
Chcesz wybudować dom - zarezerwuj minimum pół roku na załatwienie formalności
Każdy, kto chce sam postawić dom, a nie kupić od dewelopera lub spółdzielni mieszkaniowej, musi się liczyć ze żmudnym kompletowaniem niezbędnych decyzji i dokumentów.
Przede wszystkim trzeba się upewnić, czy działka znajduje się na terenie objętym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i czy aby na pewno pozwala on na zabudowę jednorodzinną. Jeśli takiego planu nie ma - to jak mówi Mariola Berdysz, dyrektor Fundacji Wszechnica Budowlana - trzeba się z wniskiem o ustalenie czy działka jest działką budowlaną z też nie zwrócić do gminy. Gmina musi ustalić, czy taki dom może tam powstać, czy jest np. uzbrojona, czy ma dostęp do drogi publicznej itd. i sprawdza zasadę tzw. dobrego sąsiedztwa. Jeśli jest np. szczere pole to bardzo możliwe, że nikt nie zgodzi się na to byśmy wybudowali tam dom, można tam np. postawić zagrodę - dodaje Berdysz.
Działka musi mieć dostęp do drogi publicznej, a istniejące lub projektowane uzbrojenie terenu musi wystarczać do użytkowania domu. Gdy nie ma uzbrojenia, inwestor musi sam o nie zadbać, zawierając umowę z przedsiębiorstwem wodociągowo-kanalizacyjnym lub zakładem energetycznym.
Teoretycznie na wydanie decyzji czeka się dwa miesiące, bo każda taka sprawa jest skomplikowana. Tyle czasu wyznacza kodeks postępowania administracyjnego. W praktyce bywa z tym różnie. W dużych miastach o gęstej zabudowie często czeka się nawet rok.
Gdy taki plan jest i nie ma w nim zapisów, które zamykałyby drogę do wymarzonego domu, można śmiało występować o pozwolenie na budowę do starosty w miastach na prawach powiatu – do prezydenta.
Rozdzielanie pomocy unijnej dla firm na lata 2007-13 jest już na półmetku
Rozdzielanie pomocy unijnej dla firm na lata 2007-13 jest już na półmetku. Organizacja konkursów idzie coraz szybciej. Większość regionów przyjęła strategię szybkiego ogłaszania naborów na wnioski od firm. W części województw skończą się one już w tym roku.
Podpisywanie umów to jedno, ale prawdziwy problem stanowi wypłata środków. W skrajnych przypadkach firmy czekają na dotacje pół roku, mimo że od złożenia wniosku o płatność do jej realizacji nie powinno upłynąć więcej niż dwa miesiące. Wypłaty idą opornie, bo trzeba aneksować tysiące umów.
Aneksy to konsekwencja wejścia w życie od 1 stycznia nowej ustawy o finansach publicznych, w myśl której zmienił się system przepływu środków unijnych. Aneksowania nie da się ominąć. Zdaniem wiceministra rozwoju Krzysztofa Hetmana opóźnienia wynikają zarówno z aneksów, ogromnej liczby wniosków o płatności, jak i wielu błędów w tych ostatnich. Hetman zachęca przedsiębiorców do uczestnictwa w szkoleniach poświęconych wypełnianiu wniosków o płatności, na których frekwencja jest niska, mimo że są one bezpłatne.
Wcześniejsze emerytury
Są dwie grupy, które mają prawo do wcześniejszej emerytury. Po pierwsze, to osoby urodzone przed 1 stycznia 1949 roku. W tym przypadku nie mają zastosowania daty graniczne, do których osoby takie powinny spełnić warunki wieku i wymaganego stażu pracy. Dotyczy to przede wszystkim mężczyzn, którzy posiadają staż pracy 35 lat okresów składkowych i nieskładkowych.
Druga grupa, mająca szanse na wcześniejszą emeryturę, liczoną na starych zasadach, to osoby urodzone w latach 1949 - 68. Te osoby mogą jednak ubiegać się o takie świadczenie tylko na określonych warunkach, czyli odpowiedni wiek i wymagany staż pracy uzyskane do końca 2008 roku. Nie mogą być też członkami Otwartych Funduszy Emerytalnych.
Ten ostatni przedział dotyczy wyłącznie kobiet urodzonych w latach 1949-53, ponieważ tylko one spełniają wymagane warunki wieku -czyli ukończone 55 lat do końca 2008 roku i stażu pracy - czyli 30 lat okresów składkowych i nieskładkowych lub 20 lat, jeśli są całkowicie niezdolne do pracy.
Nieletni pracują nawet 20 godzin dziennie
- Jest bezwzględny zakaz zatrudniania osób poniżej 16 roku życia – przypomina Tomasz Zalewski z „Rzeczpospolitej”. Ale i tu są wyjątki. Bo młodociani mogą pracować choćby w placówkach kulturalnych, w branży sportowej i agencjach reklamowych.
W fabryce w Polkowicach ujawniono młodzi ludzie pracowali nawet ponad 20 godzin dziennie.
Osoby między 16 a 18 rokiem życia można zatrudniać w ramach szkolenia zawodowego, albo w ramach normalnej pracy. Ale powinny to być prace lekkie. Są więc liczne ograniczenia, które powodują, że nie każdego nieletniego można zatrudnić.
Ten, kto chce zatrudnić osobę poniżej 18 roku życia powinien uzyskać masę różnych opinii - psychologa, lekarza, dyrektora szkoły. To pracochłonna i zniechęcająca procedura. Dlatego legalnie pracuje garstka dzieci. Reszta zarabia pieniądze na czarno. Może więc poluzować przepisy, żeby - na przykład w wakacje - młodzi ludzie mogli dorobić finansowo bez łamania prawa.
Polacy nie widzą specjalnego problemu w tym, że dzieci pracują. Nieletni pracują choćby w gospodarstwach rolnych. I to nic złego. Ale praca nie powinna odciągać od nauki i nie powinna odbywać się kosztem zdrowia. Tu decydujący głos powinni mieć rodzice, którzy raczej kierują się dobrem dziecka.
Praca w Polkowicach nie była zgodna z żadnymi przepisami. Bo odbywała się w nocy, a nieletni pod żadnym pozorem pracować w nocy nie mogą. Nie zachowano też wymogu 14-godzinnej przerwy. Ale wyciągnijmy z niej wnioski. Chyba należy dostosować przepisy do życia, ale w taki sposób, żeby nie ucierpiały na tym dzieci.
Jak założyć własną działalność gospodarczą?
Rejestracja firmy w Polsce jest bezpłatna, jednak wciąż wymaga od przyszłego przedsiębiorcy wiele determinacji.
Pierwszym krokiem jest wypełnienie wniosku w urzędzie gminy, w której mieszkamy.
- Osoby chcące zostać przedsiębiorcami już na tym etapie mają niestety problemy - mówił w radiowej Jedynce Piotr Rogowiecki z Konfederacji Pracodawców Polskich.
Wniosek składa się z 6 stron, a jego wypełnienie nie jest łatwe. Teoretynie powinien nam w tym pomóc urzędnik.
W formularzu trzeba podać nazwę firmy. Rejestrując działalność należy również określić typ prowadzonej działalności. Typy te są zakodowane w Polskiej Klasyfikacji Działalności.
- Zalecałbym wpisanie więcej niż jednego kodu do formularza, ponieważ może się zdarzyć, że z czasem rozwiniemy działalność. Jeśli nie ma takiej konieczności, nie wybierajmy ich więcej niż 10, ponieważ będzie się to łączyło z wypełnieniem kolejnego dokumentu.
Oprócz urzędu gminy należy pójść do ZUSu, aby zgłosić siebie i (o ile kogoś planujemy zatrudniać) swoich pracowników jako płatników składek.
Ci, którzy nie wybierają standardowego rozliczania podatków, muszą pojawić się także w urzędzie skarbowym w celu wybrania innego trybu rozliczania się.
Podczas dyżuru telefonicznego eksperta, jeden ze słuchaczy zapytał, czy zakładając firmę musi mieć konto w banku.
- Nie ma przepisu narzucającego posiadanie konta, jednak w praktyce jest ono potrzebne: na przykład przy transakcjach gospodarczych, których wartość przekracza 15 tys. euro, czy w przypadku wszelkich rozliczeń z ZUSem.
Słuchacze pytali też o ulgi na ubezpieczenie społeczne. Z obniżonej stawki na ubezpieczenie społeczne (wynoszącej około 200 zł) można korzystać przez pierwsze 24 miesiące prowadzenia działalności gospodarczej. Nie dotyczy to jednak osób świadczących usługi na rzecz poprzedniego pracodawcy.
Najlepszy czas na budowę domu
Ceny materiałów budowlanych i robocizny spadły nawet o 30%, co oznacza, że samodzielna budowa domu jest opłacalna -przekonują analitycy. Trudniej natomiast o niedrogą działkę w dobrej lokalizacji, mimo że ceny gruntów są niższe niż rok temu. Zdaniem ekspertów spadek cen gruntów potrwa jeszcze do końca roku.
Przy budowie własnego domu, trzeba mieć większy wkład własny. Banki bowiem, nie będą już tak ochoczo finansowały zakup gruntów. Nauczyły się, w okresie ostatnich 3 lat, że grunty najbardziej tanieją i najbardziej drożeją, czyli z punktu widzenia banku, są najmniej stabilnym aktywem, na którym można się zabezpieczyć.
To co ważne i na co zwracają szczególną uwagę eksperci, w sytuacji kiedy ceny zaczynają rosnąć, możemy uniknąć nieporozumień i dodatkowych kosztów, jeśli podpiszemy umowę z wykonawcą, w której dokładnie będzie określona kwota, po której wybuduje on dom, bądź zrealizuje dany etap prac.
Trudny los fim starających się o dotacje
Ministerstwo rozwoju regionalnego chce uprościć procedury otrzymywania dotacji unijnych przez przedsiębiorców, ale regiony nie spieszą się z ich wdrażaniem. Ułatwienia przygotowuje specjalny zespół, ostatnie efekty jego prac to pakiet 14 pomysłów na uproszczenia, ale jak dowiedziała się "Rzeczpospolita" tylko niewielka ich część została wprowadzona przez województwa do regionalnych programów operacyjnych.
- Okazuje się, że 65% skuteczności ma województwo lubelskie, natomiast inne radzą sobie znacznie gorzej. Trudno jednoznacznie powiedzieć dlaczego. Chodzi np. o tzw. bezwład administracyjny, czy o autonomię województw - mówi gość Programu 1 Polskiego Radia Rafał Fabiszewski z Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości. A Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie może narzucać regionom rozwiązań.
Są jednak uproszczenia, które cieszą się uznaniem regionów. Dziesięć z nich wdrożyło propozycję dotyczącą procedury przeprowadzania kontroli na koniec realizacji projektów. Na przeciwnym biegunie znalazły się pomysły dotyczące zmiany wzoru harmonogramu rzeczowo-finansowego projektów i przeciwdziałania skutkom wahań kursów euro w relacji do złotego - zero wdrożeń.
Gdzie najtaniej kupić leki?
Mogłoby się wydawać, że najtaniej kupimy je w biedniejszych województwach albo w dużych miastach w których istnieje duża konkurencja między aptekami. Z danych Pharma Expert, firmy monitorującej rynek leków wynika jednak, że ich ceny nie są w żaden spoób powiązane z regionem.
A różnice w cenach medykamentów sięgają nawet 30 procent.
Na przykład insuliny: najtaniej
kupimy
na Śląsku,
najdrożej zapłacimy za nie
w regionie lubuskim.
Za opakowania musujących tabletek Aspirin z witaminą C najmniej zapłacimy na Podlasiu, najddrożej w województwie opolskim. Lek Betaserc, który w regionie łódzkim kosztuje niecałe 70 złotych, w lubuskim jest niemal o dwadzieścia złotych droższy.
-
O cenie leków w aptece decyduje przede wszystkim to czy dana apteka współpracuje z jednym czy z kilkoma dystrybutorami, a także wielkość zakupów oraz terminy płatności.
Im szybciej placówka reguluje swoje należności wobec hurtowni - tym większe rabaty - tłumaczy Piotr Kula, prezesPharmaExpert.
Średni rabat, jaki dostaje apteka od ceny wyjściowej wynosi 6-7 proc. Zdaniem Piotra Kuli na tańsze leki pacjenci mogą liczyć w tych aptekach, które prowadzą aktywną politykę sprzedaży a więc takich w których ich właściciele monitorują, które preparaty sprzedają się najlepiej a dzięki temu robią częstsze zakupy i mogą negocjować korzystne ceny z hurtownikami.
Miliard złotych na biogazownie
Wkrótce ma ruszyć rządowy program wsparcia budowy biogazowni w Polsce. W sumie na ten cel, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej chce przeznaczyć miliard złotych (400 milionów złotych na dotacje i dodatkowo 600 milionów w formie pożyczek). Obecnie w kraju działa 6 biogazowni rolniczych. Do roku 2020 biogazownia ma działać w każdej gminie, czyli będzie ich około 2 tysięcy. Przedsiębiorcy przygotowali już ponad 300 projektów takich inwestycji.
Po kryzysie firmy zaczęły inwestować.
"Rzeczpospolita" dotarła do 20 największych planowanych inwestycji, które są warte 75 miliardów złotych. Co trzecia firma zapowiada wzrost nakładów inwestycyjnych. A jak jest z inwestorami zagranicznymi? Czy podobnie jak polskie firmy chcą więcej inwestować?
Szacunki mówią, że w ubiegłym roku w formie inwestycji zagranicznych napłynęło do Polski 8 miliardów 400 milionów euro. Ile w tym roku? Bieżący rok może być trochę lepszy, a inwestycje mogą być wyższe o mniej więcej 10 procent niż w 2009 roku.
Z polskich firm najwięcej w najbliższych latach zainwestują firmy energetyczne.
Rynek nieruchomości
Ceny gruntów obecnie są 30% niższe niż w szczycie, to moment, kiedy można przystąpić do zakupów, bo taniej może nie być.
Najlepiej kupować działki na przetargach instytucjonalnych lub licytacjach, bo jest wtedy bezpiecznie. Występującego w przetargu chroni wtedy kodeks cywilny, a rzecz kupowana jest bez wad prawnych. Działki sprzedaje nie tylko gmina, również komornicy, syndycy.
Niewątpliwie łatwiej jest nabyć mieszkanie, samemu można wyszukać jakie dokumenty są do takiej transakcji potrzebne. Są pewne ryzyka transakcji, które dobry notariusz zniweluje niemal do zera. Pośrednik jest wskazany również.
Przy zakupie działki możemy spotkać sie z różnymi pułapkami: nie uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego, linie energetyczne, wysypiska śmieci, które mogą się pojawić w okolicy takiej działki.
Narciarskie pospolite ruszenie w Szklarskiej Porębie
Turystyka to jedna z najważniejszych dziedzin gospodarki na świecie?
Katarzyna Sobierajska - w-ce minister sportu i turystyki: - Tak, turystyka w Polsce generuje około 6% PKB, to całkiem wysoki poziom. W Hiszoanii jest to prawie 20%. Możemy w Polsce zidentyfikować wiele regionów, które mogą żyć wyłącznie z turystyki. Nakręca ona pozytywną koniunkturę gospodarki w regionie, np. nad morzem, w województwie podlaskim, warmińsko-mazurskim. W górach klimat czasami nam nie sprzyja, ale zależy o jakich sportach zimowych mówimy i od pomysłu, który może przyciągnąć nie tylko turystów krajowych, ale i zagranicznych.
Bieg Piastów jest tego przykładem. Pasja jednego człowieka, czy grupy ludzi, może spowodować, że miejscowość staje sie sławna w Polsce i całej Europie.
- Na narciarzu można zarobić pod warunkiem, że się jest właściwie przygotowanym, że się dba o wysoką jakość nartostrady i o naszego klienta, coraz bardziej wymagającego.
Centralna Ewidencja Dłużników
Do Centralnej Ewidencji Dłużników dłużnik może trafić, jeśli nie płaci swojego zobowiązania co najmniej przez 60 dni, a zaległość wynosi przynajmniej 200 złotych.
Biuro Informacji Kredytowej działa na podstawie ustawy Prawo bankowe i tam trafiają wszelkie informacje dotyczące naszego zadłużenia, czy płacimy je regularnie czy nie płacimy; trafia tam każde zadłużenie od początku powstania, czyli jak np. korzystamy z debetu na koncie, jakiejkolwiek karty czy kredytu.
W Biurach Informacji Gospodarczej jest 60 dni trwania zaległości i co najmniej 200 złotych zaległości, jeśli chodzi o konsumenta. Do tego dodatkowo wierzyciel musi poinformować swojego dłużnika o tym, że ma zamiar przekazać informację do Biura Informacji Gospodarczej, wezwaniem do zapłaty. Dłużnik ma 30 dni na skontaktowanie się i wywiązanie z zobowiązania bądź ustalenie reguł spłaty. Jeśli tego nie zrobi, informacja trafia do BIG, wtedy w CED, która jest dostępna dla wszystkich banków, ta informacja jest przetwarzana i dostępna również dla wszystkich podmiotów funkcjonujących na rynku i oceniających ryzyko.
Mniej inwestycji w strefach ekonomicznych
Specjalne strefy ekonomicznie drastycznie odczuwają skutki kryzysu. Firmy albo w ogóle nie inwestują, albo skromnie. Jak czytamy w Rzeczpospolitej, w lutym w wałbrzyskiej strefie wytwórca puszek aluminiowych zdecydował się wyłożyć około 8 i pół miliona złotych, ale zatrudni tylko 15 osób. Z kolei w strefie łódzkiej nowych miejsc pracy zadeklarowano 30, ale to i tak jedna dziesiąta tego, co inwestorzy zadeklarowali w styczniu. Jedynie w Kostrzyńsko-Słubickiej strefie inwestor postanowił wyłozyć 150 milionów złotych na mieszalnię herbaty i utworzy 240 etatów. Ale w lutym w
dwóch trzecich stref nie pojawiła się ani jedna
firma.
Boom na budowę farm wiatrowych trwa u nas mimo kryzysu
Boom na budowę farm wiatrowych trwa u nas mimo kryzysu. W ciągu roku liczba pozwoleń na przyłączenie wiatraków do sieci energetycznej uległa podwojeniu - zauważa "Rzeczpospolita".
Największe interesy na wiatrowej energii chcą robić koncerny energetyczne, zakłady przemysłowe i fundusze inwestycyjne. Liczba pozwoleń na przyłączenie elektrowni wiatrowych do polskiej sieci przesyłowej wzrosła w ciągu roku niemal o 100 proc. Gdyby wszystkie zostały uruchomione, pokrywałyby jedną trzecią krajowego zapotrzebowania na prąd.
Katarzyna Michałowska-Knap z Instytutu Energetyki Odnawialnej zauważa, że elektrownie wiatrowe to biznes z ogromnym potencjałem. Do 2020 roku w kraju to moze byc nawet 20 tysięcy MWh w elektrowni, dzisaij mamy tylko 700.
Jak zaznacza Katarzyna Michałowska-Knap, Polska jest postrzegana przez inwestorów jako jeden z najbardziej obiecujących rynków dla energetyki wiatrowej spośród krajów unijnych poza „15 starą”. – Mamy mało mocy zainstalowanej w farmach wiatrowych i wciąż niewykorzystany znaczny potencjał rynkowy energii wiatru.
Leczenie obcokrajowców w Polsce
Coraz więcej obcokrajowców przyjeżdża do Polski, aby się leczyć w polskich szpitalach. Powodów jest wiele. Część z tych osób to polscy emigranci, którzy mieszkają i pracują za granicą, ale są przyzwyczajeni do polskich szpitali, nawet jeśli na nie narzekali; nie ma tu bariery językowej. Część osób przyjeżdża się tu leczyć, bo słyszeli o polskich ekspertach. Mimo, że wielu z nich wyjechało, to w wielu dziedzinach nadal mamy bardzo duze osiągnięcia.
Na to, żeby leczyć się w polskim szpitalu, który jest finansowany przez NFZ, trzeba mieć zgodę swojego Funduszu. W niektórych państwach Fundusze chętnie się na to godzą, ponieważ koszty leczenia w Polsce są dużo niższe, nawet 3 czy 4-krotnie.
Zaplanowany zabieg Polaka za granicą jest możliwy, ale trzeba załatwić pewne formalności i ostatecznie uzyskać zgodę prezesa NFZ. Trzeba też wykazać, że tego zabiegu bardzo potrzebujemy, a nie jest on do zrealizowania w Polsce.
Czy polski LOT odleci pod tureckie skrzydła?
Rzeczpospolita nieoficjalnie ustaliła, że Turkish Airlines chciałyby utworzyć spółkę z naszym przewoźnikiem. I podobno są jednym z dwóch inwestorów branżowych, którzy wyrazili zainteresowanie wstępną ofertą prywatyzacyjną. Czy Turkish Airlines to potencjalny inwestor dla LOT-u?
Na korzyść tureckich linii lotniczych przemawia to, że jest to jedyna linia europejska, która w ubiegłym roku, trudnym dla rynku lotniczego, miała zysk. W kasie ma prawie 2 miliardy złotych na ewentualne przejęcia
A Warszawa mogłaby się stać portem przesiadkowym. Tym bardziej, że Turkish Airlines próbowało kupić Austrian Airlines i utworzyć centrum przesiadkowe w Wiedniu, ale ubiegła ich Lufthansa.
Zaostrza się walka o kontrakty drogowe w Polsce
Polskie autostrady chce budować właściwie cały świat, bo nie tylko Chińczycy, ale też budowlańcy z Białorusi, Chin, Chorwacji, Indii i Turcji. - Walczą o nie firmy z państw, które do tej pory nie były obecne na rynku polskich inwestycji drogowych - mówi Marcin Hadaj z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Kto powinien budować polskie drogi?
Dla większości Polaków znaczenie ma tylko to, żeby w ogóle były budowane. Ale wielu uważa, że kontrakty powinny przypaśc polskim wykonawcom. Tego samego zdania jest ekspert Polskiej Izby Budownictwa Zbigniew Bachman : Po pierwsze dlatego, że tutaj płacą podatki i z jednej strony skarb państwa tym firmom płaci za wykonaną pracę ale z drugiej strony podatki zostają w miejscu zarejestrowania tych firm. Z drugiej strony mamy bardzo zdolnych pracowników, którzy przez ponad 20 ostatnich lat pracowali przy budowie dróg na europejskich rynkach, szczególnie niemieckim. Druga kwestia: droga powinna wytrzymać 30 lat - do pierwszego remontu. Tę firmę powinniśmy za 30 lat znaleźć w Polsce.
Innego zdania jest Marcin Hadaj. - Często niesłusznie łączymy niską cenę ze słąbą jakością. GDDKiA wprowadziła w ostatnich miesiącach bardzo szczelny system kontroli nad realizowanymi inwestycjami zarówno dotyczący autostrad jak i dróg ekspressowych , obwodnic a także innych dróg krajowych. Ten system porzynosi efekty. Jakość jest więc pod kontrolą. A co do ceny - Chińczycy w przypadku autostrady A2 zaproponowali ceny niższe o 30, 40 procent niż firmy polskie. Ale również niższe o 30, 40 procent były ceny firm polskich, które startowały w przetargach na inne inwestycje drogowe. Tak więc polskie firmy muszą się dostosować do cen dyktowanych prze konsorcja zagraniczne w tym chińskie ale póki co nie mają z tym większych problemów.
Gdy z twojego dachu spadnie lód
Zima sprzyja nie tylko przeziębieniom, ale i złamaniom kończyn w wyniku upadków bądź poślizgnięcia się na oblodzonych chodnikach. Właściciele a także osoby zarządzajace nieruchomościami maja obowiązek sprzątania chodników wzdłuż swoich posesji, w tym uprzątania śniegu i lodu. Odpowiadają też za stan budynku, w tym dachu oraz za to, co z niego spada, czyli obecnie najczęściej śnieg, sople, lód czy odpadające kawałki uszkodzonych przez śnieg rynien.
Przed odpowiedzialnością finansową za szkody wyrządzone innej osobie chroni ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC) w życiu prywatnym. Nie oznacza to jednak, że posiadacz polisy jest zwolniony z dbania o budynek -mówi Regina Skibińska z dziennika Rzeczpospolita. Przede wszystkim trzeba dokładnie czytać polisę, warunki ubezpieczenia tam jest napisane dokładnie w jakim przypadku przesługuje odszkodowanie.
Ubezpieczyciele wymagają, by dom był prawidłowo konserwowany. Nie wypłacają żadnych pieniędzy, jeżeli szkoda jest wynikiem działań umyślnych albo rażącego niedbalstwa. Poza tym polisa nie chroni przed grzywną i karą administracyjną nałożoną za zaniedbanie obowiązków.
Poszkodowany może wystąpić o zwrot wydatków poniesionych w związku z wypadkiem. Mogą to być koszty leczenia, rehabilitacji, naprawy samochodu. Ma też prawo do zadośćuczynienia, czyli rekompensaty za krzywdę. Roszczenia trzeba udowodnić, przedstawiając odpowiednie dokumenty- tlumaczy Skibińska. jeśli mamy wypadek na drodze, czy na chodniku trzeba się zglosić do zarządcy dróg.
Mimo inflacji Polacy się bogacą
Odczuwamy wzrost cen. Chociaż niektóre produkty potaniały, na przykład odzież, w ciągu ostatnich dwóch lat rosła inflacja: w 2008 roku o 4%, w 2009 o 3,5%.
- Obserwowaliśmy wzrosty cen energii elektrycznej i gazu - mówił w Jedynce Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ.
Wysoka cena bywa pochodną wzrostu cen surowców. W ten sposób podrożały na przykład opłaty za przejazd taksówką.
Rośnie popyt na prywatne usługi medyczne, co skutkuje wzrostem ich cen. Więcej płacimy też za wizytę w salonie fryzjerskim. Drożenie usług podyktowane jest wzrostem kosztów pracy. Ten ostatni związany jest z wyrównywaniem poziomu życia w Polsce z krajami zachodnimi.
- W 2009 roku realny wzrost wynagrodzeń, czyli po odjęciu wpływu inflacji, był dodatni. Oczekujemy, że w 2010 roku ta tendencja będzie jeszcze silniejsza - mówił ekspert.
Rośnie eksport samochodów
Rośnie eksport samochodów. Jak podała firma AutomotivSuppliers.pl, w listopadzie 2009 roku wartość eksportu samochodów wyniosła 1,48 mld euro, czyli o 7,13 procent więcej niż rok wcześniej. To dobra wiadomość dla polskiej gospodarki. Jak zauważa Rafał Orłowski analityk AutomotivSuppliers, "od momentu, kiedy zaczęto stosować dopłaty w poszczególnych krajach UE, bardzo dobrze wpłynęło to zarówno na produkcję samochodów, szczególnie tych małych, miejskich, jak również na producentów komponentów, ponieważ są one potrzebne do wytworzenia tych samochodów. I tutaj beneficjentami są niektórzy producenci w Polsce, ale również w Europie Środkowej, którzy produkują właśnie tego typu mniejsze i relatywnie tańsze samochody."
W dobrej sytuacji są więc polskie fabryki, bo to właśnie one produkują auta mniejsze, które teraz są przez europejskich klientów chętniej wybierane. Klienci w Niemczech, Francji, Włoszech czy Wielkiej Brytanii, zainteresowali się nimi dzięki dopłatom, z których mogli skorzystać na zakup nowego auta, a które wynosiły od kilkuset do kilku tysięcy euro.
Warto też dodać, że to właśnie rynki unijne decydują o wielkości zagranicznej sprzedaży polskiej motoryzacji. Trafia na nie ponad 90 proc. całości eksportu branży.
Za co zapłacimy więcej
Ostatnie 2 lata to okres podwyższonej inflacji. W 2008 roku ceny wzrosły średnio o ponad 4 %, w 2009 o 3,5 %. Najbardziej w ciągu ostatnich 2 lat wzrosły wydatki Polaków na zdrowie i energię czytamy w dzienniku Rzeczpospolita. Choć przykre dla naszych kieszeni były również podwyżki opłat za ciepłą wodę, czy ogrzewanie mieszkań. W sumie ceny nośników energii wzrosły od 2007 r. aż o 1/5.
Bardzo wyraźnie w ostatnich kilkunastu miesiącach drożały też usługi. O min. 10 proc. więcej płacimy np. za przejazd taksówką, wizytę u fryzjera, oddanie pościeli do pralni czy poradę lekarza specjalisty - czytamy w Rzeczpospolitej.
Jak zauważa Dariusz Winek, główny ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej przez ostatnie 2 lata mocno podrożał też cukier, co było związane z reformą rynku unijnego. Jednak ceny niektórych produktów oparły się inflacji. Mniej płacimy teraz np. za odzież, czy obuwie podkreśla ekonomista.
Co się stanie gdy pracodawca zniknie?
Wyobrażmy sobie firmę, której właściciel w pewnym momencie znika bez śladu i zostawia ją oraz swoich pracowników na pastwę losu. Niestety, do takich sytuacji dochodziło. Pojawiło się więc pytanie co wtedy robić. Dziś w życie weszły przepisy nowelizujące ustawę o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy.
Inspiracją do napisania nowych przepisów była sprawa pracowników firmy Hanpol której zagraniczny właściciel zniknął bez śladu pozostawiając przedsiębiorstwo
i załogę na pastwę losu.
Dotychczasowe przepisy nie pozwalały na wypłacenie im nawet zaliczkowo należnych wynagrodzeń. Od dziś się to zmieni -- nie trzeba już czekać na ogłoszenie upadłości zakładu pracy aby ubiegać się o pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Nowa ustawa wprowadza pojęcie "faktycznego zaprzestanie działalności" z powodu braku środków finansowych. W takiej sytuacji pracownicy nie muszą czekać na postanowienie sądu o ogłoszeniu upadłości tylko - w sytuacji gdy pracodawca przez dwa miesiące nie wypłacał im wynagrodzenia bądź uciekł - mogą wystąpić do Funduszu z wnioskiem o wypłatę zaliczki. I to zarówno gdy pozostają w stosunku pracy jak i gdy umowy o zatrudnieniu zostały rozwiązane. Na Kierowniku Terenowego Biura FGŚP będzie leżał obowiązek ustalenia faktycznej daty zaprzestania działalności. Nowa ustawa daje możliwość wystąpienia do różnych instytucji jak ZUS, Urząd Skarbowy czy Państwowa Inspekcja Pracy z prośbą o informacje , które pozwolą to ustalić.
Trzeba jednak pamiętać, że pracownicy nie otrzymają z Funduszu wszystkich pieniędzy które jest im winna firma. Będzie to jedynie zaliczka na poczet zaległości płacowych.
Jej wysokość nie będzie mogła przekroczyć kwoty minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 1317 zł. Zaliczka jest jednorazowa a pieniądze muszą wystarczyć na przeżycie do zakończenia postępowania przed sądem. Wtedy Fundusz wypłaci resztę należnych świadczeń.
Starania o unijne fundusze
Firmy, którym przyznano unijne dotacje, muszą czasem walczyć o ich wypłatę, bo urzędnicy mnożą - absurdalne czasem - wymagania.
Taka instytucja, która realizuje projekt, musi pamiętać, że jej wydatki będą ciągle kontrolowane. Przez urzędników krajowych jak i unijnych. Firma musi faktycznie udowodnić, że poniosła wydatek w sposób prawidłowy.
To, o czym pisze Rzeczpospolita, to jest nadmiar dowodów. Nasi urzędnicy przyjmują bardzo często, że im więcej pieczątek, im więcej oświadczeń, zaświadczeń - tym ten wydatek będzie bardziej prawidłowy, bardziej kwalifikowany. Kontrolerzy unijni patrzą natomiast czy wydatek jest zasadny, czy realizuje cele projektu, a u nas koncentrujemy sie na papierkach, które wyglądają na bezpieczne, ale nie decydują o tym, że Komisja wypłaci pieniądze.
Naprawdę warto zwrócić uwagę na to, co kwestionuje Komisja Europejska sprawdzając nasze wydatki; nigdy nie kwestionuje tego, że np. na fakturze brakuje pieczątki, ale może zakwestionować, że wydatek był niezasadny.
Koniec szybkiego kredytu
Na pożyczkę klienci będą musieli dłużej poczekać, w dodatku dostaną od banku mniej niż dzisiaj. Zanosi się na koniec szybkiego kredytu, KNF opracowała nowe zalecenie dla banków dotyczące badania sytuacji kredytowej i klientów. Najważniejszy punkt tych nowych zaleceń, których rynek bankowy już od dłuższego czasu się spodziewał i ostrzegał, że urząd szykuje Rekomendację T, dotyczy proporcji, osiąganych przez potencjalnego kredytobiorcę zarobków, do wysokości rat kredytu.
Każdy bank sam jest odpowiedzialny za zarządzanie ryzykiem kredytowym - mówi Adam Płociński z Komisji Nadzoru Finansowego, i to on będzie sam wyliczał zdolność kredytową klienta w oparciu o przyjęte procedury, natomiast to co wyliczy górną granicą, której nie może przekroczyć to jest 50 proc. dochodu netto przeznaczonego na obsługę zadłużenia. Czyli, osoba zarabiająca średnią krajową - czyli 2200 złotych netto - będzie mogła wydać na spłatę kredytów połowę tej kwoty. W przypadku klientów, którzy zarabiają powyżej średniej krajowej, będzie to próg 65 proc.
Z danych KNF wynika, że pniżej 1 proc. osób mogłoby nie uzyskać kredytu zgodnie z nowymi zasadami -w przypadku tej grupy, która zarabia powyżej średniej krajowej. Ponadto, to że ktoś zarabia powyżej średniej krajowej, nie oznacza, że jego sytuacja jest w pełni stabilna i nie ulegnie z biegiem czasu zmianie. Dlatego, jak uzasadnia KNF, dzięki nowym zasadom można będzie uniknąć większych problemów ze spłacaniem pożyczek.
Wielu bankowców uważa jednak, że nowe zalecenia mogą być zbyt restrykcyjne i ograniczą udzielanie pożyczek.
Nowa rekomendacja - jeżeli zostanie uchwalona - wejdzie w życie jesienią.
Gminna kasa
Podatnicy hojnie zasilili kasy samorządów - podaje Rzeczpospolita. Resort finansów zakładał, że wpływy z podatku PIT w 2009 roku będą nawet 4% wyższe niż w 2008; ostatecznie kasy gmin, powiatów i województw zasiliło o 1.6 miliarda złotych więcej niz planowano.
"Ten rok dla warszawskiego budżetu nie był bardzo zły, ale nie był też najlepszy. Trzeba pamiętać, że podatek PIT to bardzo ważna pozycja po stronie dochodów każdej gminy w Polsce, ale nie jedyna. O ile PIT nie wyglądał najgorzej, dochody z funduszy unijnych również, to w przypadku podatku od czynności cywilno-prawnych, który zależy od hossy czy bessy na rynku nieruchomości, czy dochody z CIT wyglądały zdecydowanie gorzej. Wydaje się, że najgorszy dołek mamy już za sobą" - powiedział Tomasz Andryszczyk - rzecznik prasowy Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.
Według rzeczniczki Ministerstwa Finansów - Magdaleny Kobos: "W tym roku wpływy z podatku PIT do budżetów gminnych mają się zwiększyć". Akcja zachęcająca do płacenia podatków w miejscu zamieszkania ruszyła od 1.lutego. Akcja nazywa się Brat PIT.
Rodzina na Swoim
Program "Rodzina na swoim" cieszy się ogromnym zainteresowaniem, do tej pory udzielono w ramach niego ponad 40 tys. kredytów. Z ofert deweloperów znikają więc mieszkania, które można kupić w ramach tego programu.
Jeszcze do niedawna deweloperzy obniżali ceny lokali, aby móc je zareklamować jako mieszkania z dopłatami do kredytu, ale wraz z poprawą sprzedaży zaprzestali dalszych obniżek. Dzisiaj lokale z programu mają dobre ceny, ale nie lokalizacje- mówi Halina Tokarska z Gold Finanse.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania, beneficjentami programu mogą być: małżeństwa lub osoby samotnie wychowujące dziecko czy dzieci. Dzis trudno odpowiedzieć na pytanie, czy singiel, pracujący, bez żadnych innych zobowiązań finansowych ani rodzinnych bedzie mógł skorzystać w przyszłosci z tego Programu - tłumaczy Bolesław Meluch z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Przede wszystkim, bank udzielający kredyty hipoteczne określa warunki dochodowe, czyli np. rodzaj wynagrodzenia, jego wysokość pozwalającą na spłatę rat kredytowych. Innymi słowy określa zdolność kredytową. Bez względu na to, czy aplikuje się o kredyt z dopłatą w ramach programu RnS czy też nie, warunki oceny zdolności kredytowej są jednakowe- mówi Meluch.
Warto najpierw skomunikować się z bankiem udzielającym kredyty hipoteczne (także kredyty RnS), aby uzyskać potwierdzenie możliwości skorzystania z kredytu hipotecznego jako takiego. Listę banków udzielających kredytów RnS można znaleźć na stronie www.bgk.com.pl.
W ramach Programu "Rodzina na swoim" można kupić mieszkanie zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym. Obecnie jednak 60% wszystkich transakcji zawieranych jest właśnie na tym ostatnim.
Najwięcej mieszkań jest do kupienia w ramach Programu w Piasecznie (ponad 100 ofert), podczas gdy w Mi ń sku Mazowieckim, Płońsku czy Radomiu na klientów czeka po 50-60 lokali.
Wprowadzenie euro może nas kosztować wiele wyrzeczeń
Według przyjętego przez rząd planu konwergencji, czyli drogi do euro, założono m.in. zamrożenie płac w sferze budżetowej.
Jak donosi piątkowa Rzeczpospolita fundusz wynagrodzeń w "budżetówce" ma rosnąć jedynie o poziom inflacji. W ciągu trzech lat koszty pracy w sektorze rządowym i samorządowym mają się wręcz zmniejszyć.
Ale jak zauważa ekonomista Rafał Antczak, wiceprezes firmy doradczej Deloitte, program konwergencji nie zakłada nadzwyczajnych wyrzeczeń ze strony obywateli, jak i wysiłków ze strony rządu. Jak dodaje warto również dokładnie przyjrzeć się wydatkom państwa na administrację.
Zachęta zamiast przymusu
Banki coraz częściej tak konstruują cennik, by zaciągnięcie kredytu bez otwarcia konta się nie opłacało. Polskie banki nie mogą uzależniać udzielenia kredytu hipotecznego od posiadania lub kupienia przez klienta innych produktów, takich jak ROR czy karta kredytowa. Bankową marchewką są jednak tutaj obniżki marży a niekiedy też prowizji, proponowane przy podpisywaniu umowy kredytowej tym klientom, którzy już mają promowane przez bank produkty albo się na nie zdecydują dodaje Aneta Styrnik z UOKiK.
Kredyt hipoteczny to w większości przypadków zobowiązanie, jakie zaciągamy na co najmniej kilka lub kilkanaście lat. Dlatego wybierając ofertę warto zwrócić uwagę na wiele czynników, które wpływają na kredyt i powodują, że będzie on najlepiej dostosowany do konkretnych potrzeb i oczekiwań - tłumaczy Norbert Jeziolowicz ze Związku Banków Polskich.
Na koszt kredytu i wysokość miesięcznych obciążeń często mają wpływ także inne stałe opłaty, np. ubezpieczenie na życie. Nie sugerujmy się tylko oprocentowaniem i wysokością raty; trzeba zsumować wszystkie miesięczne opłaty i dopiero wówczas można porównać oferty – tłumaczy Aneta Styrnik z biura prasowego UOKiK.
Dlatego tak ważne jest podjęcie wszystkich decyzji dotyczących kredytu samodzielnie, w oparciu o liczby, a nie chwilowy nastrój czy pod presją czasu czy namów i zachęt banków.
Europa u progu nowego kryzysu finansowego
Za jakiś czas, ale jeszcze nie w tym roku, ani nie za dwa dojdzie do rozpadu strefy euro - powiedział na ostatnim szczycie w Davos, amerykański ekonomista Nouriel Roubini, znany z tego, że trafnie przewidział obecny światowy kryzys. Za największe zagrożenie dla europejskiej unii monetarnej, ekspert uznał nie Grecję, lecz Hiszpanię, bowiem ewentualne bankructwo tej czwartej gospodarki unii walutowej, stałoby się dla całej strefy, katastrofą.
Jednak do tej listy państw obarczonych rosnącym ryzykiem niewypłacalności, opócz Grecji i Hiszpanii, wymienia się także Portugalię, Włochy oraz Irlandię. Wprawdzie obsługa zadłużenia tych krajów nie jest zagrożona, ale jest ono tak wysokie, że wymaga bardzo dużych wydatków, przez co brakuje im pieniędzy na rozwój. Konieczne są więc cięcia, choćby świadczeń emerytalnych.
Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty BZ WBK, zapowiadany nowy kryzys jest wciąż tym samym kryzysem, bo "w roku 2009 i jeszcze wcześniej, mieliśmy do czynienia z głęboką recesją. W wielu krajach Europy były problemy w sektorze bankowym i te problemy zostały rozwiązane dzięki pomocy publicznej, którą otrzymały banki od rządów. Recesja również skończyła się m.in. dlatego, że pomoc publiczna, wydatki rządowe były na bardzo dużą skalę, w tym np. na wymianę samochodów. I to wszystko oznaczało, że rządy musiały się zadłużyć w tym celu. Teraz mamy bardzo duże zadłużenie rządów, wysokie deficyty i problem ze strony banków przerzucił się na rządy."
Czy rodzinne apteki znikną z rynku
Coraz większy udział w rynku sprzedaży leków mają apteki sieciowe, które przejmują kwalifikowany personel małych placówek donosi dzisiejsza Rzeczpospolita.
Jak mówi gość Programu 1 dr Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, los małych aptek jest niepewny. - Tendencja jest taka, że apteki rodzinne z wieloletnią tradycją pokoleniową niestety znikają z rynku, bo nie wytrzymują konkurencji dużych przedsiębiorstw, które posiadają dużą ilość aptek. Nie jest to olbrzymi przełom, to nie dzieje się lawinowo niemniej jednak te apteki znikają.
Choć trudno ekspansję sieciowych aptek porównywać do ekspansji dużych sieci marketów zauważa Tomasz Zarzycki dyrektor generalny firmy analitycznej IMS Poland. - Na naszym rynku dystrubucji leków działa przede wszystkim rodzimy kapitał. Zagraniczny kapitał jest w niewielkim stopniu obecny i to dotyczy również hurtowni, a przede wszystkim aptek.
Towarzystwa emerytalne nie ujawniają zarobków
PTE zapewniają, że ze wszystkich wymogów formalnych się wywiązują. Informują nadzór o wysokości wynagrodzeń członków zarządu oraz rady nadzorczej towarzystwa. Jak mówi Wojciech Połeć wiceprezes PKO Bankowy PTE do Komisji Nadzoru Finansowego trafiają informacje o wynagrodzeniach kadry kierowniczej, doradców zarządu, doradców inwestycyjnych oraz pozostałych pracowników towarzystwa, w tym akwizytorów zatrudnionych na etatach. osoby z zarządu oraz osoby odpowiedzialne za inwestycje składają też oświadczenie o stanie majątkowym wraz z kopią złożonego PIT. Andrzej Sołek prezes PTE PZU powtarza, że fundusze są dziś jednymi z najbardziej transparentnych instytucji, poza spółkami giełdowymi. Poza tym, to o co postuluje minister pracy, w większości przypadków towarzystwa już ujawniają. Tak jest choćby w wypadku dywidend wypłacanych akcjonariuszom.
Czy ceny polis wzrosną przez dyrektywę unijną
Polskę czeka obowiązek wprowadzenie nowej unijnej dyrektywy "Wypłacalność 2", której przepisy mają zwiększyć gwarancję wypłaty odszkodowań przez towarzystwa ubezpieczeniowe . Dyrektywa zakłada, że towarzystwa będą musiały w tym celu podnieść swój kapitał. Jednak, jak zapewnia Urząd Komisji Nadzoru Finansowego , polscy ubezpieczyciele już obecnie posiadają kapitały w wysokości pięciokrotnie wyższej, niż ustawowe wymagania kapitałowe. Dzięki temu są zabezpieczone na przyszłość i gotowe na ewentualne zmiany w przepisach.
Wprawdzie - nowe prawo ma zacząć obowiązywać od 31 października 2012 roku - ale już budzi niepokój . Jak mówią przedstawiciele branży, ceny ubezpieczeń majątkowych mogą wzrosnąć nawet o 30% w ciągu 3 lat. Tej opinii nie podziela jednak ani Polska Izba Ubezpieczeń ani brokerzy sprzedający polisy, którzy spodziewają się, że po wprowadzeniu unijnych przepisów, ceny ubezpieczeń wzrosną najwyżej o kilka procent.
Koniec bezkarności urzędników
Jak dotąd obywatel w kontakcie z urzędem stoi zazwyczaj na straconej pozycji. Teraz ma się to zmienić. W Sejmie kończą się prace nad ustawą o szczególnych zasadach odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa.
Urzędnik będzie mógł zapłacić nawet 12 średnich krajowych, czyli blisko 40 tysięcy złotych jeśli np. wyda decyzję niezgodna z prawem, ale rażąco niezgodna z prawem lub też jeśli skutkiem takiej decyzji jest szkoda po stronie obywatela, za którą Skarb Państwa, czy jednostka samorządowa musi zapłacić.
Dzisiaj w polskim systemie prawnym mamy lukę, bo jeśli obywatel ma szkodę, co prawda ma prawo na podstawie kodeksu cywilnego wystąpić przeciwko państwu o odszkodowanie, natomiast winny tej szkody nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Dzięki nowym przepisom to się zmieni.
Eksperci podkreślają, że nowe przepisy nie spowodują paraliżu administracyjnego, ponieważ urzędnik będzie musiał podjąć decyzję w określonym ustawowo terminie, a jeśli tego nie zrobi, jego opieszałość zostanie ukarana.
Pracodawcy i przedsiębiorcy popierają projekt ustawy, bowiem jak twierdzą, zmotywuje on urzędników do bardziej efektywnej pracy.
Firmy jeszcze dłużej czekają na swoje pieniądze
W ostatnim kwartale ponownie wydłużył się czas oczekiwania na zapłatę. Obecnie sięga on średnio 4 miesięcy. Z drugiej jednak strony rośnie odsetek firm, których sytuacja systematycznie się poprawia.
Znaczącą poprawę odczuwają zwłaszcza duże przedsiębiorstwa. Optymistyczne są także prognozy przedsiębiorców. W styczniowych ankietach odsetek firm deklarujących, że problem niespłaconych należności będzie coraz mniejszy wzrósł z 11,9 procent do 15,8. Poprawa nastrojów widoczna jest szczególnie w rolnictwie, handlu, przemyśle, działalności finansowej oraz usługach. Z kolei w budownictwie i telekomunikacji odsetek firm spodziewających się wzrostu problemów z odzyskiwaniem pieniędzy wzrósł do prawie 30 procent.
Najlepsze perspektywy dla odzyskiwania swoich pieniędzy widzą firmy z sektora finansowego. W tej grupie odsetek przedsiębiorców spodziewających się wzrostu problemów z odzyskiwaniem zapłaty jest bardzo niski i wynosi niecałe 15 procent. Ta branża już tradycyjnie ma w swych portfelach najmniejszy odsetek należności przeterminowanych, wynoszący zaledwie 10 procent. Największy odsetek tego typu kwot występuje w budownictwie, a także w przemyśle. Frmy w tych branżach mają ich odpowiednio prawie 29 oraz prawie 28 procent.
Złoty nadal mocny
Nasza waluta rośnie w siłę. To dzięki zagranicznym bankom, które agresywnie skupują złotego. Wczoraj kurs euro pokonał psychologiczna barierę 4 złotych i spadł do poziomu 3,98 zł. Niektórzy europejscy ekonomiści twierdzą, że wkrótce będziemy płacili za euro jeszcze mniej, nawet 3,80 zł. Mają temu sprzyjać podwyżki stóp procentowych w drugim półroczu.
Umocnianie się złotego cieszy kredytobiorców - mówi Michał Macierzyński z portalu bankier.pl. Jedna trzecia wszystkich kredytów udzielonych przez banki, to są kredyty mieszkaniowe i z tej 1/3 aż 2/3 to sa kredyty walutowe. To bardzo dużo i te osoby powinny się zdecydowanie cieszyć - tłumczy Macierzyński.
Cieszą się kredytobiorcy, ci którzy mają kredyt w walutach obcych. Ale nie cieszy to za to rolników - osób, które dostają unijne dopłaty bezpośrednie. Kwota dopłaty bezpośredniej związana jest z kursem euro z dnia 30 września każdego roku kalendarzowego. Ale rolnicy już dziś z niepokojem patrzą na umacnianie się złotego - dodaje prof. Jezry Wilkin z Polskiej Akademii Nauk. Ta grupa rolników to ponad 1,5 miliona osób a z rodzinami to nawet 4 - 5 milionów ludzi. Płatności te stanowią 50 procent ich dochodów.
Jakie dokumenty trzeba przedstawić żeby potwierdzić swoje prawo do świadczeń medycznych w ramach NFZ?
Zakład Ubezpieczeń Społecznych od tego roku nie drukuje już książeczek ubezpieczeniowych. Pacjenci, którzy dostali takie książeczki wcześniej, nadal mogą jednak je pokazywać w przychodni podstemplowane przez pracodawcę. Nowi pracownicy, jak mówi Aleksandra Piątek Rzecznik Praw Pacjenta Centrali Narodowego Funduszu mogą przedstawić druk ZUS RMUA, który potwierdza przekazanie składek przez pracodawcę do ZUS.
Dokumentami potwierdzającymi prawo do świadczeń zdrowotnych dla osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę są m.in. druk ZUS RMUA wydawany przez pracodawcę, aktualne zaświadczenie z zakładu pracy i nadal legitymacja ubezpieczeniowa wraz z aktualnym wpisem i pieczątką. Osoby prowadzące działalność gospodarczą powinny natomiast przy rejestracji pokazać aktualny dowód wpłaty składki na ubezpieczenie zdrowotne. Emeryci i renciści przy rejestracji powinni okazać legitymacje emeryta lub rencisty wraz z aktualnym odcinkiem emerytury lub renty – tłumaczy Sylwia Szparkowska z Rzeczpospolitej.
Pacjenci często skarżą się, że szpitale i przychodnie nie chcą udzielić im pomocy, kiedy ci nie mają przy sobie dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie. Warto pamiętać o tym, że brak takiego dokumentu nie może być powodem odmowy udzielenia świadczenia lub obciążenia pacjenta kosztami leczenia w przypadkach nagłych. Pacjent może przedstawić dokument potwierdzający prawo do uzyskania świadczeń zdrowotnych w innym czasie, jednak nie później niż 30 dni od dnia rozpoczęcia udzielenia świadczenia.