Nakłady na edukację ekonomiczną to nie wydatki, a inwestycja. Społeczeństwo, które nie wie, jak działa gospodarka, jak korzystać z oferty instytucji finansowych nie może osiągnąć stabilnego wzrostu gospodarczego.
Blisko połowa społeczeństwa ma nikłą wiedzę ekonomiczną. Zaledwie co dziesiąty z pytanych o podstawowe zjawiska ekonomiczne potrafił odpowiedzieć na większość pytań. W tej grupie są przedsiębiorcy, dyrektorzy i osoby z wyższym wykształceniem, którzy wiedzę ekonomiczną wykorzystują w pracy. Pozostali przy wyborze metody oszczędzania, jak sami przyznają, kierują się intuicją, opiniami znajomych i rodziny. To powoduje, że często nasze inwestycje są nietrafione, a gdy decydujemy się oszczędzać, to tak naprawdę tracimy pieniądze, gdyż nie wykorzystujemy wszystkich możliwości, jakie daje nam rynek usług finansowych.
Ogromna większość Polaków nie oszczędza w ogóle, a ci którzy to robią trzymają pieniądze na rachunkach bankowych lub w szafie.
Nie rozumiemy ekonomii, mimo że od 20 lat żyjemy w gospodarce rynkowej. To jest między innymi powód, dla którego blisko 40% Polaków nie ma konta bankowego, a 2/3 nie potrafi policzyć, ile będzie kosztował ich kredyt, czy ile zarobią na bankowej lokacie.
Narodowy Bank Polski poza prowadzeniem polityki pieniężnej, której zasad i tak większość z nas nie rozumie, stawia sobie za cel poprawę stanu wiedzy ekonomicznej społeczeństwa. Polski bank centralny chce w latach 2010-2012 zanieść kaganek oświaty gospodarczej pod strzechy, szczególnie w te regiony, gdzie przez lata uczono ekonomii „księżycowej”, czyli na przykład w rejony „popegeerowskie”. Nakłady NBP na szkolenia, kursy, konkursy i prace naukowe będą rosły prawie w takim tempie, jak inflacja na początku lat 90. Z 13,5 mln złotych w 2008 roku do ponad 40 w latach 2011-2012.
Programem szkoleń NBP planuje objąć ponad 1,5 tys. uczniów szkół podstawowych i ich rodziców, blisko 500 tys gimnazjalistów, tyleż samo uczniów szkół ponad gimnazjalnych. Szkoleni będą także nauczyciele. Okazuje się bowiem, że niewielu z nich potrafi przekazać wiedzę ekonomiczną, gdyż sami niejednokrotnie mają kłopoty z rozróżnieniem stóp procentowych i wytłumaczeniem, co to jest analiza fundamentalna.
Bank chce przeszkolić także liderów lokalnych społeczności, którzy maja autorytet i wpływy. Wśród nich ponad 600 księży i działaczy religijnych, kilkuset liderów związkowych oraz dziennikarzy , przedsiębiorców i samorządowców.
Edukacja ekonomiczna jest szczególnie ważna w momencie przygotowywania się Polski do przyjęcia euro. O ile opinie na temat korzyści i zagrożeń z wprowadzenia w naszym kraju wspólnej europejskiej waluty są podzielone (wielu z nas nie ma na ten temat zdania), to ponad połowa respondentów jest przekonana, że zamiana złotego na euro spowoduje wzrost cen. Taki sam odsetek badanych obawia się, że euro negatywnie wpłynie na domowe budżety Polaków. Wokół euro narosło bardzo wiele mitów, a polityczna debata nie wpływa na ich rozwiewanie i prostowanie nieporozumień.
Sukces wprowadzenia europejskiej waluty w Polsce zależy także od tego, czy będziemy rozumieli, co zmieni się, gdy w naszych portfelach zamiast złotówek będą te same monety, co w portfelach Niemców, Francuzów czy Włochów.
Strategia edukacji ekonomicznej NBP w Polsce na lata 2010-2012.pdf
as