Moi rodzice, osoby niezamożne, utrzymujące się z renty, a przy tym nie w pełni odpowiedzialne za swoje decyzje, zaciągnęli kilka kredytów. Skupię się jednak na przypadku taty. Tata ma 591 zł renty. Od kilku lat (2-3) ma kredyty. Najpierw zaciągnął w kasach oszczędnościowych, później w bankach i wreszcie w lichwiarskiej firmie. Kiedy w sierpniu 2009 roku zaciągał w banku kredyt na 2000 na 2 lata (do spłaty kwota 2700), miał już następujące zobowiązania (na miesiąc): jedna kasa: 130 zł; druga kasa: 100 zł; bank: 250 zł oraz dodatkowo chwilówkę w wysokości 150 zł. Czy pracownik banku mógł udzielić mu kolejnego kredytu (tata nie zdaje sobie często sprawy z tego, co robi)? Rata wynosi 140 zł miesięcznie. Windykatorzy z tego banku są szczególnie agresywni i nachalni - a tata nie ma pieniędzy na spłatę. Suma zobowiązań przekracza jego miesięczny dochód. Sam ponoszę konsekwencje nieodpowiedzialnego zachowania taty. Boję się, że wkroczy komornik i będziemy musieli płacić za nic. Mam jeszcze jedno pytanie: czy firma lichwiarska ma prawo wystawiać wezwania do zapłaty, za które to pismo nalicza sobie opłatę w wysokości 150 zł? Tata wziął pożyczkę na 150zł, teraz musi zapłacić 500 - ta różnica to odsetki karne i koszty wezwań. Podaję dane dotyczące kredytów taty.
Odpowiedź na ankietę:
Teoretycznie rzecz biorąc, banki oceniając zdolność kredytową potencjalnego Klienta, powinny brać pod uwagę dwie rzeczy – czy Klient będzie miał szanse na spłacanie rat kredytowych (porównanie dochodów z wydatkami), oraz jaka jest historia kredytowa danego Klienta (czy rzetelnie spłaca swoje zobowiązania, czy nie ma żadnych zaległości w spłatach). Jednak duża konkurencja na rynku, jak również presja Klientów, aby móc pożyczać pieniądze szybko i łatwo, spowodowała, że banki proponując tzw. „szybkie gotówki” („kredyt w 15 minut”, „kredyt na dowód”) opierały się tylko na oświadczeniach Klientów o ich zarobkach i wydatkach, sprawdzając jedynie, czy Klient nie zalega z jakimiś wcześniejszymi kredytami. Zwiększone ryzyko udzielania takich pożyczek banki rekompensują sobie wysokimi kosztami.
Tak więc dosyć często zdarzają się tego typu sytuacje, jakie opisuje Pan w ankiecie. Jeżeli Klient udowodnił, że ma dochody (a emerytura/ renta jest pewnym dochodem) i oświadczył, że jest w stanie spłacać swoje zobowiązania (czyli często poświadczał nieprawdę), a nie zalegał z żadnymi ratami (co bank szybko sprawdza w BIK – Biurze Informacji Kredytowej), to kredyt dostawał – nawet jeśli służył on do spłacania kredytów wcześniejszych. Ocenia się, że w tej chwili jest ponad 170 tysięcy osób w Polsce, które mają 10 lub więcej kredytów – to wszystko efekt zbyt liberalnej polityki banków przy udzielaniu tego typu szybkich Kredytów, ale również nieodpowiedzialności samych Klientów, którzy zaciskali na swojej szyi pętlę zadłużeniową. Dopiero w tym roku Komisja Nadzoru Finansowego, która ma pilnować prawidłowości funkcjonowania m.in. rynku kredytowego, zaleci bankom, aby przed podjęciem decyzji o udzieleniu kredytu Klientowi, sprawdziła jego historię kredytową, nie tylko pod względem niezalegania ze spłatami, ale również pod kątem tego, jak duże obciążania ma on już, jeśli chodzi o spłatę kredytów.
Takie podejście, miejmy nadzieję, zlikwiduje sytuacje, jak opisana przez Pana – po prostu w drugim banku odmówią osobie z takimi dochodami kolejnego kredytu. To jednak nie będzie już dotyczyło problemu Pana Rodziców, gdyż Oni w pułapce kredytowej już są, a liberalna polityka banków tylko im to ułatwiła.
Pisze Pan o tym, że prawdopodobnie Ojciec podejmuje swoje decyzje nie w pełni świadomy – to okoliczność, która mogłaby być brana pod uwagę, np. przy procesie cywilnym, który miałby na celu cofnięcie niekorzystnych umów kredytowych. Ale w tej sprawie sugerujemy Panu skorzystanie z pomocy prawnej, której my jako Doradcy Finansowi niestety nie możemy udzielać (w Polsce mogą to robić tylko osoby posiadające stosowne aplikacje prawnicze). Dlatego sugerujemy, aby w tej sytuacji zgłosił się Pan do prawnika i przedstawił tam swój problem.
Natomiast, co do horrendalnie wysokich kosztów upomnień, stosowanych przez para - bankowe instytucje pożyczkowe, to niestety wszystko jest kwestią umowy, która Klient podpisuje. Zapewne w tej umowie, bądź w regulaminie pożyczek udzielanych przez tę firmę jest zapis, który upoważnia do pobierania tak wysokich opłat za czynności egzekucyjne. To tylko dowód, jak ważne jest, aby dokładnie czytać umowy, które się podpisuje (choć oczywiście w przypadku Pana Ojca jest jeszcze dodatkowy problem z Jego poczytalnością).
Pozdrawiam serdecznie
Grzegorz Leśniak
PROFIT Doradcy Finansowi