źr. east news
Otrzymałem kredyt na zakup działki budowlanej. Przy składaniu wniosku mój doradca nie dołączył oświadczenia, iż moje wynagrodzenie będzie wpływało na konto, w związku z czym otrzymałem kredyt bez uwzględnienia 1% obniżki marży. Gdy podpisywałem umowę zwróciłem uwagę na marżę 4,55 w EURO, lecz doradca ów zapewnił mnie, iż marża ta zostanie automatycznie obniżona gdy zacznę przelewać moje wynagrodzenie na konto. Niestety, wprowadził mnie w błąd. Aby marża została obniżona, wniosek o to powinien być złożony wraz z wnioskiem o udzielenie kredytu a odpowiedni zapis powinien znaleźć się w umowie kredytowej. Dowiedziałem się otym dopiero od pracownika banku. Czy moim jedynym sposobem na obniżenie marży jest poczekać, aż kurs EURO spadnie na tyle, aby zniwelować różnicę wynikającą z SPREAD i wypowiedzieć umowę kredytową zaciągając kredyt w innym banku? Czy mogę zrobić coś jeszcze?
Różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży danej waluty, a jej średnim kursem NBP w bankach komercyjnych, jest kosztem około - kredytowym i wpływa na końcowy koszt kredytu walutowego. Wysokość tego kosztu (tzw. spreadu walutowego) jest inny w każdym banku i zależy od jego polityki. Oczywiście jest szansa, że znajdzie Pan bank, w którym ta opłata byłaby mniejsza (jest w tej chwili nawet jeden bank w Polsce, który w ogóle nie pobiera spreadu), ale decyzja o przeniesieniu kredytu do innego banku (czyli tzw. refinansowanie) powinna poprzedzać wnikliwa analiza również innych czynników kosztowych. Klient który refinansuje swój kredyt walutowy i zamienia go na „nowy” w innym banku, powinien liczyć się z tym, że najpierw zapłaci spread przy wzięciu nowego kredytu, (bo bank odkupi od niego pożyczoną walutę po niższej cenie kupna), a potem trzeba będzie pogodzić się z koniecznością zapłacenia spreadu drugi raz – bo kiedy spłacamy kredyt „stary”, to najpierw od banku musimy kupić walutę po wyższej cenie sprzedaży. Kurs EUR nie ma tu nic do rzeczy, jeśli refinansuje Pan kredyt walutowy na inny walutowy.
Co innego, jeśli będzie Pan chciał zrefinansować kredyt walutowy na złotowy – wtedy pojawia się pytanie o najkorzystniejszy moment na tego typu operację. Kurs EUR do PLN będzie się kształtował w ciągu najbliższych lat pod wpływem dwóch podstawowych czynników: dynamiki rozwoju gospodarczego Polski, w porównaniu do krajów strefy euro (im szybciej będzie rosła nasza gospodarka, tym nasza waluta powinna się umacniać) oraz w kontekście przystąpienia Polski do strefy euro i przyjęcia wspólnej waluty –rynek będzie szukał dla kursu naszej waluty odpowiedniej proporcji do euro, (i wtedy, niedługo przed przystąpieniem do unii monetarnej, NBP ustali kurs odniesienia – kurs po jakim zostanie wymieniona nasza narodowa waluta na unijną). Prognozy analityków w tym zakresie są bardzo różne – przewidywany kurs odniesienia waha się w tych analizach od 3 do 4,5 PLN za EUR).
Trudno więc jednoznacznie stwierdzić, kiedy kurs złotówki do euro będzie najkorzystniejszy i kiedy taka operacja przyniosłaby najwięcej korzyści. Co więcej, może powstać dylemat, czy w ogóle taki ruch ma sens – bo jeśli uznamy, że złotówka będzie najsilniejsza tuż przed przystąpieniem Polski do unii monetarnej, to wtedy operacja przewalutowania mija się z celem – i tak za chwilę zrefinansowany kredyt walutowy ze złotówek zostanie zamieniony na kredyt we wspólnej walucie EUR i to bez kosztów spreadu.
Jeśli jednak taką operację chciałby Pan przeprowadzić wcześniej (bez względu czy byłoby to przewalutowanie na złotówki, czy refinansowanie jednego walutowego kredytu na inny), warto wziąć pod uwagę kilka innych czynników. Po pierwsze, należy sprawdzić w umowie kredytowej jakie są ewentualne koszty wcześniejszej spłaty kredytu – to będzie miało wpływ na opłacalność całej operacji. Po drugie, poza kosztem spreadu walutowego, na ogólny koszt kredytu mają wpływ jeszcze inne czynniki – ewentualna prowizja za udzielenie nowego kredytu, koszty wymaganych ubezpieczeń, czy dodatkowych zabezpieczeń, lub koniecznych wycen. No i oczywiście koszt związany z marżą banków (różnicą między oprocentowaniem kredytu, a tzw. stawką referencyjną – w przypadku EUR będzie to EURIBOR), którą warto porównać w „starym” banku i „nowym”. Do tego warto przeanalizować takie niuanse umów, jak sposób wyliczania stawki referencyjnej (czy brany jest EURIBOR 3 miesięczny, 6 czy nawet 12, a może stawka oprocentowania jest ustalana arbitralną decyzją Zarządu banku), koszty ewentualnego przewalutowania kredytu, czy inne opłaty.
Trzeba też pamiętać, że nowy bank będzie na nowo liczył Pana zdolność kredytową i swoją ocenę oprze o własny model szacowania zdolności kredytowej, co może np. oznaczać, że w nowym banku ta zdolność będzie mniejsza. Podsumowując – ostateczna decyzja o refinansowaniu kredytu powinna być dokładnie przemyślana, a pod uwagę należy wziąć szereg czynników. Trzeba więc podjąć spory wysiłek, aby taką dogłębną analizę zrobić, lub zlecić te zadanie profesjonalnemu i niezależnemu Doradcy Finansowemu, który będzie mógł taką analizę wykonać, po przyjrzeniu się konkretnej sprawie.
To co jeszcze mógłby Pan zrobić tej sprawie, to złożyć oficjalną skargę do firmy doradztwa finansowego, z usług której Pan korzystał. Jeśli jest Pan przekonany, że Pańska strata (wyższa marża) jest spowodowana zaniedbaniem pracownika firmy pośredniczącej, to może Pan spróbować dochodzić swoich racji. Jeżeli firma nie ustosunkuje się pozytywnie do Pana skargi, można zastanowić się nad pociągnięciem tej sprawy dalej – złożeniem skargi na pośrednika do banku, do Komisji Nadzoru Finansowego (gdzie działa specjalny Departament Ochrony Klienta), czy nawet pomyśleć o drodze sądowej, choć trzeba zdawać sobie sprawę, że w Polsce tego typu sprawy są bardzo długo rozpatrywane i może wiązać się to ze sporymi kosztami, więc skuteczność takiego działania jest wątpliwa.
Grzegorz Leśniak
PROFIT Doradcy Finansowi