Kredyt na dokończenie domu

Środa, 2 grudnia 2009

„Chciałbym otrzymać kredyt na dokończenie inwestycji - budowy domu jednorodzinnego. Obecnie sytuacja jest następująca: zakup działki oraz budowa stanu surowego otwartego zrealizowane zostały z posiadanych oszczędności. Na zakończenie inwestycji, tzn. wykończenie budynku będzie potrzebny kredyt. Spłatę dużej części tego kredytu planuję ze środków uzyskanych ze sprzedaży posiadanego mieszkania.  Proszę o poradę, jaki kredyt w takiej sytuacji będzie najbardziej odpowiedni - w jakiej walucie, czy musi to być kredyt hipoteczny, jak dobrać okres kredytu? Oboje z żoną pracujemy, mamy jedno dziecko w wieku szkolnym. Łączny dochód ok. 8 tys. zł”.

Środki na finansowanie wskazanego w ankiecie celu może Pan uzyskać albo zaciągając kredyt konsumencki albo kredyt hipoteczny.

Jeżeli środki z kredytu mają być przeznaczone na dokończenie budowy to najkorzystniejszym rozwiązaniem będzie kredyt hipoteczny. Taki rodzaj kredytu jest dużo tańszy (nawet kilkaset złotych) niż kredyt konsumpcyjny, ponieważ hipoteka na nieruchomości jest dla banku solidnym zabezpieczeniem.

Kredyt hipoteczny można zaciągnąć nawet na 30 lat. Wydłużając okres kredytowania możemy zminimalizować miesięczne raty, a co za tym idzie nie nadwyrężać naszego budżetu domowego. W tej kwestii jest generalnie kilka opcji albo wybieramy najkrótszy dla nas możliwy okres kredytowania i płacimy wtedy wyższe raty, ale w rezultacie oddajemy bankowi mniej pieniędzy, albo wybieramy długi okres kredytowania, z bardzo niską ratą, godząc się na to, że suma oddanych pieniędzy bankowi, będzie wyższa niż w opcji pierwszej.

Proszę też pamiętać, że banki liczą Pana zdolność kredytową jako zdolność do spłacania rat – nie uwzględniają przy tym sytuacji, w których w Pana budżecie domowym mogą się pojawić jakieś nowe wydatki lub co gorsze, Pana dochody mogą się zmniejszyć. Patrząc na to z punktu widzenia rozsądku finansowego, najbezpieczniej byłoby, do określenia maksymalnej wysokości kwoty, jaką możemy poświęcić na płacenie rat, zastosować tzw. „Regułę 50/50”. Mówi ona o tym, że kwotę, która zostaje nam po odjęciu wszystkich bieżących wydatków dzielimy na dwie części – 50% tej kwoty można poświęcić na spłacanie zadłużania, drugą połowę warto odłożyć, zainwestować, tworząc kapitał potrzebny na różne „nieprzewidziane” sytuacje (dla przykładu – jeżeli nasz dochód w rodzinie netto wynosi 4000 PLN, a „na życie” potrzebujemy 2000, to z kwoty która pozostanie – 2000 PLN, na spłatę zadłużenia najlepiej żeby szło nie więcej niż 1000 PLN). Zdajemy sobie sprawę, że to warunek dosyć rygorystyczny i może ograniczyć znacząco możliwości zadłużenia się, ale jest to najbezpieczniejsza opcja. Proszę pamiętać, że jeżeli na spłatę zobowiązań kredytowych idzie więcej niż 80% pieniędzy, które pozostają nam po zapłaceniu wszystkich bieżących wydatków, to narażamy się na ryzyko wpadnięcia w pułapkę kredytową, jeśli nasza sytuacja finansowa się pogorszy (z przykładu powyżej – jeśli na spłatę kredytów szło by nam 1600 PLN lub więcej).

O ile wybierając kredyt w polskiej walucie jest Pan w stanie w miarę zaplanować sobie wydatki miesięczne, bo wysokość raty jest stabilna i jej wahania zależą głównie od zmieniającej się stawki referencyjnej WIBOR, o tyle przy kredycie walutowym tego komfortu Pan nie będzie  miał – zwłaszcza jeżeli utrzyma się tak duża zmienność kursów walut jak w ostatnim roku.
Kredyt walutowy wiąże się z ryzykiem kursowym – tzn. jeśli złotówka się osłabi wobec waluty, w której weźmie Pan kredyt, to rata kredytu wzrośnie. Jest oczywiście i druga strona medalu (pozytywna) – jeśli złotówka będzie się umacniać wobec waluty kredytu –rata będzie malała.
Nie oznacza to, że kredyt w walucie obcej jest jednoznacznie gorszą opcją. Dla wielu osób, które nie boja się ryzyka związanego ze zmiennością ceny waluty takie kredyty są bardzo interesujące. Dają możliwość (przy korzystnym dla kredytobiorcy kursie waluty) zaoszczędzić na spłacie kredytu w porównaniu z ceną kredytu złotówkowego. Jeżeli spełnią się przewidywania wielu analityków walutowych, że złotówka w najbliższych latach będzie się umacniać, to okaże się, że na racie kredytu walutowego można będzie zaoszczędzić nawet kilkaset złotych w porównaniu do kredytu złotówkowego. Jest to więc kwestia podjęcia decyzji, czy wolimy pewność, że nasza rata będzie stabilna bez względu na to jak zachowywać się będzie złotówka w stosunku do innych walut (kredyt złotówkowy), czy wolimy podjąć ryzyko walutowe w zamian za niższe koszty kredytu i z uwzględnieniem sytuacji, że w przypadku wzrostu kursu waluty nasza rata będzie dążyła do raty kredytu złotówkowego, lub nawet czasowo ją przewyższy. Oczywiście banki dają możliwość zareagowania wcześniej na sytuację niepewności na rynku walutowym (tzw. przewalutowanie kredytu – niektóre banki oferują tę opcję za darmo w dowolnym momencie).


Karolina Szymczak
PROFIT Doradcy Finansowi
        
   

Komentarze do artykułu: 0 Dodaj nowy komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.
Narodowy Bank Polski Program 1 Polskiego Radia Rzeczpospolita TOProduction Profit - Doradcy Finansowi Wirtualna Polska