Polski arbiter międzynarodowy Marcin Borski w ciągu zaledwie kilku dni stał się wrogiem publicznym numer jeden w Rumunii i Kazachstanie.
Zarzuca mu się poważne błędy, które
miały wypaczyć wyniki spotkań w Bukareszcie i Astanie.
Piłkarska
federacja Kazachstanu (FFK) zamierza nawet złożyć protest przeciw
decyzjom Borskiego. Arbiter z Warszawy prowadził mecz eliminacji
mistrzostw Europy z Belgią (0:2) - o czym można przeczytać tu:
Polski arbiter znów pod ostrzałemKazachom
ponoć należał się rzut karny, a do tego arbiter nie uznał
prawidłowo zdobytego gola. Te błędy - zdaniem Kazachów - miały znaczący
wpływ na rezultat. Warto dodać, że tamtejsza federacja słowem nie
wspomniała natomiast o czerwonej kartce jaką arbiter z Warszawy ukarał
jednego z reprezentantów Kazachstanu.
Rumuni wściekli - Włosi
uradowani
Tydzień wcześniej o Borskim było głośno z powodu
jego decyzji w meczu
Ligi Europejskiej Steaua Bukareszt - Napoli. Gospodarze mimo
prowadzenia 3:0 nie zdołali sięgnąć
po komplet punktów, a jednym z "winowajców" obwołali Borskiego.
Stwierdzili, że wypaczył wynik, bowiem przedłużył rywalizację o osiem
minut, choć sędzia techniczny pokazywał, że zawodnicy będą grali tylko o
cztery minuty dłużej. Włosi wyrównali dokładnie w 98 minucie
spotkania.
Dzień po konfrontacji sympatycy Steauy
zgromadzili się przed polską ambasadą w Bukareszcie i w geście protestu
przeciwko decyzjom Borskiego położyli tam kiełbasę z Polski.
UEFA
na razie przyjrzała się zapisom z meczu w Bukareszcie. Jak się można
było spodziewać - ukarano drużynę z Rumunii. 5 tysięcy euro kary zapłaci
menedżer Steauy Bukareszt Marius Ianuli za
komentowanie pracy sędziego Marcina Borskiego. Stołeczny klub zapłaci
30 tys. euro grzywny za zachowanie swych
fanów, którzy rzucali z trybun m.in. krzesełka - o czym można
przeczytać tu: 5 tysięcy euro za krytykę polskiego sędziego
Jako
polski kibic przyzwyczajony już jestem do sytuacji, gdy wmawia nam się,
iż sędzia ma zawsze rację. Pamiętamy jak wysokie noty od obserwatorów, a
nawet niektórych dziennikarzy dostawali arbitrzy ewidentnie "drukujący"
spotkania na naszych ligowych boiskach. A dla mnie nie ma znaczenia,
czy ocenia FIFA, UEFA, czy PZPN. W końcu to jedna i ta sama rodzina. Z
tymi samymi przywarami.
W mojej opinii sędzia
Borski popełnił błędy w spotkaniach Kazachstanu i Steauy. Zaznaczam, że widziałem tylko skróty obu meczów, ale już na pierwszy rzut oka widać, jak nasz arbiter niesłusznie nie uznał gola dla Kazachów i mocno przesadził z drugą żółtą kartką dla zawodnika gospodarzy. Przedłużenie spotkania Steauy z Napoli też mocno chybione.
Zatem pozostaje nam wierzyć, że Borski miał
pecha i w ciągu tygodnia bez żadnego powodu dwa narody postanowiły go
znienawidzić, tylko dlatego, że ich drużynom nie wiodło się w piłce
nożnej.
Albo możemy przyjąć, iż Borski popełnił jakieś błędy podczas tych
meczów, ale błędy zupełnie nieintencjonalne. W końcu sędziowie są też tylko
ludźmi.
Albo... no właśnie - albo Borski celowo wypaczył oba
spotkania, co nie byłoby aż taką nowością. Nie tak dawno temu
opisywaliśmy, jak jeden z polskich arbitrów otrzymał łapówkę za
ustawienie meczu dwóch reprezentacji młodzieżowych.
Lista
Fryzjera a Borski
Arbiter z Warszawy już raz był
podejrzany o korupcję. Jego nazwisko pojawiło się na tzw. "Liście
Fryzjera" opublikowanej w "Przeglądzie Sportowym". Lista zawierała
dossier 28 polskich I- i II-ligowych sędziów piłki nożnej (w tym
międzynarodowych), z którymi starał się utrzymywać kontakty Ryszard F.
ps. "Fryzjer", jeden z liderów futbolowej mafii w Polsce.
Marcin
Borski wytoczył wydawcy i dziennikarzom proces. Kategorycznie zaprzeczał
jakoby miał coś wspólnego z działalnością Ryszarda F. Sąd Okręgowy
uznał, iż "Przegląd Sportowy" działając nierzetelnie oraz bazując na
niesprawdzonych informacjach naruszył dobra osobiste Marcina Borskiego.
Wyrok uprawomocnił się 4 listopada 2009 orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w
Warszawie.
Nie zmienia to faktu, że prokuratura wciąż
przygotowuje kolejne akty oskarżenia w sprawie korupcji w polskiej piłce
nożnej, a zdecydowana większość sędziów z "Listy Fryzjera" już ma
zarzuty u udział w tym haniebnym procederze.
Tymczasem na początku
zaprzeczali podobnie jak Borski. Wokół nas byli ludzie nieuczciwi.
Oni mienili się naszymi kolegami, a oprócz tego, że oszukiwali
zawodników i kibiców, oszukiwali także nas - mówił arbiter z
Warszawy w jednym z wywiadów. Obyśmy teraz tego nie musieli mówić także o
nim.
W każdym razie mam nadzieję, że sytuacja wyjaśni się
jak najszybciej. Nie na polu UEFA, czy PZPN, bo na to nie ma co
liczyć. Liczyć można za to na śledczych z Wrocławia i niezależne sądy. A
prokuratorzy ostatnio wykazują się nie lada pracowitością na tym polu.
Wyjaśnienie:
W związku z pracą nad nową odsłoną portalu niestety nie byłem ostatnio w
stanie zamieszczać tekstów na blogu. Postaram się teraz uaktualniać go
na bieżąco i mam nadzieję, że wyda się on interesujący czytelnikom
portalu polskieradio.pl
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.