Zapomniani

Wakacje mamy w pełni, więc rynek wydawniczy nieco uśpiony, wszyscy przygotowują się do tego, by jesienią zasypać nas nowościami, ma się ukazać wiele od dawna oczekiwanych czy też obiecanych tytułów. No ale my, w redakcji, nie ustajemy w poszukiwaniach ciekawej lektury na lato – zwłaszcza, że kiedy, jeśli nie latem, mamy czas na spokojne czytanie w warunkach sprzyjających..?

I zdaje się, że udało się natrafić na coś interesującego. Tu muszę zaznaczyć od razu – nie mamy do czynienia ze znanym pisarzem, nie chodzi o przełomowe dzieło literackie, a o książkę, która wzięła się z… bloga. To nie jest pierwszy taki przypadek w Polsce, mieliśmy już Bazylka, mieliśmy „Dziennik ciężarowca” (o tym, jak mężczyzna przygotowuje się na przyjście na świat potomka, pisał Tomasz Kwaśniewski). Zaczynało się w sieci, a potem znalazło się na papierze. Tak się stało także w przypadku Mateusza Biskupa – pseudonim „Biszop”, tak z angielska. Nie znałem go wcześniej, nie natrafiłem w sieci na jego stronę, ale na tzw. skrzydełku okładki książki przeczytałem, że jest Poznaniakiem, który kilka lat temu przeniósł się do Szkocji, zajmuje się „wyławianiem” – w przenośni, oczywiście – inżynierów dla przemysłu naftowego. Od razu Państwa i Pana uspokoję – to nie jest książka (i to nie jest blog) o platformach wiertniczych czy o tym, z czego powstaje benzyna. To jest książka o… zapomnianych bohaterach – dokładny tytuł: „Śladami zapomnianych bohaterów”.

Myślę, że nie jestem jedyną osobą, którą przekonuje wyznanie Biskupa vel „Biszopa”. Informuje na początku książki: „Piszę bloga, ponieważ uważam za smutny, fakt, że dla młodego pokolenia autorytetami są celebryci, a postaci prawdziwych bohaterów pokrywa kurz zapomnienia. Mam nadzieję, że ta książka przyczyni się do odkurzenia biografii tych wspaniałych ludzi, którym wszyscy zawdzięczamy bardzo wiele…” Spotykamy kilkanaście, spośród dziesiątek tych osób, już na okładce. To bohaterowie tekstów Biskupa, ludzie, którzy zdecydowanie zasłużyli na to, by o nich pamiętać, a dziś nawet ich twarze większości spośród nas niewiele lub nic nie mówią. I jeszcze jedna ważna informacja – blog pana Mateusza, „Zapiski z Granitowego Miasta”, będący efektem jego własnych studiów historycznych, zwyciężył w roku 2010 w konkursie na Blog Roku w kategorii „Moje zainteresowania i pasje”.

To teraz zajrzyjmy już do książki. Składa się z tekstów krótkich, kilkustronicowych. Autor wcale nie udaje, że jest badaczem, historykiem, dzieli się z czytelnikiem swoimi odkryciami, opisuje ludzi, których życiorys zrobił na nim ogromne wrażenie. Bardzo dużo tu opowieści z czasów II wojny światowej – ten okres Biskupa vel „Biszopa” bardzo interesuje – ale są i historie dawne, sięgające czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów (nie są to zresztą opowieści o Polakach jedynie). Dużo miejsca w swych tekstach poświęca bohaterom z Powstania Warszawskiego. W „Śladami zapomnianych bohaterów” poznajemy tych, którzy do końca walczyli w dogorywającym mieście. Był wśród nich Australijczyk, o istnieniu którego mało kto dziś pamięta. Walter Edward Smith najpierw uciekł z obozu jenieckiego pod Toruniem – trafił tam po upadku Krety, której bronił wraz z wojskami alianckimi, potem cudem przedostał się do Warszawy,  by w czasie zrywu powstańczego walczyć ramię w ramię z innymi, apelował też na falach podziemnej radiostacji do zachodnich rządów o pomoc dla bohaterskiego miasta. Ocalał, wrócił do Australii, gdzie po latach otrzymał Krzyż Powstańczy.

Jest też – mnie do niedawna zupełnie nieznana – opowieść, już nie z Powstania, ale wojenna – o doktorze Eugeniuszu Łazowskim, który wraz z innym lekarzem przechytrzył Niemców. W rejonie Stalowej Woli, Rozwadowa i innych miasteczek i wsi wywołali oni „sztuczną” epidemię tyfusu plamistego. Odkryli, że wstrzyknięcie niegroźnej bakterii Proteus OX19, powoduje, że poddana badaniom krew człowieka wskazuje na obecność w organizmie tej groźnej choroby. Hitlerowcy bali się zarazy jak mało czego. W ten sposób lekarz uratował przed śmiercią być może nawet kilkadziesiąt tysięcy osób – w tym znaczną część Żydów z okolic Stalowej Woli. Niesamowite, prawda?

A to przecież, gdy idzie o tę książkę, zaledwie wierzchołek góry lodowej. Bo ilu spośród nas słyszało o agencie 033B? Był nim Polak, Jerzy Iwanow-Szajnowicz, znakomity pływak, zresztą w roku 1937 mistrz Polski (zespołowo). Działał w Grecji, bo tam mieszkała z nowym mężem jego matka i tam zastał go wybuch wojny. Zwerbowany przez Brytyjczyków… wysadzał okręty szkoleniowe i podwodne. W nocy podpływał do stojących w porcie jednostek, mocował na nich bomby magnetyczne, a po odpłynięciu na bezpieczną odległość – detonował ładunki. Stworzył też znakomicie działającą siatkę szpiegowską, był – jak pisze Biskup – „demonem zniszczenia”. Nim bohatersko zginął – uciekł nawet plutonowi egzekucyjnemu! – zdołał swym działaniem pokrzyżować wiele niemieckich planów.

Ponad sto opowieści – od tych wojennych, przez losy osiadłych w Polsce Tatarów, których potomkowie – o tym też pewnie mało kto wie – byli zaufanymi żołnierzami marszałka Piłsudskiego po człowieka, który nie rozpętał III wojny światowej i nie wystrzelił rakiet balistycznych na Stany Zjednoczone w chwili, gdy zaszwankowały radzieckie czujniki – w roku 1983. Od tragicznej opowieści o Romeo i Julii z Auschwitz przez Lady Sniper – czerwonoarmistkę po polskiego mudżahedina walczącego w Afganistanie. Wszystkie te opowieści, wyszperane, odnalezione przez „Biszopa”, czyli Mateusza Biskupa, najpierw opublikowane na jego blogu, teraz dostajemy zebrane w książce „Śladami zapomnianych bohaterów”. Gdyby te historie trafiły do Hollywood, pewnie powstałoby na ich bazie wiele wysokobudżetowych i pełnych patosu filmów. Dlatego może lepiej sięgnąć po tę książkę – autor niczego nie udaje, pisze prostym językiem, a jest ciekawie i nie można się oderwać.


Mateusz "Biszop" Biskup, "Śladami zapomnianych bohaterów", Wydawnictwo Vesper 2011
Komentarze do artykułu (4)
komentarze od 1 - 4 z 4
  • 1 06.09.2011 08:33 Witam,
    Pod wpływem audycji trójki kupiłam te książkę bo ujęły mnie słowa o prawdziwych bohaterach, kupiłam ją z myślą o moim 7-letnim synu, nie czytam mu wszystkich opowieści, jednak większość. Bardzo dziękuję za polecenie tej książki i bloga, uzmysławia wiele rzeczy, w sumie oczywistych, jednak jakoś w tym pedzie o tym zapominamy. pozdrawiam.
    kasia
  • 2 08.10.2011 20:53 Niewielu z nas słyszało o agencie 033B, bo znany był jako agent nr 1, była o nim książka i film z Karolem Strasburgererm z 1971 r. brykanty
  • 3 26.02.2012 09:27 agenta nr 1 przeczytałem jako dzieciak i była to moja ulubiona książka, film oglądałem niedawno, cóż wolę książkę arek
  • 4 06.08.2014 09:02 gjhyZZ I really like and appreciate your post.Much thanks again. Really Great. crorkz
komentarze od 1 - 4 z 4
podpis:

mail:

komentarz:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.