Szczęśliwy kraj, szczęśliwi obywatele…..
Od kilku dni coraz głośniej jest o problemach finansowych rodziców posyłających dzieci do przedszkola. Państwowe przedszkola w Polsce są bezpłatne. Może nie ma ich tyle, ile potrzeba, ale w przeciwieństwie do prywatnych – przynajmniej w teorii – są wolne od opłat. W praktyce jednak rodzice zawsze płacili za pobyt dzieci w przedszkolu. Opłata stała, opłata za gimnastykę korekcyjną, za angielski, za plastykę, itd. Tak było do tej pory. Niemało to kosztowało, ale jeśli chcieliśmy dać dziecku więcej możliwości, to nie było wyjścia. W tym roku szkolnym rodzice przedszkolaków ( w tym i ja ) przeżyli prawdziwy szok. W niektórych gminach opłaty za przedszkole wzrosły nawet o sto procent!
Nikt nas nie uprzedził. Wszystko stało się po cichu. Klasyk Kwinto powiedziałby – trzeba było uważać… Oczywiście. Nie uważam wcale, że wszystko ma być za darmo, ale sposób naliczania opłat dodatkowych jest dość dziwny. Na przykład dowiedziałem się, że bezpłatna opieka nad dzieckiem obejmuje czas od godz.8.00 do 13.00. Wszyscy przecież pracujemy właśnie w tych godzinach. Osiągnęliśmy zatem poziom życia, w którym praca jest jedynie dodatkiem i wykonujemy ją dla przyjemności i właściwie tylko dlatego żeby się nie nudzić w czasie pobytu naszego dziecka w przedszkolu… Przecież to jakaś bzdura. Nie dziwię się rodzicom, którzy reagują agresywnie na takie właśnie i temu podobne przesłanki działań władz samorządowych. Na naszej, Jedynkowej stronie, można znaleźć zapis dźwiękowy z próby wyjaśnienia tych działań. Niecierpliwych już tu informuję:
„A wszystkiemu winne są zmiany w ustawie o systemie oświaty wprowadzone 1 września 2010 r. Nowelizacja zmieniła definicję przedszkola publicznego. Zapisano w niej, że przedszkole publiczne to placówka, która zapewnia bezpłatne nauczanie, opiekę i wychowanie w czasie ustalonym przez organ prowadzący, ale nie miej niż pięć godzin dziennie. Samorządy za resztę godzin wprowadziły opłatę, tłumacząc, że wymusza to na nich zmiana w ustawie. Zdaniem rzecznika Ministerstwa Edukacji Narodowej zmiany w ustawie nie mają żadnego wpływu na wysokość opłat. – Wprowadziliśmy przepis mówiący o tym, że rodzic ma wiedzieć, za co płaci. To jest jedyna zmiana w ustawie i nie ma żadnego wpływu na wysokość opłat pobieranych przez samorządy – twierdzi Grzegorz Żurawski. I tak - rodzice już wiedzą, za co płacą.”
Czy teraz już Państwo Wiedzą o co chodzi?
Konia kują…..
Komentarze do artykułu (5)
-
1
09.09.2011 12:13
"Czy teraz już Państwo Wiedzą o co chodzi?"
wiedzieli nawet wcześniej. fakt, rzecznik trochę popłynął, ale sprawa wcale nie jest wybitnie skomplikowana, a i ustawa niczego sobie. winni są konkretni samorządowcy, nie prawo.
k.s.
-
2
09.09.2011 13:01
Bezplatne przedszkole do 13...Rewelacja!kolejny uklon w strone mlodych matek, ulatwiajacy im powrot na rynek pracy...
christie
-
3
27.09.2011 23:19
Coz wzorujemy sie na "zachodzie"- tutaj nawet prywatne przedkszkola maja rozna trayfe Do 2 giej oplaca sie miesiecznie pewna kwote ...a po drugiej po poluniu liczy sie stake za godzine ...po 6 tej popoludniu za minute jeden dolar .czasami jak stalam na swiatlach to musiala zaplacic 10 dolarow dodatkowo...ha ha ha babcia bezie w cenie . Nie rezygnujcie z rodziny wielopokoleniowej ...czysty zysk!
barbara
-
4
08.12.2011 13:51
dzięki wprowadzonej opłacie w "moim" przedszkolu okazało się że tylko 2 dzieci potrzebuje opieki dłużej niż do 15:30 w tym moje. Gdzie mnie nie zawsze udaje się odebrać je do 16:00 osobiście. Większość dzieci jest odbierana o 13 żeby nie płacić "nadgodzin". Kryterium przyjęcia do przedszkola: oboje rodzice pracujący. Wniosek: Babcia - bezcenna
agnieszka
-
5
26.12.2011 14:02
Już Sienkiewicz pisał w Krzyżakach o naszym narodzie " Pogański kraj i pogańskie obyczaje"
Tomasz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.